Category Archives: Francja

Sery, de Gaulle i Anne

Generał Charles de Gaulle skarżył się, że trudno rządzi się krajem, w którym jest ponad 300 gatunków sera. Jadam teraz w Lyonie sery dwa razy dziennie po posiłkach i nie narzekam na to, że muszę wybierać. Od przybytku głowa nie boli, ale Francuzi nigdy nie grzeszyli zamiłowaniem do wolnego rynku.

Przemilczane ludobójstwo rewolucji antyfrancuskiej

Kilka dni temu obchodziliśmy rocznicę, którą Francuzi uważają za swoje święto narodowe. To, że rocznica ta okupiona jest krwią niewinnych ofiar, mało się mówi. Zbrodniarze stali się bohaterami...

Atak terrorystyczny policji francuskiej na kościół św. Rity w Paryżu

Jak podaje WIKIPEDIA: "Terroryzm = użycie siły lub przemocy fizycznej przeciwko osobom lub własności z pogwałceniem prawa  mające na celu zastraszenie i wymuszenie na danej grupie ludności lub państwie ustępstw w drodze do realizacji określonych celów.

Czy cła mogą zniszczyć edukację? – przykład Francji

Istnieje istotny związek między cłami a długofalową niedolą gospodarczą całych narodów i krajów. Dowodzą tego ekonomiści z Francji na przykładzie ceł na zboża. Dwoje naukowców francuskich twierdzi, że wprowadzenie ponad 100 lat temu ceł na importowane zboże zahamowało we Francji na długie lata proces formowania tego, co nazywamy dziś „kapitałem ludzkim.

Wszyscy jesteśmy Francuzami! Czyli durniami?

Francuzi zapraszają lisa do kurnika i dziwią się, że się nie integruje z mieszkańcami kurnika. Eksperyment ten powtarzają od lat, zawsze z tym samym skutkiem i nie wyciągają żadnych wniosków. Jeśli już „tak mają”, to okrzyk „wszyscy jesteśmy Francuzami” oznacza mniej więcej tyle co: „wszyscy jesteśmy durniami”. Ja się wypisuję i nie solidaryzuję się ani z Francuzami, ani Niemcami. Niech sami piją piwo, którego naważyli.

Aktywistka młodzieży komunistycznej i sekretarz partii socjalistycznej autoryzują rozbiór Ukrainy

Kanclerz Niemiec Angela Merkel wraz z prezydentem Francji  François Gérard Georges Nicolas Hollande, dyktatorem Białorusi Alaksandrem Ryhorawiczem Łukaszenka  i carem Rosji Władymirem Władimirowiczem Putinem usankcjonowali w Mińsku kolejny rozbiór Ukrainy.

Kto stoi za zamachami islamistów we Francji?

Coraz bardziej przychylam się do tezy, że za zamachami islamistów stoją jakieś służby, bo sami islamiści nie są chyba na tyle głupi żeby nie mieć świadomości, że za parę lat zdobyliby Europę metodami pokojowymi (demokratycznymi). Inaczej mówiąc zamachy to strzał w we własne kolano.

Islamscy fundamentaliści to element ideologii śmierci

Pisałem kilka lat temu, że w Iraku i Afganistanie, miejscowa ludność zniszczyła krzyże postawione tam, gdzie zginęli Polacy. Pytałem jednego z generałów, dowódcę kontyngentu, dlaczego nie stawia się ponownie tych krzyży i usłyszałem w odpowiedzi, że: ..."aby nie prowokować islamistów"...

Marine Le Pen domaga się zwrotu francuskiego złota

Niedawno dowiedzieliśmy się, że swoje złoto do kraju sprowadziła Holandia. Działo się to - przynajmniej tak wynika z przekazów - dyskretnie, bez rozgłosu. Złoto miało przypłynąć do kraju tulipanów statkiem.

Przykład niemieckiej tolerancji

Polskie media i leming-społeczeństwo zawsze brało i bierze przykład z dobrych praktyk stosowanych na zachodzie. Tamtejsza mentalność i zamiłowanie do tolerancji, umiłowanie braci i sióstr, bez względu na ich wyznanie, narodowość, czy orientację seksualną są godne naśladowania. Tam jest tak pięknie i cudownie. Kraina mlekiem, miodem, tolerancją, pokojem i miłością płynąca!

Katolickie kino familijne: „Wojna w Wandei”

W tym roku przypada 220. rocznica katolickiego powstania w Wandei. Biorąc pod uwagę polski sukces filmu „Cristiada”, można oczekiwać, że ekranizacja i tej, mało znanej kontrrewolucji, cieszyłaby się wśród katolików dużym zainteresowaniem. Próbę przeprowadził Jim Morlino wraz z amerykańską młodzieżą i dziećmi, grającymi w filmie „The War of the Vendée”.
Film ukazał się w ubiegłym roku na DVD. To, oczywiście, nie jest produkcja zbliżonego do „Cristiady” kalibru i można zarzucić mu różne rzeczy, jednak fakt, że w ogóle powstał - w prezencie dla „francuskich przyjaciół” - jest samo w sobie dużym sukcesem. Pierwszą kwestią, którą widz powinien wiedzieć zanim zacznie oglądać „Wojnę w Wandei” jest to, że nikt spośród 250 aktorów nie ma więcej niż 21 lat. Nie trzeba też dziwić się, iż filmowy „Robespierre” nosi na zębach metalowy, stały aparat ortodontyczny, a czasem łypie diabelskimi oczami z czerwonymi tęczówkami. Oprócz młodych i bardzo młodych ludzi, grających księży, przywódców powstania, żołnierzy, matki i żony, występuje również tajemnicza zakapturzona postać symbolizująca diabła, ukrywającego się za Robespierrem. Bo i bez niego tej historii opowiedzieć się nie da. Nieprzypadkowo krwawe wydarzenia w Wandei, rolniczym regionie w północno-zachodniej Francji nad Atlantykiem, zostały zepchnięte na margines oficjalnej historii, pisanej ręką wyznawców rewolucji francuskiej. W tym prawdopodobnie pierwszym akcie ludobójstwa, zaplanowanego i przeprowadzonego na lokalnej ludności z dużą determinacją, mogło zginąć nawet ponad 300 tysięcy ofiar, czyli prawie połowa mieszkańców Wandei. Jej przemilczenie nie może dziwić, skoro odpowiedzialnych za rewolucyjne masakry czci się na paryskim Łuku Triumfalnym, a ich imionami nazywa się we Francji niezliczone ulice, place i skwery. O bohaterskich powstańcach, o których Napoleon powiedział: „Byłbym dumny z bycia Wandejczykiem”, niewielu chce we Francji pamiętać. Z 90-minutowej produkcji wynika, że przyczyn wybuchu powstania w 1793 r., w trakcie trwającej już rewolucji, było wiele, choć niektórzy sugerują, że ostatecznie zdecydował o nim nakaz poboru do armii republikańskiej 300 tys. mężczyzn. Wśród nich wylicza się m.in. śmierć ich ukochanego króla Ludwika XVI na gilotynie, zniesienie prawnego statusu sakramentów, wprowadzenie obowiązku przysięgi na Rewolucję, czy masakrę sześciuset papieskich gwardzistów. Wandejczycy podnieśli broń również dlatego, że przeczuwali, iż po zabiciu ich ziemskiego króla, rewolucjoniści zabiorą się za zwalczanie Niebiańskiego. I mieli rację. Powstańcy, pogardliwie nazywani zwykłymi chłopami, byli najlepszymi myśliwymi we Francji. Walczyli: „Za Boga i króla” z przyczepionym na piersiach sercem wandejskim - symbolem krwawego serca, z którego wyrasta krzyż. Film w zasadzie można traktować jako wprowadzenie młodego widza w temat rewolucji 1789 r., pokazując jej antykatolicki charakter, połączony z polowaniami na księży, prześladowaniem i mordowaniem katolików. Jak podaje Warren Carroll w swojej książce „Gilotyna i krzyż”, jednym z pierwszych ofiar terroru rewolucji francuskiej był właśnie ksiądz. „The War of the Vendée” pokazuje powstanie w sposób odpowiedni dla młodego widza, choć tym samym może być posądzony o zbyt łagodne jego przedstawienie, w ogóle bez pokazywania krwi. Być może twórcy filmu liczyli na to, że brutalność tego okresu, ze szczególnym uwzględnieniem tłumienia kontrrewolucji (rewolucjoniści wykorzystywali skórę ludzką na buty i bębny, masowo topili związane kobiety i dzieci, mordowali ich bagnetami) młodzi ludzi poznają w odpowiednim czasie z książek, których ukazuje się coraz więcej, również w języku polskim. Głównym bohaterem ekranizacji historii bohaterskiej Wandei jest w filmie jeden z przywódców, Jacques Cathelineau. To on zebrał garstkę żołnierzy, którym udawało się wygrywać z żołnierzami republikańskimi dzięki znajomości terenu, efektywnemu wykorzystaniu każdej dostępnej amunicji i broni oraz zdolnościom łowieckim. Dopiero później powstańcy mogli wykorzystywać armaty, które zdobyli od wroga po wygranych bitwach, a ich nieregularne oddziały przekształciły się w wielotysięczną armię. Dyscyplinowanie i szkolenie nieprofesjonalnych żołnierzy nie było dla Cathelineau łatwe. W jednej z niezapomnianych scen zapobiega on akcji odwetowej na pojmanych żołnierzach republikańskich, prosząc własnych żołnierzy, aby odmówili modlitwę Ojcze nasz. W filmie elementy humorystyczne przeplatają się z wzruszającymi i tragicznymi, z dużym akcentem na udział kobiet, które walczyły czasem przy pomocy wałków do ciasta i butelek. Można mu również zarzucić różne nieścisłości historyczne, np. okoliczności śmierci Cathelineau. Dużym plusem jest za to muzyka symfoniczna, przypominająca chwilami ścieżkę dźwiękową z „Władcy pierścieni”, a i nie ma się co dziwić, bo jej twórcą jest 41-letni amerykański kompozytor Kevin Kaska, który dyrygował lub napisał muzykę do takich filmów jak: Sherlock Holmes, Mroczny Rycerz (Dark Knight), Piraci z Karaibów czy wreszcie Pasja Mela Gibsona. Film byłby jeszcze lepszy, gdyby wśród obsady mogły sie znaleźć takie gwiazdy jak w „Cristiadzie”. I może, gdyby podobnie jak i do tej produkcji, nie przedstawiono wydarzeń w zbyt pozytywnym świetle - jako pełnej wygranej kontrrewolucjonistów, wypaczając w ten sposób prawdę historyczną. „The War of the Vendée” wyprodukowało Navis Pictures, które ma na swoim koncie również DVD St. Bernadette of Lourdes (Święta Bernadetta z Lourdes) oraz film edukacyjny How to Make a Movie (Jak stworzyć film) przeznaczony dla katolickich filmowców (z 20-minutowymi sesjami dotyczącymi pisania scenariusza, tworzenia muzyki, pracy z kamerą i światłem, itd.). Szanse na powstanie profesjonalnej produkcji o wandejskich męczennikach, nie są niestety wielkie. Póki co, trzeba się zadowolić filmem dla dzieci. Natalia Dueholm Tutaj można obejrzeć zwiastun i fragment filmu oraz go zamówić. Artykuł ukazał się pierwotnie na www.pch24.pl. Dziękujemy Autorce za nadesłanie go na PROKAP.

Angela popiera Francoisa w złodziejskim procederze

Wychodzi szydło z worka. Pani Angela Merkel, po ujawnieniu jej SB-ckiej, tzn. STASI-ecko komunistycznej przeszłości, nie ma już żadnych zahamowań. Komuch to komuch. Właśnie poparła pomysł prezydenta Francji, komucha z krwi i kości, i do tego pederastofila, by walczyć z bezrobociem wśród młodzieży europejskiej.
Cóż, tylko chory na umyśle mógłby się sprzeciwiać temu, by bezrobotnych wśród młodzieży było jak najmniej. Święta prawda. Ale cóż, my na PROKAPIE widocznie jesteśmy chorzy. Nie występujemy oczywiście przeciwko temu, by bezrobocie malało, ale przeciwko metodom jakie rządy chcą stosować. Lewactwu już to jednak wystarczy, by uznać nas za obłąkanych. Co proponuje prezio Francji, Hollande? "Zdaniem francuskiego prezydenta UE musi pilnie zmobilizować specjalne fundusze, które zostaną przeznaczone na tworzenie miejsc pracy dla ludzi młodych. Walka z bezrobociem wśród młodych powinna zostać podjęta nie tylko w poszczególnych krajach unijnych, ale też na poziomie UE; Hollande proponuje, by pewne środki z unijnego budżetu zostały przeznaczone na ten cel" - podaje portal Money.pl. Pomysł popiera kanclerz Merkel, była mieszkanka DDR, aktualnie piastująca stanowisko szefa największego europejskiego mocarstwa. Pomysł rabowania podatników. Nikt z tych złodziei nie pomyśli, żeby obniżyć podatki, zredukować biurokrację itp... Potrafią tylko mnożyć problemy, a potem próbować rozwiązywać je mnożąc kolejne... W 2011 roku, Jarosław Kaczyński napisał w swojej książce "Polska moich marzeń", iż nie sądzi "żeby kanclerstwo Angeli Merkel było wynikiem czystego zbiegu okoliczności". I dodał: "Ona wie, co ja chcę przez to powiedzieć. Tyle wystarczy". Prezes PiS żadnym autorytetem oczywiście nie jest, bo jego pomysły też zmierzają do tego, by rabować podatników. Ale w tym akurat momencie ma rację. Czy sam jednak cokolwiek z tego rozumie to już inna sprawa... PSz