Rabini z Europy chcą rozwoju żydowskiej edukacji w Polsce

Najważniejszą sprawą - z punktu widzenia rabinów - jest w Polsce inwestowanie w szkolnictwo. Tyle że w szkolnictwo religijne żydowskie - twierdzi Michalkiewicz Czytaj więcej »

 

Category Archives: Marcin Janowski

Leszek Piasecki ps. „Piast” (1919 – 2013) – wspomnienie

14 stycznia 2013 r. zmarł Leszek Piasecki, mieszkaniec Koluszek, działacz przedwojennego harcerstwa i ruchu narodowego, żołnierz września 1939, partyzant Narodowych Sił Zbrojnych ps. „Piast”, więzień czasów stalinowskich.

Andrzej Gwiazda: jak Zachód niszczył polski przemysł

20 listopada 2012 roku w Łodzi gościł Andrzej Gwiazda, jeden z byłych liderów „Solidarności”. Na spotkaniu był nasz reporter, Marcin Janowski. Zapraszamy do obejrzenia fragmentu z tego spotkania. Andrzej Gwiazda mówi m.in. o planie Balcerowicza i o tym, jak z premedytacją niszczono w III RP polski przemysł.

Marsz Niepodległości 2012 w obiektywie naszej kamery

Przedstawiamy kolejną relację z Marszu Niepodległości, który odbył się 11 listopada 2012 roku w Warszawie. Zarejestrował ją, swoim piórem, jak i kamerą, nasz korespondent, Marcin Janowski. Tym razem, w prawie 40-minutowym filmie zobaczyć możemy przebieg zdarzeń, począwszy od przygotowań do pochodu na Placu Defilad, przez sprowokowane zadymy, aż po sam koniec. Film przeplatany jest opiniami uczestników Marszu.

Policja atakuje uczestników Marszu – kolejna relacja wideo z Marszu Niepodległości

Przedstawiamy kolejną relację wideo z Marszu Niepodległości, który odbył się w Warszawie 11 listopada 2012 pod hasłem „Odzyskajmy Polskę”. Tym razem nasz korespondent zarejestrował m.in. atak policji na uczestników Marszu oraz reakcje zdezorientowanych ludzi nie wiedzących co naprawdę dzieje się na czele pochodu.

Grzegorz Braun: Obawiam się, że szykuje się nam Okrągły Stół bis

Zapraszamy do obejrzenia fragmentu spotkania z reżyserem Grzegorzem Braunem, jakie odbyło się 10 października 2012 roku w Koluszkach. Czy rzeczywiście szykuje nam się "okrągły stół bis"? Relację przygotował Marcin Janowski.

Kolejowe niedogodności czyli szulerzy, żebracy i trucizna

Ciągle zdarza nam się narzekać na utrudnienia w podróży pociągami, oraz na wszelkie problemy związane z używaniem tego środka lokomocji. A niedogodności w podróży pociągami to temat stary jak sama kolej, świadczą o tym relacje prasowe z przełomu XIX i XX w. Oto one: "Na wielu liniach w okolicy Warszawy, a głównie na łódzkiej między Skierniewicami a Łodzią, grasują bandy szulerów, ogrywających łatwowiernych, lekkomyślnych ludzi. Panowie ci, zwykle we dwóch lub trzech odbywający "podróż", rozpoczynają grę między sobą , co zachęca lekkomyślnych do udziału w niej. Oczywiście, kończy się katastrofą łatwowiernych przygodnych graczów, których szulerzy oskubują do ostatniej nitki."
"Artysta sceny łódzkiej, który za to, że zwrócił konduktorowi uwagę aby zabronił grać, ścigany był przez opryszków aż do Koluszek. Obywatel Łodzi P. J. Jezierski zwrócił uwagę na niestosowną grę i jednego z szulerów wysadził w Rogowie dla spisania protokołu. Zdążyli jednak ograć jednego z fabrykantów łódzkich z ulicy Cegielnianej na 138 rubli". "Osobliwością, jakiej się nie spotyka na innych kolejach, jest u nas żebranina w wagonach... Żebranina taka ma różne formy, najczęściej zaś upozorowana jest brakiem pieniędzy na bilet. Opowiada się więc głośno o nieszczęściu, jakie spotkało biedną, nie mającą w dodatku na opłacenie biletu, a jechać trzeba koniecznie. Opłata jest niewielka i litościwi pasażerowie napełniają ręce jej drobną monetą po to, aby za chwilę tę samą historię opowiadała w innym wagonie. Ledwie zniknęła ta osoba, jakiś muzykant zaczyna rzępolić na skrzypcach lub harmonii, rozdzierając uszy słuchaczów, i żąda za to jakiegoś datku. Że w takich warunkach podróż w przepełnionych i dusznych wagonach staje się wielce nieprzyjemna, tego zdaje się, dowodzić nie trzeba." "Posiłek czy trucizna? Pytanie powyższe zadają sobie ci którzy zmuszeni są w podróży posilać się w bufetach stacyjnych. Istotnie, na palcach policzyć można te stacje kolejowe, nie wyłączając nawet pierwszorzędowych, które posiadają bufety jako tako urządzone. Przeważnie zaś na tych stacjach nic jeść nie można. Pół biedy jeszcze, gdy pociąg ma dłuższy postój, wtedy można sobie coś obstalować wprost z kuchni i przynajmniej cierpi tylko kieszeń, ale mniej już podniebienie i żołądek. Natomiast gdy trzeba zadowolić się przekąską z bufetu - śmiało rzec można, że się przyjmuje truciznę, nie posiłek. Wszystko tam brudne, masło stare, wędliny wysuszone, aż odraza bierze. Ale w drodze przebierać nie można, ba, nawet nieraz nie ma czasu rozglądać się dokładnie po bufecie. Bierze się, co jest pod ręką, połyka i ucieka z powrotem do wagonu. Zdaje się jednak że korzystanie z tego, nadużywanie położenia podróżujących nie powinno być dozwolone. Wszak bufety stacyjne podlegają jakiejś kontroli i dzierżawca bufetu nie powinien być panem, jeśli nie życia i śmierci - to przynajmniej zdrowia podróżnych, zmuszonych twardą koniecznością do posilania się w bufecie." Odnalazł i opracował: Marcin Janowski Foto.: Marcin Janowski

Fryzjer opowiada o działalności gospodarczej w PRL, zmieniającej się modzie i trumnie Stalina

Emerytowany mistrz fryzjerski - Józef Banasiak z Koluszek opowiada o swojej pracy zawodowej, zmieniającej się modzie, prowadzeniu działalności gospodarczej w czasach PRL i konsekwencjami z tego wynikającymi. Fryzjera pytał Marcin Janowski. Całość obejrzeć można na http://www.youtube.com/watch?v=ijJY44kdyoU

Młodzi narodowcy w służbie lewicowej propagandy

Od lat lewicowe media dążą do wizerunkowego zrównania przedwojennych narodowców z niemieckimi nazistami. Jest to zabieg wysoce nieetyczny, ponieważ polscy narodowcy walczyli przeciwko hitlerowcom, jak Jan Bytnar „Rudy” z Szarych Szeregów a przed wojną członek ONR, i ginęli w niemieckich obozach śmierci, jak wybitny myśliciel Jan Mosdorf, zamordowany w KL Auschwitz. Dość wspomnieć, iż tradycyjny polski ruch narodowy odrzucał rasizm i nigdy nie posunął się nawet do myśli o dokonaniu ludobójstwa.
Podobne akcje prowadzone są wobec współczesnego nurtu narodowego, który lewicowe ośrodki pragną propagandowo utożsamić z neonazistami. W tym celu prowadzona jest nieustanna kampania dezinformacyjna dążąca do wytworzenia i utrwalania w społeczeństwie wyuczonego odruchu strachu wobec ludzi, organizacji i przekonań związanych z nurtem narodowym. Lewicowe media nigdy nie posuną się do nazwania polskich narodowców „neonazistami”, bo doskonale wiedzą, że to nieprawda i użycie takiego sformułowania grozi oczywistą przegraną w sądzie. Dlatego stosują szereg zabiegów propagandowych, które sugerują rzekome związki polskiego ruchu narodowego z hitleryzmem. Popularnym narzędziem tej akcji jest celowe zestawianie komunikatów o rasistowskich wybrykach, przestępstwach kryminalnych czy o brutalnych napadach z informacjami o działalności na lokalnym terenie takich organizacji jak ONR czy MW. Innym przykładem jest tworzenie wrażenia narastania nastrojów nazistowskich, poprzez nachalną „darmową promocję” w lewicowych mediach, z „GW” na czele, pewnej neonazistowskiej strony internetowej z numerem „88” w nazwie. Legendę tej witryny wciska się niezorientowanym czytelnikom z bezczelną powagą, niczym niegdysiejsze opowieści o czarnej wołdze z żółtymi firankami, grasującej ponoć wieczorami i porywającej dzieci. Jedyną obroną przed tą formą propagandy jest jej wychwytywanie i publiczne nagłaśnianie medialnych nadużyć. Zupełnie odrębną kwestię stanowi natomiast niedostateczna świadomość komunikacyjna wielu przedstawicieli środowisk narodowych. Bo o ile można zrozumieć, iż wyrobionym propagandystom lewicowych mediów nie chodzi o ukazanie prawdy lecz o zwalczanie przeciwnika wszelkimi, choćby i goebbelsowskimi, metodami, to pewne estetyczne formy, związane z działalnością młodych narodowców, mogą służyć nieprzychylnej propagandzie do prezentowania polskich narodowych radykałów, jako ich faktycznych przeciwników czyli hitlerowców. Jak już wspomniałem, lewicowe media nigdy nie posuną się do nazwania polskich narodowców „neonazistami”, co byłoby zbyt jaskrawym i oczywistym kłamstwem. Jednak mogą użyć manipulacji poprzez grę popularnymi skojarzeniami. Wystarczy, że reporter wykona zdjęcie grupy młodych mężczyzn maszerujących w pustynnych koszulach z demobilu a redakcja umieści poniżej podpis: „Brunatna fala rozlewa się polskimi ulicami”. Jak taki przekaz wpłynie na przeciętnego i politycznie niewyrobionego odbiorcę? Otóż w jego głowie uaktywni się klisza „brunatni = hitlerowcy = zagrożenie”. Tak to działa. Ja doskonale rozumiem, że koszul w kolorze piaskowym używało kiedyś szereg ugrupowań antyhitlerowskich, z syjonistami Żabotyńskiego na czele. Ale skąd mają o tym wiedzieć zwykli ludzie, którzy podobne ubrania widzieli tylko w filmach wojennych przedstawiających maszerujących aktywistów S.A.? Pewne symbole zostały trwale przypisane hitlerowcom, tak jak „rzymski salut” którego już prawie nikt nie używa, bo jest powszechnie utożsamiany z „hajlowaniem”, mimo iż wyciągnięcie prawej ręki w górę było pradawnym znakiem pokoju – informacją, że nie trzyma się w ręce broni. Podobnych symbolicznych „zawłaszczeń” jest w kulturze powszechnej więcej a, poprzez skojarzenie z nazizmem, zostały one trwale skompromitowane. Dlatego jest rzeczą niezmiernie ważną, aby polscy patrioci zaniechali używania symboliki, kojarzonej z hitlerowskimi wrogami Polski – mordercami milionów Polaków. Nie powinni tego robić również dlatego, by nie dezorientować zwykłych ludzi i nie dawać pożywki medialnym manipulantom. Marcin Janowski Ilustracja: Plakat satyryczny Ruchu Higieny Moralnej