Prof. Wolniewicz: Jak parszywieje Unia Europejska

Zachęcamy do obejrzenia jednego z ostatnich wystąpienia prof. Wolniewicza. Warto się nad nim zastanowić i starać się wyciągnąć wnioski Czytaj więcej »

 

Cóż za cholerne stulecie

„Od skromnych kreacji edwardiańskich po bomby atomowe i mini spódniczki Twiggie – Królowa Matka obserwowała, w jak niewiarygodny sposób zmienia się nasz styl życia”- Paul Johnson w artykule pisanym z okazji stulecia urodzin brytyjskiej Królowej –Matki, Elżbiety, małżonki JKM Jerzego VI, matki JKM Elżbiety II.



Ponieważ cokolwiek się pisze, trzeba to jakoś zacząć, zacznę więc od tego, że nienawidzę tak zwanych porządków. Od razu zaznaczam, że jestem bałaganiarzem z natury, to znaczy, tak właśnie postrzega mnie otoczenie, a zwłaszcza najbliższa rodzina. Mój wypełniony książkami i notatkami gabinet dla osób postronnych przedstawia śmietnik, jednakże ja czuję się w nim doskonale i w zasadzie dobrze się w nim rozeznaję. To znaczy, wiem, co mam i „mniej-więcej” wiem, gdzie to mam.

Oprócz kilku tysięcy książek mam też poupychane po wszystkich możliwych kątach pudła z notatkami i co ciekawsze wycinki z prasy, także zagranicznej. Leżą sobie spokojnie całymi latami i czekają na swoją chwilę. Przymuszony przez najbliższych, od czasu do czasu porządkuję ten mój (pozorny!) bałagan, przy okazji wyciągając to i owo na światło dzienne.

Tak się akurat składa, że znalazłem egzemplarz Daily Mail poświęcony setnej rocznicy urodzin Królowej-Matki Elżbiety, więc uznałem, że warto przypomnieć, jakie refleksje nasunęły się jednemu z najwybitniejszych historyków i felietonistów brytyjskich przy okazji wielkich uroczystości, jakie miały wówczas miejsce w Londynie Byłem wówczas pod Pałacem Buckingham i z tym uroczystym dniem wiążą się również i moje osobiste wspomnienia.

Nie trzeba chyba mówić, że dostanie się w pobliże Pałacu graniczyło wówczas z cudem. Szeroka aleja odgrodzona była od reszty parku barierkami, przed którymi co kilka metrów stał policjant bądź agent służb specjalnych, a za którymi przepychało się 40.000 ludzi, w dużej mierze amerykańskich turystów. Obrotni handlarze robili interes, sprzedając po funcie dziesiątki tysięcy małych chorągiewek. Nie wiem jak, ale udało mi się dostać pod sam Pałac. Od członków ochrony dowiedziałem się, że za chwilę wyjadą Książę Karol i Królowa Matka, więc postanowiłem zrobić zdjęcie. Rzecz w tym, że na to samo czekały dziesiątki tysięcy innych ludzi, w tym setki agresywnych fotoreporterów.

Niewiele myśląc, podszedłem do stojącego przed barierką „smutnego pana”, przedstawiłem się i zacząłem narzekać, że „ci okropni amerykańscy turyści tak wymachują chorągiewkami, że nie pozwolą mi zrobić zdjęcia (Anglicy nie znoszą Amerykanów, zwłaszcza amerykańskich turystów, więc wiedziałem, co robię). Ochroniarz przyjrzał mi się uważnie, wziął do ręki mój aparat, dokładnie go obejrzał, po czym…kazał mi stanąć obok siebie przed barierkami, zastrzegając, że mogę zrobić tylko jedno zdjęcie.

Następnego dnia, w weekendowym wydaniu Daily Mail ukazało się mnóstwo fotografii i artykułów, z których za najciekawszy uznałem dwustronicowy felieton Paula Johnsona, noszący jakże znamienny tytuł „What a hell of the century”.

Jak zwykle znakomity, Paul Johnson dokonał swoistego przeglądu epoki, w jakiej przyszło żyć wiekowej Królowej-Matce, zwracając uwagę na to, jak olbrzymie zmiany zaszły w świecie od chwili Jej narodzin. Czytając jego felieton, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że żyjemy dziś w zupełnie innym świecie niż ten, który nasi dziadkowie uważali za normalny. A zaczął od tego, że jego ojciec uciekł z domu w wieku lat dwunastu (podkreślenie moje-J.P), po czym zaciągnął się na żaglowiec, którym opłynął świat. Wszystko zupełnie legalnie.

Dziś byłoby to nie do pomyślenia. Wspomina też, jak jego matka, mając szesnaście lat uczyła w szkółce ludowej pisania, czytania i arytmetyki młodzieńców starszych od niej o pięć-sześć lat i o połowę wyższych. Nic nie wspomina o stresie związanym z pracą nauczyciela w publicznej szkole, a tym bardziej o jakichkolwiek ekscesach podczas lekcji. Nie zadając pytań, Johnson zdaje się jednak pytać: co się stało przez ostatnie kilkadziesiąt lat ?

Pisząc o czasach Wielkiej Recesji lat dwudziestych i trzydziestych, powtarza to, co sam wielokrotnie słyszałem z ust wiekowych, a nieżyjących już londyńczyków, a co zadaje kłam bełkotowi przeróżnych pracowników socjalnych i psychologów, bredzących że nieuczciwość, złodziejstwo i tym podobne plagi rodzą się z biedy. O biedakach lat dwudziestych i trzydziestych Johnson pisze: „W tamtych czasach biedacy odziewali się w łachmany. Śmierdzieli…jednakże ci niedożywieni ludzie byli mili, częstokroć pogodnie usposobieni, niezwykle cierpliwi, uczęszczający do kościoła, w większości metodyści. Nigdy nie myśleli nawet o kradzieży.

Jeśli natknęli się na niewidomego, często dawali mu pensa…nie było przestępstw. Nigdy nie zamykaliśmy drzwi na klucz, chyba że na noc czy w święta”. Zaraz po tym stwierdza: „Najważniejszą zmianą społeczną, jaką zaobserwowałem w czasie mego życia był postępujący, powszechny wzrost nieuczciwości i przestępczości”, a wracając wspomnieniami do czasów Wielkiej Recesji, konkluduje: „lata 30-te były to czasy takiej biedy, jakiej sobie nie wyobrażamy. Jednakże był to świat bezpieczny – nikt nie słyszał o napadach rabunkowych-świat pełen był miłosierdzia, hojny, pełen Bożej bojaźni.

Nigdy nie słyszało się przekleństw- a już na pewno nie w miejscach publicznych – gdyż osobnik taki byłby natychmiast aresztowany przez policjantów, nie przemykających w swych samochodach, lecz spacerujących ulicami”. Żyjąc w świecie, w którym króluje wrzask rozpuszczonych i całkowicie bezkarnych nieletnich, aż trudno uwierzyć w kolejne wynurzenia Johnsona, który pisze, że „dzieci nie widziało się ani nie słyszało” a powszechnie obowiązująca je zasada brzmiała: „nie mów, jeśli do ciebie nie przemówiono”. Dziś, w świecie terroru pajdokracji i wspomagających ją zastępów psychologów, pedagogów i pracowników socjalnych –kolejna rzecz nie do pomyślenia

Następnie Johnson wspomina czasy II Wojny Światowej, upadek Imperium Brytyjskiego i trwający do późnych lat pięćdziesiątych okres niedostatków, uważając, że właśnie koniec lat pięćdziesiątych był prawdziwym „łabędzim śpiewem” „starej Anglii”. Ów koniec przejawiał się na wiele sposobów, a jednym z nich była postępująca demokratyzacja życia codziennego. Wraz z nią nastąpił koniec tradycyjnego, brytyjskiego stylu życia. Johnson pisze: „Torysi ubierali się bogato, Labourzyści biednie[…] dziś nie da się ich rozróżnić”.

Ów „koniec starego świata” i to, co miało nadejść, najlepiej ilustruje przytoczona przez niego rozmowa pomiędzy córką premiera, Lady Violet Bonham Carter, a przywódcą ówczesnej bohemy, parlamentarzystą Bobem Boothby. Ten ostatni, kpiąc z damy, oświadczył: „Przyznaj, Violet, że wasz czas się skończył. Jesteś już starym rupieciem, la comedia e finita! Teraz rządzą masy, teraz głos mają młodzi”. Dama odparła na to z godnością: „Jeśli to, co mówisz, stary draniu , jest prawdą, to biada nam wszystkim!” Czyż nie miała racji?

Jan Przybył

Tekst powstał kilka lat temu i został wysłany do jednego z „prawicowych” czasopism, gdzie przepadł bez śladu.


6 Responses to Cóż za cholerne stulecie

  1. świetnie napisane napisał(a):

    Ciekawe jaki tytuł prawicowy tego nie opublikował. I jeszcze jedno w latach 50 wieku XX socjaliści z Partii Pracy praktycznie wszystko upaństwowili i zaczął się schyłek całkowity GB. Dopiero Żelazna Małgosia zatrzymała te procesy i zaczęła wszystko mozolnie odkręcać. Może gdyby została jeszcze z dwie kadencje….. ale to już ‚gdybanie’. W każdym razie GB zabrnęła w obyczajowym i wychowawczym lewactwie tak samo daleko jak Szwecja, Niemcy i reszta UE.

  2. Marko napisał(a):

    Anglie jak wszystkie inne kraje, ktore opanowala „wolnosc rynkowa” i banksteryzm, rozlozyl coraz bardziej chciwy i krwiozerczy kapitalizm. Ludzie rozpoczeli tam wyscig szczurow – o stanowiska, majatki, slawe itd itd. Zaczelo sie od „reform” Zelaznej Megie. Dzisaj GB to dewiant konajacy z wewnetrznego zarobaczenia. Jesli porownamy Polske lat 70-tych do tego co jest teraz, widac ten sam proces. Gierek to byl salonowiec przy takich gwiazdach jak Janusz z penisem czy Niesiol. Totalny upadek moralny XXI wieku musi przerazac. Wystarczylo tylko 20 lat, aby PRL bis stal sie podobny do GB. Co dalej, nie warto nawet myslec…

  3. wolnościowiec napisał(a):

    Marko ty nie rozumiesz co to znaczy wolny rynek, mieszasz pojecia, Banksteryzm jak tak nazywasz uprzywilejowany przez rządy sektor bankowy, nie ma nic wspolnego z wolnym rynkiem, tylko z interwencjonizmem panstwowym, ktory doprowadza do katastrofy, ograniczajac wolnossc dzialania ludzi. A niestety piszacych takie bzdedy jak ty jest troche, czysty beton ale beton tez koroduje.

  4. Marko napisał(a):

    Ty wolnosciowiec nie rozumiesz jednej prostej sprawy – ze kazdy system ewoluuje. Ten twoj wolny rynek zamienia sie w kolejnym wcieleniu w system korporacyjny, bo taki jest proces dzialania kapitalisty, ktory w ramach wolnego rynku szuka okazji do maksymalizacji zysku, co zmusza go do polaczenia sie z innymi kapitalista i wykoszenia konkurenacji…tak ze 100 kaszaniarzy na rynku zostaje najpierw 50, potem 20, nastepnie 10, a na koncu 2 lub 1. Powstaje monopol, ktory dyktuje cene i kupuje sobie przydupasow…co wlasnie stalo sie faktem na planecie i mamy te twoja wolnorynkowa „kaszane” czyli nedze z bida. Myslenie nie boli, ale zeby myslec, trzeba miec czym, a ty kolego nie masz, bos zostal „wyprany”. Mimo to pracuj nad soba, moze jeszcze nie jestes stracony. Choc watpie, zycze ci powodzenia!

  5. wolnościowiec napisał(a):

    Marko po poziomie twoich wypowiedzi doszedłem do wniosku, ześ głupi i otumaniony, a na dodatek zarozumialy jak buc. Szkoda czasu na jakiekolwiek dywagacje z tobą. A tak na marginesie sam pracuj nad sobą, moze na stare lata cos ci sie we łbie rozjasni.

  6. Marko napisał(a):

    twoje wnioski sa na poziomie barana, wiec nawet ich nie ma sensu „ruszyc”. Nie masz nic do powiedzenia bo jestes zwyklym gospodarczym matolem. Bywaj i nie zaczepiaj ludzi bez sensu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *