Sery, de Gaulle i Anne

Najmłodsza córka de Gaulle’a, Anne, cierpiała na zespół Downa. W wyniku obrażeń porodowych nigdy nie mogła poprawnie chodzić Czytaj więcej »

 

Agenci chaosu w Hollywood

Kiedy marzysz samotnie,
to tylko marzysz,
ale kiedy marzysz z przyjaciółmi
- tworzysz rzeczywistość

Anarchia w kinie niejedno ma imię, hollywoodzkie produkcje mające w środowisku awangardy opinię wytwórni tandety i kiczu miewają czasem przebłyski talentu i geniuszu a kunszt reżyserki niejednokrotnie bywa tam na naprawdę wysokim poziomie.

W oparciu o literaturę, komiks czy historię z życia wziętą potrafi się w Hollywoodzie narodzić wartościowy obraz w którym możemy podziwiać jakąś wyrazistą postać, zmuszająca do refleksji. Charakter, zachowanie i wizja życia niektórych bohaterów niesie ze sobą pewne wnioski, które warte są przytoczenia. Do rzeczonej analizy posłużyły mi trzy osobowości, które uznałem z jakichś względów za wartościowe. Wspólnym mianownikiem tych postaci jest bunt wobec zastanej rzeczywistości, chęć zmiany, całkowite odrzucenie współczesnego stylu życia, negacja pogoni za pieniądzem i karierą. Taka postawa przeraża przeciętnych ludzi, którzy pogodzili się z kieratem i udręką życia codziennego. Do tych ludzi kierowana jest niniejsza opowieść. Zestawienie ze sobą trzech kompletnie różnych charakterów kinowej fikcji okraszone jednym słowem – wolność.

Tyler Durden (Brad Pitt):

Wszystko, co kiedykolwiek kochałeś,
odrzuci cię albo umrze.

Główny bohater Jack, w tej roli Edward Norton, będący jednocześnie narratorem całej opowieści, wiedzie życie przeciętnego pracownika korporacji, to typowy amerykański yuppie, który pracą osiąga luksus i jakiś powszechnie akceptowalny w społeczeństwie status majątkowy. Konsument w ogarniętym technologią świecie, uzależniony od rzeczy materialnych, na zdobycie których poświęcił całe swoje dotychczasowe życie. Mimo tych wydawać by się mogło superlatyw życia codziennego, bohater nie jest zadowolony z życia, ten kierat zaczyna go męczyć, tłamsi go i nie sprawia żadnej satysfakcji. W objęciach frustracji zaczyna szukać rozrywki i urozmaicenia w swoim jakże prozaicznym życiu. Jego podróż zaczyna się od spotkań terapeutycznych w towarzystwie nieuleczalnie chorych ludzi. Spotkania w grupach nasuwają bohaterowi kilka życiowych refleksji i powodują, że przechodzi on metamorfozę światopoglądową. Nie tego jednak szuka główny bohater, jego historia zmienia się w momencie poznania Tyler’a Durden’a. W jego życiu następuje diametralna zmiana. Okazuje się, że Tyler jest dla naszego bohatera idealnym przyjacielem, który pokazuje mu jak można żyć i czerpać z tego satysfakcję, przedstawia Jackowi życie dotychczas nieznane dla przeciętnego pracownika korporacji. Główny bohater dowiaduje się, że w życiu można być niepokornym, że można stawiać opór, nie trzeba być uległym i zwiędłym, nie trzeba już bać się szefa, mandatów czy regulaminów. Wspólnie z Tylerem zakładają Podziemny krąg, który wraz z upływem czasu rozrasta się i zyskuje coraz większą popularność. Swoją charyzmatyczną osobowością Tyler przyciąga rzesze zwolenników i frustratów takich jak nasz główny bohater. Grupa zaczyna się rozrastać, wkrótce zaczyna prowadzić kompletnie anarchistyczny tryb życia. Zabawa grupy polega na dokonywaniu aktów terrorystycznych, bójkach między sobą i akcjach wymierzonych w system. W "Podziemnym kręgu" uczestnicy mogą wylewać swoje żale i problemy za pomocą pięści, rozładowując w ten sposób negatywne emocje, które przyniósł im mizerny świat konsumpcji. Walka głównego bohatera z depresją to walka przeciwko materialnym kajdanom życia, to sprzeciw wobec konsumpcyjnego społeczeństwa. W finale opowieści Tyler Durden okazuje się być szalonym alter ego głównego bohatera, mechanizm obronny umysłu, który chciał pokonać słabości życia i nadać egzystencji jakiegoś szalonego smaczku. W konsekwencji działalność grupy Tylera doprowadza do eskalacji terroru i przemocy. Bohater "Podziemnego kręgu" zmuszony jest zlikwidować Tylera. Alter ego, które odpowiedzialne jest za przemianę tych zdesperowanych ludzi, członków klubu ostatecznie zostaje pokonane. Film kończy się przepiękną sceną wysadzenia budynków korporacji, które w filmie stały się symbolem udręki i jałowości życia współczesnych ludzi. Wnioski zdają się być oczywiste, poukładane, cudowne życie w monotonnej próżni może stać się najgorszym koszmarem.

Joker (Heath Ledger):

wiesz, co jest najważniejsze w chaosie?
Jest sprawiedliwy.

Ekranizacji "Batmana" było w historii kina mnóstwo, tę komiksową postać mogliśmy już wielokrotnie oglądać na ekranach kin, podobnież zresztą postać słynnego Jokera głównego wroga tytułowego superbohatera. Ostatni "Batman – Dark Knight" w reżyserii Christophera Nolana przedstawia kolejną odsłonę przygód nocnego rycerza, w starciu z Jokerem. W rolę klowna wcielił się fenomenalny, nieżyjący już Heath Ledger. Tym razem Joker jest nieco inny od dotychczasowych kreacji, to klasyczny anarchista, nie dbający o reputację, sławę i pieniądze. Jest jak sam twierdzi wysłannikiem chaosu, zależy mu tylko na destrukcji i zabawie. Nie interesują go dobra materialne, bogactwa, kobiety czy gangsterskie rozgrywki w mieście Gotham. Joker w tej opowieści jawi się niczym zagadka, spędza sen z powiek wszystkim zaangażowanym w przebieg akcji ludziom. Nie wiadomo czego chce, nie wiadomo kim jest i skąd się wziął, żadnej tożsamości, żadnej identyfikacji. Joker ma jednak perfekcyjny plan, wyrazistość tej postaci sprawia, że główny bohater – Batman schodzi na drugi plan, przyćmiony przez geniusz aktorski Ledgera. Joker wie, że prędzej czy później zostanie złapany, nie to jest jednak jego zmartwieniem. Dopóki może bawi się z pełną rozkoszą dokuczając miastu. Nolan ukazuje wizerunek klowna zupełnie inaczej niż zrobił to np. Tim Burton w swoim "Batmanie" z 1989 r. Joker w Dark Knight nie jest brutalnym, bezmyślnym rzeźnikiem to filozof czynu, który realizuje swoją grę kosztem mieszkańców miasta. Zmusza Batmana do konfrontacji, do wysiłku a także do kilku moralnych refleksji. Dialog Batmana z Jokerem w więziennej celi przesłuchań obrazuje tak naprawdę to z czym klown przychodzi do miasta i co ma do przekazania. I chociaż sam Joker nie bardzo lubi rozmawiać o sobie to jednak ma świadomość, że są pewne wartości dla Batmana i jego przyjaciół o które będą oni w stanie walczyć za wszelką cenę, klown podda te wartości próbie, wystawi je na ryzyko. Próba ta zakończy się klęską, co w moim skromnym odczuciu przeważa szalę na korzyść Jokera. Joker w tej opowieści mimo iż ujęty i pojmany, wygrywa ponieważ niszczy to co z takim trudem budowali dobrzy ludzie w mieście. W konsekwencji dowiadujemy się, że nie ma happy endu, człowiek jest chwiejny i słaby, co trafnie ujmuje sam sprawca całego zamieszania – Szaleństwo jak wiesz, jest jak grawitacja wystarczy małe popchnięcie. Na ile jesteśmy gotowi bronić swoich ideałów i jak wiele jesteśmy w stanie dla nich poświęcić ?

Randall McMurphy (Jack Nicholson):

Człowiek traci grunt pod nogami,
kiedy traci ochotę do śmiechu.

Film "Lot nad kukułczym gniazdem" to ekranizacja powieści Kena Keseya o tym samym tytule. Randall McMurphy czołowa postać tej historii to poczciwy złodziejaszek, drobny przestępca i szabrownik, który staje w konfrontacji z systemem, który nie potrafi go zrozumieć. McMurphy trafia do zakładu psychiatrycznego gdzie ma pozostać na obserwacji. Władze chcą ustalić czy McMurphy migając się od pracy symuluje czy rzeczywiście jest chory i wymaga przymusowego leczenia psychiatrycznego. W szpitalu poznaje grupę ludzi, z którymi się zaprzyjaźnia. Rzecz jasna od samego początku McMurphy udaje wariata, jednak w miarę rozwoju akcji tak naprawdę zaczyna on pomagać swoim współlokatorom, podnosi jakość ich życia i sprawia, że do szarego, nudnego i jałowego życia w szpitalu, opartego na tradycyjnych schematach pojawia się iskierka radości i szczęścia. Wnosi do ich życia nową jakość, powiew świeżości, którego wcześniej nie znali. Swoim zachowaniem McMurphy doprowadza do konfliktu z siostrą Ratched, fanatyczną zwolenniczką porządku i dyscypliny. Nie ma ona zamiaru tolerować nowatorskich zagrywek Randalla. Każdą próbę buntu i sprzeciwu ucina i zwalcza w zarodku. Rozwój akcji pokazuje, że tak naprawdę mamy do czynienia ze zdrowymi ludźmi, którzy nie znajdują zrozumienia w systemie, sama zaś siostra Ratched okazuje się być pełną nienawiści i frustracji kobietą. McMurphy w tym starciu nie ma najmniejszych szans, próby walki i oporu kończą się niepowodzeniem. Idąc w zaparte wydaje na siebie całkiem nieświadomie wyrok, zostaje poddany zabiegowi lobotomii. W starciu z systemem przegrywa i ostatecznie kończy żywot jako warzywo. Po zabiegu lobotomii McMurphy już nie kontaktuje, nie jest już tym samym pełnym życia i energii rozrabiaką, widząc tak straszliwy upadek człowieka, jego przyjaciel – Indianin – Wodzu, dusi go poduszką i zwraca w ten sposób McMurphy’emu upragnioną wolność i godność. Lot nad kukułczym gniazdem wywarł na mnie niesamowite wrażenie, opowieść zadaje pytanie gdzie przebiega granica obłędu ? Czy system rzeczywiście nie potrafi znaleźć miejsca dla jednostek niepokornych? Czy ludzie którzy nie wkomponowują się w świat ideału zarysowany w wizji rządzących skazani są na porażkę?

Karol Mazur



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *