W aucie posła Wójcikowskiego uszkodzone były przewody hamulcowe

Wokół tragicznej śmierci posła Rafała Wójcikowskiego ze stycznia br. narasta coraz więcej wątpliwości Czytaj więcej »

 

Bałagan w śmieciach

Zgodnie z ustawą od 1. lipca 2013 r. nie będziemy już decydować to tym, kto i za ile będzie zajmować się utylizacją naszych śmieci. Ponieważ nie bardzo wiadomo dlaczego o tym, z usług której firmy korzystamy, ma decydować urzędnik, więc można spokojnie przyjąć, że chodzi o pieniądze.



Dzięki temu rząd będzie mógł pochwalić się prowadzeniem aktywnej polityki prorodzinnej – wzrośnie zatrudnienie w urzędach. Wiadomo też, że będzie dużo drożej jeżeli zdecydujemy się segregować śmieci. Jeśli nie – będzie jeszcze drożej niż dużo drożej.

Poza tym można spokojnie założyć, że dzięki śmiałej decyzji Drogich Przywódców Taniego Państwa zrobi się jeszcze drożej a polskie miasta świńskim truchtem dogonią a nawet przegonią Zachód, o czym wszak marzymy od dawna. Bo dotąd jak firma nie odbierała śmieci, to traciła klientów, których przejmowało inne przedsiębiorstwo. A teraz jak śmieciowa związkokracja ogłosi strajk, to niczym Paryż czy Rzym każda pipidówa będzie EU – ropiejąco tonąć w śmieciach.

Jednakże największy ubaw czeka nas w ramach urzędniczych regulacji w sprawie segregacji i gospodarowania odpadami komunalnymi. Już same kryteria naliczania budzą zachwyt nad pomysłowością urzędniczą. Wysokość opłat może zależeć od: ilości zamieszkujących osób, gospodarstwa domowego, powierzchni mieszkalnej i zużycia wody. Dzięki tej obfitości możliwości urzędnicy mogli przyjąć takie kryteria, dzięki którym wyjdzie najdrożej. Dlatego np. w Warszawie w zabudowie wielorodzinnej zastosowano kryterium ilości osób, zaś w zabudowie jednorodzinnej – gospodarstwa domowego.

Jakoś nikt nie wpadł na pomysł, by zastosować kryterium zużycia wody, choć wodomierze nie należą dziś do rzadkości. No, ale dzięki temu mieszkańcy domów wielorodzinnych nie podlegaliby ustawowemu obowiązkowi niezwłocznego informowania wspólnoty / spółdzielni / zarządu nieruchomości na piśmie o każdej zaistniałej zmianie ilości osób zamieszkujących lokal. Ci rzecz jasna przy rozliczeniach będą musieli przekazywać informacje urzędnikom, dzięki czemu urząd wreszcie będzie wiedział kto i kiedy wyjeżdża lub przyjmuje gości. Za niedopełnienie obowiązku – kara.

Kolejny majstersztyk, to zasady segregowania śmieci, którymi w ulotkach urząd miasta Warszawy zarzuca skrzynki mieszkańców. Papier do jednego pojemnika, szkło do drugiego, plastik do trzeciego a całą resztę do czwartego? To by było za proste no i urzędnicy nie mogliby się wykazać rewolucyjną czujnością. Dzięki ich radosnej twórczości mieszkańcy Warszawy nie będą segregować śmieci według materiałów ale…, cholera wie, jak to nazwać. Mamy więc następujące kategorie: segregowane suche (papier, plastik, opakowania po kosmetykach i środkach czystości, książki, katalogi, opakowania po żywności metal itp.), szkło opakowaniowe (no, tu się nie wysilili) i odpady zmieszane (zabrudzone opakowania plastikowe, porcelana, opakowania po dezodorancie, styropian, guma, potłuczone szyby, szkło stołowe). Dodatkowo powstaną kompostowniki (odpady zielone), gdzie trafią liście i połamane gałęzie, oraz punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych (elektrośmieci, tekstylia, leki, niebezpieczne odpady, odpady zielone i remontowe). No i jeszcze wymieniane są odpady wielkogabarytowe, które nie wiadomo gdzie będą zbierane. Za nieprawidłową selekcję – kary.

Diabli wiedzą, gdzie w tym bałaganie wyrzucać resztki jedzenia, np. obierki po ziemniakach, czy jak zakwalifikować niedopałki papierosów czy opakowania po lekach i przeterminowane leki. Jeszcze zabawniej jest z punktami selektywnego zbierania odpadów komunalnych – w każdej dzielnicy Warszawy będzie jeden taki punkt, jedynie na Bemowie utworzone zostaną dwa. Przeglądając listę odpadów, które mają tam trafiać nietrudno dojść do wniosku, że spora grupa ludzi miast wozić się z bateriami, żarówkami, lakierami do paznokci, termometrami rtęciowymi w poszukiwaniu takiego punktu zwyczajnie zawinie śmieci w torebkę i wywali do pierwszego lepszego śmietnika w parku czy na przystanku.

I na koniec wisienka na torcie radosnej twórczości urzędników. Na stronie internetowej magistratu urzędnicy  przywołują eksperckie analizy, z których wynika, że ilość wytwarzanych odpadów zależy od: rodzaju zamieszkiwanej zabudowy oraz wielkości gospodarstwa domowego. Dajmy na to. Tylko dlaczego w takim razie we wrzucanych do skrzynek pocztowych ulotkach piszą o obowiązkach zarządców nieruchomości / wspólnoty / spółdzielni, że powinni Umożliwić odbiór odpadów bez limitu ilościowego.

Chyba już czas, by na drzwiach urzędów miejskich pojawiło się ostrzeżenie: „Uwaga – urząd! Tu logika nie obowiązuje, mamy za to regulacje”.

Michał Nawrocki

Foto.: raszyn.blox.pl


8 Responses to Bałagan w śmieciach

  1. belzebub napisał(a):

    bardzo na czasie temat, gdyż dokładnie w czwartek byłem w administracji załatwiać sposób opłat za śmieci. I tak jako mieszkaniec blokowiska dostałem dwa warianty do wyboru…
    I śmieci segregowane;
    1 osoba- 19,50pln
    2 osoby- 37,00pln
    3 osoby- 48,00pln
    4 i więcej- 56,00pln
    II wariant nie segregowane:
    1 osoba- 27,30pln
    2 osoby- 51,80pln
    3 osoby- 67,20pln
    4 i więcej- 78,40pln

    Oczywiście urzędnicy zrozpaczeni, że mają dużo papierkowej pracy, ale w to jestem w stanie uwierzyć. Zastanawia mnie, czy śmieci rzeczywiście będą segregowane jadąc na wysypisko, spalarni wszystko jedno, czy to pic na wodę? Myślę, że w Polskim warunkach, to raczej pic na wodę z tą segregacją.

  2. Marko napisał(a):

    system segregowania smieci wymyslili niemcy. 20 lat temu z hakiem wprowadzono go do uzytku. byl pomyslem „zielonych” na ochrone srodowiska. efekt jest taki, ze wzrosly jedynie ceny i ciagle wzrastaja. ide segregowania powstala po to aby firmy smieciarskie bedace ukladem politykow z biznesem – przykladem jest berlinska firma Alba – warto zobaczyc kto siedzi tam w radzie nadzoreczej, ktora opanowala tez polski rynek – mogly zarabiac coraz wiecej pieniedzy. Do pojemnika kazdego koloru jedzie osobne auto, daje to okazje do manipulacji i podwyzek cen, bo nagle „zolty pojemnik” musi byc oprozniany 3 x a nie 1 x w tygodniu. Potem zwozone smieci do spalarni wrzucane sa do jednego pieca i utylizowane. Paranoja. Tak dziala wolnorynkowe oszustwo. Dziwnym trafem firmy smieciarskie zwykle razem wychodza na rynek z nowymi pomyslami i cennikami. Poniewaz ludzie nie do konca stosowali sie do segregowania, w wielu miastach DE wymyslono worki, ktore kazdy dostawal do domciu, tam dzielil sobie smieci i wystawial raz na tydzien do wywozki. Zabawnym widokiem staly sie balkony pelne tych workow z odpadami i smrod tych smieci, bo przeciez przez tydzien trzeba bylo je tam skladac.

  3. Gabriel napisał(a):

    Istotnie – trzeba być Belzebubem aby kwestionować selektywną zbiórkę odpadów…

  4. Grześ napisał(a):

    @Marko komentarz interesujący,tam gdzie urzędnik decyduje to o wolnymrynku w gospodarce niema mowy.

  5. belzebub napisał(a):

    Gabrielu idealisto coś Ci powiem Szanowany Kolego. Jakiś czas temu ktoś odbywający praktyki studenckie w pewnym miejscu opowiadał mi, że owa selekcja odpadów (posegregowane śmieci) lądują na jednej pace 9samochodzie) i jadą w jedno miejsce (wysypisko)! Pewnie, że chciałbym wierzyć w uczciwość, lecz wiem iż tu jest Polska przytaczając słowa klasyka i po prostu nie wierze, że Pan pracujący jako śmieciarz uczciwie wypełni swoją powinność.

  6. metoda unitaryzacji zerowej napisał(a):

    Marko wszędzie widzi wolny rynek i kapitalizm nawet tam, gdzie mamy przymus i interwencjonizm 🙂
    Połowa PKB przechodzi przez budżet państwa, a Marko na to wolny rynek 🙂
    30 % cen w UE jest regulowanych – maksymalne i minimalne ceny, marże, kontrola produkcji limity etc.etc., a Marko na to wolny rynek.
    Przymus ZUS i OFE – Marko standard winny wolny rynek

    i tak można wymieniać i wymieniać 🙂

    Co bardziej zabawne na koniec Marko wrzuci tekst pochwalający interwencjonizm, który standardowo w jego mniemaniu ratuje cały świat !!

  7. Marko napisał(a):

    O cenach na wywoz smieci w DE nie decyduja urzednicy tylko firmy zajmujace sie tym procederem. Poniewaz cecha kapitalizmu jest maksymalizacja zysku tych, ktorzy maja w reku narzedzia, szefowie firm sa bardzo kreatywni w temacie wymyslania podwyzek o skubania klienta. Przykladowy worek. Na wieksza rodzine byl za maly. Ale mozna bylo sobie dokupic dodatkowe – oczywiscie podskoczyly wtedy miesieczne oplaty. Jak ludziom zaczely doskwierac smierdzace reklamowki z odpadami na balkonach, decydowali sie na dodatkowe worki byle pozbyc sie smieci. Kolejny krok jaki czeka Polske to kaucje za butelki, PET-y i puszki. Znow sie chalupy i balkony zapelnia smieciami.

  8. Metoda unitaryzacji zerowej napisał(a):

    Determinanty cen :
    Krzywe popytowe konsumentów ( subiektywne wartościowanie )
    Podaż dóbr na określonym terenie
    Kalkulacja ekonomiczna przedsiębiorstwa ( koszt wytworzenia )
    Ilość graczy na rynku ( konkurencja pomiędzy podmiotami gospodarczymi, ale również produktami tego samego producenta ) ( Doskonała konkurencja, oligopol, monopol naturalny etc.etc. )
    Dobra komplementarne oraz substytucyjne na rynku.
    Podaż dóbr na rynkach światowych ( informacje oddziaływują z opóźnieniem )
    Podział na dobra konsumpcyjne i inwestycyjne ( inne zachowanie się np. na inflację )
    Nałożone podatki ( przerzucenie opodatkowania na konsumenta w całości, częściowo, brak możliwości przerzucenia )
    Polityka monetarna ( inflacja/deflacja ) i wpływ na kształtowanie się cen.
    Regulacje
    Struktura cen jako całość i zależności zachodzące między nimi.
    Dodatkowe założenia :
    Przeważnie dobra podlegają złożonemu procesowi produkcji co oznacza wiele etapów produkcji oraz użyciu półproduktów do wyprodukowania dobra finalnego. Oznacza to, że na cenę naszego dobra mają wpływ inne dobra wykorzystane w procesie produkcji. ( dlatego mówimy o zależnościach zachodzących pomiędzy cenami ) Dla przykładu podczas regulacji i kontroli cen – regulując cenę jednego dobra regulujemy ceny innych dóbr, które wykorzystują to dobro. ( przykład w książce hazlitt’a )
    Podane wyżej determinanty w różny sposób mogą oddziaływać na ceny – w jednym przypadku konkurencja będzie miała większy wpływ w innym koszt wytworzenia, a jeszcze w innym informacje pochodzące z rynków globalnych.
    Dobra produkowane przez jednego producenta mogą ze sobą konkurować jak to było w przypadku systemów operacyjnych firmy Microsoft. Mimo wprowadzenia win vista i win 7 nadal duża część osób wybierała win xp.

    Więc Panie Marko eliminujesz jeden czynnik otrzymujesz inny rezultat. Przykład Niemiecki jaki podałeś – oczywiście, że urzędnik decyduje bo firma MUSI OTRZYMAĆ POZWOLENIE/LICENCJE i spełnić 30 warunków w odniesieniu do ustawy/rozporządzenia odnośnie danego tematu.

    ZONK TROLLu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *