Sery, de Gaulle i Anne

Najmłodsza córka de Gaulle’a, Anne, cierpiała na zespół Downa. W wyniku obrażeń porodowych nigdy nie mogła poprawnie chodzić Czytaj więcej »

 

A jeśli minister sam siebie nagrał i teraz rżnie głupa?

Parafrazując staropolskie przysłowie można śmiało powiedzieć:  NAGRYWAŁ WILK RAZY KILKA, AŻ W KOŃCU NAGRALI WILKA! Minister, Prokuratura i całe ABW szuka podobno tego kto nagrywał w VIP-room (A RACZEJ W STUDIO NAGRAŃ) znanego kucharza, ale nikt nie wpadł na to, aby sprawdzić co nagrywał tenże minister oraz co posiada w swoim własnym laptopie i w swoim miejscu zamieszkania?


Jeden z redaktorów pisma WPROST ujawnił w TV-Info, że pierwotne nagrania pochodzą z dyktafonu. Zatem oryginalne nośniki informacji są w pamięci dyktafonu, a nie w laptopie Redaktora Naczelnego tego tygodnika. Natomiast używający ordynarnych słów osobnik, zanim został ministrem był bardzo cenionym fachowcem od tajnych operacji, a zatem również od zakupów kontrolowanych, podsłuchów, prowokacji kontrolowanych i tym podobnych zabaw w ciuciubabkę i w chowanego. Jest wielce prawdopodobne, że tak wybitny specjalista otrzymał od premiera zadanie specjalne, aby zbierać haki na poszczególnych polityków zarówno opozycji jak i koalicji.

Nic tak nie zapewnia większości sejmowej jak tajne informacje, które można ujawnić publicznie, gdy posłowie koalicji lub części kontrolowanej opozycji zagłosują inaczej niż chce tego premier.

Takie nagrania są starannie ukrywane przed opinią publiczną, ale wystarczy, że określeni posłowie lub senatorowie wiedzą co mają na sumieniu i kto o tym wie, bo wtedy ten ma władzę, kto ma nagrania!

To na pewno nie był przypadek, że studio nagrań zorganizowano w restauracji znanego z telewizji kucharza, który był doskonale prześwietlony przez służby specjalne. Kucharzowi temu podstawiono "menadżera", którego musiał zatrudnić tylko po to, aby jego VIP-room zapełniali ministrowie, a nawet pani wicepremier z całym swoim dworem klakierów!

Bardzo zagadkowym jest fakt, że menadżer podlegał służbowo kucharzowi!

Jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie, gdzie kucharz telewizyjny ma większe wpływy od niejednego ministra koalicji PO-PSL.

Menadżer najprawdopodobniej otrzymał od kumpli ministra odpowiedni sprzęt i rozpoczął ofiarną pracę dla Platformy Obywatelskiej.

Oczywiście dla kamuflażu minister nie musiał kontaktować się w sprawach nagrań ani z kucharzem, ani z menadżerem, lecz przez "zaufanego" pośrednika.

Sprawa się rypła, bo "zaufany pośrednik" zapomniał przekazać "menadżerowi" aby ten nie nagrywał akurat tego ministra.

Potem nieznany osobnik znalazł w VIP-room dyktafon i... nagrania trafiły do prasy, natomiast minister rżnie głupa, że o niczym nie wiedział.

Premier uważa wszystkich obywateli za idiotów i twierdzi, że minister padł ofiarą podsłuchiwacza, który dąży do zamachu stanu, ale szef rządu nie odwoła ministra, bo to właśnie byłby ten zamach!

Ciekawe, że ten sam premier, nie uważał za zamach tragedię polskich elit pod Smoleńskiem w dniu 10.04.2010 roku, gdzie w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach zginął Prezydent RP wraz z małżonką, ostatni Prezydent II Rzeczpospolitej, wielu generałów, Prezes NBP, Prezes IPN i wiele innych zacnych Polek i Polaków?

Teraz natomiast dla Donalda Tuska opublikowanie nagrań bulwersujących, pełnych chamstwa, ordynarności i intryganctwa rozmów jego kolesiów to jest zamach? Minister ma być nietykalny przez prawo, bo zbyt dużo wie na temat PO i całego rządu Tuska?

Nie ma na to na razie dowodów, że minister osobiście wniósł dyktafon do VIP-room telewizyjnego kucharza, ale nawet jeśli tylko wydał polecenie komukolwiek, aby nagrywał, to czy to nie jest równoznaczne z tym jakby sam siebie nagrał?

Czy Prokuratura wysłała ABW do Redakcji WPROST zamówić abonament na ten tygodnik, czy w innym celu?

A może Donald Tusk poszukuje tylko taśm z profesjonalnym akompaniamentem do randki w ciemno?

Rajmund Pollak

Foto.: premier.gov.pl


One Response to A jeśli minister sam siebie nagrał i teraz rżnie głupa?

  1. amator napisał(a):

    Fajny scenariusz i bardzo prawdopodobny. Tylko dlaczego ten gabinecik dla specjalnych gości nazywa się z obca – VIP-room, kiedyś był to po prostu gabinecik lub garsoniera. I jeszcze taka uwaga: Jakoś od 7 lat nikt atakując ten KOALICYJNY rząd nie wali w PSL, a ten chłopski byt polityczny ma od „Lewego Czerwcowego” bardzo dużo na sumieniu, nikt go nie nagrywa i nie sprawdza? Ciekawe? Było kilka prób ich złapania na przewalankach, ale tak jakoś dziwnie rozchodzi się PSL-owi po portkach; ciekawe? Czyżby byli tacy święci i idealni i to w koalicjach i z SLD, i z PO? Hm….! Pan MSW Bartek Sienkiewicz pohańbił Noblistę z Polski rodem (chociaż jak dostawał Nobla to p.Henryk Sienkiewicz był chyba poddanym Cara Imperium Rosji, to chyba to jest rosyjski Nobel, podobnie jak Curie-Skłodowska w momencie otrzymywania Nobla była poddaną Rosji czy już obywatelką Francji, podobnie jest z innymi „POLSKIMI NOBLAMI”) i jednocześnie wykazał się po pradziadku talentami literackimi – w miejsce „Krzyżaków” powstał utwór „Idziemy po was Kibole”, teraz jest świetna Trylogia „Chuj” tom I, „Dupa” tom II i „Kamieniu kupa” tom III, ciekawe jaki będzie odpowiednik „W pustyni i w puszczy”, czyżby „Za kratami i za wrotami”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *