Category Archives: Audio

Frédéric Bastiat – „Prawo”

„Prawo zdeprawowane! I policja, władza państwa zdeprawowana razem z nim! Prawo, twierdzę, nie tylko odwróciło się od swojego właściwego zadania, ale zostało zmuszone do osiągnięcia całkowicie przeciwnego celu! Prawo stało się narzędziem siły każdego rodzaju chciwości! Zamiast powstrzymywać przestępstwo, prawo samo jest winne przestępstwom, które mniema się, że powinno karać! Jeśli to jest prawdziwe, to jest to poważnym faktem i moralny obowiązek wymaga ode mnie by zwrócić uwagę na to moich współobywateli.”

Grzegorz Braun wali prosto w oczy! Tym razem w TOK FM

Kandydat na prezydenta, Grzegorz Braun, wolnorynkowiec, tradycyjny katolik, antydemokrata, nie zwalnia tempa. Wali prosto w oczy. Tym razem, zaproszony do  radia TOK FM, nie kryje swojego stosunku do tego radia i rozmawiających z nim dziennikarzy.

Czy Polska Tuska zachęca do powrotu z emigracji?

Na ten, m.in. temat, dyskutował niedawno na antenie Polsat News prezes Fundacji PAFERE i ekspert CAS, Paweł Budrewicz oraz posłanka PO, Agnieszka Pomaska. Jakie są wnioski z tej dyskusji?

Cała nasza demokracja! Pierwsza taśma ujawniona

Zamieszczamy pierwszą taśmę ujawnioną przez Tygodnik WPROST. Minister Spraw Wewnętrznych, Bartłomiej Sienkiewicz - ten co to szedł do Białegostoku po "faszystów" (słynne "Idziemy po was!") i  szef NBP Marek Belka, który wedle ludzi dobrze poinformowanych miał aż kilka pseudonimów...

24 rocznica wyborów kontraktowych: Tadeusz Syryjczyk – Ludzie Kiszczaka nie blokowali reform

W 24 rocznicę tzw. wyborów kontraktowych, ogłoszonych przez "radosnego Bronka" "Świętem wolności", przypominamy wywiad z Tadeuszem Syryjczykiem. W rządzie Tadeusza Mazowieckiego, w latach 1989 - 1990, Syryjczyk pełnił funkcję ministra przemysłu.
Ciekawe świadectwo człowieka, który był wówczas w środku wydarzeń, choć wymagające oczywiście krytycznego podejścia. Wywiad dostępny na naszej www oraz na PROKAP TV. Tadeusz Syryjczyk: Ludzie Kiszczaka nie blokowali reform... Foto.: PSz/ Prokapitalizm.pl

Ziemkiewicz, Wasiukiewicz, Sakiewicz o Nowej Endecji

Zapraszamy do obejrzenia relacji ze spotkania, które odbyło się niedawno w Klubie Ronina na temat Nowej Endecji. W spotkaniu uczestniczą: Rafał Ziemkiewicz (publicysta, pisarz), Jerzy Wasiukiewicz (Ruch Narodowy) i Tomasz Sakiewicz (Gazeta Polska).  

Rafał Ziemkiewicz: Nie jestem prorokiem

W cyklu „Z archiwum III RP” publikujemy wywiad z Rafałem Ziemkiewiczem, znanym dziś publicystą i pisarzem, jaki przeprowadziłem 16 stycznia 1996 roku dla miesięcznika „Czas Piotrkowski”. Wywiad przygotowany jest w wersji dźwiękowej (MP3) i tekstowej.

Radek Sikorski: Zachód stracił wiarę we własne wartości

W cyklu „Z archiwum III RP” publikujemy wywiad z Radkiem Sikorskim, dzisiejszym ministrem spraw zagranicznych, jaki przeprowadziłem 22 kwietnia 1996 roku dla miesięcznika "Czas Piotrkowski". Wywiad przygotowany jest w wersji dźwiękowej (MP3) i tekstowej.

Grzegorz Braun na łamach PROKAPA

Grzegorz Braun znów stał się "ulubieńcem" postępactwa III RP. Znany reżyser kilkakrotnie gościł na łamach naszego portalu. W związku z kolejna nagonką na autora "Eugeniki" i "Marszu wyzwolicieli", przypominamy część materiałów opublikowanych w przeszłości na PROKAPIE, w Grzegorzem Braunem w roli głównej.
Czy zjednoczenie prawicy jest możliwe? (mp3)... Wolność słowa – polityczna poprawność jako forma kontroli myśli? (mp3)... Sprawa arcybiskupa Józefa Życińskiego... Grzegorz Braun kontra Leszek Balcerowicz – zapis wideo...   Grzegorz Braun: Obawiam się, że szykuje się nam Okrągły Stół bis   Grzegorz Braun: Udajemy, że Mossad w Polsce nie ma nic do powiedzenia...

Przemysław Żurawski vel Grajewski: Polska albo postawi na region albo będzie klientem Niemiec

Rozmowa portalu Prokapitalizm.pl z dr Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim, politologiem z Uniwersytetu Łódzkiego. Rozmówca naszego portalu mówi m.in. o ewolucji Unii Europejskiej, o tym, czy Polacy mogą czuć się oszukani, o kulisach podpisania Traktatu lizbońskiego i o tym czy Vaclav Klaus może czuć się zdradzony przez Lecha Kaczyńskiego. Wywiad prezentujemy w wersji tekstowej oraz dźwiękowej.
Prokapitalizm.pl: Panie doktorze, w 2004 roku Polska wstąpiła do Unii Europejskiej. Za akcesją w referendum opowiedziała się duża część Polaków. Czy ci, którzy wówczas głosowali za Unia mogą się poczuć dziś w jakimś sensie oszukani? Przemysław Żurawski vel Grajewski: Pewnie mogą, natomiast nie rozpatrywałbym tego w tych kategoriach, albowiem z natury rzeczy gra polityczna jest dynamiczna, jej istotą jest zmiana. W warunkach roku 2004 a właściwie 2003, bo wtedy było referendum, należało oczywiście podjąć decyzję pozytywną, należało podjąć to wyzwanie. Gdybyśmy tak nie uczynili postawilibyśmy się w politycznej pozycji miast w Polsce wieku XV, które mogły wejść do sejmu, ale nie chciały, bo bały się, że to sejm będzie rządził miastami zamiast rad miejskich. W tym sensie było to zatem przysiądnięcie się do stołu przy którym miały zapadać decyzje, przy całkiem dobrych uwarunkowaniach formalnych, przy dużej sile głosu Polski w tych instytucjach. I przy zręcznym rządzeniu. Bo oczywiście to były warunki wstępne i zawsze można było te dogodne warunki zmarnować, co niestety nastąpiło. Przy zręcznym rządzeniu można było znacznie więcej osiągnąć. Obecnie, niestety, te uwarunkowania się zmieniły, mamy drastyczną redukcję znaczenia, i formalnego i nieformalnego, Polski we wspólnotach, jak i też erozję znaczenia politycznego samych instytucji wspólnotowych. Decyzje zaczynają być przesuwane poza nie. I w tym rozumieniu postępująca marginalizacja Polski i nieskuteczność instrumentarium unijnego w ograniczaniu samowoli mocarstw, które zaczynają zmierzać do dyrektoriatu, systemu znanego z XIX wieku, możemy czuć się rozczarowani co do miejsca, w którym się znaleźliśmy. A ten osiągnięty wynik jest składową, zarówno składającej się na naszą niekorzyść sytuacji zewnętrznej, jak i błędów w polityce polskiej. Oszukani to może złe słowo, bo nikt nam przecież nie obiecywał, że raz przyjęte decyzje będą obowiązywały na zawsze. Gdyby to nam obiecywano a my byśmy uwierzyli to znaczy, że bylibyśmy naiwni. Już wtedy były w Polsce grupy ludzi, które przestrzegały przed członkostwem naszego kraju w Unii. Czy dzisiaj powiedziałby im Pan: „Tak, mieliście rację”? Nie, nie powiedziałbym tak, ponieważ argumenty jakie wówczas padały nie potwierdziły się. Nie zalały nas 2 miliony imigrantów tureckich, nie wykupiono nam ziemi. Nie jest tak, że tutaj właścicielami wszystkich gruntów są Niemcy czy Holendrzy, a my patrzymy na tafle jezior z daleka, tęsknym wzrokiem. Ale już na przykład tworzenie z poszczególnych państw Unii czegoś w rodzaju Generalnych Guberni powoli zaczyna się sprawdzać. Już wówczas byli tacy, którzy przed tym przestrzegali. Myślę, że nie wolno używać tego typu porównań ponieważ one są szkodliwe dla naszych możliwości obronnych. To są źle zidentyfikowane zagrożenia. Wówczas mieliśmy spór o własność nieruchomości, gruntów, który był przedstawiany w aurze XIX-wiecznej walki o ziemię bauerów i Ślimaka ze słynnej „Placówki”, podczas gdy tak naprawdę chodziło o spekulacyjny wykup gruntów na trasach planowanych wówczas autostrad i wokół rozwijających się wielkich miast, na których obrzeża przenosili się ludzie. Nieprecyzyjne nazwanie zagrożeń faktycznie ułatwia naszym przeciwnikom w tej grze odnoszenie sukcesów. „Generalna Gubernia” źle się przysłuża sprawie. Tu nie ma żadnego porównania. Porównanie – owszem - źle się Polakom kojarzy, ale zapewniam Pana, że osoby, które wówczas były przeciwko członkostwu Polski w Unii Europejskiej i przestrzegały przed dominacją Niemiec, bynajmniej nie odczuwają satysfakcji z tego, że tak się dzieje. Ja rozumiem... Ale, po pierwsze - to nie było przesądzone, po drugie – pozostawanie poza Unią w sytuacji gdy do Unii przystąpiłyby Czechy, Słowacja, Węgry, państwa bałtyckie, Rumunia itd... powodowałoby izolowanie Polski czyli umieszczenie nas w sytuacji Norwegii, tyle że bez ropy naftowej z Morza Północnego, albo Szwajcarii, tyle że bez banków... Albo gór... Góry rozpatrywałbym tu bardziej jako źródło dochodów finansowych z uwagi na ich atrakcyjność turystyczną, a nie barierę obronną. Wracając do Unii i Polski... W sytuacji, gdyby Polska do UE nie weszła, faktycznie decydowalibyśmy się na przyjmowanie regulacji unijnych nie mając żadnego wpływu na ich tworzenie. Są państwa, które chcą handlować z największym rynkiem europejskim czyli rynkiem unijnym, na którym obowiązują normy ustalane w Brukseli. Żeby swoje towary na ten rynek wprowadzić trzeba te normy wypełnić. Nie mając wpływu na ich tworzenie stawialibyśmy się w złej pozycji. Natomiast to, co nas teraz rozczarowuje to skuteczność prób jakie podjęto w zakresie marginalizacji naszego wpływu na proces decyzyjny tworzący te regulacje. Czy wina nie leży po stronie naszych elit? Tak, ale nie wyłącznie oczywiście, a być może nawet nie w przeważającej mierze. Wina leży bowiem nie tylko po stronie elit, ale i współobywateli, albowiem jednym z elementów skuteczności polityki zagranicznej Polski, w tym polityki unijnej, jest niezdolność polskiej opinii publicznej do poparcia własnego rządu w sytuacji, w której interes państwa wymaga wejścia w spór polityczny z podmiotem zewnętrznym. Rząd, który prowadzi taką politykę jest odbierany jako rząd awanturniczy, nieeuropejski, prowincjonalny, podczas gdy inne kraje, np. Irlandia, w obronie swoich interesów potrafiła przecież wetować zarówno traktat nicejski, jak i traktat lizboński, Dania, która ma 5 milionów mieszkańców, a nie tak jak Polska 38 milionów, potrafiła zawetować pierwszy traktat z Maastricht, Grecja skutecznie zablokowała uznanie Macedonii wyłącznie z przyczyn prestiżowych. Wszyscy wiemy, że Grecja ma w Unii niski prestiż, a jednak jej opinia publiczna poparła takie rozwiązanie, odwołujące się do tradycji sprzed 2300 lat. Polacy tak nie potrafią więc tracą. A może jest tak, że nasze elity polityczne, nasi rządzący nie potrzebują opinii Polaków w takich sytuacjach. Czy ktoś pytał Polaków o to, czy chcą ratyfikować Traktat lizboński? Czy ktoś pytał Polaków o to, czy są za ratyfikacją paktu fiskalnego? Niestety nie. Trzeba jednak zauważyć, że jest to już powszechna tendencja w Europie z wyjątkiem państwa, które ma zapis konstytucyjny o konieczności prowadzenia tego typu konsultacji z obywatelami czyli Irlandii. Po doświadczeniach negatywnego wyniku referendum we Francji i w Holandii na temat traktatu konstytucyjnego, kolejne kraje zrezygnowały z referendów. Ostatnio Grecja, kiedy próbowała zapytać się swoich obywateli, co dalej w związku z kryzysem, znalazła się pod tak silną presją, że upadł rząd. Stało się to na mocy decyzji zewnętrznych a nie decyzji obywateli, co źle świadczy o poziomie demokracji w tej zmieniającej się Unii Europejskiej, zwłaszcza w krajach peryferyjnych. Oczywiście można się przed tym bronić, czego przykład dają Węgrzy. Proszę zauważyć, że Węgry znajdujące się pod silną presją zewnętrzną mają bardzo wysokie poparcie współobywateli dla rządu Viktora Orbana. Rząd ten weryfikację przejdzie dopiero przed własnymi wyborcami, a nie przed gremiami zewnętrznymi. Zatem determinacja własna jest tutaj rozstrzygająca. Polakom jej brak i dlatego uważam, że zadaniem elit jest kształcenie obywateli w zakresie zrozumienia tej sytuacji, aż wreszcie w swej masie obywatele polscy będą w stanie podjąć grę, jako obywatele właśnie, a nie jako poddani czy mieszkańcy, którymi się zarządza. Na czym, Pańskim zdaniem, w otaczającej nas rzeczywistości unijnej powinna polegać polityka realna polskiego rządu? Przede wszystkim uważam, że Polska powinna szukać poparcia w regionie, wśród mniejszych partnerów, naszych sąsiadów, począwszy od państw bałtyckich a skończywszy na Grupie Wyszehradzkiej czy Rumunii - nie chcę tu przywiązywać się do terminów, gdyż rozumiem, że Grupa Wyszehradzka jest obecnie bardziej fantomem politycznym, ale chodzi mi oczywiście o Czechy, Węgry i Słowację - a nie poszukiwać swojego własnego miejsca w tym tworzącym się dyrektoriacie mocarstw, albowiem Polska w takiej grupie będzie izolowana i nie będzie miała żadnej innej możliwości działania, jak tylko na zasadzie klienta Niemiec. Tylko one byłyby zainteresowane wejściem Polski do takiej grupy, pod warunkiem, że Polska będzie z automatu udzielała poparcia koncepcjom niemieckim. A jeśli przestanie to robić to zostanie z tej grupy usunięta, bo nikt inny nie jest naszym uczestnictwem zainteresowany. Istnieje tzw. Trójkąt Weimarski, gdzie oprócz Polski mamy Francję i Niemcy. Myślę jednak, że wszelkie opowieści o tym, że Polska może coś tam zdziałać są na wyrost. Wszyscy się zgodzą, że w razie sprzeczności interesów między Polską a Francją, Niemcy poprą raczej Francję niż Polskę, a w razie sprzeczności polsko-niemieckich, Francja raczej poprze Niemcy niż Polskę. Zatem możliwości manewru są tu nieduże. Polska nie powinna, izolując się z własnego regionu, od swoich mniejszych sąsiadów, dobijać się do stanowiska, które nie da jej żadnego pola manewru, bowiem będzie tam samotna i izolowana, a jednocześnie będzie pogarszała swoje relacje z sąsiadami i będzie ukazywała się jako państwo niesamodzielne, a zatem takie, o którego względy nie warto zabiegać, a zdania nie warto poznawać. Czy nie sądzi Pan, że na przykład Czechy mogą się w jakiś sposób czuć zdradzone przez Polskę? Prezydent Vaclav Klaus wstrzymywał się długo z ratyfikacją traktatu lizbońskiego. Zrobił to dopiero wówczas, gdy traktat podpisał śp. prezydent Lech Kaczyński. Czy nie był to taki przejaw bezsilności: zostaliśmy sami, nic nie możemy już zrobić... Moim zdaniem ta gra była dobrze przez Polskę prowadzona, a to z tego powodu, że istotą gry była próba doczekania wyborów w Wielkiej Brytanii, gdzie kalendarz wyborczy już cykał, i gdzie ówczesny szef opozycji a dzisiejszy premier, David Cameron, obiecywał referendum na temat traktatu lizbońskiego. W momencie, gdy stało się jasne, że Brytyjczycy ze swoimi wyborami nie zdążą, dalsze płacenie ceny politycznej samotnej walki z tym traktatem było już bezzasadne po referendum irlandzkim. Irlandczycy dawali nam ten czas. Polska nie była na pierwszej linii, zatem ten ogień krytyki, wbrew temu co było napisane w polskich mediach, nie dotyczył przede wszystkim Polski. Proszę też pamiętać, że Niemcy jeszcze wówczas nie ratyfikowały traktatu lizbońskiego. Dopiero wyrok z Karlsruhe to zmieniał. Polska w tamtym momencie, nie płacąc ceny politycznej, wspierała delikatnie Irlandię, grając na czas i czekając na referendum brytyjskie. W momencie, gdy możliwość doczekania się tego referendum znikła, dalsze granie w tę grę straciło sens i stąd decyzja prezydenta Kaczyńskiego. Jeśli prezydent Klaus dobrze rozumiał te uwarunkowania to nie powinien mieć pretensji. Uwarunkowania się zmieniły i należało wyjść z tej gry. Jakby Pan skomentował sam sposób podpisywania traktatu lizbońskiego przez prezydentów Kaczyńskiego i Klausa. Prezydent Kaczyński zrobił to w świetle jupiterów, obiektywów kamer, pełna gala. Długopis mu się co prawda zaciął, ale podstawili mu nowy... Natomiast prezydent Klaus podpisał traktat w samotności, bez mediów... No i kilka miesięcy później... Proszę jednak pamiętać o tym, że prezydent Kaczyński podpisywał de facto własny sukces negocjacyjny, który polskie media interpretowały w sposób wypaczony. Ten sukces nie polegał na kształcie przyjętych regulacji tylko na osiągnięciu wyniku odkładającego w czasie wejście w życie tych regulacji o dziesięć lat – z 2007 na 2017 rok, czyli na stwierdzeniu, że gra jest zawieszona i wrócimy do rozgrywki za lat dziesięć, po dwóch i pół kadencjach parlamentarnych i w zupełnie nowej konfiguracji politycznej. I w tym sensie, w sensie sukcesu taktycznego prezydent Kaczyński doprowadził do niepodjęcia faktycznej decyzji i odłożenia tego starcia. To starcie oczywiście nastąpiło zgodnie z kalendarzem politycznym a nie kalendarzem formalnym, czyli w momencie wybuchu kryzysu, kiedy decydowało się członkostwo bądź brak członkostwa w gremium decyzyjnym strefy euro, z którego Polska została wykluczona. Ale to już jest odpowiedzialność następnego rządu, PO – PSL i prezydenta Komorowskiego, którzy zgodzili się na pakt fiskalny, w ramach którego Polska przy stole decyzyjnym nie zasiada. To nie prezydent Klaus wywalczył odłożenie wejścia w życie Lizbony o lat dziesięć, tylko prezydent Kaczyński, w związku z czym, z innych pozycji wewnętrznych wobec własnych wyborców obaj prezydenci startowali. Myślę, że stąd ta różnica w sposobie podpisywania Traktatu lizbońskiego. Jest jeszcze jeden bardzo ważny element gry geopolitycznej czyli Rosja. Czy Pańskim zdaniem Rosja odpuści Europę? To bardzo ciekawe pytanie... Rosja z całą pewnością nie będzie chciała odpuścić Europie, natomiast jest pytanie, czy będzie w stanie podtrzymywać swoje twarde stanowisko. To z kolei zależy od bardzo wielu czynników, przede wszystkim od zmiany na rynku surowcowym, która – jak sądzę – jest w toku. Słynna rewolucja łupkowa w Stanach Zjednoczonych zmienia kwestię podaży i popytu gazu na rynkach międzynarodowych, a zatem zmniejsza dochody do budżetu Federacji Rosyjskiej, więc i zdolność jej oddziaływania na środowisko międzynarodowe. Zależy to także od wydarzeń politycznych czy wręcz militarnych, od tego jak rozwinie się konflikt wokół Syrii, od tego czy wybuchnie czy nie wybuchnie konflikt na tle irańskiego programu nuklearnego, czy rywalizacja rosyjsko-chińska-amerykańska o trasy przesyłu w dawnej sowieckiej Azji Centralnej doprowadzi do jakichś napięć, od tego, kto będzie lokatorem Białego Domu, jaką będzie prowadził politykę, czy będzie kontynuacja „resetu” czy też będzie powrót Amerykanów do aktywnej polityki w naszym regionie. Jak zatem widzimy jest dużo zmiennych i trudno na to odpowiedzieć jednoznacznie. Jeszcze raz powtórzę: Rosja nie będzie chciała odpuścić Europie, ale czy będzie w stanie realizować swój program? Mam nadzieję, że nie. Jak Pan ocenia przyszłość Unii Europejskiej? Czy nastąpi rozpad strefy euro i czy pociągnie to za sobą rozpad całej Unii? Czy też siłą inercji będzie to się dalej toczyć, mutować, przeistaczać?... Jeśli chodzi o strefę euro to scenariusz rozpadu jest wysoce prawdopodobny. Natomiast co do Unii Europejskiej jako takiej to sądzę, że będzie ona ewoluowała w stronę dekoracji politycznej. Będzie rodzajem teatru, w którym będą rozgrywane rozmaite rytuały, natomiast rzeczywiste pole decyzji politycznych będzie przesuwane do instytucji czy gremiów pozaunijnych. Proszę jeszcze na koniec powiedzieć, czy ucieszył się Pan, jako obywatel Unii Europejskiej, z przyznania Pokojowej Nagrody Nobla Unii? Mamy przecież kolejnego noblistę... Nie ucieszyłem się. Pokojowa Nagroda Nobla powinna być przyznawana osobom fizycznym, które znajdują się w sytuacji zagrożenia życia z uwagi na ich działalność na rzecz pokoju czy praw człowieka. Albowiem znacznie trudniej jest zabić w wyniku działania „nieznanych sprawców” czy zaniedbań w więzieniu noblistę, niż człowieka pozbawionego tej nagrody. Zatem jest to pewne koło ratunkowe, które wolny świat może rzucić osobie w potrzebie. Unia Europejska nie jest osobą fizyczną i nie jest w potrzebie. Był to zatem gest w ramach klubu wzajemnej adoracji, pozbawiony istotnego znaczenia politycznego. Abstrahując od obecnej roli Lecha Wałęsy i całej jego historii życiowej, kiedy jemu przyznawano Pokojową Nagrodę Nobla był internowany. Gdyby przyznano dziś tę nagrodę któremuś z uwięzionych opozycjonistów białoruskich miałoby to znaczenie chroniące jego życie czy zdrowie. Przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla Unii Europejskiej jest tylko gestem pod adresem elit europejskich i okazją do bankietu i wzajemnej wymiany uprzejmości. Nie ma tego głębszego sensu w rozumieniu rzeczywistej gry podjętej z autentycznym złem. Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Paweł Sztąberek Foto.: PSz/Prokapitalizm.pl Pobierz wywiad w wersji dźwiękowej... Wywiad z Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim (MP3, 7,5 MB) Wywiad przeprowadzony został 21 października 2012 roku w Łodzi, podczas konferencji PAFERE Liberty Weekend, której dr Przemysław Żurawski vel Grajewski był jednym z gości.

Publikacje PROKAPA o katastrofie smoleńskiej

W związku z ostatnimi wydarzeniami w sprawie katastrofy smoleńskiej, które być może - mimo pewnego wahnięcia do tyłu - mogą jednak okazać się przełomem, przypominamy, co w ostatnich latach pisaliśmy na temat tej tragedii. Bez wątpienia najważniejszym materiałem, który odbił się szerokim echem w mediach głównego nurtu, był wywiad z ks. Stanisławem Małkowskim.
Oto ten wywiad z ks. Małkowskim, przeprowadzony 15 sierpnia 2010 roku. Tekstowa wersja wywiadu... Medialne echa wywiadu... Poniżej zamieszczamy zlokalizowane przez nas linki do dużych, znanych serwisów internetowych, które poinformowały o wywiadzie ks. Małkowskiego dla naszego portalu… http://www.polskatimes.pl/stronaglowna/296535,byly-kapelan-solidarnosci-pod-smolenskiem-popelniono,id,t.html http://www.niezalezna.pl/article/show/id/37930 http://gazetapolska.pl/artykuly/kategoria/58/3451 http://wiadomosci.wp.pl/kat,1371,title,Ostre-slowa-b-kapelana-Solidarnosci-pod-Smolenskiem-zbrodnia-z-zimna-krwia,wid,12587507,wiadomosc.html http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/kraj/artykul183819.html http://www.fakt.pl/Znany-ksiadz-Katastrofa-byla-planowana-od-wielu-miesiecy-,artykuly,80109,1.html Wywiad z Janem Pospieszalskim... Obserwujemy zamach na naszą państwowość Wywiad z Wojciechem Cejrowskim... III RP to kraj pozorówStanisławm Michalkiewiczem. Olejnik we łzach i Lis zapuchnięty od płaczu to widok niezapomniany Opublikowaliśmy ponadto obszerną relację wideo ze spotkania z posłem Antonim Macierewiczem ze stycznia 2011 roku, poświęconego w całości katastrofie smoleńskiej… Tusk ukrywał prawdę o Smoleńsku… …zapis MP3 spotkania z panem posłem Macierewiczem, które odbyło się dwa dni po katastrofie smoleńskiej. Lech Kaczyński był rycerzem …oraz relację ze spotkania z posłem Arturem Górskim, które odbyło się kilka dni po katastrofie. Nigdy do końca nie poznamy prawdy Przypominamy też słynną wypowiedź prezydenta Komorowskiego wypowiedzianą zanim jeszcze został prezydentem III RP, o tym, że Prezydent Kaczyńskim "będzie gdzieś leciał..."...  

Piotr Naimski: Wciąż płacimy wysoką cenę za kłamstwo roku 1992

Rozmowa portalu Prokapitalizm.pl z posłem Piotrem Naimskim, szefem Urzędu Ochrony Państwa w rządzie Jana Olszewskiego w latach 1991 - 1992. Poseł Naimski mówi m.in. o lustracji 1992 roku, trwających do dziś skutkach obalenia rządu Olszewskiego i roli w tym obaleniu marszałka Chrzanowskiego, a także o katastrofie smoleńskiej...
Prokapitalizm.pl: W tym roku minęła 20 rocznica obalenia rządu Jana Olszewskiego. Pan aktywnie uczestniczył w tym rządzie jako szef Urzędu Ochrony Państwa. Jak z perspektywy czasu ocenia Pan tamte wydarzenia? Piotr Naimski: To była porażka projektu zbudowania państwa polskiego od nowa, to był triumf filozofii Okrągłego Stołu z 1989 roku. To był triumf doktryny sformułowanej przez Mazowieckiego jako pacta sunt servanda, zapominając o tym, że pakty owszem są dotrzymywane, ale kiedy zmieniają się okoliczności to można je renegocjować i jednak doprowadzić do zmiany. To było tak naprawdę zatrzymanie modernizacji transformacji Polski od komunistycznej okupacji do normalności. Rezultaty tamtego zdarzenia, tamtej nocy 4 czerwca 1992 roku mamy do dzisiaj. Tak naprawdę w ciągu tego dwudziestolecia mieliśmy dwa rządy, które w sposób jasny formułowały polską doktrynę, polski interes narodowy. To był rząd Jana Olszewskiego i rządy Prawa i Sprawiedliwości w latach 2005-2007. I może dodam jeszcze tylko tyle, że niepodległość kosztuje, trzeba za to zapłacić. To oczywiście dobrze i szczęśliwie, że za niepodległość Polski w ostatnich dwudziestu kilku latach nie musieliśmy płacić krwią. Ale płacimy cenę wydłużoną, płacimy w takim ciągnionym rachunku, dlatego że pewne rzeczy, które powinny być załatwione szybko i radykalnie są rozciągnięte w czasie. Kondycja Polski jest w wielu wymiarach niezadowalająca. Mamy problem z moralnością w sensie publicznym, mamy problem z demografią, mamy problem z gospodarką, mamy problem z pewnego rodzaju atrofią wartości podstawowych. I to jest ta ogromna cena jaką płacimy za kłamstwo roku 1992. Państwo przeszliście do historii, przynajmniej tak jest przedstawiany rząd Jana Olszewskiego, jako ci, którzy wywołali pewne demony, takie jak agentura czy lustracja. Dzisiaj o lustracji mówi się już mniej. Czy to oznacza, że agenci zniknęli z życia politycznego w Polsce? Nie. Ludzie, o których pan mówi „agenci”, ludzie powiązani z komunistycznymi służbami specjalnymi, mówiąc potocznie z UB-cją, sprzed 1989 roku, dalej są w życiu publicznym. Niektórzy się do tego przyznali i dalej są w życiu publicznym jak np. minister Boni, a inni się nie przyznali, bo nie uważają tego za stosowne. Proces lustracyjny czyli usunięcia tych osób z życia publicznego nie został w Polsce przeprowadzony właściwie, nie został przeprowadzony do końca. Ale to jest tak naprawę problem mniejszy. Problemem poważniejszym jest to, że tzw., jak to się dzisiaj mówi III Rzeczpospolita, ufundowana na kompromisie Okrągłego Stołu, pozwoliła na przepoczwarzenie się tych środowisk, które rządziły Polską i Polakami w czasach komunistycznych, i dalsze trwanie tych środowisk w nowym otoczeniu politycznym, społecznym i gospodarczym w ciągu ostatnich dwudziestu lat. I nie widać końca tego. Po prostu ta choroba została zmutowana, ale w dalszym ciągu istnieje. Co jest takim najbardziej wyraźnym objawem tej choroby w dzisiejszej III Rzeczpospolitej pod rządami Platformy Obywatelskiej? To widać. Niedaleko szukając jest to np. skandal związany z Amber Gold. To jest taki widoczny przykład patologii, takiego kolesiostwa, które wywodzi się właśnie z tamtego kompromisu. To już są nowi ludzie, to są młodzi ludzie, to są nawet ludzie bardzo młodzi, którzy się urodzili po roku 1989, mają dwadzieścia parę lat, ale sposób funkcjonowania, sposób działania został odziedziczony i przeniesiony do naszej nowej Polski. I to jest patologia. Jeślibyście Państwo, jako rząd Jana Olszewskiego, posiadali wówczas pewną wiedzę, którą dziś posiadacie, choćby dotyczącą reakcji strony, która ten rząd obaliła, jak byście przeprowadzili lustrację teraz, żeby uniknąć tzw. nocy długich teczek? To jest dobre pytanie. Ja myślę, że mając tę wiedzę, ja bym namawiał do dużo większej otwartości działania w sensie publicznym w takiej sytuacji. Siłą naszą było poparcie Polaków, społeczne poparcie, trzeba było się komunikować lepiej, wcześniej, szybciej. I może to by zwiększyło szanse na powodzenie całej tej historii. Ale poza tym niewiele bym zmienił. A czy spodziewali się Państwo wówczas takiej reakcji Lecha Wałęsy, że zmobilizuje wokół siebie te środowiska? Ja powiem inaczej. Ja liczyłem na inną reakcję ówczesnego marszałka sejmu Wiesława Chrzanowskiego. Gdyby ówczesny marszałek sejmu zareagował... A dziwi to Pana, że jego reakcja była taka, jaka była? Tak, byłem zdziwiony, dlatego, że ... A właściwie może nie zdziwiony, ale rozgoryczony, dlatego że byłem jedną z osób, które mu ufały i uważałem go za bardzo przyzwoitego człowieka. Kiedy dowiedziałem się o jego uwikłaniach liczyłem na to, że zachowa się jak mężczyzna i patriota tzn. po prostu opowie o tym. A my Polacy jako zbiorowość jesteśmy bardzo miłosierni. Myślę, że gdyby Wiesław Chrzanowski wyszedł wtedy na mównicę sejmową i opowiedział swój życiorys w całości i wyjaśnił te wszystkie problemy, to prawdopodobnie byłby prezydentem Polski i my żylibyśmy dziś w innej Polsce. Ale on postanowił inaczej, on poszedł do Wałęsy i po dwóch godzinach, czy też po półtorej, rozmowy z Wałęsą obydwaj postanowili, że będą kłamać. Przejdę na koniec do tragicznych wydarzeń sprzed dwóch lat czyli katastrofy smoleńskiej... Wydawać by się mogło, że sprawa katastrofy jest już zamknięta, a tymczasem cały czas pojawiają się jakieś nowe fakty, wychodzące na jaw mataczenia. Niedawno poseł Macierewicz powiedział, że Donald Tusk ma ostatnią szansę, aby powiedzieć prawdę, bo to mu daje szanse na uniknięcie konsekwencji w przyszłości. Czy Panu coś wiadomo jaka jest ta prawda? Nie. Wiadomo mi tyle, ile wiem przede wszystkim z prac zespołu parlamentarnego do sprawy badania okoliczności tej tragedii. I rzeczywiście jest tak, jak Pan mówi, to znaczy prace zespołu, prace ekspertów, którymi zresztą kieruje Antoni Macierewicz, one odsłaniają nam coraz to nowe szczegóły i okoliczności tej tragedii. I zarówno dotyczy to tego co działo się po katastrofie jak i dotyczy to problemów i kwestii technicznych związanych z samą katastrofą. Myślę, że jesteśmy rzeczywiście coraz bliżsi prawdy o tym, co się zdarzyło, co przytrafiło się temu samolotowi, jego pasażerom. Ta prawda będzie znana szybciej niż to się wszystkim wydaje. Można jeszcze dodać, że bez rozwikłania tej kwestii, bez ujawnienia całej prawdy o smoleńskiej katastrofie, trudno jest w ogóle mówić czy myśleć o zbudowaniu normalnego państwa polskiego. To się stało problemem kluczowym, a równocześnie będzie mitem założycielskim. Rozmawiał Paweł Sztąberek Foto.: Psz/Prokapitalizm.pl Wywiad w wersji dźwiękowej Pobierz wywiad z Piotrem Naimskim... (MP3, 2,5 MB) Wywiad przeprowadzono 20 października 2012 roku w Łodzi podczas konferencji Fundacji PAFERE „Europa poza Unią. Przyszłość gospodarcza Starego Kontynentu”. Piotr Naimski był jednym z gości Fundacji.