Eugenika kiedyś i dziś

Akcja T4 wciąż jeszcze jest za mało obecna w świadomości społecznej. Już na początku II Wojny niemieccy okupanci wcielili w życie zaplanowaną ze szczegółami zagładę pacjentów polskich szpitali psychiatrycznych Czytaj więcej »

 

Bankierzy Lucyfera

Prawie pół miliarda złotych nagrody od amerykańskiego rządu otrzymał były szwajcarski bankier Bradley C. Birkenfeld za informacje, które doprowadziły do poważnego ograniczenia szwajcarskiej tajemnicy bankowej. Opisuje to we właśnie wydanej książce „Lucifer`s Banker. The Untold Story of How I Destroyed Swiss Bank Secrecy”.


We wrześniu 2012 roku czek na 104 mln dolarów wręczył Birkenfeldowi w niewielkiej kuchni wynajmowanego domu w mieście Raymond jego adwokat. Czek został wystawiony przez Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych (US Treasury Department). Opiewał na dokładnie 75 816 958 dolarów i 40 centów, bo z kwoty pobrano podatek. Jest to równowartość 313 mln zł i jest to największa nagroda wypłacona przez rząd USA. To także mniej więcej dziesięć razy tyle, ile wynosiły największe wygrane w polskim Lotto.

Jak wynika z omawianej książki (jej polski tytuł to „Bankierzy Lucyfera. Nieopowiedziana historia o tym, jak zniszczyłem szwajcarską tajemnicę bankową”), Birkenfeld otrzymał nagrodę za informacje, które doprowadziły do odzyskania od szwajcarskiego banku UBS 400 mln dolarów należnych podatków. Wcześniej uchwalono w USA prawo, które dawało informatorom procent od pieniędzy odzyskanych przez urząd skarbowy dzięki ich informacjom. Cała historia zaczyna się jedna wiele lat wcześniej.

W 1988 roku Birkenfld ukończył Norwich University w stanie Vermont, najstarszą wojskową akademię w USA. Większość jego kolegów zdecydowała się na karierę w wojsku, on wybrał pracę w sektorze finansowym. Na początku w Bostonie, gdzie – jak twierdzi w książce – wykrył nielegalną działalność kierownictwa banku i poinformował o niej FBI. Organa ścigania nie zareagowały, za to Birkenfeld musiał wyprowadzić się ze stanu, ponieważ po donosie nikt nie chciał mu dać pracy w bankowości.

W efekcie wsiadł w samolot i przeprowadził się do Genewy. Tam ukończył studia MBA na filii amerykańskiego uniwersytetu. Nie miał żadnych problemów ze znalezieniem pracy. Pracował najpierw dla Barclays Bank, potem dla Credit Suisse, a na końcu dla banku UBS. Banki wręcz zabijały się o niego. Miały mnóstwo amerykańskich klientów i ich zarządy uważały, że prywatny bankier z USA sprawi, że łatwiej będzie im sprawić, że będą oni zadowoleni z ich usług.

Dodatkowo liczyli, że Amerykaninowi łatwiej będzie pozyskiwać kolejnych klientów. Jakie usługi świadczyły szwajcarskie banki m.in. bogatym obywatelom Stanów Zjednoczonych? „Oferuje wam zero, a raczej trzy zera. Zero podatku dochodowego, zero podatku od zysków kapitałowych i zero podatku spadkowego” – lubił mawiać Birkenfeld podczas rozmów z potencjalnymi klientami.

Jednak najciekawsze były szkolenia, jakie Birkenfeld przechodził w banku UBS. Opisuje, jak na początku swojej pracy w tym banku został zaproszony wraz z pięcioma nowymi pracownikami na rozmowę do swojego zwierzchnika Christiana Bovaya. Zaczął on ją tak: „Panowie, waszym pierwszym zadaniem jest pozyskać pieniądze klienta i umieścić ja na numerycznym koncie. Waszym drugim i najważniejszym zadaniem jest sprawić, by te pieniądze były niedostępne dla klienta, chyba że bank UBS wcześniej na nich dobrze zarobi”.

Następnie Bovay wytłumaczył, że chodzi o to, by namówić klienta na zablokowanie pieniędzy w długoterminowej inwestycji. A kiedy będzie potrzebował mieć dostęp do nich (a wcześniej czy później to nastąpi), powiedzieć, że to niemożliwe. Za to należy zaoferować mu pożyczkę pod zastaw jego środków na odpowiedni procent. W praktyce, jak to ujął Christian Bovay, bank pożyczał klientowi jego własne pieniądze, dobrze na tym zarabiając. A klient cieszył się, że oszczędza, bo nie płacił podatku.

Jeszce ciekawsze były szkolenia dotyczące tego, jak należy się zachowywać w kontaktach z amerykańskimi władzami. Na przykład jeżeli celnik zapyta, czy podróżują służbowo czy dla przyjemności, zawsze mają kłamać, że dla przyjemności. Aby ukryć, że ich podróże do USA mają na celu pozyskanie amerykańskich klientów, pracownicy banku mieli wydrukowane specjalne wizytówki bez logo UBS i informacji, że są prywatnymi bankierami. Dane klientów mieli przechowywać w pamięci albo na zaszyfrowanych laptopach dostarczonych przez firmę. Podsumowując: wysocy rangą menedżerowie w jednym z największych banków świata instruowali swoich pracowników, jak łamać amerykańskie prawo i nie zostać złapanym.

Birkenfeld zarabiał bardzo dobrze w UBS. Opisuje swoje życie jako pasmo imprez z klientami, których często zapraszał na finansowane przez bank koncerty, zawody sportowe, a przed wszystkim na spotkania z prostytutkami (głównie z Polski, Czech i Rosji). Sam poruszał się najnowszym modelem Ferrari kupionym za nieopodatkowane pieniądze jednego z klientów. Zamożni klienci chcieli mieć luksusowe auta do swojej dyspozycji, gdyby pojawili się w okolicach Genewy. W czasie kiedy oni nie korzystali z auta, robił to Birkenfeld.

Powstaje więc pytanie: dlaczego Amerykanin zdecydował się porzucić ten styl życia i ryzykując wieloletnie więzienie, opowiedzieć o wszystkim, co robił? Otóż któregoś dnia odkrył, że w wewnętrznej dokumentacji banku UBS jest dokument, który oficjalnie zabrania pracownikom robić to, co było ich pracą. Władze banku zaczęły się obawiać, że zarabianie na klientach uchylających się od płacenia podatków może się dla nich źle skończyć. Postanowiły się więc zabezpieczyć się, by w razie jakiegoś śledztwa mogli oświadczyć, że to pracownicy łamali prawo wbrew oficjalnej polityce banku.

W tej sytuacji Birkenfeld zaczął gromadzić dowody na łamanie prawa przez swojego pracodawcę. Skopiował m.in. całą korespondencje mailową i materiały, które dostał od swoich szefów. Następnie zwolnił się z pracy i zatrudnił prawników, którzy zgłosili się do amerykańskiej prokuratury z ofertą: w zamian za immunitet Birkenfeld opowie wszystko, co wie o tym, w jaki sposób szwajcarskie banki pomagają amerykańskim obywatelom unikać płacenia podatków. Nie przywitano go jednak z otwartymi rękami.

Bankier miał wręcz wrażenie, że urzędnicy chcą zrobić wszystko, by go zniechęcić do składania zeznań. Nie tylko bez przerwy odmawiano mu ochrony przed oskarżeniem, ale niedługo po pierwszych spotkaniach dowiedział się, że ktoś wysłał faks do banku UBS, informując jego władze, że Birkenfeld chce w USA złożyć zeznania przeciwko temu bankowi. Jak wynika z książki, donos wysłał ktoś z amerykańskiej prokuratury.

„Lucifer`s banker” to książka pod pewnymi względami przypominająca „Wilka z Wall Street”. Opowiada bowiem o przestępstwach białych kołnierzyków i życiu bogatych ludzi. Wszystko opisane w barwny, pełen anegdot sposób, tak jakbyśmy poszli z głównym bohaterem na drinka, a on opowiedział nam o swoich przygodach. W mojej ocenie jest jednak znacznie ciekawsza od tamtej pozycji. A do dlatego, że opisuje realny problem, który dotyka wszystkie państwa świata i ciągle nie został rozwiązany.

Co prawda Birkenfeld dostał olbrzymią nagrodę, ale spędził także dwa i pół roku w więzieniu, chociaż ludzie, którzy nie zapłacili dziesiątków milionów dolarów podatków, wykręcili się grzywami i wyrokami w zawieszeniu. Z 19 tys. amerykańskich klientów UBS bank przekazał władzom USA nazwiska tylko 4,5 tys. płotek (zresztą do dzisiaj nie zostały one ujawnione). Twierdzenie autora, że „zniszczył” szwajcarską tajemnicę bankową, jest więc trochę na wyrost. Mimo to „Lucifer`s banker” to jedna z najciekawszych książek, które w ostatnim czasie trafiły w moje ręce.

Aleksander Piński


One Response to Bankierzy Lucyfera

  1. Waldemar napisał(a):

    Historia tego zydowskiego cwaniaka pokazuje jak wyglada klamliwy system oszustwa okreslanego systemem bankowym. I koniec jest znamienny – jak zwykle udupiono plotki a nie grube ryby ktore sa nie do ruszenia. A nie da sie ich ruszyc bo oni to rowniez zydowskie nasienie. W tzw. majestacie prawa okradziono drobnych ciulaczy czyli znow wzbogacono zydowski skarbiec – tym razem w USA. Bo nikt nie powie ze te pieniadze zostaly przekazane w dobrej intencji dla obywateli Ameryki. Sama ksiazka moze i jest ciekawie skrojona ale pelna tez klamstw. Bo nie wierze ze bank UBS w Szwajcarii nie jest bankiem tych samych zydow z Wall Street i ze tu byly jakies podchody z Nowego Jorku. Brinkfeld – jakie pieknie zydowskie nazwisko – dostal rozkaz wykonania zadania i je wykonal. A jak to zyd przy okazji napisal ksiazke na ktorej tez zarobil. Kiedy tym pejsom ludzie spuszcza baty i posla w piz…u?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *