Szwajcarzy zdecydowali o obniżce VAT, który i tak jest tam bardzo niski

Szwajcaria rządzi się swoimi prawami. Instytucja referendum, nieznana w takiej skali w innych krajach, pozwala obywatelom rzeczywiście współdecydować o tym, jakie prawo jest tam stanowione Czytaj więcej »

 

Ani lepiej, ani śmieszniej

Zwolennicy wolnego rynku, jak np. Robert Gwiazdowski, mówią o tym od lat – że skomplikowany system podatkowy jest po pierwsze kosztowny, po wtóre – nieefektywny.

Połączenie progresji podatkowej z systemem ulg, zwolnień, odliczeń, wyjątków itd. oraz licznymi kryptopodatkami ukrytymi pod oszukańczym mianem składek niewątpliwie jest skomplikowany. Do tego trzeba dopisać różne stawki podatków konsumpcyjnych – VAT – u i akcyzy, oraz dowolność interpretacyjną przepisów przez urzędy skarbowe, i otrzymujemy efekt w postaci totalnego bałaganu.



Obserwując polskie życie gospodarcze coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że to nie przypadek, ale działanie celowe. W końcu w mętnej wodzie ponoć najlepiej łapać ryby.

W tym roku na mocy unijnych przepisów został w Polsce wprowadzony podatek akcyzowy na węgiel. Co gorsza, wprowadzono dwie stawki akcyzy – inną dla odbiorców indywidualnych, inną dla przedsiębiorców. Nieodparcie nasuwa się tutaj skojarzenie ze zróżnicowanymi stawkami akcyzy na olej opałowy i napędowy. Oraz skutkami takiego rozwiązania w postaci tzw. mafii paliwowych.

Ponieważ każde działanie ma swoje skutki a nieszczęścia chodzą parami, więc i tym razem jedna głupota zrodziła drugą. Jeżeli ktoś z Państwa zechce kupić węgiel brunatny albo tzw. brykiety z tegoż węgla, w celu ogrzania swojego lokalu, będzie zmuszony podpisać zobowiązanie, że zakupiony przez niego towar zostanie zużyty w prywatnym gospodarstwie. Wynika to właśnie ze zróżnicowania stawek podatku akcyzowego. Idiotyzm? Niewątpliwie. Jak tak dalej pójdzie, to w przyszłości może pojawić się konieczność przedstawienia zaświadczenia od gminnego kominiarza o posiadaniu pieca, w którym można palić węglem. Zgodnie z jednym z praw Murphy’ego, że jak coś może pójść źle, to na pewno pójdzie.

Nie wiem, czy istnieje wymóg prawny, nakładający na urzędników obowiązek przedstawiania potencjalnych skutków proponowanych przez nich rozwiązań. Jeśli tak, to obawiam się, że w większości przypadków uzasadnieniem jest stary żart Jana Pietrzaka – „lepiej nie będzie, ale na pewno śmieszniej”. Niestety, nie jest ani lepiej, ani śmieszniej.

Michał Nawrocki

Rys.: Wasiukiewicz / internet


3 Responses to Ani lepiej, ani śmieszniej

  1. Marko napisał(a):

    Placenie podatkow jest przestepstwem. Prosze udowodnic, ze jest inaczej! Nie ma czegos takiego jak wolny rynek. Prosze udowodnic, ze jesli cos uwolnimy, ze ta wolnoscia ktos za chwile nie zawladnie. Np. pan Gwiazdowski, ktory jest w dziwnym ukladzie zawladajacym panstwowymi firmami po ich „prywatyzacji”. To ma byc ten wolny rynek?

  2. Grześ napisał(a):

    @Marko ZAMILCZ!bo jak zawsze głupoty klepiesz!

  3. Tadeusz napisał(a):

    To się nam rozmnożą po wsiach „kozy”. A jakie żarłoczne będą! Oczywiście to dla „małych”, „duży” się do tego nie zniży i po prostu kupi naprawdę sporo papieru do drukowania na nim faktur.
    Jacy my jesteśmy bogaci, że pomimo tych wszystkich wymysłów jeszcze to nie zbankrutowało w cholerę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *