A co, jeśli >>macica palestyńskiej kobiety<< pokona Izrael?

Prezydent Donald Trump uznał kilka dni temu Jerozolimę za stolicę państwa Izrael. Wiadomo było, że wywoła to w tym kraju wzrost napięcia i niezadowolenie Czytaj więcej »

 

10 kwietnia 2010: Kto był Niewiadomskim Kaczyńskiego?

10 kwietnia 2010, lecąc na uroczystości ku czci polskich oficerów pomordowanych w Katyniu przez sowietów, zginął prezydent Polski Lech Kaczyński. Wraz z nim zginęli przedstawiciele najwyższych władz Rzeczpospolitej. Nie podlega dyskusji to, że winę za śmierć Lecha Kaczyńskiego ponosi szereg osób winnych skandalicznym zaniedbaniom. Wiele pozwala przypuszczać, że smoleńska katastrofa nie była dziełem przypadku.



88 lat wcześniej 16 grudnia 1922 roku w gmachu Zachęty zamordowany został prezydent odrodzonej Rzeczpospolitej Gabriel Narutowicz (zwolennik Józefa Piłsudskiego do którego tradycji politycznej odwoływał się Lech Kaczyński). Jego śmierć, tak jak w przypadku śmierci Lecha Kaczyńskiego, poprzedzona została kampanią nienawiści.

Zabójcą prezydenta Narutowicza był Eligiusz Niewiadomski. Wybitny historyk sztuki, ceniony malarz, propagator taternictwa, szczęśliwy ojciec rodziny i gorący patriota (którego postać przybliżył w swej ostatniej książce wydanej przez wydawnictwo Demart „Niewiadomski – zabić prezydenta” historyk z IPN Patryk Pleskot).

W przeciwieństwie do odpowiedzialnych za śmierć Lecha Kaczyńskiego, zabójca Narutowicza, nie wahał się ponieść odpowiedzialności za swój czyn. Niewiadomski zabił osobiście, jawnie i demonstracyjnie. Nie uciekał i oddał się w ręce policji. W czasie procesu przedstawił swoje motywacje. Bez wahania przyjął wyrok, odrzucił możliwość apelacji i łaski, nie przeraziła go nawet egzekucja.

Losy Niewiadomskiego ukazują jak bardzo polscy politycy na przestrzeni wieku zatracili elementarną przyzwoitość i umiejętność ponoszenia konsekwencji. Niewiadomski nie wahał się ponieść odpowiedzialności za swój czyn. Dziś politycy nie są zdolni do ponoszenia konsekwencji swoich działań. Cynicznie, wulgarnie, chucpiarsko, unikają odpowiedzialności za swoje postępowanie. Za zaniedbania które doprowadziły do śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Za skandaliczne zaniedbania związane ze śledztwem. Za haniebne potraktowanie zwłok ofiar. Za czyny obnażające kryzys instytucji naszego kraju.

Nie oczekuję że potencjalni mordercy sami przyznają się do swoich zbrodni, tak jak to zrobił Niewiadomski. Mam jednak prawo oczekiwać, że reprezentanci państwa odpowiedzialni za zaniedbania które doprowadziły do katastrofy, tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego, bezczynności władz w obliczu tragedii, dyskusyjnego śledztwa, haniebnego potraktowanie zwłok ofiar, będą mieli tyle cywilnej odwagi by wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Mam też prawo oczekiwać, że cywilną odwagę wykażą (i przyznają się do odpowiedzialności za kampanię nienawiści) przedstawiciele mediów którzy szkalowali i prezydenta i środowiska domagające się od państwa wykonywania jego zobowiązań względem obywateli tragicznie zmarłych w Smoleńsku.

A jeżeli ci którzy powinni zdobyć się na wzięcie odpowiedzialności (za zaniedbania, kampanię nienawiści wobec Lecha Kaczyńskiego, agresję medialną wobec środowisk domagających się uczciwego śledztwa) nie wykażą odwagi cywilnej, to Polacy będą zmuszeni odpowiedzieć sobie na pytanie „Kto był Niewiadomskim Kaczyńskiego?”.

Nie tylko dla ofiar katastrofy, nie tylko dla domagających się elementarnej sprawiedliwości i przyzwoitości, ale także dla Polski, by naszej ojczyzny nie toczył nowotwór rozkładu, by państwo wykonywało swoje obowiązki, by każda ofiara mogła liczyć na sprawiedliwy proces. By przywrócić obywatelską odpowiedzialność za swoje czyny, o której dziś zapomniano, a którą przejawiał nawet Niewiadomski.

Historia jest nauczycielką życia. Dla tego należy być jej świadomym. Byśmy z jej perspektywy mogli oceniać rzeczywistość, dostrzegać analogie i umieć nazwać zjawiska. Nie zapominać i dbać o swoje korzenie. By unikać błędów naszych przodków. By nie trzeba było dokonywać takich wyborów jakich dokonał opisany przez Patryka Pleskota Niewiadomski. By polskie władze nigdy więcej nie zachowały się tak jak w obliczu katastrofy smoleńskiej.

Jan Bodakowski

Foto.: Jan Bodakowski


4 Responses to 10 kwietnia 2010: Kto był Niewiadomskim Kaczyńskiego?

  1. pedzio_kamilek napisał(a):

    Lech Kaczyński nawet siku nie robił bez konsultacji z bratem. Więc cała wina wg mnie spada na Jarka.

  2. Grześ napisał(a):

    Odpowiedzialność zbiorowa nie posiada HONORU!!

  3. Marko napisał(a):

    Lechu Kat-schinski szwenda sie po stolicy a tutaj kolejny ktos pisze o tym, ze go zamordowano. Moze jednak najpierw otworzyc te skrzynke na wawelu i sprawdzic co tam w srodku a potem dopiero tworzyc historyjki o katastrofach i morderstwach?!

  4. pawel napisał(a):

    Panie Janie,
    obawiam się, że może Pan oczekiwać do u…nej śmierci. To są ludzie bez honoru, kreatury bez kręgosłupów. Premier Tusk bardzo często lubi podkreślać, że „bierze odpowiedzialność na siebie”. Gdyby jednak rzeczywiście chciał to zrobić to już dawno albo podałby się do dymisji, albo powiesił. Niestety, to nie ten format, to nie ta klasa. To – jak ostatnio powiedział RAZ – prymitywni dresiarze, którzy ubrali się w drogie garnitury. Ich musi zmieść wicher historii, sami nie odejdą…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *