Category Archives: Jerzy Wasiukiewicz

Prof. Krasnodębski powinien odstąpić od przyjęcia mandatu posła do PE

Prawo i Sprawiedliwość szło do wyborów do Parlamentu Europejskiego pod hasłami „Służyć Polsce, słuchać Polaków”. Proszę potraktować ten mój skromny głos jako głos Polaka, który stara się jak potrafi służyć Polsce, a przede wszystkim ma  na uwadze interes i dobro naszego Narodu.

Korwinizm czyli populizm?

Na jednym ze spotkań z liderem Kongresu Nowej Prawicy głos na wstępie zabrał Konrad Berkowicz jeden z młodych działaczy tej partii. O tyle warto przytoczyć słowa tego działacza, że reprezentuje on jak się wydaje kolejne pokolenie ludzi uwiedzionych korwinizmem. Nie nawet konserwatywnym liberalizmem, nie liberalizmem gospodarczym, a właśnie korwinizmem, który jest sumą różnych prostych haseł na które ciągle wielu ludzi się łapie, co nie jest nawet najgorsze, gorzej jednak, kiedy te proste hasła stają się również wyznacznikiem ich działalności politycznej.
A temu dał właśnie wyraz Konrad Berkowicz, który na wspomnianym spotkaniu powiedział m.in.: „Zwykle spotkania ruchów opozycyjnych polegają na narzekaniu, że rząd się nami źle opiekuje. Np. Ruch Narodowy żałuje czy narzeka, że w szkołach za mało uczy się patriotyzmu, a Ruch Palikota narzeka, że nie ma przymusowej edukacji seksualnej dla dzieci. (…) My natomiast stoimy na stanowisku odmiennym. My nie narzekamy, że rząd się nami źle opiekuje, my narzekamy, że rząd się w ogóle nami opiekuje. Np. rząd toczy heroiczną walkę z problemem bezrobocia (…)” W taki prosty sposób Autor tych słów, chcąc w sposób dowcipny poprowadzić swoje wystąpienie, zrównał Ruch Narodowy z Ruchem Palikota nie wchodząc w zasadzie w żadne niuanse. Jest to jak najbardziej wypowiedź populistyczna. Pozornie tylko spójna logicznie. Ale zacznijmy po kolei. Autor tych słów, chociaż nie mówi tego wprost, ale można się domyślić, że odniósł się w swojej wypowiedzi m.in. do 3. punktu Deklaracji Ideowej Ruchu Narodowego: Polska będzie taka, jak uformowani zostaną młodzi Polacy. Dzieci i młodzież mają prawo do patriotycznego wychowania w szkołach, do wykształcenia formującego umysły w klasycznym duchu. Ruch Narodowy nie zgadza się na poddawanie młodzieży kolejnym eksperymentom edukacyjnym, ani na płynącą z mediów i instytucji kultury falę liberalno-lewicowej propagandy. Położymy także nacisk na upowszechnianie sportowego trybu życia. Nie ma w tym punkcie mowy o żadnej opiece. Jest wyrażony brak zgody na pewne szkodliwe działania („eksperymenty edukacyjne”), które od lat dokonują środowiska liberalno-lewicowe, a do tych zalicza się również Ruch Palikota ze swoimi pomysłami edukacji seksualnej. Autor jednak tej wypowiedzi dokonuje takiej prostej manipulacji (chyba że zrobił to nieświadomie), bo pomija jedną rzecz, a mianowicie obowiązującą Konstytucję RP. A ta mówi wyraźnie, że: Art. 70. 1. Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa. (…) Będąc więc na stanowisku środowiska opozycyjnego, które nie ma wpływu na zmianę tejże Konstytucji można tylko wywierać nacisk na władzę, aby tak jak w tym przypadku nie dokonywała eksperymentów edukacyjnych. A mówienie, że „my narzekamy, że rząd się w ogóle nami opiekuje” to już jakaś aberracja, bo to jest mówienie, że rząd jest nam w ogóle do niczego niepotrzebny skoro ma się w ogóle nami nie opiekować. Rząd jest władzą wykonawczą i czy nam się podoba czy nie musi (a przynajmniej powinien) działać zgodnie z obowiązującym prawem. I jeżeli również w tej samej Konstytucji jest wpisana owa nieszczęsna walka z bezrobociem to rząd musi z nim walczyć. Przypuśćmy więc, że Kongres Nowej Prawicy dochodzi do władzy, ale nie ma odpowiedniej większości w parlamencie, aby dokonać zmian w Konstytucji, to co wówczas zrobi? Będzie działał niezgodnie z obowiązującą Konstytucją? Będzie w pełni świadomie łamał prawo? A jeżeli ktoś przeciwko łamaniu prawa zaprotestuje to wyprowadzi na takich ludzi czołgi? Ale tak swoją drogą to przy takim sposobie myślenia trudno zrozumieć po co w ogóle korwiniści chcą brać udział w wyborach, skoro każdy rząd jest zobowiązany wobec obywateli do jakiejś opieki (choćby tylko np. do zapewnienia bezpieczeństwa tym obywatelom). Tymczasem nie tak mało ekonomistów o poglądach liberalnych gospodarczo śmiało stwierdzało, że wskazany jest również w pewnych wypadkach, np. walki z monopolami, interwencjonizm. Kto miałby dokonywać tego interwencjonizmu jak nie rząd, jakieś pospolite ruszenie konsumentów? Tego typu wypowiedzi są jak najbardziej populistyczne, wpisują się dokładnie w taki sam przekaz jak deklarowanie ze strony innych partii skutecznej walki z bezrobociem. To jest takie przekonywanie innych, że ma się proste recepty na wszystkie bolączki. Mimo że jest to w kompletnym oderwaniu od realiów z czego, podejrzewam, że korwiniści, zasłuchani w swojego mentora, po prostu nie zdają sobie zupełnie sprawy. No chyba, że są na tyle cynicznymi już wyjadaczami politycznymi, że zdają sobie doskonale sprawę z nierealności i śmieszności swoich różnorakich postulatów, ale czują że mogą na nich zbić jakiś polityczny kapitał. Tyle tylko, że to nie sprzyja rozwojowi sfery wolności gospodarczej, a niemal z każdym rokiem przestrzeń tej wolności w naszym kraju jest coraz bardziej ograniczana. Co również jest wynikiem tego, że nie ma poważnej i poważnie traktowanej siły politycznej, która naciskałaby na rządzących, a nie tylko przez 20 lat narzekała. I tutaj jest zasadnicza różnica pomiędzy Ruchem Narodowym a korwinistami. Ruch Narodowy chce mieć realny wpływ na politykę, ale również chce, aby ta polityka była realna, czyli nie oderwana od rzeczywistości. Dlatego budowa szerokiego ruchu społeczno-politycznego jest tak bardzo ważna, żeby zbudować taką siłę, która na początek będzie wywierała nacisk na rządzących, a w przyszłości będzie mogła wyłonić z siebie taką reprezentację polityczną zdolną do sprawowania władzy, a nawet do zmian konstytucyjnych. Nie jest to więc cel „narzekania” tylko celem jest budowa. W ostatnim czasie miałem okazję rozmawiać z kilkoma działaczami KNP  i cieszy fakt, że myślą oni w sposób podobny, ale miałem również okazję rozmawiać z ludźmi, którzy są przesiąknięci korwinizmem. Dla nich nie będzie ani śmieszne, ani straszne, kiedy ich lider powie np. że chińscy komuniści rozjeżdżając w Pekinie chińskich studentów czołgami bronili wolności. Ile jest wolności w Chinach mogą najlepiej przekonać się chińskie kobiety, którym pod przymusem zabija się dzieci w ich łonach. Korwinizm bowiem nie tylko posługuje się prostymi, populistycznymi hasłami, ale jednocześnie wypacza pojęcia, tak jak w tym przypadku wypacza pojęcie, rozumienie wolności. I w podobny sposób wypacza również obraz czym jest państwo, jakie powinny być zadania władz tego państwa, jak powinna wyglądać sfera polityczna, gospodarcza. Stąd też tak często wypowiedzi młodych działaczy przesiąkniętych korwinizmem są niestety tak bardzo oderwane od realiów i nie ma w nich żadnej myśli politycznej, nie mówiąc o braku refleksji nad tym co i w jakim celu się głosi. Jerzy Wasiukiewicz Foto: PSz/Prokapitalizm.pl Od redakcji: Tekst traktujemy jako zachętę do dyskusji. Mamy nadzieję, że jest ona w ogóle możliwa...

Uderzył Miecugowa. KNP się od niego odcina. Pytanie tylko: dlaczego?

Jeszcze niedawno (19 lipca) Oskar, który miał uderzyć na Przystanku Woodstock Grzegorza Miecugowa, organizował spotkanie Januszowi Korwin-Mikkemu w Białymstoku. Teraz, pół miesiąca później, prezes KNP Janusz Korwin-Mikke stwierdza, że ”Oskar W. nigdy nie był członkiem Kongresu Nowej Prawicy” i dodaje, że „Jest to człowiek, który ma troszeczkę nierówno pod sufitem”.
Również w oficjalnym oświadczeniu Kongresu Nowej Prawicy czytamy, że „Pan Wądołowski z różnych względów nie jest i nigdy nie był członkiem Kongresu Nowej Prawicy, acz znalazł się na liście naszych kandydatów w wyborach w 2011 roku.” Cóż, albo Janusz Korwin-Mikke i KNP dziś celowo mijają się z prawdą, albo w roku 2011 podali nieprawdziwe informacje do Państwowej Komisji Wyborczej i oszukali również swoich wyborców. Oskar W. startował bowiem z list tej partii jako członek tej partii. Informację na ten temat można znaleźć m.in.  na stronie http://www.rp.pl/artykul/725884.html Sam zaś Oskar Wądołowski w korespondencji ze mną w maju tego roku napisał: „wypisałem się z KNP w 2011 roku” Ba, nawet teraz opisując całe zdarzenie na stronie korwin-mikke.pl pojawił się tytuł z którego jasno wynikało, że Oskar jest działaczem KNP. Wpis został usunięty, ale ślad po nim pozostał na Google. Kto tu ma nierówno pod sufitem? Na stronie korwin-mikke.pl można znaleźć np. artykuł z  listopada 2012 roku z którego jasno wynika, że Oskar Wądołowski jest działaczem i aktywistą KNP (http://korwin-mikke.pl/wazne/zobacz/dzialacz_knp_zaatakowany_przez_pis/67976): Podczas białostockiego marszu niepodległości, w czasie tłumaczenia, dlaczego Polska nie jest suwerenna, w stronę  w stronę p. Oskara Wądołowskiego (KNP) posypały się groźby i wulgaryzmy („Wprost” mylnie donosi, ze chodziło o p. Janusza Korwin-Mikkego). Publikują tego typu informacje na portalu Korwin-Mikkego nie tylko redaktorzy, ale również sam Mikke nie odcinał się od Oskara Wądołowskiego, ale wręcz było podkreślane w materiałach, że jest on działaczem i aktywistą Kongresu Nowej Prawicy. Czyli mamy albo z celowym wprowadzaniem w błąd opinii publicznej, albo ktoś ma problemy z ogarnięciem rzeczywistości we własnych szeregach. Najbardziej jednak żenujący jest wpis na tym samym portalu korwin-mikke.pl, który odnosi się do ostatnich wydarzeń: Na imprezie „Woodstocku” (p.Jerzego Owsiaka) w Kostrzyniu n/Odrą p.Oskar Wądołowski z Białegostoku wskoczył na estradę, spoliczkował p.Grzegorza Miecugowa, pokazał kartkę „TVN Kłamie!”, został zdjęty przez ochronę i aresztowany przez Policję. Był szefem sztabu p.Kononowicza, potem w Sekcji Młodzieżowej KNP (członkiem KNP nigdy nie był). Nie wiemy, dlaczego napadł akurat na całkiem sympatycznego p.Miecugowa, ale przypominamy, że niejaki Eligiusz Niewiadomski zastrzelił Bogu ducha winnego prezydenta Gabryela Narutowicza tylko dlatego, że miał słuszne pretensje do Józefa Piłsudskiego. Zadziwia nagła łagodność tego wpisu. W końcu przecież to właśnie Korwin-Mikke nazywa media takie jak TVN mediami reżimowymi. Skoro media te są reżimowe to dziennikarze pracujący w tych mediach też są reżimowi. Szczytem hipokryzji jest więc pisanie na tym samym portalu tego przesłodzonego tekściku w którym wyrażone jest zaskoczenie: „Nie wiemy, dlaczego napadł akurat na całkiem sympatycznego p.Miecugowa„. A może nie napadł na sympatycznego p. Miecugowa, tylko napadł na reżimowego dziennikarza, bo tak miał wpajane przez lidera KNP? Tego samego przecież, który w roku 2011 w telewizji powiedział, że jeżeli on by prowadził Marsz Niepodległości to by przemaszerował po zagradzających drogę marszowi policjantach. Niektórzy jak widać dają się ciągle łapać na tę wojowniczą retorykę. Dziś działacze KNP razem z liderem tej partii odcinają się od swojego niedawnego kolegi. Ale już za kilka tygodni, miesięcy znowu będą pleść o reżimowych mediach i znowu na to może dać się złapać jakiś kolejny Oskar, który zrobi jakąś głupotę i od którego z pewnością znowu tchórzliwie się odetną i nazwą wariatem. Tylko kto tu tak naprawdę ma nie po kolei pod sufitem? Jerzy Wasiukiewicz Foto.: PSz/Prokapitalizm.pl

Idziemy własną drogą, czyli wolnościowcy w Ruchu Narodowym

Po Kongresie Ruchu Narodowego na wPolityce.pl opublikowałem tekst pt. "Ruch Narodowy idzie własną drogą, która nie ma nic wspólnego ani z faszyzmem, ani z rozbijaniem prawicy", pisząc z pozycji członka Rady Decyzyjnej Ruchu Narodowego, dla którego Kongres był zwieńczeniem pewnego etapu i początkiem kolejnego etapu.
Ale pisałem również z pozycji wolnościowca, z pozycji prezesa Ruchu Wolności, a nawet z pozycji drobnego przedsiębiorcy, którym sam jestem, dlatego w tym tekście mocniejszy akcent położyłem na sprawy gospodarcze niż inne tematy, które wybrzmiały na Kongresie. W niniejszym tekście natomiast chciałem skupić się już tylko na temacie „Wolnościowcy w Ruchu Narodowym”. Wolnościowcy w Ruchu Narodowym bowiem również maja własną drogę, wyznaczają sobie własne cele i zadania. Ale trzeba od razu dodać, że nasza droga nie ma nic wspólnego z neoliberalizmem reprezentowanym w Polsce przez  choćby takich polityków jak Lewandowski, Tusk, Bielecki czy również Balcerowicz. Naszą drogą nie jest „wolny rynek”, który daje ogromne przywileje międzynarodowym koncernom i ponadpaństwowej finansjerze. Dla tych koncernów i tej finansjery najważniejszym i w zasadzie jedynym celem jest tylko i wyłącznie zysk. Naszym celem nie jest dalsze ułatwianie tej międzynarodowej „grupie kapitałowej” powiększania swojego bogactwa kosztem społeczeństw i narodów. Naszym celem nie jest więc wspomaganie w ten sposób kryzysu światowego wywołanego właśnie niepohamowanymi zachowaniami (wręcz grabieżczymi) w stosunku do obywateli i państw. Na wPolityce.pl pisałem, że w Polsce nie ma wolnego rynku, ale: Mamy raczej obraz gospodarki oddanej do dyspozycji obcego kapitału, który bynajmniej nie jest zainteresowany, jak nam to wmawiano przez lata, inwestowaniem i tworzeniem nowych miejsc pracy, tylko jest zainteresowany drenażem naszych kieszeni. Nie mamy też nic wspólnego z liberałami, libertarianami (czy jak się tam będą chcieli sami nazwać w danym momencie), którzy wolność jednostki stawiają ponad dobrem wspólnym i którzy wolność obyczajową mylą z wolnością. Dla których wolność nie jest równoznaczna z godnością osoby ludzkiej. Dla których wolność to amoralność. Nie mamy też nic wspólnego z kolejnym przedstawieniem w „Teatrze Jednego Aktora”, z kolejnymi spektaklami typu „Kalekie dzieci nie powinny się zadawać z dziećmi zdrowymi”, „Niepełnosprawność jest zaraźliwa”, „Chińscy komuniści uratowali wolność masakrując chińskich studentów” czy też „11 listopada jest 7 października”. Idziemy dzisiaj z Ruchem Narodowym i idziemy w Ruchu Narodowym. Nie obok, nie w kontrze, ale właśnie razem z całą koalicją organizacji, które na Kongresie Ruchu Narodowego podpisały Deklarację Ideową Ruchu. Ruch Narodowy nie szuka dziś koalicjantów wyborczych, nie przymierza się do tworzenia doraźnych struktur związanych z okresem wyborczym, nie liczy na pospolite ruszenie w trakcie wyborów. Ruch Narodowy nie jest bowiem partią polityczną tylko właśnie ruchem. Nie wystarczy bowiem założyć partię, wygrać wybory, aby dokonać głębokich i koniecznych zmian w naszym kraju. Do tego trzeba mieć nie tylko poparcie społeczne, ale też solidne zaplecze. zaplecze budowane przez lata. Oparte nie na dziesiątkach, nie na setkach, ale na tysiącach różnego rodzaju działaczy, aktywistów, również polityków. Potrzebne jest także zaplecze finansowe, ale przede wszystkim intelektualne. Tego nie zbuduje się w kilka miesięcy, w rok, czy nawet w okresie pomiędzy jednymi a drugimi wyborami. To jest praca na długie lata. I wchodząc w Ruch Narodowy na taką pracę się nastawiliśmy. Na wspólną prace z całym szeregiem innych organizacji. Na wolnościowców (wolnorynkowców), którzy chcą współpracować z Ruchem Narodowym, którzy dostrzegają i rozumieją potencjał samej takiej inicjatywy, Ruch Narodowy jest otwarty. Pod Deklaracją Ideową Ruchu Narodowego podpisali się w imieniu swoich organizacji prezes Unii Polityki Realnej, ale również prezes Ruchu Wolności, jeżeli ktoś chce tworzyć bardziej jednak zaplecze intelektualne, może nawiązać współpracę z  Instytutem im Romana Rybarskiego. To wszystko są właśnie te składowe Ruchu Narodowego, które w swojej działalności chcą bliżej podjąć tematy gospodarcze. Zmierzyć się z nimi nie tylko poprzez publicystykę, ale zmierzyć się z tą gospodarczą rzeczywistością również w praktyce. Dla wolnościowców więc wybór już jest i nie ma sensu rozpatrywać scenariuszy nt. współpracy pomiędzy Ruchem Narodowym a np. innymi partiami, chociaż już takie przymiarki i propozycje się pojawiają z tej czy innej strony. Na wPolityce.pl pisałem: Praca której efektem był Kongres Ruchu Narodowego to jest kilka ładnych lat przepracowanych przez młodych liderów Ruchu Narodowego w strukturach ONR i Młodzieży Wszechpolskiej. Dlatego niech nikt naiwnie nie liczy na to, że teraz z efektów tej pracy ktoś będzie chciał rezygnować w imię jakiejś koalicji wyborczej, w imię jakieś sojuszu „wspólnych interesów”, czy też dla wsparcia czyjejś działalności wydawniczej czy publicystycznej. Równorzędne, współpracujące ze sobą podmioty są w Ruchu Narodowym, a nie obok, a nie jako osobna siła dla której Ruch Narodowy ma być takim partnerem. Jeżeli ktoś chce z Ruchem Narodowym współpracować to bierze do ręki Deklarację Ideową, czyta ją i albo się z nią zgadza i wchodzi w struktury Ruchu Narodowego, albo ją odrzuca. Innej drogi w tej chwili nie ma i innej drogi być nie może. Działamy razem. Wspólnie z kluczowymi organizacjami Ruchu, Młodzieżą Wszechpolską i ONR, oraz z całym szeregiem organizacji, które ponad interesem jednostki, ponad utopijnym liberalizmem, stawiają sobie ważniejsze cele. Dlatego wszystkim tym wolnościowcom, którzy chcą szukać swojego miejsca w ramach Ruchu Narodowego zapraszamy do Ruchu Wolności, UPR lub do współpracy z Instytutem im. Romana Rybarskiego. Jerzy Wasiukiewicz prezes Ruchu Wolności członek Rady Decyzyjnej Ruchu Narodowego Foto.: Jan Bodakowski

Wolnościowcy bliżej Ruchu Narodowego niż się wydaje. Oni już w nim są

To może jeszcze nie sojusz, jak sugeruje tytuł z pierwszej strony nowego pisma wolnościowców „Liberum Veto”, ale już bardzo poważne zbliżenie. Tytuł „Sojusz narodowców z wolnościowcami” jest bardzo optymistyczny, może trochę na wyrost, ale w zasadzie bliski jest prawdy, bowiem ten sojusz tworzy się w zasadzie w sposób bardzo naturalny – wolnościowcy sami wchodzą w Ruch Narodowy, są już jego aktywnymi współtwórcami.
I tak po kolei. Rzecznikiem prasowym ONR jest od roku Marian Kowalski, długoletni działacz UPR w Lublinie, który w ostatnich wyborach parlamentarnych startował z list Kongresu Nowej Prawicy. Biuro prasowe Marszu Niepodległości, a teraz Ruchu Narodowego prowadzi nasz Ruch Wolności, czyli te osoby, które w kampanii prezydenckiej i samorządowej prowadziły biuro prasowe komitetów wyborczych Janusza Korwin-Mikkego. Internetowy kanał telewizyjny Ruchu Narodowego http://www.livestream.com/ruchnarodowy rozkręca powoli Tomasz Godlewski, były działacz KNP z Konina. A więc wolnościowcy już czynnie wspierają Ruch Narodowy, ale ta współpraca już teraz coraz bardziej się rozszerza, czego przykładem są ostatnie manifestacje organizowane przez środowiska narodowe w związku z 31. rocznicą wprowadzenia stanu wojennego. W Katowicach działacze UPR wspólnie pikietowali z narodowcami. Podobnie było w Olsztynie gdzie w manifestacji wzięło udział około 200 osób. W kilku innych miastach, jak chociażby w Łodzi, pojawili się na manifestacjach działacze KNP. W Kielcach ONR zorganizował kilkusetosobową demonstrację wspólnie z kieleckim Klubem Gazety Polskiej na którego czele stoi Jerzy Kenig, wieloletni działacz UPR, w ostatniej kampanii samorządowej odpowiedzialny za tworzenie struktury wyborczej komitetu Janusza Korwin-Mikkego. Na tej samej manifestacji przemawiał m.in. Rafał Ziemkiewicz, autor „Myśli nowoczesnego endeka”, który w latach 90. był rzecznikiem prasowym Unii Polityki Realnej. Natomiast w Komitecie Poparcia Marszu Niepodległości znalazł się obecny prezes Unii Polityki Realnej Bartosz Józwiak. Ale najważniejsze, że wolnościowcy są bardzo przychylnie przyjmowani w gronie narodowców. Wspomniany tytuł „Sojusz narodowców z wolnościowcami” to tytuł artykułu napisanego przez Kierownika Głównego ONR Przemysława Holochera. I to jest bardzo ważny gest szefa ONR, który jasno deklaruje chęć wspólnego marszu w walce o odzyskanie Polski wspólnie z wolnościowcami. Na jakich zasadach? Najlepiej chyba oddaje te zasady ten fragment z tego artykułu Przemysława Holochera: "Anarcho-kapitalizmowi, wolności z całkowitym pominięciem państwa i narodu, wolności dla samej wolności, bez podłoża chrześcijańskiego, mówię zdecydowanie -nie. Jest możliwy sojusz Narodowców z Wolnościowcami, ale pod warunkiem, że owa wolność nie wzięła pod pantofel konserwatyzmu, pod warunkiem, że owy konserwatyzm w ogóle istnieje. Na szczęście jest wiele grup i osób, które kierują się w swoim życiu i postrzeganiu rzeczywistości rozsądkiem, nie zaś ślepo doktryną, czy książkami i teoriami, które nie sprawdzą się w praktyce". Wartości chrześcijańskie, dobro Narodu. Tutaj nie ma żadnych różnic pomiędzy tymi wolnościowcami, którzy już włączyli się w tworzenie Ruchu Narodowego, a narodowcami, którzy te właśnie wartości deklarują. Jeżeli jeszcze wielu dawnych sympatyków i działaczy UPR, którzy również tymi wartościami kierują się w swoim życiu, zacznie angażować się na rzecz dalszej budowy Ruchu Narodowego, wówczas rzeczywiście będzie można mówić o sojuszu narodowców z wolnościowcami. Mam nadzieję, że tak się stanie. Jerzy Wasiukiewicz Całe pismo „Liberum Veto” można zamówić tutaj:  http://www.liberum-veto.com/zamow.php