Michalkiewicz o przebierańcach w średniowiecznych łachach – czyli wymiar sprawiedliwości III RP

To kupa gówna - tak wymiar sprawiedliwości określa znany publicysta Stanisław Michalkiewicz Czytaj więcej »

 

Chcemy więcej!

Oczywiście tzw. taśm chcemy więcej. To nas dowartościowuje. Każdy z nas ma szansę poczuć się dżentelmenem. Tak gówniana elita sprawia, że każdy z nas ma szansę poczuć się lepszy. Obiecywano 900 minut nagrań i co? Popsuli zabawę. Z wielką dydaktyczną szkodą. A przecież to nikomu nie szkodzi.


Ostatnie sondaże wskazują, że poparcie dla Platformy Obywatelskiej rośnie. To znaczy, że takie nagrania są potrzebne, a ich publikowanie spełnia funkcje wychowawcze. Bo nie jest tak, że bohater procesu wychowawczego musi być pozytywny. Ordynarny bohater może spełnić lepiej swoją rolę. Wielu z nas po stokroć się teraz zawaha zanim użyje wulgaryzmu. Nikt nie będzie chciał usłyszeć: nie bądź taki Sienkiewicz. Dla tych z kasą obowiązywałoby: nie bądź taki Belka.

Poza tym mamy budujące wnioski. Proszę zwrócić uwagę, że ludzie lewicy, jak choćby pochodzący jeszcze z komunistycznego wydania pan M. Belka i pan B. Sienkiewicz z rządu, którego Premier ogłosił się ostatnio socjaldemokratą, nurzają się w wulgaryzmach jak „chłopacy” z bramy podmiejskiej meliny. Bez umiaru. Co innego konserwatywny do niedawna wszechpolak, pan R. Giertych. Tam w rozmowie pojawia się tylko jedno k... . To jednak budujące. Opublikowanie wszystkich rozmów pozwoliłoby wyciągnąć więcej wniosków. Krzywdę nam robią. W końcu rządowi jak widać to nic nie szkodzi. Poza tym nie ma własności honorowych. Podanie się rządu do dymisji zbyt mocno zbliżyłoby nas do cywilizowanych standardów.

Co innego pan Janusz Korwin Mikke. Po ogłoszeniu listy agentów, jeszcze u zarania III RP, a było to zasługą wyżej wymienionego, pan M. Boni, który się na niej znalazł, nazwał Go durniem, oszołomem, czyli nieelegancko nazwał. I oczywiście wyparł się swojej agenturalności. Po kilku latach przyznał się jednak, ale pana Janusza Korwin Mikkego nie przeprosił. No to pan Janusz Korwin Mikke obiecał mu publicznie, że go spoliczkuje przy najbliższym spotkaniu, czyli potraktuje z liścia, jak to się teraz mówi. Ostatnio taka okazja się nadarzyła. Zachowanie staromodne, z epoki pojedynków, ale honorowe. Pan Michał Boni pobiegł na skargę do mediów. Odpowiedź na taką sytuację pana Janusza Korwin Mikkego określa sytuację ostatecznie. Powiedział mianowicie, że gdyby przewidział taki obrót sprawy po prostu by opluł. Media, a właściwie występujący w tych mediach oburzyli się bardzo. Nie, nie na zachowanie pana M. Boniego, lecz na reakcję pana J. Korwin Mikkego. Żadnej refleksji. Może z wyjątkiem polityków Prawa i Sprawiedliwości. To trzeba przyznać. I tak wyklarowała się sytuacja. Pan premier D. Tusk nie podał rządu do dymisji. Nie zdymisjonował choćby ministrów odpowiedzialnych za nieodpowiedzialne wypowiedzi. Przecież panowie B. Sienkiewicz z M. Belką nie mówili o niczym innym jak o nielegalnym dodruku pieniądza, aby w określonym czasie przed wyborami dosypać tych  pieniędzy wyborcom i kupić sobie w ten sposób zwycięstwo. Trudno sobie wyobrazić coś równie skandalicznego. To próba okradzenia ludzi z wartości pieniądza, żeby utrzymać się przy władzy. Jednak dymisji nie było, choć honor nakazywałby tak uczynić. Z kolei pan Janusz Korwin Mikke został nazwany chuliganem, choć akurat zachował się honorowo. Co z tego wynika? Ano w schamiałym świecie przyszło nam żyć.

Jest przyzwolenie na opowiadanie głupot, na obrażanie, bez żadnej odpowiedzialności. I szkoda pana M. Boniego. Pamiętam go jeszcze z czasów, gdy przewodniczył Zarządowi Regionu Mazowsze „Solidarność”. Nosił świetne marynarki. Gdyby teraz, już po tym spoliczkowaniu przeprosił za tamte słowa pana Janusza Korwin Mikkego, odzyskałby szacunek. Mało. Postawiłby pana JKM w niezręcznej sytuacji. Oznaczałoby to, że być może użył zbyt mocnego środka. Być może wystarczyłoby ustne przypomnienie. Niestety nic takiego się nie zdarzyło i znowu padł epitet ze strony pana Janusza Korwin Mikkego. Gnida. Wydaje się adekwatny. Być może kiepski charakter powinien być przepustką do świata polityki. O tym decydują wyborcy. Wyborcy niekoniecznie zorientowani kogo wybierają. I dlatego prosimy o więcej tzw. taśm. Żeby nie obciążać tygodnika „Wprost” napadami ABW, policji, dobrze byłoby powołać do życia jakiś biuletyn, który drukowałby wszystkie podsłuchy ludzi, którzy drogą jakiegoś dziwnego splotu okoliczności rządzą. Jak się wydaje najwięcej korzyści wyniosłaby z tego Platforma Obywatelska. Mówią, że jej rośnie. Poparcie rośnie. No więc niech drukują resztę. Ludzie chcą mieć wzory, jak się nie należy zachowywać. Bo jak się zachowywać to każdy wie. Przyzwoicie.

Lech Jan Banasik


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *