Category Archives: Szwajcaria

Złoto – „relikt barbarzyńców” czy ratunek dla cywilizacji?*

Co najmniej od 1705 roku kiedy to John law napisał swoją słynna prace pt.: „Money and Trade Considered”, popularna jest opinia, iż inflacja – rozumiana jako większa emisja waluty – powinna iść w parze z rozwijającą się wytwórczością, wymianą i specjalizacją, a wszelakie tendencje deflacyjne są w tym względzie rujnujące.

Rośnie liczba przeciwników powiązania franka szwajcarskiego ze złotem

Wiele wskazuje na to, że chyba nawet Szwajcarzy nie okażą się odporni na propagandę bankditów oraz skundlonych przez grandziarzy polityków. Jak podaje portal bankier.pl, spada poparcie Helwetów dla referendum w sprawie zwiększenia rezerw złota i sprowadzenia szwajcarskiego złota do kraju. Pranie mózgów zaczyna robić swoje.

Konkurs PROKAPA: Co dalej po szwajcarskim referendum w sprawie złota?

30 listopada 2014 roku ma się odbyć w Szwajcarii referendum dotyczące m.in. zwiększenia szwajcarskich rezerw złota do co najmniej 20% wszystkich aktywów. Ponadto rząd Szwajcarii ma zostać zobligowany do odzyskania szwajcarskiego złota znajdującego się poza granicami kraju. Byłaby to olbrzymia operacja. Szacuje się, że skutkiem byłoby skupienie z rynku 1,4-1,6 tys. ton, co odpowiada ok. 40 proc. rocznej podaży tego kruszcu.

Bankierzy i politycy w Szwajcarii chcą storpedować referendum w sprawie złota

Finansowi grandziarze i zlewaczali politycy nie dają za wygraną. Bank centralny Szwajcarii chce zablokować referendum w sprawie zwiększenia w tym kraju rezerw złota oraz zobligowania rządu do odzyskania szwajcarskiego złota znajdującego się zagranicą.

Czy Szwajcarzy zagłosują za złotem?

30 listopada 2014 roku Szwajcarzy mają się wypowiedzieć w referendum, czy chcą powrotu do standardu złota... przynajmniej częściowego. Droga do pełnego parytetu złota chyba jeszcze daleka.

Szwajcarzy nie chcą państwowej służby zdrowia

U nas raczej nie do pomyślenia! Tymczasem Szwajcarzy wiedzą, co jest dla nich dobre. Tym razem chodzi o służbę zdrowia. W niedawnym referendum aż 62 procent mieszkańców tego kraju opowiedziało się przeciwko wprowadzeniu państwowej służby zdrowia.

Szwajcaria: nie dla płacy minimalnej i pedofilów

Szwajcarzy odrzucili dziś w referendum stawiany przez związki zawodowe postulat wprowadzenia w tym kraju płacy minimalnej.

Szwajcarzy nie boją się Chin – zawarli umowę o wolnym handlu

Władze Chin i Szwajcarii podpisały umowę o wolnym handlu. Na jej podstawie zlikwidowane mają być wszelkie ograniczenia w zakresie wymiany handlowej między oboma państwami. Dokument w ostatecznym kształcie podpisano na początku lipca 2013 roku.
Jedyna formalność jaka pozostała to akceptacja przez parlament szwajcarski, co - zdaniem obserwatorów - ma być jedynie formalnością. Portal telegraf.biz podaje, że jest to pierwsza umowa o wolnym handlu podpisana przez Chiny z krajem Europy Zachodniej, która znosi wszystkie ograniczenia w zakresie wymiany handlowej. "Obecnie ma ona wartość około 26 mld dolarów rocznie. Na podpisaniu umowy skorzystają przede wszystkim szwajcarscy producenci wyrobów luksusowych (m.in. zegarków) oraz chińscy producenci tkanin i żywności". Umowa ta pokazuje w bardzo prosty sposób, jaka jest różnica między krajem, który jest poza Unią Europejską a krajem, który ugrzązł w eurokołchozie. Różnica ta jest taka, jak między krajem suwerennym a zniewolonym. Kraje należące do UE nie mogłyby w dowolny sposób kształtować swojej polityki handlowej, choćby nie wiadomo jak bardzo korzystna mogłaby ona być dla swoich obywateli... P

Komisja Europejska o dziurach w serze

Serwis ekonomia24.pl informuje o batalii serowej jaka przetoczyła się przez gabinety brukselskiej biurokracji. Konkretnie chodzi o pewien rodzaj sera o nazwie Gruyere. Ser dotychczas mógł być produkowany tylko w Szwajcarii. Teraz będą go mogli robić również Francuzi, ale pod warunkiem, że ser będzie miał ... dziury wielkości grochu.
Serwis przytacza wypowiedź rzecznika pionu rolnictwa Rogera Waite'a: "Propozycja Komisji Europejskiej zarejestrowania nazwy „Gruyere" jako wyrobu chronionego pochodzenia geograficznego uzyskała pozytywną ocenę odpowiedniej  komisji ekspertów. To zielone światło zostanie oficjalnie potwierdzone postanowieniem wykonawczym, które będzie wkrótce opublikowane". Do tej pory obowiązywał dwustronna umowa między UE a Szwajcarią, na mocy której tylko ser szwajcarski mógł nosić nazwę Gruyere. Decyzja Komisji Europejskiej oznacza, że francuscy wytwórcy odnieśli sukces. Jak podaje ekonomia24.pl, dla uniknięcia wszelkich pomyłek między oboma  serami, wzmianka o francuskim pochodzeniu sera musi znajdować się w  tym samym polu widzenia, co nazwa „Gruyere" i  literami o takiej samej wielkości co nazwa sera. "Francuscy producenci będą ponadto musieli unikać umieszczania na opakowaniach herbu Sabaudii, aby nie wywoływać zamieszania i ewentualnych pomyłek z flagą narodową Szwajcarii. Będą zakazane i karane wszelkie flagi czy emblematy mogące zmylić konsumentów".... ... A urzędnicy w Brukseli znów oczywiście będą mieli czego pilnować, zwłaszcza tego, by dziury w serze nie przekroczyły wielkości ziarnka grochu... P.

Tusk odbiera kolejną nagrodę – tym razem szwajcarską

Premier Donald Tusk (pożal się Boże) otrzymał właśnie jakąś kolejną nagrodę, tzw. Europejską. Wcześniej otrzymywał od Niemców, teraz niby od Szwajcarów. Obawiam się, że owa szwajcarska nagroda to jakaś podpucha. Póki co, w internecie chociażby, o nagrodzie tej, trudno cokolwiek znaleźć. Przynajmniej mnie się nie udało, ale cóż, może jestem tuman. A może Wikipedia jeszcze się nią nie zainteresowała. Z informacji PAP wynika jedynie, że przyznawana jest od 2006 roku i że wcześniej otrzymał ją między innymi Jean-Claude Trichet, były prezes Europejskiego Banku Centralnego.
Premier Donald Tusk odebrał już niejedną zagraniczną nagrodę. Czyli, można rzec, z niejednego pieca chleb jadł. Nie zmienia to faktu, że jest to postać groteskowa. Istnieje taki pogląd, że z oddali widać lepiej. Inaczej pisząc, ponoć nie doceniamy tego skarbu jaki mamy. Inni (obcokrajowcy) natomiast go bardzo doceniają. Skąd my to znamy? Spuśćmy jednak zasłonę milczenia nad tym pośmiewiskiem. Niech sobie jeszcze trochę porządzi... Może nawet więcej niż trochę. Pewnie jeszcze niejedną nagrodę odbierze. Wszak mamy demokrację. A znając życie, nawet co sto pierwszy Szwajcar nie dowie się, że premier rządu III RP dostał u nich jakąś nagrodę. Szwajcarzy pewnie nie wiedzą nawet, że taka nagroda w ogóle istnieje... U nas natomiast zrobi się z tego wielką fetę i propagandową pokazówę, a senator Jan Filip Libicki będzie piał z zachwytu. Ale po to w końcu "Tusku musisz" zatrudnia cały sztab cwaniaczków, zadaniem których jest robienie z ludzi idiotów. PSz Foto.: Jan Bodakowski

Klęska wpisana w koncepcję?

Jakoś wcale mnie nie dziwi, że orędownicy wspólnej waluty UE w propagandzie pomijają milczeniem fakt, że nie są pierwsi z pomysłem unii walutowej. A nie dziwi mnie to z prostej przyczyny – poprzednie projekty tego typu poniosły klęskę. Z wyjątkiem jednego, ale o tym na koniec.
Jednym z głównych argumentów zwolenników wprowadzenia wspólnej waluty było to, że zlikwiduje ona straty związane z różnicami kursowymi narodowych walut. Straty zarówno dla producentów, importerów, eksporterów jak i turystów. Logicznie rzecz biorąc w jednym przypadku można odnotować straty, w drugim zyski, co wynika z różnego stopnia rozwoju gospodarczego, systemu podatkowego itd. Ten zresztą argument podnoszony był przez eurosceptyków i znalazł potwierdzenie w rewelacjach polskiego rządu o świetnych wynikach naszej gospodarki w starciu z międzynarodowym kryzysem finansowym. W historii Europy XIX wieku, stuleciu rozumu i wykuwania nowych koncepcji ekonomicznych, trzykrotnie podjęte zostały próby stworzenia unii walutowej. W 1873 r. próbę stworzenia jednolitego systemu walutowego podjęły Dania i Szwecja, zaś w 1875 r. dołączyła do nich Norwegia, ciesząca się pełną autonomią wewnętrzną szwedzka prowincja. Będące w obiegu duńskie, szwedzkie i norweskie talary zastąpiła korona oparta o parytet złota (0,403g / koronę). Po dziesięciu latach od przystąpienia Norwegii do unii monetarnej Skandynawowie zaakceptowali również emitowane przez banki państw członkowskich banknoty. Nadmierna podaż duńskiego i norweskiego pieniądza kruszcowego po 1905 r. (odzyskanie niepodległości przez Danię i Norwegię), którego siła nabywcza siłą rzeczy spadała, wywołała popyt na szwedzkie banknoty wymieniane po kursie 1:1, które dzięki mniej „elastyczniej” polityce Królewskiego Banku Szwecji zachowywały swoją wartość. Tym samym Szwecja de facto łożyła na rozwój gospodarek Danii i Norwegii. Po wybuchu I wojny światowej Szwedzi zdecydowali o odejściu od parytetu kruszcowego i wymienialności koron na złoto, co równało się końcowi unii walutowej. Pierwowzorem dla skandynawskiego eksperymentu był pomysł, skądinąd Francuzów, z grudnia 1865 r. Zawiązana początkowo przez Francję, Belgię, Szwajcarię i Włochy unia, do których później dołączyła Grecja, opierała się na systemie bimetalicznym, tzn. srebra i złota. Państwa członkowskie zachowywały swoje waluty, które dzięki jednolitej zawartości kruszcu na ogół były wymieniane po kursie 1:1. Ustalenia zarazem wprowadzały kurs srebra do złota. Umowa nie dotyczyła banknotów. Z czasem parytet z frankiem francuskim ustanowiony został dla wenezuelskiego boliwara i dolara Duńskich Indii Wschodnich. Pierwsze problemy pojawiły się w czasie konfliktu pomiędzy Państwem Papieskim a Włochami, dążącymi do podporządkowania Watykanu. Za zgodą Francji papieski sekretarz stanu zaczął wybijać srebrne monety o zaniżonej próbie. W ślady papiestwa poszła Grecja, która jednak wzięła się za fałszowanie złotych monet, za co w 1908 r. została usunięta z unii. Formalnie tzw. unia łacińska przetrwała do 1927 r., ale zawieszenie parytetu kruszcowego (i masowy dodruk „makulatury”) po wybuchu I wojny światowej zmienił unię w papierową (nomen omen) fikcję. Niestety, historia pokazuje, że jedyną skuteczną formą unii walutowej w XIX – wiecznej Europie okazał się Zollverein, niemiecki związek celny. Na utworzony w 1815 r. Związek Niemiecki składało się 39 księstw, mających równe prawa. Dążące do dominacji Prusy początkowo forsowały unifikację gospodarczą poprzez ujednolicenie systemu miar i wag, stopniowo włączając w proces systemy monetarne. Powstały w 1834 r. związek celny spowodował, że w krótkim czasie większość mniejszych księstw elektorskich zrezygnowała z własnych walut i już w 1847 r. pruski Bank stał się bankiem centralnym przyszłej II Rzeszy. Jednocześnie proces politycznego zjednoczenia Niemiec, którego istotnym elementem była unifikacja systemu monetarnego, doprowadził do prusko – austriackiego konfliktu o hegemonię w związku, zakończonego bitwą pod Sadową w 1866 r. W rezultacie nastąpiła dominacja Prus pod wodzą kanclerza Otto von Bismarcka i utworzeno w 1871 r. Cesarstwo. Polacy z tamtych lat wspominają między innymi Hakatę, germanizację, Dzieci Wrześni i wóz Drzymały. Ciekawe, czy o tym myślał mieszkaniec „strefy zdekomunizowanej” przemawiając podczas pamiętnej konferencji w Berlinie? Michał Nawrocki

Printed in Switzerland

Dzisiaj zrealizował się scenariusz, wydawałoby się, odłożony na półkę w gabinecie Filipa Hildebranda (prezesa SNB). Już wszystkie media o tym trąbią, niestety tylko w jednym kierunku i nieprecyzyjnie – Szwajcaria powiązała franka z euro. Hurra!