Category Archives: Belgia

Sałatki w korycie

„Socjalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w żadnym innym ustroju” twierdził Stefan Kisielewski. O trafności jego diagnozy postanowili ostatnio upewnić nas eurokraci grożąc buntem z powodu „drastycznych” podwyżek cen sałatek w dotowanym z kieszeni podatników kwotą 4 milionów € rocznie bufecie PE. Od 23 kwietnia zmieniły się zasady naliczania cen sałatek i w rezultacie za porcję warzyw, która do niedawna kosztowała 2,10 € trzeba zapłacić ponad 6 €. Horrendum!

Belgia nie wyklucza konfiskaty depozytów

Belgijski minister finansów Koen Geens nie wykluczył, że grabienie klientów banków z części ich depozytów może stać się koniecznością. Podkreślił, że służyć by to miało ratowaniu banków przed bankructwem. W przeciwnym razie koszta ponosić by musieli wszyscy podatnicy.
W Komisji Europejskiej dyskutowany jest obecnie projekt dyrektywy, która zakładałaby obciążanie dysponentów depozytów o wartości powyżej 100 tys. euro kosztami ratowania banków. Zanosi się więc na stworzenie kolejnego, odgórnego instrumentu, który będzie gwarantował bankom wieczną egzystencję. "W Belgii mamy dobre sposoby radzenia sobie z upadającymi bankami, sprzedając je lub nacjonalizując, jednocześnie chroniąc środki zgromadzone na kontach obywateli. Gwarancja 100 tys. euro pozostaje. Jeżeli bank ma kłopoty, w pierwszym rzędzie zwracamy się do akcjonariuszy, potem do głównych wierzycieli, a na samym końcu, kiedy nie ma już innych możliwości, do właścicieli oszczędności" - stwierdził belgijski minister. Jednym słowem - państwo czuwa nad wszystkim. Banki jak nie mogły ("zbyt duże"), tak nadal nie będą mogły bankrutować, bo rząd im na to nie pozwoli. Jednak do tej pory nacjonalizował je, teraz będzie je "ratował" czyniąc zamach na depozyty. Zatem, tak czy inaczej, po d..ie dostaną zwykli ludzie. Ale kto ich zmusza do trzymania oszczędności w bankach? P

Belgijska wizja federalizacji UE

Europa notuje coraz większy spadek liczby euroentuzjastów. Potwierdzają to coraz częściej ankiety przeprowadzane wśród zwykłych obywateli państw członkowskich. Jednocześnie ze strony rządzących padają wręcz przeciwne deklaracje, o coraz głębszym zacieśnianiu współpracy lub wręcz o dążeniu do federalizacji Unii Europejskiej. Tego ostatniego oczekują władze Belgii, które liczą na jak najszybsze powstanie europejskiego rządu.
Swoje stanowisko w tej sprawie przedstawił minister spraw zagranicznych Belgii Didier Reynders w artykule przesłanym przez Ambasadę Królestw Belgii w Warszawie. Pisze w nim, że jest zagorzałym zwolennikiem idei federalizacji UE, gdyż jego zdaniem tylko w ten sposób Europa zyska gwarancję podejmowania demokratycznych i skutecznych decyzji, „z pełnym poszanowaniem władzy państw członkowskich lub ich jednostek federalnych”. Reynders zapewnia jednak, że nie chodzi o centralizację. Zgodnie z zasadą subsydiarności państwowe czy regionalne organy publiczne powinny wykonywać dotychczasowe zadania, jako że są do tego najodpowiedniejsze i wykonują je we właściwy sposób. Jego zdaniem powinno się to wiązać ze zwiększeniem budżetu, który jak na razie wynosi zaledwie 1% PKB. Przywołał on dla porównania Stany Zjednoczone, których budżet wynosi 22% PKB. Reynders przyznaje jednak, że w najbliższych latach nie można liczyć na wzrost dochodów do kasy UE. Belgijski minister spraw zagranicznych chciałby także zmiany struktury Unii Europejskiej. Jego zdaniem Komisja Europejska powinna przekształcić się w rząd w pełnym tego słowa znaczeniu, wybierany według obecnych zasad. Proponuje jednak zmniejszenie liczby komisarzy. Oznacza to odejście od zasady „jeden kraj – jeden komisarz”, wszystko po to, aby wzmocnić skuteczność KE (w przyszłości rządu) w walce o „prawdziwie europejski interes”. Zmiany powinny objąć także władzę ustawodawczą, która powinna podzielić się na dwie izby, niższą „obywatelską” czyli Parlament Europejski, oraz wyższą reprezentującą państwa. Rada ministrów powinna zmienić się w Izbę Państw. W nowej wizji powinna panować zdecydowana dyscyplina w wypełnianiu „celów budżetowych, społecznych i gospodarczych”, aby zapobiec „wewnętrznym sprzecznościom” i nie szkodzić unii ekonomicznej i monetarnej deficytami budżetowymi. Didier Reynders zaznacza, że zachowanie równowagi między „europejskim rządem federalnym oraz jego państwami członkowskimi” nie będzie proste. Jego zdaniem konieczna jest ingerencja Brukseli w budżety narodowe, w przypadku, gdyby naruszały ustalenia na szczeblu unijnym. Dobrze by było, aby wraz ze wzrostem kontroli europejskiej szło w parze wzmocnienie solidarności państw członkowskich, czego najlepszym wyrazem jest pomoc finansowa dla biedniejszych regionów czy utworzenie EMS dla ratowania krajów mających problemy finansowe. W przyszłości widziałby także możliwość wypuszczenia euroobligacji i utworzenia ministerstwa finansów. Choć jego zdaniem jest to odległa perspektywa, pewne kroki w tym kierunku już zostały poczynione. Prawdziwe intencje eurobiurokratów jak widać powoli zaczynają znajdować głośne poparcie wśród narodowych polityków. Twierdzenie belgijskiego ministra, że nie chodzi o centralizację jest tylko mydleniem oczu „ciemnym masom”. Jak pan minister wyobraża sobie tworzenie coraz większej ilości wspólnych instytucji bez zamiaru centralizacji? Przecież to się - kolokwialnie mówiąc - kupy nie trzyma. A czymże będzie rezygnacja z komisarzy reprezentujących wszystkie państwa jeśli nie realizacją idei, w myśl której będą rządzić Unią według własnego widzimisię Niemcy, Francja czy Włochy? Oznaczać to może całkowitą marginalizację państw Europy Środkowej czy państw bałtyckich, które pokornie będą musiały realizować wymysły eurobiurokratów. Patrząc na przedstawioną wizję Europy pozostaje mieć nadzieję (a może nawet gorliwie się modlić), aby Unia Europejska jak najszybciej przestała istnieć, zanim ten chory plan eurobiurokratów się ziści. ISz

Wyszli z więzienia po drabinie

Na Onet.pl czytamy... "W ciągu niespełna jednego miesiąca w Belgii doszło do serii spektakularnych ucieczek groźnych więźniów. Policjantom i strażnikom uciekło ośmiu przestępców, prowokując w kraju dyskusję na temat braków środków finansowych na bezpieczeństwo zakładów karnych i słynnego stołecznego Pałacu Sprawiedliwości. Do najnowszej, trzeciej już tego lata ucieczki doszło we wtorek w największym na świecie Pałacu Sprawiedliwości w Brukseli, którego kopuła o wysokości 118 m od XIX wieku dominuje nam miastem. Dwóch uzbrojonych i zamaskowanych mężczyzn pomogło zbiec trzem przywiezionym na rozprawę groźnym przestępcom, oskarżonym o kradzieże i rozboje z użyciem broni. Zgodnie z relacjami świadków, tuż po zdjęciu oskarżonym kajdanek dwóch uzbrojonych mężczyzn zmusiło ośmiu agentów bezpieczeństwa (wyposażonych zaledwie w pałki i gaz łzawiący!) do położenia się na ziemi. Cała piątka zbiegła następnie, z łatwością przemierzając korytarze olbrzymiego gmachu Pałacu Sprawiedliwości (26 tys. metrów kwadratowych, czyli o 4 tys. więcej niż ma bazylika św. Piotra w Rzymie). Po wydostaniu się z budynku jednymi z 40 drzwi mężczyźni wsiedli do samochodu i ślad po nich zaginął. Zbiegli to skazywani już w przeszłości 28-letni Oussama Trimini Langeri, 27-letni Youssef Oulad Chaib i 27-letni Abdelhalim Akil. We wtorek mieli odpowiadać za włamanie dokonane w listopadzie 2008 roku, którego ofiarą padły dwie kobiety i trzyletni chłopiec. Przestępcy grozili im kałasznikowem, a podczas ucieczki nie zawahali się strzelać do goniących ich policjantów. (...) Do wtorkowej ucieczki doszło zaledwie dwa tygodnie po spektakularnej ucieczce trzech groźnych przestępców z więzienia w Brugii, w północnej Belgii. Zbiegli dostarczonym przez wspólników helikopterem (opłaconym przez narzeczoną jednego z więźniów), który wylądował na dziedzińcu więzienia! Minister De Clerck obiecał wówczas, że nad dziedzińcem zawiśnie metalowa sieć, by uniemożliwić podobne ucieczki w przyszłości. W nocy ze środy na czwartek policja w Maroku zatrzymała drugiego z trójki zbiegów, Marokańczyka Mohammeda Johry, który miał przy sobie 100 tys. euro z ostatniego napadu... Na wolności wciąż pozostaje 25-letni Ashraf Sekkaki, określany przez Interpol jako "jeden z najbardziej niebezpiecznych przestępców w Belgii". Kilka dni potem w innym więzieniu, w Merkplas, także na północy kraju, dwóch więźniów po prostu wyszło z więzienia po drabinie, którą znaleźli na dziedzińcu, gdzie prowadzono prace budowlane..." Źródło: Onet.pl