Michalkiewicz o przebierańcach w średniowiecznych łachach – czyli wymiar sprawiedliwości III RP

To kupa gówna - tak wymiar sprawiedliwości określa znany publicysta Stanisław Michalkiewicz Czytaj więcej »

 

100 rocznica

W ostatnich dniach w różnych miejscach świata i przede wszystkim Europy obchodzi się 100 rocznicę wybuchu I Wojny Światowej. Czy jest to rzeczywiście właściwy powód do obchodów czy - nie pozostawiam pytaniem otwartym. Osobiście świętowałbym raczej zakończenie, aniżeli rozpoczęcie najczystszej formy głupoty i obłędu ludzkiego gatunku. A więc wojny.


Historia szkolna i akademicka przekonuje nas, że wojnę sprowokował pewien serbski nacjonalista. Na konflikcie najbardziej zależało żądnemu ekspansji Cesarstwu Niemieckiemu, zaś cała reszta tylko się heroicznie broniła. Tyle mówi oficjalna historia...

wojna_swiatowa_1914

Źródło: pl.wikipedia.org

Podręczniki akademickie zgodnie pomijają m.in., że:

1. Nie uczymy się na błędach. Gdyby było inaczej konflikty międzynarodowe nie miałyby miejsca. Tymczasem pomimo krwawych żniw konfliktów minionego wieku wciąż borykamy się z dramatem wojny w różnych zakątkach globu. Przy każdym konflikcie dyplomaci i politycy mówią dokładnie to samo. Wszyscy chcą zgody, ale nie mogą jej osiągnąć, bo druga strona to oczywiście wcielone zło, której warunki ugody - o ile w ogóle są przedstawione - są ze stratą dla obywateli. Nie mogą więc być zaakceptowane, a jedyne co może przemówić do przeciwnika do pistolet i bomba. W międzyczasie kolejni cywile mają inne, niż rozmowy dyplomatyczne, troski.

gaza_bomby_450x

Źródło: indilens.com

Nie ma się co łudzić. Współczesne konflikty nie są ostatnimi. Zanim zostaną osiągnięte porozumienia i ugody warte hucznych obchodów kolejni cywile stracą życie, zaś podatnicy krajów uczestniczących w mordzie w imię wzniosłych idei swoich parę groszy do przedsięwzięcia dołożą (oczywiście nieświadomie i niebezpośrednio).

2. I Wojna Światowa była o tyle szczególna, że zbiegła się w ówczesnym czasie z wydarzeniem bez precedensu... Odrzucono standard złota.

W Cesarstwie Niemieckim, któremu przypisuje się główne działanie na rzecz wybuchy wojny, jako żądnemu ekspansji terytorialnej i gospodarczej, obowiązywał, jak w wielu innych krajach, klasyczny standard złota, określany mianem Goldmark.

System ten rozpoczął się drugiej połowie XIX wieku i trwał do 1914 roku. W systemie tym pieniądz miał pokrycie w metalu. Złoto stanowiło prawdziwy pieniądz. Jedna złota marka miała wartość jednej marki papierowej.

zlota_marka

Źródło: anythinganywhere.com

Niestety, jeszcze latem 1914 roku wymienialność papierowego pieniądza na złoto miała zostać zawieszona. Zmieniono przepisy prawne, które umożliwiły bankom kredytowym druk papierowego pieniądza. Uniemożliwiając obywatelom wymienianie banknotów na metal rząd Cesarstwa dążył do zatrzymania kruszcu w swoich skarbcach. Zezwalając z kolei na emisję nowych pieniędzy chciał wciąż wydawać. Obywatele tym samym nie zostali obciążeni wysokimi podatkami, które często się nakłada na czas wojny. Jednakże, jak mawia stare polskie przysłowie, Co się odwlecze to nie uciecze.

Podręczniki mówią, że było to skrajnie naiwne i lekkomyślne podejście. Rząd chciał zjeść ciastko i mieć ciastko. Miał nadzieję, że oszuka rynek drukując banknoty, które z prawdziwymi pieniędzmi, poza nazwą nie miały nic wspólnego.

Pytanie brzmi: czy ludzie na wysokich stanowiskach rządowych są doprawdy tak głupi, że drukując pieniądze robią to z przekonania, że druk pustych pieniędzy naprawdę pomoże gospodarce i obywatelom?

Istnieją teorie, które wskazują na coś doprawdy ciekawego.

W 1876 roku założony został Reichsbank, który pełnić miał funkcję centralnego banku Rzeszy. Częściowo stanowił wprawdzie własność prywatną, jednak duża jego część kontrolowana była przez cesarza i rząd (...) Cały zysk wypracowany przez bank centralny dzielono pomiędzy rząd i prywatnych udziałowców, mimo to ci drudzy nie posiadali wystarczających uprawnień, by na pewnym poziomie decydować o jego polityce. Była to cecha odróżniająca Reichsbank od Banku Anglii, Banku Francji czy Rezerwy Federalnej.*

Innymi słowy, to od cesarza w głównej i decydującej mierze zależało czy drukarki mają chodzić czy nie, a jeśli tak to w jakim stopniu. Była to bolączka dla prywatnych udziałowców, ponieważ pieniądz kredytowy jest czymś co pozwala prywatnym bankierom generować profit.

Nie raz już wspominałem, że u zarania dziejów bank był podmiotem, który zarabiał na kredytach, lecz aby mógł ich udzielić ktoś musiał kapitał powierzyć. Był to ciężki kawałek chleba, który wymagał nie tylko płacenia odsetek deponentom, ale ostrożnego dobierania kredytobiorców. Podkreślić raz jeszcze jednak należy, że jeśli w banku nie pojawił się oszczędzający Kowalski, to kredytobiorca Malinowski nie mógł nic pożyczyć. No bo skąd?

Standard złota w przeciwieństwie do sytemu pieniądza fiducjarnego nie ma nic wspólnego z alchemią.

Kiedy istnieje możliwość drukowania pieniędzy Kowalski jest niepotrzebny. Pieniądz można generować niemalże w nieskończoność. Prywatni bankierzy mogą zarabiać na odsetkach nawet wtedy kiedy oszczędzających Kowalskich jest mało.

Jak się potoczyły losy Reichsbanku? Przytoczony wcześniej chiński historyk pisze:

Nawet w pierwszych latach (1918-1922) po przegranej wojnie siła nabywcza niemieckiego pieniądza wciąż była duża, a inflacja niczym nie różniła się od tej, która dotykała Wielką Brytanię, USA czy Francję (...) Stopniowo jednak zwycięskie państwa podejmowały działania zmierzające do odebrania rządowi prawa do kierowania bankiem centralnym i nadzorowania jego polityki walutowej. Ostatecznie 26 maja 1922 roku ogłoszono jego "niezależność". Od tej chwili kontrola nad emisją pieniądza należała wyłącznie do prywatnych bankierów, między innymi do Warburga. I była to najważniejsza przyczyna najostrzejszej inflacji we współczesnej historii.**

zlota_marka_wykres

Źródło: en.wikipedia.org/wiki/Hyperinflation

Bez względu na to czy winę za upodlenie waluty należy przypisać działaniom rządu czy bankierom o jednym należy pamiętać: huczne obchody gloryfikujące bohaterską postawę żołnierzy zgodnie bagatelizują fakt odejścia od standardu złota. Stąd, 100 rocznica wybuchu IWŚ to nie tylko okazja do fajerwerków. To także moment, w którym należy zauważyć, że wiek XX to czas odrzucenia złota. Metalu, który stabilizuje gospodarki i politykę międzynarodową. Metalu, który stopniowo wypychano z funkcji pieniądza w minionym stuleciu, a które było najbardziej obfite w śmierć i zniszczenie jakie przynoszą wojny. Metalu, którego istnienie w funkcji pieniądza służy obywatelom i ogranicza profity banków oraz firm zbrojeniowych.

Łukasz Chojnacki

Autor jest właścicielem Mazowieckiej Mennicy Inwestycyjnej. Prowadzi własnego bloga...

* Hongbing, S., "Wojna o pieniądz 2. Świat władzy pieniądza". Kobierzyce, Wydawnictwo Wektory, 2011, str. 175.
** J.w.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *