Interesuje mnie człowiek, bez względu na narodowość i wyznanie

Rozmowa z Sebastianem Reńcą, autorem powieści \"Miasto umarłych\", która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Prohibita Czytaj więcej »

 

Argumenty i dąsy

Nasza historia pełna jest heroicznych zrywów ale i waśni uniemożliwiających spożytkowania owoców zwycięstwa. Wróg tylko na to czyha i podsyca jałowe spory. Sprzeczamy się o różne sprawy, różne punkty widzenia, mylimy ideę z praktyką. Odróżnienie błahostek od tego co ważne bywa niekiedy trudne, bo wymaga myślenia perspektywicznego.

   
Załóżmy taką oto sytuację. Radni Warszawy sprzeczają się czy położyć nową nawierzchnię na pl. Krasińskich, czy wybudować kilometr ścieżki rowerowej. Wbrew pozorom, spór jest praktyczno – ideowy. Z jednej  strony wygoda wszystkich pasażerów trzęsących się na wyboistej drodze w sercu stolicy. Z drugiej ideowy, czyli chęć przypodobania się Unii Europejskiej.
   
Najczęściej bywa jednak tak, że wywrotowa działalność osłabiająca państwo polskie przybiera maskę racjonalności, zwłaszcza gdy oponentów nie dopuszcza się do głosu.  Przyszedł czas rozliczenia aferzystów, którzy zrobią wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Dlatego bądźmy pragmatyczni, nie dawajmy się wciągać w jałowe spory. Bądźmy solidarni z tymi, którzy próbują dokonywać zmian na korzyść Polski. Jeśli nawet jakiś agent obcego wywiadu dla uwierzytelnienia się robi przez chwilę coś dobrego, pozwólmy mu na to, co nie oznacza przyzwolenia na inne wrogie nam działania.
   
I jeszcze jedno – nie dąsajmy się na lemingi. Małe rozumki potrzebują dużo czasu, żeby coś do nich dotarło.

Małgorzata Todd

Autorka prowadzi swojego bloga Internetowy Kabaret...


2 Responses to Argumenty i dąsy

  1. Do Pani/Pana OB.iektywny OB.serwator napisał(a):

    Takie książki mają małe nakłady, chętnych ich przeczytania jest bardzo mało, a kupienia jeszcze mniej, ponieważ mają wielkie ceny. Oprócz tego ludzi w całej masowej masie (takie maślane masełko!) najbardziej wciąga darmowe wypicie i zakąszenie oraz chędożenie bez odpowiedzialności za nie. I z tych powodów mają mały wpływ na masową świadomość ludu pracującego miast i wsi. Dotyczy to również filmów. Jak nie ma reklamy i darmochy, to nie ma efektu. Trochę tego rodzaju i podobnych wydawnictw i publikacji po 1990 było i jest i jak widać zero efektu na rynku polityczno-ekonomicznym. Co nie znaczy, że ma ich nie być i nie mają być upubliczniane. Kropla jednak skałę drąży. I za jakieś 50 może 100 lat da dobre efekty już dla innych pokoleń, dla naszych następców i spadkobierców. Z Panem Bogiem, bo tylko w Nim nadzieja i wiara.

  2. Sceptissimus napisał(a):

    „…nie dąsajmy się na lemingi. Małe rozumki potrzebują dużo czasu, żeby coś do nich dotarło.”

    Płonne nadzieje. Gryzonie nie żyją długo, a lemingi wręcz krótko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *