Michalkiewicz o przebierańcach w średniowiecznych łachach – czyli wymiar sprawiedliwości III RP

To kupa gówna - tak wymiar sprawiedliwości określa znany publicysta Stanisław Michalkiewicz Czytaj więcej »

 

Bortkiewicz a Bauman – bez symetrii

Lewicowcy próbują przedstawiać oba wydarzenia jako symetryczne – na Uniwersytecie Wrocławskim i na poznańskim Uniwersytecie Ekonomicznym policja udaremniła próbę zerwania wykładu przez grupy młodzieży. Jednak oprócz faktu interwencji siłowej oba zdarzenia zasadniczo się od siebie różnią.



Akcja narodowców we Wrocławiu dotyczyła OSOBY wykładowcy – nie treści wykładu. Protest odnosił się do moralności życia publicznego – tego, że były stalinowiec i nieskruszony oficer KBW podejmowany jest z honorami na polskim uniwersytecie. Gdyby protestujący ograniczyli się do pikiety pod salą i nie próbowali zerwać wykładu, należałoby przyznać im 100 procent racji.

W Poznaniu nie chodziło o osobę wykładowcy – celem ataku była TREŚĆ wykładu. Chodziło o krytykę ideologii gender. Sygnał do ofensywy dała wcześniej grupa naukowców, twierdzących w petycji, że „używanie do tego przestrzeni uczelnianej (…) trzeba uznać za wysoce niewłaściwe i nie licujące z profesorskim autorytetem.”  Happening młodzieży anarchistycznej (NB wspierany czynnie przez naukowców, co widać na filmach) był zatem czynną próbą wyrzucenia niemiłych genderowcom treści z uczelni. Jeśli nie jest to cenzurą, to co nią jest?

Zdenerwowanie zwolenników gender jest łatwe do zrozumienia – Kościół od dawna (Benedykt XVI, w Polsce ostatnio abp Hoser) przypomina, że gender próbuje zastąpić antropologię komplementarności płci (zgodną nie tylko z Biblią ale także z naukami biologicznymi) dziwaczną antropologią skrajnego feminizmu – zamiast uzupełniania się płci postuluje się tam ich wzajemną walkę. A najgroźniejszą stroną gender jest próba ujednolicenia ról płciowych metodami inżynierii społecznej.

Skoro gender jest sprzeczny z biologią, pozostaje mu status filozoficznego dziwactwa, czegoś, co złośliwi nazywają „łysenkizmem” w naukach społecznych. Jest przy tym rzeczą wielce charakterystyczną, że jego ostoją w Polsce są uczelnie państwowe – podatnik musi więc bezradnie patrzeć jak za jego pieniądze ogłupia się jego dzieci.

Z historii wiemy, że w Bolszewii przeciwnicy łysenkizmu kończyli w gułagach. W Eurosocu próbuje się ich „tylko” kneblować – o czym fraszka:

Wiedział już Trofim Łysenko:
Wolność słowa sprawą cienką.
Ci ją mogą mieć uczeni,
którzy wsteczny świat chcą zmienić.

Henryk Krzyżanowski

Oto film przedstawiający moment zerwania wykładu ks. prof. Pawła Bortkiewicza (12 minuta).


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *