Category Archives: Holandia

Czy napięte relacje z Turcją wyleczą Zachód z kulturowego daltonizmu?

Zarówno prezydent Turcji, jak i premier Holandii instrumentalnie wykorzystują konflikt na linii Ankara-Haga do mobilizacji i powiększenia swojego elektoratu. Robią to skutecznie, czego dowodem może być zwycięstwo liberałów w środowych wyborach parlamentarnych w Holandii. Ten kryzys ukazuje jednak coś więcej: wewnętrzne sprzeczności  liberalnej demokracji. Państwa niechętne dotychczas akcentowaniu kulturowych różnic przymuszane są przez rzeczywistość polityczną do uwzględniania tych czynników w procesie decyzyjnym.

Koniec złota w banku – rozkład systemu dociera do centrum

autor: cynik9 autoryzowany przedruk z bloga Dwagrosze.com. Podczas gdy holenderski minister finansów Dijsselbloem urządza rajdy na depozyty bankowe na Cyprze jego własny kraj zaczyna obsuwać się w kierunku standardów cypryjskich. Największy bank holenderski, ABN-AMRO, rozesłał właśnie  notkę do inwestorów w złoto z hiobową wieścią.
W notce do klientów systemu ‚Beleggersgiro’ bank informuje o zmianie kustosza ich złota. To można by jeszcze przeboleć ale nie to jest sednem notki. Jest nim wiadomość że z uwagi na tę zmianę kustosza i systemu handlu  złoto klientów nie będzie odtąd mogło być udostępniane im w formie fizycznej.  Będą oni musieli zadowolić się jedynie ekwiwalentem w euro. To dla wielu okazuje się być szokiem. Ktoś myślał że ma prawdziwe złoto,  leci do banku po sztabkę a tu ci siurpriza,   dają mu jedynie papier z napisem „jestem sztabka”. Dopóki złoto ma wciąż jedną „cenę”  a papier z napisem „jestem sztabka”  wymienić można na ekwiwalent w euro to może i pół biedy…  Ale co gdyby złoto miało kilka cen?   Jedna cena na przykład za leżącą na stole sztabkę,   którą po zapłaceniu wkładamy do kieszeni.  Inna za „złoto”  które mamy gdzieś tam,  u jakiegoś kustosza,   ale dla pewności nie sprawdzamy bo sprawdzić nam nie dają.  Jaka będzie cena takiego złota?  Hmm, przypuszczamy że będzie trochę niższa. A jaka będzie cena „złota”  jeżeli sztabka na papierze przestanie się uśmiechać bo na odwrocie zobaczymy logo jej drukarza – Gold certificate, Laiki bank, Cyprus?  Wtedy takie „złoto”  będzie miało cenę zero.   WealthSolutions będzie w końcu dumna jak paw;  przewidziała przecież już dawno spadek cen złota… ;-) Wycofanie dostępności złota fizycznego z  ABN AMRO dla nas szokiem nie jest.  Jest raczej kolejnym  potwierdzeniem postępującego procesu gnilnego w systemie, który docierać zaczyna już do centrum. Nie wiemy  jak wyglądał dokładnie serwis ‚Beleggersgiro’ dotychczas ani co bank ABN AMRO naobiecywał swoim klientom w przeszłości. Faktem jest jednak że możliwość kupienia złota prostym przekazem ‚giro’ a potem odebrania metalu w formie fizycznej wygląda na rzecz całkiem interesującą i nieczęsto spotykaną gdzie indziej. Jeśli więc o szoku mowa to może nim być prędzej fakt że serwis taki w ogóle istniał a nie że został teraz zarzucony. Jeszcze dalej notka do inwestorów mówi o zmianie cen po których „złoto”  można kupić i sprzedać oraz uspokaja inwestorów że „nie muszą nic robić”. A to mi dobre uspokojenie! Dużo bardziej uspokajające byłoby wezwanie „panikuj teraz” i pozbądź się papieru dopóki ze swojego rachunku „złota” wypłacić jeszcze możesz przynajmniej gotówkę! Cypryjczycy na przykład tej szansy nie dostali… ;-).   To przynajmniej świadczyłoby o tym że ktoś w banku jeszcze myśli i że ma na względzie dobro klientów… Wydaje się przy tym że portal zerohedge, który na 5 afer bezbłędnie wykrywa wszystkie 6 i w świecie finansów uchodzi za odpowiednik Gazety Wyborczej, nie bardzo rozumie naturę europejskiego ‚giro’ i zakupu złota za jego pośrednictwem. Nie byłoby w tym zresztą nic dziwnego, w Ameryce panuje w końcu alternatywna kultura czeków bankowych, rzeczy w Europie prawie nieznanej. Pewnie  dzięki temu ZH usiłuje nadać tej wiadomości sensacyjny spin, co niestety podchwyciły rozmaite tabloidy epatując takimi tytułami jak „default na złocie”, „największy bank w Holandii odmawia klientom wydania złota”, i tak dalej.  Jest to oczywiście pewna przesada. Tym niemniej jednak, czego by nie mówić o serwisie ZH,  nie można odmówić im nosa do wychwytywania rozmaitych ciekawostek, takich właśnie jak ta.  Zwłaszcza że nawet bez niepotrzebnego spinu szczegóły tej historii są ciekawe i  pouczające, zawierając w sobie szereg cennych wskazówek dla inwestora w złoto… Żaden bank nie wycofuje się łatwo z rentownego biznesu przekładania papierów z jednej kupki na drugą,  do czego sprowadza się w większości „handel złotem”.   Jak do tego pomachać może jedną sztabką dyżurną  na dowód „fizyczny”  to niewielu inwestorów będzie zainteresowanych w jego sprawdzaniu.  Ale wystarczy aby paru chciało to zrobić,  być może pod wpływem właśnie wydarzeń cypryjskich,  i już się okazuje że prawdziwego złota jednak „nie ma” i nie będzie.  Będzie teraz podobno u odległego kustosza co lepiej przyjąć na wiarę bo sprawdzić i tak  nie można. cynik9 więcej w zbliżającej się edycji TwoNuggest Newsletter

Królewski długi weekend w Niderlandach

Miniony tydzień spędziłem w Holandii, gdzie podobnie jak w Polsce, wypadał „długi weekend”. A wszystko za sprawą Dnia Królowej („Koninginnedag”), czyli oficjalnego święta na cześć Królowej Beatrycze. Pociąg jadący z lotniska w Amsterdamie do Utrechtu, przecina holenderskie pola i pastwiska, które dzielni rolnicy wydzierają morzu. Duża część Niderlandów leży na terenach depresyjnych i za miedze służą tu szerokie i głębokie kanały melioracyjne. Widać, że ani centymetr ziemi się nie marnuje. Na pastwiskach, przypominających wyspy, pasą się popularne również w Polsce, łaciate krowy ras holenderskich. Po dotarciu do Utrechtu w oczy rzucają się strumienie cyklistów, którzy mkną na jednośladach, po wydzielonych dróżkach. Na holenderskiej drodze, rower jest pojazdem uprzywilejowanym. Tysiące mieszkańców poruszają się na jednośladach, które później zostawiają na specjalnych parkingach (niektóre z nich mają piętrowe stojaki rowerowe). To żaden obciach dla Holendra jechać rowerem nawet do pracy w biurze. W przeddzień Dnia Królowej, media szeroko relacjonują ślub na dworze brytyjskim, bo dla Holendrów, podobnie jak dla Brytyjczyków, monarchia to normalność i „chleb powszedni”. Niestety polskie szkoły i media, od lat wbijają ludziom w głowy propagandę, wedle której jedynie słusznym systemem państwowym jest demokracja. A przecież monarchia, to ustrój tak samo zwyczajny jak republika. Dość wspomnieć, że na czele wielu krajów Unii Europejskiej stoją królowie lub książęta. Ale wyobraźcie sobie Państwo, że któryś z polskich posłów wygłasza pochwałę monarchii. Już wszystkie media od Michnika do Rydzyka, zaśmiewałyby się do rozpuku... Obchody Koninginnedagu mają nastrój radosnej zabawy ludowej, co znacznie kontrastuje z naftalinowo-patetyczną formułą celebrowania świąt państwowych w Polsce. Już w wigilię Dnia Królowej (czyli w Noc Królowej) na ulice Utrechtu wylegają tłumy uśmiechniętych ludzi, ubranych w pomarańczowe stroje. Do miasta przybywa rzesza turystów, na parkingach pojawia się wiele samochodów z zagranicznymi rejestracjami, ciężko znaleźć nocleg w hotelach. Ze scen, rozstawionych na placach i ulicach, dobiega muzyka, mijamy domy przed którymi piknikują mieszkańcy. Przed północą rozpoczyna się gorączkowe rozstawianie straganów, bo podczas Dnia Królowej każdy może handlować bez zezwolenia i uiszczania podatków. Czy wyobrażacie sobie Kochani, taki dzień prohibicji gospodarczej w demokratycznej Polsce? W Koninginnedag mieszkańcy Holandii wystawiają tysiące stoisk, na których najczęściej sprzedają niepotrzebne im już sprzęty gospodarstwa domowego, ubrania i książki. Są też stragany oferujące napoje i przekąski własnej roboty. Są kiełbaski z grilla i tureckie kebaby. Od holenderskiego studenta i jego koleżanek kupujemy piwo, sprzedawane na kubeczki. Z plakatów umieszczonych w witrynach sklepów uśmiecha się do nas podobizna Królowej, ujęta w stylu pop-art. Pod naszymi nogami grzechoczą puszki po piwie i napojach, które wyrzucają przechodnie. Przez chwilę zastanawiam się, ile wart jest złom aluminiowy porzucony na ulicach miasta. Otacza nas rozbawiony przyjazny tłum, od czasu do czasu ucinamy sobie pogawędki z miejscowymi. Tutejsze szkoły kładą duży nacisk na naukę języków obcych i prawie z każdym mieszkańców Niderlandów można się porozumieć po angielsku lub niemiecku. Zdarzyło nam się nawet, spotkać Holenderkę mówiącą po rosyjsku. Holendrzy są tolerancyjnym społeczeństwem, bo cierpliwie znoszą poglądy odbiegające od średniej krajowej, jednakże cierpliwość do tureckich i arabskich imigrantów zaczyna im się kończyć i wyrażają nawet nadzieję, że migranci z byłych europejskich państw komunistycznych zablokują napływ licznych przybyszów z krajów muzułmańskich. Dodatkowo Polakom pamięta się bohaterską walkę wojsk gen. Maczka, które wyzwalały tutejsze miasta spod niemieckiej okupacji. Zdecydowanie między bajki należy włożyć całą gejofilską propagandę głoszoną w Polsce na temat Holandii. Spotkać tutaj dwóch facetów paradujących pod rękę równie ciężko, jak na ulicach Radomia lub Skierniewic. Zgodnie z tradycją Dnia Królowej, rodzina panująca odwiedza jedno z wybranych holenderskich miast. Królowa jest w Holandii osobą powszechnie szanowaną, która uosabia powagę i splendor państwa. Na jej cześć Holendrzy świętują i wiwatują. Czy wiwatowaliby na cześć prezydenta, pochodzącego z wolnych demokratycznych wyborów? Szczerze wątpię. Marcin Janowski P.S. Dzień Królowej („Koninginnedag”) to oficjalne urodziny Królowej Beatrycze. Mimo, iż Jej Królewska Wysokość urodziła się 31 stycznia, to ze względu na warunki pogodowe, święto organizuje się 30 kwietnia, ale jeśli dzień ten wypada w niedzielę, to święto przesuwane jest na 29 kwietnia. Foto. http://www.wiatrak.nl