Koniec ery mas

Wszyscy mamy świadomość, że przeżywamy rewolucję technologiczną, której symbolami są mikroinformatyka i mikrobiologia, to znaczy połączenie tego, co nieskończenie małe z tym, co nieskończenie potężne Czytaj więcej »

 

Blogerzy w natarciu, dziennikarze w odwrocie

Stocznia – widmo, z pustymi dokami, zastygłymi w bezruchu żurawiami, suwnicami, które niczego nie przenoszą, dźwigami, które niczego nie podnoszą, halami w których niczego się nie wytwarza, biurami, w których już nie ma ani jednego konstruktora statków , rurami, którymi już nic nie płynie, paletami, które rdzewieją i ogólną pustką, jak po przejściu zarazy, albo promieniowania po wybuchu bomby neutronowej. Na zewnątrz stoją trzy dumne krzyże, których nikt (na razie) nie odważył się usunąć i legendarna brama Stoczni Gdańskiej, świadkowie polskiej drogi do wolności i narodzin NSZZ „Solidarność” , która stała się symbolem polskości na równi nieomal z Westerplatte, a wewnątrz tej samej stoczni nieład, przygnębienie i złowroga cisza, jakże różna od głośnych protestów w 1970 , 1980 i 1981 roku. Gdy stanąłem przed tymi trzema krzyżami 11 grudnia 2010 roku, to serce zabiło z dumy, że jestem Polakiem, ale gdy wjechałem do środka i zobaczyłem martwą stocznię, pomyślałem sobie, że przecież nie o to wtedy cała Polska walczyła.

W jednej z opustoszałych hal utworzono Instytut Sztuki Wyspa, w którym 11 i 12 grudnia 2010 roku odbyła się konferencja blog Forum Gdańsk 2010 roku.

Nie wiem, czy organizatorzy zdawali sobie sprawę z tego, jakie ryzykowne przedsięwzięcie podejmują, bo wprawdzie stocznia jest w stanie agonii, ale jej duch przekory nie przeminął drzemiący w tym legendarnym miejscu i opanował wielu z zaproszonych do stoczni blogerów, a nawet niektórych dziennikarzy.

Stocznia na dwa dni jakby ożyła i zaczęła znowu emitować na zewnątrz nowe idee i nowe spojrzenia na rzeczywistość. Kiedyś władza bała się hasła : „Nie ma wolności bez Solidarności”!, a teraz trwogę w pewnych kręgach decydentów budzi hasło: „Mam bloga i nie zawaham się go użyć”.

Współcześni niepokorni, to właśnie ta grupa blogerów, która łamie bariery obowiązujących kanonów „poprawności politycznej” i uległości globalnym korporacjom i stanowi realną przeciwwagę dla tych spolegliwych dziennikarzy, którzy zmieniają poglądy w zależności od mody, albo od ekipy sprawującej aktualną władzę i chwalą firmy globalne w zależności od ilości reklam, które te firmy zamówią.

Blogerzy są szybsi od radia, telewizji i gazet i bardziej weryfikowalni, bo bloger, który plecie bzdury, traci natychmiast wiarygodność i widać to na liczniku wejść na jego stronę, a dziennikarze prasowi nie mają tej bezpośredniej weryfikacji, bo nie wiadomo, który czytelnik kupuje gazetę dla wiadomości sportowych, który po to, aby mieć program telewizyjny na następny tydzień, a który tylko dlatego, że do gazety dołączono atrakcyjny film albo przewodnik.

Jeżeli gazeta zamieści nudny, albo mijający się z prawdą artykuł, to aby ten sam dziennik napisał sprostowanie, trzeba często najpierw pójść do sądu, a blogera można skomentować online i nawrzucać mu do woli, co się o jego artykule myśli, a on się wtedy do tego odnosi się i jest prawdziwa dyskusja, jakże różna od dyskusji kontrolowanych w telewizjach i niektórych rozgłośniach radiowych.

Nie inaczej było na Blog Forum Gdańsk, gdzie zjechało się około 200 osób z całego świata, zarówno blogerów, jak też dziennikarzy, naukowców, filmowców, artystów, speców od reklamy i ludzi biznesu.

Brałem już w życiu udział w różnych konferencjach, ale takiej mieszaniny wybuchowej nie spotkałem od czasów strajku na Podbeskidziu w 1981 roku.

Blogerzy to są indywidualiści obu płci. Na sali było niemal pół na pół kobiet i mężczyzn, a trzeba dodać, że naprawdę pięknych kobiet. Okazało się bardzo szybko, że blogerzy nie tylko umieją pisać, ale równie dobrze opanowali sztukę retoryki.

Pierwsza burzliwa dyskusja skupiła się na tym, kto to właściwie jest bloger? Naukowcy podali informację , że w genezie internetu, który powstał z inicjatywy Departamentu Obrony USA w celu obalenia monopolu informacji w krajach totalitarnych były cztery zasady :

– wolność
– otwartość
– decentralizacja
– rozwój

Blogerzy potraktowali te zasady na tyle dosłownie, że w tym roku jak wiemy Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych zaczął ścigać osoby, który puściły do sieci informacje m.in. o wypowiedziach i figlach amerykańskich dyplomatów.

Bloger, to człowiek, który dokonuje wpisu, w którym dzieli się swoimi myślami z innymi ludźmi. Powstało mnóstwo pytań, np. – Czy pisanie pamiętnika jest blogowaniem? Według naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego – tak. Tak samo blogerem jest ktoś, kto dzieli się w sieci przepisami kulinarnymi, trendami mody, czy kłopotami jakie miał w poradni lub w urzędzie.

Obecni na sali, popularni w sieci blogerzy stwierdzili, że każdy sam ma prawo określić czy jest blogerem i nic komu do tego kiedy ogłoszę, że blogerem być przestaje.

Wydawało się, że gdy sprawa podstawowa, czyli definicja, została już wyjaśniona i gdy zaczęto rozmawiać o wolności blogerów, to pojawił się zupełnie znienacka temat pieniędzy za reklamy na niektórych znanych blogach. No i wtedy zaczęła się mała awantura.

Najpierw było zupełnie niewinnie, gdy znany publicysta sieciowy opowiedział, że jak na blogu skrytykował smak frytek w jednej ze znanych sieci fast-food , to wkrótce potem dostał zaproszenie do USA i dali mu tam skosztować frytki w wielu różnych atrakcyjnych turystycznie miejscach. Na zadane pytanie, czy po tej wycieczce na koszt obcej firmy krytykował jeszcze frytki, odpowiedział dowcipnie :….”że jeszcze nie, ale jak mu znowu nie będą gdzieś smakowały to znowu je skrytykuje”…

Powstało zatem nowe zagadnienie: Czy bloger, który zamieszcza reklamy i bierze legalnie za to kasę i płaci podatki jest wolny czy uzależnia się od reklamodawcy? Po burzliwej dyskusji wniosek był taki, że jeżeli równocześnie jest na blogu informacja co jest reklamą, a co jest publicystyką, to jeszcze jest to wolny blog, a czytelnicy i tak sami ocenią czy bloger przestał być niezależny.

Zupełnie inaczej wygląda sprawa blogów korporacyjnych, bo coraz więcej firm angażuje dobrych blogerów na umowy zlecenia w taki sposób, że oni na swoich blogach obok pisania np.: o modzie, czy o sztuce, przemycają inteligentnie treści reklamowe chwaląc się, że noszą najmodniejszą sukienkę firmy X, stosują na noc krem firmy Y, a najlepsze obiady to jadły (jedli) w restauracji Z (oczywiście padają konkretne nazwy). Taki bloger lawiruje po cieniutkiej linii wiarygodności.

W tym momencie zrozumiałem po co na sali są obecni spece od reklamy. Szereg blogów ma poczytność znacznie większą od niektórych tygodników, a umieszczenie reklamy na niektórych blogach jest znacznie tańsze (na razie) niż w prasie. Korporacje zapewniły sobie na Blog Forum Gdańsk panel dyskusyjny dotyczący blogów firmowych i powstały poważne wątpliwości, czy reklamowania jednej tylko firmy na stronie internetowej można nazwać blogiem?

Moim zdaniem reklamówka internetowa w żaden sposób nie ma prawa być nazywana blogiem tak jak gazetka reklamowa nie jest gazetą.

Bardzo cennym i pouczającym panelem były zagadnienia odpowiedzialności za słowo i etyka blogera. Sami Ben Gharbia pokazał mapę świata ze wstrząsającymi danymi odnośnie liczby blogerów, którzy zostali wtrąceni do więzień a nawet stracili życie za to, że publikowali w internecie. Polski prawnik natomiast podkreślił , że bloger podlega tym samym prawom co dziennikarz i powinien zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności za słowo, czyli warto tak jak to robią dobrzy dziennikarze sprawdzać informacje sensacyjne w kilku róznych źródłach.

W tym panelu ujawnili się dziennikarze, którzy zaczęli wykazywać wyższość warsztatu dziennikarskiego nad blogerskim, co bardzo dowcipnie zripostował inny dziennikarz (będący równocześnie blogerem), który przytoczył fakt, jak ktoś z przedstawicieli rządu zadzwonił z pretensjami do redakcji tygodnika, że tam zbyt ostro zaatakowano jednego z ministrów, ale gdy dowiedział się, że autorem artykułu nie jest dziennikarz, lecz bloger, to odpuścił sprawę i tylko stwierdził :….” Jeżeli to jest tylko bloger, no to niech sobie pisze co chce”…

W tym momencie wyszło na jaw, że wielu dziennikarzy już przeczuwa zmierzch gazet drukowanych i wchodzi w blogosferę myśląc o przyszłości. Niektóre redakcje już wpuszczają blogerów na swoje strony internetowe, a szereg dziennikarzy, jak np. Piotr Bratkowski publikują na tej samej stronie co blogerzy i można zweryfikować ich popularność ilością wejść na ich blogi.

Najbardziej konserwatywna jest w tym względzie telewizja publiczna, ale i ten bastion tradycjonalizmu już dopuszcza czasem do głosu blogerów, bo w internecie zaczynają tworzyć się telewizje oparte na samych tylko blogerach i nie sposób udawać, że oni nie są bardziej twórczy od niektórych zasiedziałych od lat w TVP1 i TVP2 dziennikarzy.

I właśnie o twórczym i odtwórczym charakterze blogów mówił doktor psychologii Jan Zając. Wyrzucał on z siebie słowa z prędkością pocisków karabinu maszynowego i tak celnie trafił w temat swojego wykładu, że tylko jeden z blogerów go skrytykował. Naprawdę warto było wysłuchać tego naukowca.

Jedna z dziennikarek próbowała zasugerować, że blogi zaczynają umierać (co jest marzeniem niemal wszystkich redaktorów gazet papierowych), na co naukowiec odpowiedział, że istnieje faktycznie olbrzymi ogon blogów miernych, które szybko umierają bo nikt ich nie chce czytać, jednak prawdziwie twórcze blogi żyją dosyć długo. Im mniej dany autor nie ma komentarzy, tym wcześniej gaśnie.

Blogi tworzą nową kulturę i to już jest naukowo udowodnione, wykazała w następnym wykładzie socjolog, pani doktor Marta Olcoń-Kubicka.

Prawdziwą gwiazdą Blog Forum Gdańsk 2010 roku okazał się jednak Brian Solis – analityk cyfrowy, socjolog i futurysta, a równocześnie bloger z USA. Mówił o rzeczach, o których żaden dziennikarz w Polsce jeszcze nie napisał:

1. Tradycyjne media (radio, telewizja, prasa) na świecie w coraz mniejszym stopniu reprezentują społeczeństwa.
2. Brak wartościowych treści w natłoku sensacyjnych informacji to promocja ciszy.
3. Treść staje się walutą
4. Wpływ na społeczeństwo to nie to samo co popularność.
5. Wartościowe blogi są bardziej wiarygodne tylko wtedy jeżeli są emocjonalne, bo bez prawdziwych emocji nie ma prawdziwych inspiracji.
6. Konwersacja nie zamieni treści .
7. Być blogerem, to oznacza być liderem myśli i nie bać się dzielić nowymi myślami nawet, gdy wydają się niepopularne.
8. Zrozumienie i opinie są bezcenne, dlatego trzeba odpowiadać na opinie, bo jeśli cię przestaną krytykować, to oznacza, że już się z tobą nie liczą.
9. Istnieje blogosfera i statosfera.
10. Wchodzimy w erę dziennikarstwa przedsiębiorczego, bo najlepsi blogerzy bardziej inspirują niż relacjonują.

Pozwolę sobie teraz na kilka osobistych uwag o Brianie Solisie. Ten człowiek ujął mnie swoją prostotą, a równocześnie wielkością pomysłów i idei. Wielka kultura osobista, skromność, elegancja, dowcip, swada, a przede wszystkim koncentracja na człowieku, z którym rozmawia. Nie zachowywał się jak gwiazda. Podczas prelekcji Briana Solisa okazało się, że większość blogerów dobrze zna język angielski.

Ostatni panel dyskusyjny poprowadził Pan redaktor Piotr Bratkowski, który zadał bardzo odważne pytanie: – Kiedy masa krytyczna blogerów przeważy nad masą krytyczną dziennikarzy? Odpowiedzi udzieliła młodziutka blogerka, która stwierdziła bardzo bezceremonialnie, że stanie się tak wtedy, gdy media opanuje nowe pokolenie. Pomyślałem wtedy sobie : …” czy to będzie tak jak z tą stocznią w Gdańsku? Zaczną zamykać redakcje dzienników i tygodników, znikną gazety z kiosków, a wiadomości będą ludzie tylko czytać w internecie ?”… Jaka będzie twarz tego dziennikarstwa przedsiebiorczego w przyszlości?

Z doświadczenia wiem, że żadna skrajność nie jest dobra, dlatego powinno się dbać o równowagę między dziennikarstwem papierowym a blogosferą, bo każdy z tych przekazów na swój sposób jest nie do zastąpienia. Natomiast dziennikarze naczelni gazet powinni częściej dopuszczać blogerów na strony wydań papierowych, bo nikomu nie przysłuży się wisząca już w powietrzu wojna medialna między dziennikarzami i blogerami.

Pollak Rajmund z Podbeskidzia


One Response to Blogerzy w natarciu, dziennikarze w odwrocie

  1. jewrej napisał(a):

    Jaruzela wraz Kiszczakiem w RP III przed więzieniem w POlskich Sądach ochraniamy, choć te chamy wraz z Gomółką w 68 mycki nasze z PRLu w świat pognali. PO Okragłym Stole Kiszczak z TW Bolkiem słowa dotrzymali. Solidaruchy i reszta gojów z gołą dupą pozostali. Kapitalizm solidarnościowy myśmy cymes wyrugowali, uwłaszczenia się Polaczkom na majątku tym państwowym my nie dali. TW Alek morda nasza z Jolką Konty 10 lat nam miłościwie panowali. SB chłopcy kadry nasze umacniali. Cud-reformy te Balcerka i afery myśmy koszer wprowadzili. WSI chłopcy od Kiszcaka i Urbana, dziarsko nas w tym POpierali. TW Bolek, TW Alek i Balcerek z Olechowskim, większość banków w RP III nam oddali, o czym Żemek w FOZ aferze z SBkami wspominali. Frycki, Mycki polskie media też złapali! Ciemnych gojów cymes ogłupiamy, bo medialnie wciąż za mordę ich trzymamy PO lichwiarsku w naszych bankach zadłużamy. W RP III nieźle kasy gojom my wybrali. Gudzowaty i Oleksy przy wódeczce o tym wspominali, za co Józka z SLD wylali. Nasze banki no i sklepy, goj kultura i gazety. Nasze wille, kamienice, im należą się ulice. My jeździmy w limuzynach, bezrobotne, głupie goje gniją w suterynach. Cementownie, huty, stocznie my im zabrali, Supermarkety i galerie nasi zbudowali, Polski handel z Włókiennictwem cymes skasowali. Zbrojeniówkę cymes żeśmy oszukali, nowoczesnej technologii z F-16 do przemysłu gojom my nie dali, choć dolary miliardowe z polskiej kasy my wybrali. W POnagleniu PZU i mld euro goje nam oddają. Wykończona służba zdrowia już niebawem nam przypadnie, jak Sawicka POwiedziała, choć Platforma za to z PO ją wylała. Wyszyńskiego, Popiełuszkę i Wojtyłę goje utracili a Rydzyka w naszych mediach myśmy cymes zniesławili. PO Geremku, Mazowieckim i Michniku jak sanhedryn polski Rząd i Sejm nam cymes stoi, grubą kreską faryzejsko więc kiwamy przestraszonych, głupich goi. Napieralski, Olejniczak wraz z Kaliszem z lewa. Niesiołowski z Palikotem i Schetyna z prawa. W parlamencie cymes-koszer jest zabawa. Chamy z PSLu PO naszemu też śpiewają. Chłopi z biedy dawno więc zdychają i na zachód dzieci gnają. My z nad Renu, Moskwy i Jordanu, wieczny swój interes w Polsce mamy. Więc Polaczków wciąż we Świecie zniesławiamy, bo obozy choć niemieckie im wmawiamy i holokaust z rusofobią dowalamy. Putin-Sztajnbach, Gross z Michnikiem no i Urban dawno cymes, gojów szmacą, by oddali nam do spodu ci ciemniacy, polskie Ziemie Odzyskane, kamienice i bóżnice. Z WSI przez 24h na TVNie, Polsacie i Super Stacji cymesowo i Wybiórczo, gramy. Więc POparcie gojów mamy!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *