Sery, de Gaulle i Anne

Najmłodsza córka de Gaulle’a, Anne, cierpiała na zespół Downa. W wyniku obrażeń porodowych nigdy nie mogła poprawnie chodzić Czytaj więcej »

 

Belka widzi plusy dalszego zadłużania Polski

Jak informuje portal Money.pl prezes Narodowego Banku Polskiego, Marek Belka powiedział w jednym z wywiadów, iż zwiększenie deficytu budżetowego może być dla gospodarki korzystne z punktu widzenia makroekonomii. Odniósł się w ten sposób do planów rządu zmierzających do poluzowania tzw. progu ostrożnościowego i zwiększenia deficytu budżetowego.



„Wobec słabości gospodarki (cięcia) mogą mieć niedobry skutek dla PKB, dla bezrobocia itd. W związku z tym muszę powiedzieć, że z punktu widzenia makroekonomicznego zwiększenie deficytu, czyli zmniejszenie skali cięć, ma sens” – stwierdził Belka.

Rząd Donalda Tuska, w związku z niższymi wpływami do budżetu niż zakładano, planuje zwiększyć deficyt budżetowy za 2013 rok o 16 mld zł. Cały deficyt wynosić ma – jak podaje rząd – 24 mld, jednak 8 mld rząd zamierza odzyskać poprzez dokonanie cięć w poszczególnych resortach.

Prezes NBP nie traci dobrego humoru i przewiduje, że z kwartału na kwartał sytuacja gospodarcza Polski będzie się poprawiać, a „ludzie wrócą do sklepów, zwiększy się konsumpcja, co z kolei ożywi gospodarkę”.

Według prognoz NBP wzrost gospodarczy w Polsce w 2014 roku wynieść ma 2,4 proc. a w 2015 – 3 procent. Jeszcze niedawno prezes Belka dziwił się, że mamy do czynienia wysokim spadkiem produkcji przemysłowej i wzrostem bezrobocia, jakich on „nie przewidywał”. Widać więc, jak należy traktować prognozy tego pana.

P


14 Responses to Belka widzi plusy dalszego zadłużania Polski

  1. Paweł Budrewicz napisał(a):

    To czemu zwiększamy deficyt tylko o głupie 16 mld zł? Dlaczego mamy sobie dawkować dobrobyt? Skoro to takie dobre, to czerpmy całymi garściami – 50, a nawet 100 mld zł!

  2. Marko napisał(a):

    Oczywiscie, ze bardzo dobre. Gdyby pan rozumial zaleznosc produkt – usluga – konsumcja (czytaj popyt) to by pan wiedzial, ze podaz tych 2 pierwszych przewyzsza gigantycznie popyt, ktory nie moze byc realizowany z braku srodkow finansowych w kieszeni. Belka nie jest glupi, wie, ze dolozenie kasy ze swiezego dodruku spowoduje wzrost popytu a ten z kolei zwiekszy produkcje i podaz, czyli da ludziom prace. O inflacji nie ma tu zadnej mowy. Niech zaden gamon gospodarczy nie bredzi, ze bedzie jak za komuny. Tam 1 lodowka przypadala na 100 ludzi, teraz 100 lodowek czeka na 1 klienta (golodupca!!!). To jest ABC gospodarki,az dziw, ze prawnik i to ze stolicy tego nie rozumie.

  3. Grześ napisał(a):

    Belka mówi;dodrukuję trochę pieniędzy i od razu będzie cacy!

  4. Marko napisał(a):

    Ministerstwa zakupia nowe auta, policja przesiadzie sie ze starych VW na nowe Mercy. cacy nie bedzie, ale bedzie spokoj spoleczny w miejscach, ktore sa grozne dla wladzy. a przy okazji wall street zarobi na polskich obligacjach spore procenty.

  5. Janusz napisał(a):

    Oszczędzać na ludziach – czyli im zabierać.
    Oszczędzać na władzy – czyli im dawać więcej.
    Oszczędzać na przedsiębiorstwach – czyli ich likwidować.
    Oszczędzać na polakach – czyli ich wyniszczyć.
    Oszczędzać na rolnikach – czyli ich do bankrutstwa doprowadzić.
    Oszczędzać na oświacie – czyli z Polaków zrobić durni.
    Oszczędzać na służbie zdrowia – czyli umieraj jak najwcześniej.
    Oszczędność – za komuny to brzmiało tak piękne – EMERYCI RÓBCIE CZYNEM, UMIERAJCIE PRZED TERMINEM.
    PUENTA, zamiast mówić oszczędzać – wystarczy tylko ludziom nie zabierać.

  6. Normalny napisał(a):

    Marko! Gdybyś znał choć trochę historię ekonomiczną XX w., to wiedziałbyś, że sztuczne pobudzanie gospodarki przez państwo przynosi bardzo krótkotrwałe efekty. Długofalowo natomiast prowadzi do stagnacji, kryzysów, wzrostu bezrobocia czy załamania się finansów państwa. Dużo lepszą strategią jest ograniczenie wydatków połączone z obniżeniem podatków i uproszczeniem przepisów prawa. Ludziom wtedy łatwiej zarabiać, więc i konsumpcja wzrasta. Ta ostatnia strategia zadziałała w wielu przypadkach (np. w Nowej Zelandii). To takie ABC historii gospodarczej:-).

  7. Marko napisał(a):

    Normalny za duzo czytasz Forbesa i GW. Nie ma czegos takiego jak sztuczne pobudzanie gospodarki, moze byc tylko pobudzanie gospodarki poprzez nakrecenie popytu i podazy, a to nie jest sztuczne. Natomiast sztuczne jest powodowanie stagnacji i tworzenie kryzysow, bo normalnie funkcjonujaca gospodarka nie zacina sie. Jak jedziesz rowerem to jedziesz az ci ktos nie wlozy kija w szprychy. Wtedy sie zatnie i bedziesz w upadku ( z roweru oczywiscie…). To takie ABC gospodarki prawdziwej a nie wyczytanej z literatury Ligi Oszustow. Strategia NZ? Ty jej w ogole nie znasz, a podajesz jako przyklad. Moze ci przy okazji opisze jak to tam bylo rzeczywiscie i kto to interweniowal zza wegla, zeby „zadzialalo”. Cwicz yoge stary, ona poszerza naczynia krwionosne i ulatwia myslenie (trzezwe).

  8. Normalny napisał(a):

    No właśnie – normalnie funkcjonująca gospodarka się nie zacina, Marko! A skoro gospodarka krajów, gdzie stosowany jest interwencjonizm państwowy, zacina się regularnie, to znaczy, że państwowa stymulacja popytu i podaży nie jest normalna. Takie proste, a tak ciężko to zrozumieć…

  9. Marko napisał(a):

    Nie ma pojecia interwencjonizm panstwowy. Kij w szprychy zawsze wkladaja TYLKO BANKSTERZY bo to najprostrzy i najlatwiejszy sposob. Jak chca kogos przewrocic – sypna mu piachem w slepia, jak chca podpuscic (tak zrobili w Nowej Zelandii) to drukuja kase z powietrza i daja swoim ludziom (znow Nowa Zelandia, Chile). Wtedy jest „rozwoj”, czyli „wiatr w zagle”. Tu nie ma co rozumiec, trzeba tylko widziec, a to jest od dawna bardzo widoczne. Mylisz dwie podstawowe sprawy. Uczepiles sie Keynsa, bo kurwinowcy po tym jada a to najlepszy sposob na sytmulacje gospodarki. Tylko ze Gamonie Gospodarczy tego nigdy nie pojmuja.

  10. Wojtek.S. napisał(a):

    Pieniądz jest towarem, który pośredniczy tylko w wymianie towarów czy usług. Wzrost wartości pieniądza powinien odbywać się popytowo nie podażowo. Jeśli rząd mówi, że chce wpuścić więcej pieniędzy na rynek to ci którzy go pierwsi lub też drudzy w kolejności otrzymają mają zyski na infalcji. Mając więcej pieniędzy w gospodarce produkty zaczynają drożeć bo jest większe zapotrzebowanie na nie. W kradzieży obywateli uczestniczą grupy interesu, które czerpią na umowach z rządem korzyści finansowych.

    Nie chodzi o czepianie się Keynesa. Interwencjonizm już był wcześniej a Keynes ładnie to przedstawił. Przyjęcie postawy keynsowskiej jest na rękę rządowi bo ma pewne podstawy do otumanienia obywateli. Danie przywilejów banksterom przez rząd był dawno temu błędem. Interwencjonizm był główną przyczyną upadku Cesarstwa Rzymskiego. W tamtych czasach było trudniej o deprecjacje pieniądza. Do złota czy srebra dodawano najczęściej miedzi. Innym przykładem było ustalenie minimalnej bądź maksymalnej ceny za produkt.

  11. krzyś napisał(a):

    Wojtku :”nie rzucaj pereł miedzy wieprze”… naprawdę szkoda pióra.

  12. Wojtek.S. napisał(a):

    Te komentarze nie są po to, aby przekonać stronę nieprzekonywalną. Nie o to mi tutaj chodzi.

  13. Marko napisał(a):

    Mylisz niszczenie gospodarki przez interwencje w nia (banksterow, nie ma na swiecie rzadow nie powolanych przez nich!) z rozwojem gospodarki poprzez rozruszanie jej droga „posrednictwa finansowego” jakim byl keynsjanizm. Jest surowiec, jest know-how i wykwalifikowana sila robocza. Trzeba to uruchomic, zeby zadzialalo. Potrzebny jest „kredyt” jako narzedzie wymiany towarowej miedzy rynkiem producenta a odbiorca. Tak ruszyla amerykanska gospodarka wykonczona przez interwencje banksterow w tzw. wielkim kryzysie.To jest zasadnicza roznica i ABC gospodarki. Tego zaden jajoglowy gamon nie potrafi zrozumiec.

  14. Wojtek.S. napisał(a):

    Interwencjonizm spowalnia i niszczy uczciwą konkurencję. Pomaga nagrabić się tym którzy pierwsi otrzymują pieniądze. Podatek pod postacią inflacji zwykli konsumenci potem płacą. Dzięki interwencjom i nie tylko nim powstają słynne cykle koniunkturalne, które kiedyś albo ich nie było albo były znacznie mniej niebezpieczne. Obywatele są okradani ze swojej pracy. Pieniądz jest towarem a nie jakimś wyimaginowanym pobudzaczem. Pieniądz służy jedynie do pośredniczenia w transakcjach. Jeden obywatel oszczędza, pożycza te zarobione pieniądze drugiemu na inwestycje. A nie jak teraz robią pseudobanki.

    Kowalski Ma drukarnię w domu do drukowania pieniędzy. Nowak, wytwarza dobra, powiedzmy, spodnie. Kowalski sobie drukuje pieniądze i daje w zamian za kupno. Nowak musiał napracować się nad produkcją a Kowalski sobie siedzi na fotelu i wyciąga banknoty żeby drukarka się nie zapchała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *