Prof. Wolniewicz: Jak parszywieje Unia Europejska

Zachęcamy do obejrzenia jednego z ostatnich wystąpienia prof. Wolniewicza. Warto się nad nim zastanowić i starać się wyciągnąć wnioski Czytaj więcej »

 

Amerykę i świat czeka największy kryzys w historii

USA są obecnie najbardziej zadłużonym krajem świata. W trakcie ostatniego załamania spowodowanego przeregulowaniem rynku, amerykańska administracja do spółki z Rezerwą Federalną (Fed) podjęła decyzję o wpompowaniu gigantycznych sum pieniężnych w gospodarkę. Obecny wzrost PKB dziwić nie może. To bezpośredni i doraźny efekt tych działań. Przyszłość pokaże jednak, że skończy się to bardzo źle.

Ogólna wysokość długu USA zbliża się dynamicznym tempem do 14 bln dolarów. Dług w przeliczeniu na jednego mieszkańca osiąga wartość prawie 45 tys. dolarów. Szef Fed Ben Bernanke pomimo tych przerażających liczb podejmuje beztrosko decyzję o drukowaniu kolejnych palet dolarów, które następnie pożycza. Tłumaczone jest to między innymi wzięciem na siebie przez Fed odpowiedzialności za walkę z bezrobociem. Oczywiście mówiąc o drukowaniu, używamy pewnego skrótu myślowego. Cały proces opiera się bardziej na zmienianiu cyfr w komputerach. Ostateczne efekty są jednak takie same. Chwilowa poprawa wskaźników gospodarczych jest efektem napływu pieniędzy, których inflacja jeszcze nie uwzględniła. Efektem obecnej polityki będzie olbrzymie załamanie gospodarcze, które wstrząśnie życiem wielu ludzi na całym świecie. Pierwsze symptomy zbliżającej się katastrofy można zaobserwować już teraz.

Największym podmiotem skupującym amerykańskie bony skarbowe są Chiny. Można więc powiedzieć w uproszczeniu, że nabywają dolary. Władze Państwa Środka chcąc zostać „bankierem” światowego supermocarstwa, dokonywały olbrzymiego zakupu amerykańskiej waluty. Niszczenie dolara przez Fed wzbudziło jednak czujność. Od 2009 roku możemy zaobserwować masowe pozbywanie się dolarów (wykres: http://www.stansberryresearch.com/pro/images/psi/1011PSIEND49_c.gif). Chińczycy doskonale zdają sobie sprawę z tego, co czeka amerykańską walutę w przyszłości. Starają się więc w jak najkrótszym czasie pozbyć się jak największej ilości dolarów, przy jednoczesnej minimalizacji skutków dla własnej gospodarki.

Obok masowego dodruku dolarów w USA i pozbywania się tychże przez Chiny, można zaobserwować inne bardzo ciekawe zjawisko. Z dużą regularnością jesteśmy informowani o biciu kolejnych rekordów cen złota i srebra (wykres: http://www.stansberryresearch.com/pro/images/psi/1011PSIEND49_d.gif). Potencjał do wywołania takich wzrostów mają jedynie banki centralne. Skupowanie tych surowców jest bardzo wyraźną oznaką zbliżającego się załamania gospodarczego. Weźmy czysto teoretyczną sytuację, że wybucha wojna nuklearna. Po takim kataklizmie pieniądze papierowe, fiducjarne nie miałby żadnej wartości. Jest ona wszak ustalana przez państwowy monopol. W przypadku przytoczonej przeze mnie wojny nuklearnej, państwa przestałyby istnieć, więc pieniędzy fiducjarnych można byłoby użyć najwyżej do rozpalenia ogniska. Co innego w przypadku złota. Kruszec ten zawsze miał i będzie miał swoją wartość niezależnie od zawirowań na światowych i lokalnych rynkach. Rozsądnie myślące banki centralne, spodziewając się załamania globalnego systemu finansowego i systemów finansowych poszczególnych państw, postanawiają pozbyć się środków niemających pokrycia w niczym trwałym na rzecz złota i srebra, które nawet po upadku obecnej cywilizacji zachowają swoją wartość.

Kryzys, który czeka Amerykę i większość świata będzie bezpośrednim efektem drukowania olbrzymich ilości pustych pieniędzy. W przeciągu najbliższych dwóch lat inflacja dolara dosłownie wystrzeli w górę. Zjawisko to pogłębi się jeszcze bardziej z powodu spadającego popytu na dolary w innych krajach (kto by chciał psute na masową skalę pieniądze?). Pierwszym symptomem jest naturalnie wspomniane powyżej pozbywanie się przez Chiny amerykańskiej waluty. Fed będzie drukował coraz więcej pieniędzy, których nikt nie będzie chciał. Każdy logicznie myślący człowiek widzi, do jakiej katastrofy to doprowadzi. Mówiąc o inflacji dolara mam na myśli tutaj wartości rzędu co najmniej 20% rocznie. Wywoła to naturalnie gigantyczny wzrost cen rozmaitych towarów. W USA rozpoczną się protesty uliczne, które pochłoną wiele ofiar. Załamanie amerykańskiej waluty może doprowadzić także do usunięcia jej z pozycji światowej waluty rezerwowej. W krajach arabskich widać już tendencję do zastępowania dolarów przez euro. Choć również nie jest to najpewniejsza inwestycja biorąc pod uwagę stan finansów poszczególnych krajów strefy euro (kiedy załamanie finansowe dotknie Hiszpanię, rozpocznie się albo masowe drukowanie euro, albo nastąpi rozpad strefy), to na tę konkretną chwilę jest to inwestycja pewniejsza niż dolary. Coraz silniejszą pozycję zdobywa także chiński yuan. Oczywiście nie mamy co liczyć na oficjalne informacje, że takie zmiany są planowane. Doprowadziłoby to do wybuchu olbrzymiej paniki.

Wiele stanów już obecnie jest na krawędzi bankructwa. Doraźne drukowanie pieniędzy (Fed planuje podjąć działania, które doprowadzą do wykupu zadłużenia stanowego) chwilowo poprawi sytuację, ale zaowocuje jeszcze silniejszym tąpnięciem na przestrzeni następnych dwóch lat. Bez wątpienia obywatele USA przestaną spłacać swoje długi. Ujrzymy serię bankructw potężnych przedsiębiorstw w tym banków, a bezrobocie, które Fed rzekomo zwalcza drukując dolary, poszybuje do wartości zbliżających się do 20%. Oczywiście kryzys w USA pociągnie za sobą inne kraje. Już poprzednie załamanie gospodarcze rozlało się na przeważającą część świata. Tym razem nie będzie inaczej. Zbliżający się kryzys może całkowicie pogrążyć strefę euro, która coraz wyraźniej przypomina połączenie zombi i kolosa na glinianych nogach.

Na naszych oczach pisze się historia. Obecny ład gospodarczy odejdzie w zapomnienie. Żeby jednak wyłonił się porządek, najpierw musi być chaos. Utrzymanie centralnego planowania gospodarczego nie będzie możliwe. Zostanie ono rozszarpane przez mechanizmy rynkowe. Fed pogrąży się w hańbie i odejdzie w niesławie. Chaos, który powstanie w wyniku kryzysu dolara z pewnością doprowadzi do zmiany nastawienia do gospodarki i jej rozumienia przez ludzi. Po nocy czeka nas świt, który przyniesie światu zwrot w kierunku wolnego rynku. Póki co zapinajcie pasy, bo jazda z pewnością będzie ostra.

Łukasz Stefaniak

Autor prowadzi również blog http://lukaszstefaniak.salon24.pl/


27 Responses to Amerykę i świat czeka największy kryzys w historii

  1. Lucid napisał(a):

    Wszystko fajnie, ale dlaczego Pan zakłada że świat skieruje się ku wolnemu rynkowi? Zazwyczaj po takiej „nocy” przychodził dyktator-bandyta.

    Że nadchodzi chaos i bieda to raczej wszyscy wiedzą. Chciałbym jednak wiedzieć jak się na to przygotować. Złoto mam, ziemię mam, wiedzę jak ją uprawiać mam … gdzie mogę nabyć dobry karabin?

  2. Łukasz napisał(a):

    „Wszystko fajnie, ale dlaczego Pan zakłada że świat skieruje się ku wolnemu rynkowi? Zazwyczaj po takiej “nocy” przychodził dyktator-bandyta.”

    Potencjalny dyktator nie musi wcale być dyktatorem socjalistycznym. Nie wykluczam, że pod wpływem niepokojów społecznych może dojść w USA, a także w krajach europejskich do jakichś pozademokratycznych działań. Jeżeli w wyniku takiego kryzysu nastąpiłoby pogłębienie rozwiązań socjalistycznych, to z pewnością doszłoby do bankructwa. W USA społeczeństwo zdaje się trzeźwieć (w dużej mierze dzięki olbrzymiej pracy wykonywanej przez np. Fox News i Fox Business). Stąd wierzę, że nastroje podryfują w kierunku wolnościowym. Nieco poważniejsze problemy mogą być w Europie…

    „Że nadchodzi chaos i bieda to raczej wszyscy wiedzą. Chciałbym jednak wiedzieć jak się na to przygotować. Złoto mam, ziemię mam, wiedzę jak ją uprawiać mam … gdzie mogę nabyć dobry karabin?”

    W Europie z karabinem to będzie poważny problem. A złoto warto dobrze schować na wypadek, gdyby komuś z rządu przyszła do głowy jego rekwiracja. Realnie jednak patrząc, Polska ma jeszcze szansę uniknąć tragicznego losu.

  3. Adam Kalicki napisał(a):

    Niby, że się wszystko zgadza. Tylko że w owym chaosie przyjdzie czas na przejęcie za ułamek realnej wartości wszelkich środków produkcji, ziemi i innych REALNYCH dóbr. A potem ukształtuje się ów „nowy ład”. Czyli globalne niewolnictwo w jeszcze bardziej dobijające niż w tej chwili. A wszystko pod hasłami wolnego rynku. I tu jest problem! To wszystko ma z nim rzecz jasna tyle wspólnego co opisany patologiczny druk dolarów. Jest jeszcze jedno ewentualne rozwiązanie. Totalna globalna wojenna zawierucha i wygubienie w ten sposób 80% ludzkości. A co? Po co komu motłoch. Czasy mamy apokaliptyczne.
    Najbardziej mnie uderza beztroskie podejście wielu ludzi do tych problemów. Przyzwyczailiśmy się do tego stopnia do wszelkich patologii, fałszu i obłudy, że nawet drukowanie lewych dolarów i tego skutki nie robią na nikim specjalnego wrażenia. I to jest chore.

  4. mieszkający w EU napisał(a):

    Powstaje pytanie – czy w sytuacji takiego kryzysu lepiej kupować teraz złoto czy…konserwy, które potem będzie mozna odsprzedawać tym co kupili złoto, (oczywiście za złoto!).
    Przelicznik: proszę bardzo – 1 gram złota=1konserwa..

  5. milo napisał(a):

    no tak przysłowiowy Kowalski czy Smith nie muszą się zadłużać – zrobią za nich rządy 🙂

  6. Lucid napisał(a):

    @mieszkający w EU

    Najlepiej mieć i złoto i ziemię. Ale faktycznie ziemia (źródło pożywienia) jest ważniejsze niż złoto.

    Prawdopodobnie dyktator przyjdzie taki jakiego motłoch zaakceptuje. To że wielu ludzi się obudziło niczego nie zmienia bo jest ich garstka.
    Najlepiej byłoby gdyby to właśnie z tej garstki wyłonił się dyktator ale czy są na to jakiekolwiek szanse?

  7. Heh! napisał(a):

    Nie zgadzam się z puentą autora. Przyjmowanie że dyktator będzie kapitalistą, jest błędne. Niby dlaczego miał by być kapitalistą? Cały świat się wali, w takich warunkach władzę najłatwiej utrzymać kopaniem leżącego, a nie pomaganiem mu się rozwijać. Autor nie patrzy na obecny chaos jako rzecz zaplanowaną, a taką rzeczą to wszystko właśnie jest.
    O kryzysach i celach tych kryzysów pisano książki już od końca XIX w. Żaden kryzys gospodarczy (oprócz tych związanych z klęskami żywiołowymi), żadna rewolucja nigdy nie powstały same z siebie. Zawsze ktoś miał w tym interes i tak samo jest obecnie.
    Wystarczy popatrzyć na elitę światową z której wyłoni się owy dyktator, bo nie wyłoni się przecież z nas zwykłych szarych ludzi lub drobnych przedsiębiorców.
    Dyktator albo będzie miał siłę i charyzmę(wysoko postawiony wojskowy), albo będzie miał autorytet (ktoś za kim stoją media) lub będzie to jakiś prorok. Oczywiście każda z tych postaci nie będzie się identyfikować z motłochem, bo żadna z tych postaci nie wywodzi się z motłochu. Wojskowi co oczywiste, awansują tylko posłuszni i lojalni władzy, zazwyczaj z wysoko postawionych rodzin – oni w większości nie reprezentują woli narodu.

    Władza to media, a media nie są wolą ludzi i nie pokazują obrazów jakie ludzie sami chcieli by oglądać, media pokazują obrazy jakie ludzie mają obejrzeć i kreują ich poglądy. A jakie to są poglądy? Ponadnarodowy globalny socjalizm. Kapitalizm nie daje pewności kontroli ludzi, ponieważ opiera się na wolności i nietykalności prywatnej własności są oni wolni.
    To banda ukrytych lub całkowicie jawnych socjalistów chcących sterować wszystkim. Idziemy w kierunku nowoczesności, a co jest obecnie nowoczesne? Taka Szwecja, Dania, Holandia – bardzo nowoczesne kraje.

    Za wszelkie kryzysy obarcza się kapitalizm wybielając interwencjonizm i socjalizm. Jeśli interwencjonizm sobie nie poradzi, zwali się winę na to że było go zbyt mało, a ludzie byli zbyt chciwi i muszą się teraz zrzec swojej własności siłą. Właścicielami świata zostaną ci od FEDu, mając w garści najpotężniejszą armię na świecie, wszystkie gospodarki, i wszelką własność dotychczas prywatną.
    A ludziom da się jakieś narkotyki, alkohol, tanie burdele, sex bez żadnych ograniczeń, powie im się że to jest wolność i niech się bawią. A jak ktoś się wychyli to się będzie krzyczeć że terrorysta czy zgniły kapitalista i w czapę go.

  8. Łukasz napisał(a):

    ->Adam Kalicki

    „Niby, że się wszystko zgadza. Tylko że w owym chaosie przyjdzie czas na przejęcie za ułamek realnej wartości wszelkich środków produkcji, ziemi i innych REALNYCH dóbr.”

    Przejęcie przez kogo? Ma Pan na myśli korporacje? Po nadchodzącym kryzysie także one będą miały poważne problemy (na czele z bankami). Kluczem jest to, żeby zablokować rząd przed próbami ich ratowania z pieniędzy podatników. Jeżeli to się uda, to podryfujemy w kierunku wolnego rynku. Wikileaks ma podobno ujawnić w styczniu jakieś dokumenty, które będą dotyczyły Bank of America i jego związków z politykami. Mam cichą nadzieję, że okaże się, że w zamian za łapówki politycy udzielali państwowych gwarancji bankom. To może być przyczynkiem do likwidacji tych gwarancji.

    Środki produkcji zaś docelowo powinny znajdować się w rękach prywatnych, a nie państwowych.

    „Totalna globalna wojenna zawierucha i wygubienie w ten sposób 80% ludzkości. A co? Po co komu motłoch. Czasy mamy apokaliptyczne.”

    Mało prawdopodobne. Na takim konflikcie dzisiaj nikt by nie zyskał.

    „Najbardziej mnie uderza beztroskie podejście wielu ludzi do tych problemów. Przyzwyczailiśmy się do tego stopnia do wszelkich patologii, fałszu i obłudy, że nawet drukowanie lewych dolarów i tego skutki nie robią na nikim specjalnego wrażenia. I to jest chore.”

    Niestety jest to część zniewolenia mentalnego dokonywanego przez polityków i media. Poza tym dla wielu ludzi najważniejszy jest dzień dzisiejszy i niewiele obchodzi ich, co będzie działo się w przyszłości.

    ->mieszkający w EU

    Zamieszanie będzie duże, ale to jeszcze nie koniec całej cywilizacji. Spokojnie. Polska na szczęście jest póki co w lepszej sytuacji niż kraje strefy euro.

    ->milo

    To jest właśnie przykład kompletnej paranoi. Jak ludzie mogą się na to godzić? Przecież jak chcą się zadłużać, to lepiej niech to zrobią osobiście, a nie za pośrednictwem państwa zmuszając do tego także innych.

    ->Lucid

    „Prawdopodobnie dyktator przyjdzie taki jakiego motłoch zaakceptuje. To że wielu ludzi się obudziło niczego nie zmienia bo jest ich garstka.”

    W USA nie jest taka mała garstka. Mają za sobą potężną korporację medialną. Poza tym Ron Paul ma olbrzymie poparcie wśród pracowników sektora militarnego. Już nawet niektórzy dotychczasowi wyborcy Demokratów przebąkują coś o poparciu dla niego. Czy zbliżający się kryzys zachwieje tamtejszym systemem politycznym (w sensie zmiany systemu, a nie zmiany ludzi), tego nie wiem. Dostrzegam tam jednak potencjał na demokratyczne rozstrzygnięcie całej sprawy. Inaczej niż w przypadku Europy…

    „Najlepiej byłoby gdyby to właśnie z tej garstki wyłonił się dyktator ale czy są na to jakiekolwiek szanse?”

    Cóż… W Chile swojego czasu się wyłonił. W XVIII w. w kolonii angielskiej wyłoniła się cała grupa osób, które wiedziały, co trzeba zrobić. Potrzebna jest wiara, że może się tak stać. Bez niej nie stanie się na pewno.

    ->Heh!

    „Nie zgadzam się z puentą autora. Przyjmowanie że dyktator będzie kapitalistą, jest błędne. Niby dlaczego miał by być kapitalistą?”

    W Chile jednak był kapitalistą. Zostawmy jednak dyktatora na boku, bo takie rozwiązanie w USA jest bardzo mało prawdopodobne. Jestem w stanie jednak wyobrazić sobie zwrot w myśleniu społeczeństwa w sytuacji, gdy okaże się, że to, co mówią w Fox News i Fox Business okaże się prawdą.

    „Cały świat się wali, w takich warunkach władzę najłatwiej utrzymać kopaniem leżącego, a nie pomaganiem mu się rozwijać. Autor nie patrzy na obecny chaos jako rzecz zaplanowaną, a taką rzeczą to wszystko właśnie jest.”

    Istnieje prawdopodobieństwo, że może to być zaplanowane. Bardziej jednak byłbym skory przyjąć tezę, że po prostu pewna grupka chce się utrzymać na stołkach przez jak najdłuższy czas, zgarnąć tyle konfitur ile się da i odejść w cień, a martwią niech się następcy. Moim zdaniem Fed to bardziej mafia niż grupa planująca jakieś spiski.

    „Dyktator albo będzie miał siłę i charyzmę(wysoko postawiony wojskowy), albo będzie miał autorytet (ktoś za kim stoją media) lub będzie to jakiś prorok.(…)”

    Jeżeli byłby to wolnorynkowiec i kapitalista, to nie bardzo mnie obchodzi skąd on się wywodzi.

    „Władza to media, a media nie są wolą ludzi i nie pokazują obrazów jakie ludzie sami chcieli by oglądać, media pokazują obrazy jakie ludzie mają obejrzeć i kreują ich poglądy. A jakie to są poglądy? Ponadnarodowy globalny socjalizm.”

    Ma Pan rację, ale dotyczy to głównie mediów europejskich. W USA są media, które bronią idei wolnościowej. Nie mówię, że nie mają w tym jakiegoś interesu. Mówię po prostu o faktach, że tak jest.

    „To banda ukrytych lub całkowicie jawnych socjalistów chcących sterować wszystkim. Idziemy w kierunku nowoczesności, a co jest obecnie nowoczesne? Taka Szwecja, Dania, Holandia – bardzo nowoczesne kraje.”

    Tu się niestety zgadzam. Dlatego ważne jest podkreślanie, że winę za większość kryzysów gospodarczych ponosi centralne sterowanie gospodarką, a nie rynek.

    „Za wszelkie kryzysy obarcza się kapitalizm wybielając interwencjonizm i socjalizm. Jeśli interwencjonizm sobie nie poradzi, zwali się winę na to że było go zbyt mało, a ludzie byli zbyt chciwi i muszą się teraz zrzec swojej własności siłą.”

    Wierzę w to, że w USA nie dadzą się oszukać. Po reakcjach społecznych widać, że zaczynają dostrzegać przyczyny problemów. Ciekawe, kto uwierzy w to, że przyczyną następnego kryzysu był rynek, skoro celowo drukuje się całe palety pieniędzy?

    „Właścicielami świata zostaną ci od FEDu, mając w garści najpotężniejszą armię na świecie, wszystkie gospodarki, i wszelką własność dotychczas prywatną.”

    Póki co Fed kompromituje się z dnia na dzień i wątpię czy dotrwałby do takich czasów, jeśli w ogóle one by nastąpiły.

    „A ludziom da się jakieś narkotyki, alkohol, tanie burdele, sex bez żadnych ograniczeń, powie im się że to jest wolność i niech się bawią. A jak ktoś się wychyli to się będzie krzyczeć że terrorysta czy zgniły kapitalista i w czapę go.”

    Jak pokazała historia socjalistyczny ład bez poważnych oporów można wdrażać jedynie w sposób stopniowy. Coś na wzór UE. Wszelkie radykalne kroki były nieskuteczne. Poza tym zapomina Pan, że nawet gdyby to ustanowiono, to czekałaby nas kolejna seria kryzysów. Tego typu system jest skazany na załamania gospodarcze i wcześniej czy później by się rozpadł. Nie ma innej możliwości. Nikt nigdy nie osiągnie stabilnego systemu socjalistycznego. Jest on zawsze skazany na porażkę w dłuższej perspektywie czasowej.

  9. dave napisał(a):

    artykuł oczywiście w 100 % zgodny z prawdą wśród znajomych już od ponad 3 lat realizujemy tak zwany plan B schron konserwy wojskowe z 20 letnim terminem i kawał ziemi do uprawy „marchewki” filtry do przetwarzania wody nawet ze ścieków i wyzbywanie się majątku w papierze to jedyne sensowne inwestycje na przyszłe 20 -30 lat bo będzie kiepsko na bank ……Generalnie najlepiej było by mieć prywatną wyspę gdzieś na końcu świata odciętą od wszelkiej elektroniki ale to jeszcze za droga inwestycja

  10. Adam Kalicki napisał(a):

    @autor
    Musisz jeszcze trochę pożyć młody człowieku i trochę poczytać aby odkryć, że to jedno cienie w jaskinie. Z czasem młodzieńcza naiwność odchodzi. Czytając Pańskie teksty widzę siebie sprzed jakiś 15 – 20 lat. Naprawdę. 🙂 Proponuję na początek oglądniecie (ale uważne) filmu Money Masters. Jest w necie. Wtedy stanie się być może jasne, komu i dlaczego zależy na globalnej zawierusze. A to też ciekawe: http://www.bibula.com/?p=26033
    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=686

    Życzę Wesołych Świąt dla Pana i całej rodziny, jak również dla wszystkich zaangażowanych w Prokapa. Niech nam Bóg błogosławi. Będzie nam to w nadchodzącym roku bardzo potrzebne. „Bóg się rodzi, moc truchleje”

  11. kamil napisał(a):

    Na początek rządzą demokraci i czują jak mają związane ręce standardem złota i wysoką moralnością społeczeństwa, które ich kontroluje. Znoszą więc powiązanie ze złotem, a ludzi rozpasywają w rozpuście za pomocą monetarnych i socjalnych sztuczek. Potem wygrywaą ci, co obiecają jeszcze więcej od demokratów i to są socjaldemokraci. Czynią tak, dopóki euforia, boom i wydrukowana kiesa trzyma się konwencji. Ale i tego zaczyna brakować. Ponieważ ludzie są, że chciwości zawsze nie mało, a biednym zawsze wiatr w oczy, przez rządy pzewija się tabun socjalistów, licytujących się po same niebo. I albo przychodzą komuniści, wykonując na gospodarce i społeczeństwie istny armageddon, albo część błędów zostanie nieco wyprostowana i zamglona faszystowskim militarystom, silnym ludziom, którzy biorą stworzoną przez socjalistów i konserwatywnych paternalistów biurokrację jak dzikiego mustanga i potrafią nim kierować – aż do wielkiej wojny, która wszystko niszczy i resetuje. Ponieważ wtedy rządy się wykańczają, a socjalizm wreszcie daje po równo – ponieważ wszyscy mają równo po nic – głupim ludziom szarej masy pozostaje nic innego, jak wziąć się do roboty i pracować znowu od podstaw, od bazaru, garażu i własnego warsztatu… dopóki znowu nie wytworzy się na tyle dóbr, by jacyś demokraci i socjaliści nie zechcieli dzielić ich „sprawiedliwiej” / to jest jedyna możliwa polityka w tym świecie, istny koniunkturalny cykl historyczny!

  12. Hmmm.... napisał(a):

    Wszystko fajnie, tylko czy Panowie zauważyli, że Stany Zjednoczone istnieją już tylko w świadomości ludzkiej? że stały się zamorską posiadłością Izraela?

  13. Carole Hickman napisał(a):

    Powstaje pytanie – czy w sytuacji takiego kryzysu lepiej kupować teraz złoto czy…konserwy, które potem będzie mozna odsprzedawać tym co kupili złoto, (oczywiście za złoto!). Przelicznik: proszę bardzo – 1 gram złota=1konserwa..

  14. tomek napisał(a):

    dobry artykuł. Dlaczego o tym się nie mówi w mainstreamowych mediach?

  15. pozytyw napisał(a):

    Dobre political-fiction Pan prezentuje.

  16. max napisał(a):

    hejka
    zróbmy, żeby następny ład istniał już bez pieniądza, co? to przecież on faktycznie powoduje tą historię. To jest dobry wynalazek (a przecież to jest tylko wynalazek do usprawnienia wymiany handlowej), ale się już przeżył, wiedzy mamy wystarczająco aby go sobie darować. W tym momencie produkuje się na świecie tyle żywności, że każdy mógłby być najedzony, mamy więc wystarczającą ilość aby darować sobie prawo podaży i popytu. Skupmy się na technologii, aby zupełnie odciążyć człowieka od zbędnych, nudnych , powtarzających się zadań. Na pewno da się stworzyć jakiś cybernetyczny system, który by kierował, dystrybucją dóbr tak, aby wszystkim starczyło. Może się mylę, ale warto dowiedzieć się co nieco. Proponuję „the venus project” i „zeitgeist movement” wpisać sobie w google

  17. polo napisał(a):

    Oni drukują my cierpimy.

  18. Rob napisał(a):

    Cala sytuacje pogarsza dodatkowo system wyplaty emerytur dla amerykanow ktorzy urodzili sie w wyzu demograficznym po 1945 roku (tzw. baby boomers). Dokladnie za dwa lata pierwsza fala zacznie przechodzic na emerytury i wyplacac pieniadze ze swoich funduszy, co najprawdopodobniej spowoduje hiperinflancje. Czyli sytuacja jak z markami niemieckimi zaraz po II wojnie swiatowej. Rzad niemiecki drukowal marki, bo wiedzial ze ludzie w czasie wojny nie beda wydawac zbyt duzo ch. Gdy wojna sie skonczyla, rynek zostal zalany doslownie bilionami papierow bez pokrycia.

  19. Łukasz napisał(a):

    ->tomek

    W mediach amerykańskich coś tam o tym przebąkują czasami. Cisza jest głównie w Europie. Grecja się nadal wali, a kto o tym mówi? Nikt nie mówi też, że wkrótce zacznie się walić Portugalia, Belgia, Hiszpania i Niemcy (jeśli dalej będą „ratować” pozostałe kraje).

    ->pozytyw

    „Political” to to na pewno jest. Rzecz w tym, że nie „fiction”. Obawiam się, że wkrótce będzie to „reality”.

    ->max

    „W tym momencie produkuje się na świecie tyle żywności, że każdy mógłby być najedzony, mamy więc wystarczającą ilość aby darować sobie prawo podaży i popytu.”

    Nie wiem jak Pan, ale ja chcę w życiu osiągnąć coś więcej niż się nażreć.

    „Skupmy się na technologii, aby zupełnie odciążyć człowieka od zbędnych, nudnych , powtarzających się zadań.”

    Otóż to! Dynamiczny rozwój technologii gwarantuje tylko wolny rynek. Obecnie w porównaniu z przełomem XIX i XX w. mamy zastój technologiczny. Samochody wciąż jeżdżą w ten sam sposób, pociągi są takie same, człowiek ostatni raz na Księżycu był 38 lat temu (sic!), wielkim wydarzeniem wciąż jest wysłanie sondy na Marsa etc. Gdyby wolny rynek panował przez cały XX w. do dnia dzisiejszego, to już mielibyśmy za sobą lądowanie człowieka na Marsie, a swój wzrok kierowalibyśmy dalej. Państwa nie są w stanie ze sobą współpracować w dziedzinie eksploracji kosmosu. Prywatny sektor jest, jeśli mu się nie będzie przeszkadzać. Postęp w pozostałych dziedzinach zaś skutecznie wzmaga realna konkurencja i swoboda badawcza.

    „Na pewno da się stworzyć jakiś cybernetyczny system, który by kierował, dystrybucją dóbr tak, aby wszystkim starczyło.”

    Czyli co? Globalna socjalistyczna dyktatura, tylko nie ze Stalinem na czele a wielkim komputerem? Dziękuję, postoję. Ja wiem lepiej czego mi potrzeba od rzekomego komputera. Radzę sobie takie pomysły wybić z głowy. Chyba że koniecznie chce Pan powtórki z XX wieku.

    ->Rob

    Ma Pan rację.

  20. Luk napisał(a):

    To ile na oko może chleb kosztować?

  21. MrMgr napisał(a):

    Popełniłem swego czasu kilka artykułów o podobnym temacie: http://mrmgr.pl/?s=%C5%9Bmier%C4%87+dolara
    A w kwestii meritum… to głównym problemem będzie globalna sieć logistyczna. Dolar jest połączony z ropą za pomocą armii stanów zjednoczonych. Gdy Saddam Husajn zaproponował europie sprzedaż ropy za Euro, wujek zam zrobił mu wojenkę pod pretekstem broni masowego rażenia. I owszem bronią masowego rażenia w rękach Saddama było by Euro. Gdyby inne kraje arabskie poszły za przykładem Iraku, doszło by do zmiany waluty rezerwowej świata. Nikt nie potrzebował by dolara. Gospodarka USA opiera się na eksporcie jednego dobra, to dobro produkowane jest przez jedna fabrykę, FED, a nazywa się INFLACJA. Dzięki temu że wszyscy muszą mieć dolary by kupić ropę (bo za nic innego się nie da) to inflacja dolara dotyka otoczenie USA, a nie tak bardzo wnętrze amerykańskiej gospodarki. Jednocześnie eksport inflacji powoduje osłabienie gospodarki światowej co mylnie odbierane jest jako poprawa gospodarki USA.

    Dolar padnie w chwili gdy do europy przypłyną pierwsze tankowce opłacone za Euro lub Juana bądź jena.

    Iran ma największe zapasy ropy na świecie, a legenda o broni atomowej, być może prawdziwa, nie robi na mnie wrażenia. Gdy dojdzie do ataku na Iran, ten ogłosił ze zatopi każdy tankowiec jaki zbliży się do zatoki Perskiej. Świat zostanie odcięty od ropy. Ceny poszybują w kosmos.

    To doprowadzi do masowego upadku firm transportowych, zatrzymania lub spowolnienia globalnych dostaw surowców. Ogromny wzrost cen surowców i dóbr konsumpcyjnych. W tym żywności. Globalne zapasy żywności trwałej są niewielkie, w niektórych regionach świata starczy tego zaledwie na 4-6 miesięcy.

    Dołożenie do tego konfliktu zbrojnego z urzyciem broni niekonwencjonalnej będzie oznaczać armageddon.

    Obym się mylił…

  22. Łukasz napisał(a):

    ->Luk

    To czy kryzys będzie tak duży, żeby wystąpiły niedobory żywności w Europie, nie wiem. Myślę, że aż tak źle nie będzie, jednak jeśli sprawdziłby się scenariusz MrMgr, to faktycznie niedobory się pojawią, a ceny poszybują do astronomicznych wartości.

    ->MrMgr

    Składa się to w bardzo logiczną całość. Jeżeli więc Iran zacząłby sprzedawać ropę za euro, to bardzo prawdopodobny byłby atak militarny Stanów Zjednoczonych na Iran. W skrajnie pesymistycznym wariancie mogłoby to doprowadzić do konfliktu pomiędzy UE a USA. Możliwe, że UE chciałaby zatrzymać działania Stanów Zjednoczonych na terenie Iranu. Wszystko tak naprawdę zależałoby od reakcji Iranu na amerykańskie działania tzn. od tego, czy Iran zdecyduje się na blokadę Zatoki Perskiej, a jeśli tak, to przez jak długi czas będzie w stanie to robić.

    Scenariusz, który Pan przedstawił teoretycznie wydaje się prawdopodobny. Sądzę jednak, że nawet jeśli doszłoby do konfliktu konwencjonalnego, to do wojny atomowej jednak nie. W jej przypadku nie ma zwycięzców.

  23. Rob napisał(a):

    Wojna nuklearna jest mozliwa ale wg mnie jest male prawdopodobienstwo. USA juz rozlozylo po kraju dziesiatki tysiecy trumien ktore moga pomiescic do 3 osob, jesli kryzyz bedzie taki duzy jak sie tego spodziewamy to wiekszosc amerykanow (szczegolnie tych w wieku emerytalnym) umrze z glodu. Jesli doszloby do wojny pomiedzy supermocarstwami (Chiny – USA – Indie – Rosja) to z pewnoscia uzylyby one (przypuszczalnie za tajnym porozumieniem) broni chemicznych i biologicznych (np. pandemia naprawde groznego szczepu grypy).

  24. TV Fides et Ratio napisał(a):

    Poznawaj Prawdę cz.1

    http://www.youtube.com/watch?v=Dy2SIHJXlS8

  25. TV Fides et Ratio napisał(a):

    część 2

    http://www.youtube.com/watch?v=5uNqD853nI8

  26. TV Fides et Ratio napisał(a):

    część 3 Współczesne błędy poznawcze

    nominalizm, kartezjanizm, protestantyzm,kantyzm które utorowały drogę błędnym ideologiom: socjalizmowi, liberalizmowi,kapitalizmowi etc

    http://www.youtube.com/watch?v=WquQMQt2luE

  27. Heh! napisał(a):

    Panie Łukaszu, wydaje mi się że zbyt duży optymizm na temat USA widnieje w pańskiej świadomości.
    Nie wiem czy mieszkał pan w USA, czy zna ten kraj z autopsji czy tylko z gazet i książek.
    Ja mieszkałem jakieś 6 miesięcy w USA może nie jest to całe życie, ale nie mam złudzeń o rzekomej misji tamtejszych mediów. To że informują ludzi o takich rzeczach jak porażka planu gospodarczego Obamy, nie świadczy o wypełnianiu misji. Misja dziennikarzy się kończy po rozmowie z redaktorem głównym gazety czy dziennika.
    Oczywiście co mądrzejsi amerykanie widzą problem jaki powstał w kraju, ale już pozamiatane – dług już jest i informowanie ludzi po fakcie jest nawet pożyteczne. Informuje się ich w taki sposób aby winę za stan rzeczy zwalić na polityków a nie na FED czy bankierów.
    Gdyby FED był zwykłą mafią która chcę tylko zarobić, mógł śmiało pozostać przy tym co było dotychczas, zwłaszcza że kolesiostwo działało tam bardzo sprawnie. Coraz wyższe zadłużanie jest ewidentnym powiększaniem wcześniej już kolosalnych wpływów w kraju.

    Pisząc o dyktatorze, miałem na myśli globalnego dyktatora, a taki nie ma na celu konkurencji z innymi krajami, więc i na celu nie będzie miał rozwoju podległej gospodarki a raczej utrzymanie włości w ryzach.
    A jeśli się poszczęści i dyktatorzy narodzą się w każdym z krajów, to wszystko jest możliwe. Włącznie z jednym wielkim wojennym zamętem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *