Media, czyli o oddzielaniu ziarna od plew

Oddziaływanie ideologiczne i propagandowe przynosi znacznie lepsze i trwalsze rezultaty, bez konieczności utrzymywania licznych sił policyjnych Czytaj więcej »

 

Arthur Laffer nie tylko o podatkach

Politycy nie mogą powstrzymywać się od rozdawania naszych pieniędzy, bo za każdym razem gdy to robią, dostają premię – ktoś jest im wdzięczny. A gdy politycy mądrze tą wdzięcznością zarządzają, wygrywają kolejne wybory – twierdzi Arthur Laffer w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy”.


Amerykański ekonomista znany jest w Polsce głównie jako twórca krzywej, nazwanej - od jego nazwiska - „krzywą Laffera”. Objaśnia ona, że im poziom podatków jest wyższy, tym wpływy do budżetu mniejsze. I na odwrót. Według Laffera, politycy wzbraniają się przed obniżaniem podatków, gdyż dysponują pieniędzmi nie swoimi lecz obywateli. „Gdyby politykom płacono obligacjami skarbowymi państwa, to gwarantuję, że głosowaliby zupełnie inaczej” - uważa rozmówca „Do Rzeczy”.

W wywiadzie przeprowadzonym przez red. Tomasza Wróblewskiego, Arthur Laffer podważa dogmat wszelkiej maści socjalistów, którzy twierdzą, że jeśliby państwo zaprzestało angażowania się np. w służbę zdrowia czy dopłaty dla rolnictwa to nastąpi zapaść cywilizacyjna. „Tak? Dzieci się zaczną rodzić bez rąk? A krowy przestaną dawać mleko?” - pyta retorycznie Laffer i dodaje: „Powiem panu, co się wówczas zmieni. Ludzie będą wówczas bogatsi, bo owoce ich pracy nie będą marnotrawione na wspieranie tych, którzy nie chcą pracować”.

Laffer nie zgadza się również z modną obecnie metodą rozwiązywania problemów gospodarczych poprzez ciągłe dodrukowywanie pieniędzy. Odnosi się m.in. do zwolenników dopłacania przez państwo do mieszkań w celu pobudzenia gospodarki: „Jeżeli mają rację, to dlaczego dopłacać ludziom przy kupnie mieszkania zaledwie 20 procent jego wartości? Dopłacajmy 100 procent! Wtedy gospodarka ruszy jeszcze szybciej. Dlaczego ekonomiści tego nie robią? Bo to po prostu nie ma sensu”.

Rozmówca „Do Rzeczy” poddaje również krytyce wciąż rozpowszechniany przez niektórych ekonomistów pogląd, według którego najwyższa pora podjąć działania w kierunku spłaszczania różnic w dochodach pomiędzy bogatymi a biednymi, gdyż w przeciwnym razie wybuchnie rewolucja. Laffer odpowiada: „Boże, ile my tych rewolucji już przerabialiśmy! Ile razy ktoś nam obiecywał wyrównanie dysproporcji za pomocą prostych mechanizmów redystrybucji. Jeżeli jednak zaczniesz dodawać tym poniżej średniej, a odbierać tym powyżej, to zawsze w końcu się okaże, że wszyscy są po prostu biedniejsi”.

Odnosząc się do działalności rządów, tłumaczonej jako troska o nasze zdrowie, które poprzez nakładanie wysokich podatków na niektóre towary, np. papierosy czy alkohol, chcą nas zniechęcić do ich konsumpcji, Laffer zauważa: „(...) jeżeli podatki od papierosów mają zniechęcać do palenia papierosów, a podatki od alkoholu zniechęcać do picia napojów wyskokowych, to do czego mają zniechęcać podatki od wynagrodzenia? Te same mędrki, które wymyślają te wychowawcze teorie podatkowe nie widzą potem związku między nadmiernymi podatkami a ochotą do pracy”.

Cały wywiad Tomasza Wróblewskiego z Arthurem Lafferem można przeczytać w najnowszym numerze tygodnika „Do Rzeczy” (nr 30/2014).

PS

Za www.pafere.org...


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *