Michalkiewicz o przebierańcach w średniowiecznych łachach – czyli wymiar sprawiedliwości III RP

To kupa gówna - tak wymiar sprawiedliwości określa znany publicysta Stanisław Michalkiewicz Czytaj więcej »

 

Czarna Śmierć i podatki – ich związek jest ściślejszy, niż może się zdawać

Kiedy Mongołowie oblegli czarnomorski port Kaffa, zaczęli ginąć od niewidzialnych strzał zarazy, która Jedwabnym Szlakiem podążała za nimi z suchych równin Azji Centralnej. Oblegani Genueńczycy bezpiecznie siedzieli w mieście, a ciała zmarłych najeźdźców piętrzyły się za murami. Wojownicy Złotej Ordy zrobili wtedy coś bez precedensu zarówno w historii wojen, jak i w historii epidemii.

Ułożyli zwłoki zmarłych na wyrzutniach katapult i wystrzelili je ponad murami miasta zrzucając zarażone ciała na otoczonych Genueńczyków. Kupcy włoscy – goście na skraju Imperium Mongolskiego – wsiedli na swoje okręty, żeby uciec na Krym. Wydaje się, że przywlekli ze sobą zarazę. „Jeśli to spostrzeżenie jest trafne” pisze bakteriolog Mark Wheelis w artykule dla Centrum Kontroli Epidemii „można uznać, że w Kaffie doszło do najbardziej niezwykłego przypadku wojny biologicznej w dziejach. Jej straszliwą konsekwencją była Czarna Śmierć”. W ciągu wieku populacja Europy Zachodniej zmniejszyła się o połowę.

Król Czarnej Śmierci

Jednak nawet jeśli epidemia dotarła do Europy drogami Imperium Mongolskiego, powodując to, co Wheelis nazywa „największą katastrofą zdrowia publicznego zapisaną na kartach historii”, nie chan mongolski lub jego żołnierze ponoszą ostateczną odpowiedzialność za kataklizm. Chcąc poznać winnych musimy spojrzeć na poczet władców europejskich, zwłaszcza zaś na jednego z nich. „Skupienie się na szkodach spowodowanych nagłym pojawieniem się Czarnej Śmierci w połowie XIV wieku jest słuszne, ale niewystarczające” pisze Murray Rothbard w Historii myśli ekonomicznej z perspektywy szkoły austriackiej „ponieważ one same częściowo były spowodowane załamaniem ekonomicznym i spadkiem poziomu życia, który rozpoczął się wcześniej w tym stuleciu”.

Należy zgodzić się z Rothbardem w następującej kwestii: przed nadchodzącą zarazą słaba gospodarka wpłynęła na pogorszenie stanu zdrowia ludzi i nadwątliła ich układ odpornościowy. Jednak w powszechnej opinii to mała epoka lodowa i będący jej skutkiem wielki głód zakończyły rozkwit ekonomiczny późnego średniowiecza powodując osłabienie ludzkiego układu odpornościowego, a szczurom umożliwiając rozmnażanie się. Ochłodzenie i nieurodzaj niewątpliwie mogą wyrządzić wielkie szkody, jednak zmiany w świecie przyrody nie wyjaśniają całego zagadnienia. Trzy pierwsze stulecia nowego millenium poprzedzające Czarną Śmierć to okres wielkiego rozwoju gospodarczego Europy. Okres, który nazywamy późnym średniowieczem cechował się rozkwitem handlu, produkcji i finansów. Poziom życia wyraźnie wzrósł, rozwinęły się i rozpowszechniły w Europie zachodniej instytucje wczesnego kapitalizmu.

Wzrost ten stanowił nie tylko wynik konkurencji na rynku, ale współzawodnictwa władzy politycznej. „Istniała równowaga pomiędzy władzą Kościoła i państwa”, stwierdza Rothbard, „choć Kościół miał niewielką przewagę”.

Kiedy władze religijna i świecka utkwiły w klinczu, europejscy przedsiębiorcy wcielali w życie swoje pomysły i odkrywali starożytne drogi Cesarstwa Rzymskiego. Część szlaków handlowych biegnących od atlantyckich źródeł materiałów wełnianych i lnianych do północnozachodnich i śródziemnomorskich źródeł barwników, jedwabiu, przypraw i monet z południa, zbiegała się w rejonie Szampanii, gdzie władza króla Francji wciąż była słaba. Na starożytnych skrzyżowaniach szlaków kupieckich handel wspierali hrabiowie Szampanii. Zapewniali bezpieczeństwo na drogach umożliwiając kupcom spokojne przemieszczanie się. Jednak w handlu rola ich samych polegała na życzliwej nieobecności. Targi - centra handlu międzynarodowego stanowiły wolne strefy, których działanie było nieopodatkowane i nieregulowane przez króla bądź szlachtę. Konkurujące ze sobą prywatne sądy rozstrzygały spory i dbały o dotrzymywanie umów według ujednoliconego prawa, lex mercatoria. Rewolucja handlowa, która znalazła swoje miejsce w przestrzeni pomiędzy Kościołem i państwem oraz pomiędzy królem i szlachtą, zakończyła się w czasach monarchii absolutnej. „Państwo narodowe stało się potęgą” pisze Rothbard „łamiąc potęgę Kościoła, opodatkowując, regulując, kontrolując, przynosząc zniszczenie prowadząc niemal nieustanną wojnę przez ponad wiek”.

Szczególne potępienie

Spośród nowego typu czternastowiecznych królów – twórców powstających państw narodowych – francuski władca Filip Piękny zasługuje na szczególe potępienie. Jedynym celem jego życia było rozszerzenie własnej potęgi, zarówno na kontynencie, jak we własnym królestwie. Kiedy papież Bonifacy sprzeciwił się nałożeniu przez Filipa nowych podatków na duchowieństwo, ten uwięził go we Włoszech i usiłował oskarżyć o herezję. Kiedy sędziwy papież zmarł zanim został osądzony, Filip uwięził i przeniósł z Rzymu do Francji samą instytucję papiestwa. Tutaj mógł je kontrolować. Prowadząc handel międzynarodowy kupcy korzystali ze wsparcia finansistów – Żydów i Zakonu Templariuszy. Sam poważnie zadłużony, Filip wygnał Żydów, a posługując się podległym sobie papiestwem doprowadził do uznania templariuszy za heretyków. Dokonawszy tego zagarnął fundusze jednych i drugich na rzecz królewskiego skarbu. Dla kupców nadeszły ciężkie czasy – nie mieli możliwości finansowania swoich przedsięwzięć. Rynek pożyczek ucierpiał w wyniku „reżimowej niepewności”, jak określa to zjawisko historyk Robert Higgs. Niczyje fundusze nie były bezpieczne wobec chciwości króla. Dzięki małżeństwu Filip wszedł w posiadanie Szampanii i tak zakończyła się tradycyjna wolność handlowa tego regionu. Król narzucił na każdy rodzaj handlu mordercze podatki i zabronił udziału w targach swoim wrogom, czym odciął dopływ wełny i lnu.

Wprowadzenie opodatkowania na finansowanie niekończących się wojen Filipa spowodowało we Francji więcej trwałych szkód, niż krew przelana na polach bitew. W „Odległym zwierciadle, czyli rozlicznymi plagami nękanym XIV stuleciu” historyk Barbara Tuchman pisze, że na latach 1300 „odcisnęły ślady konie więcej niż czterech jeźdźców z Apokalipsy św. Jana”. Po zarazie i wojnie jako trzeciego jeźdźca apokalipsy wymienia ona podatki. Kiedy w Europie rozwijał się handel, ludzie stawali się zdrowsi i bogatsi, liczba ludności wzrastała. Kiedy król rósł w potęgę, niszczył niezależność szlachty, autorytet Kościoła i żywotność instytucji finansowych, które stanowiły krwiobieg rozwijającej się już gospodarki. Zakończył stopniowy wzrost poziomu życia swoich poddanych, osłabiając ich ogólny stan zdrowia zanim jeszcze na zachód dotarła czarna śmierć. Kupcy porzucili szlaki lądowe i przenieśli się na morza. Porty handlowe w Italii i na wybrzeżu atlantyckim w dalszym ciągu rozwijały się gospodarczo, podczas gdy reszta Europy stopniowo upadała.

Epidemia mogła przyjść z Azji wraz z chłodniejszym klimatem nasuwającym się z północy. Jednak ubóstwo, które osłabiło średniowiecznych mieszkańców Europy i ułatwiło szerzenie się zarazy i głodu, wynikało bardziej ze wzrostu i centralizacji władzy politycznej, niż ze zmian klimatycznych czy wojen mongolskich. Jak stwierdza Murray Rothbrad „Przyczyny wielkiej zapaści Europy zachodniej można zawrzeć w jednym prostym stwierdzeniu: 'świeżo wprowadzona siłą dominacja państwa'”.

B. K. Marcus
tłum. Marcin Ludwicki

Tekst publikujemy dzięki Fundacji PAFERE

Foto: http://history-world.org


4 Responses to Czarna Śmierć i podatki – ich związek jest ściślejszy, niż może się zdawać

  1. Marko napisał(a):

    Ciekawe czy ktos wie o wplywie wolnego rynku na fatalne w skutkach odzywianie sie calych populacji. Np. spozywanie caly rok owocow w PRL bis importowanych z tzw. cieplych krajow (bananki, papaye, mangosie, pomarancze, greifruty, winogrona itd.)powoduje choroby otylosci bowiem przecietny obywatel pakuje w siebie nieprzecietne ilosci wyjatkowo szkodliwej fruktozy zawartej w tych owocach. Gdyby jadl sezonowo to co mu wyrosnie w kraju bylbyy o wiele zdrowszy. Ale to oczywiscie znow tylko „komunistyczna bujda”.

  2. Narko napisał(a):

    Gdyby żywność była reglamentowana i każdy otrzymywał codziennie 200g chleba, 30g sera, 200g gotowanych ziemniaków, marchewkę i jabłko to problem otyłości zostałby wyeliminowany całkowicie – tylko czy ja jestem czyjąś własnością, żeby wydzielano mi to, co wolno i tyle, ile wolno mi zjeść? Nikt nikogo nie zmusza do kupowania tych naszprycowanych złą fruktozą owoców. Ja utyję – ja się będę niemiłosiernie męczył wychodząc po schodach na 1-sze piętro.

  3. monarchista napisał(a):

    Podaję wpisy z pokrewnych prawych stron na temat ekonomii i jej powiązań z polityką; może wniosą większą argumentację za lub przeciw jednych do innych; nie wiem tylko czy dadzą się nagrania odtworzyć – http://www.legitymizm.org/multimedia-sto-lat-kreatywnego-kapitalizmu
    oraz http://www.prawy.pl/felieton/5290-pijmy-piwo-z-polskich-browarow
    Ciekawa rzecz, że p.Piłka z ZChN, dawniej, a dziś z Prawicy Polskiej czy jakoś tak, pisze o piwie w tonacji protekcjonizmu i interwencjonizmu państwowych. Nie zwalcza pijaństwa i alkoholizmu w duchu kościoła katolickiego, a oddaje się socjalistycznym i nacjonalistycznym ‚mrzonkom’?

  4. belzebub napisał(a):

    podatki- dla jednych dobro, dla innych zło w najczystszej postaci. Gdy płacimy podatki (szczególnie tak wysokie jak w Polsce) możemy oczekiwać, że kraj będzie się rozwijał i zapewniał swoim obywatelom wszystko to, czego zapragną. Gdy ich nie płacimy, to w kieszeni pozostaje nam więcej pieniędzy do wydania na cokolwiek, lecz już nie wymagamy od państwa pomocy w sytuacji, kiedy powinie nam się noga w pracy. Z jakiej racji mamy otrzymywać socjal, jeśli nie wkładamy swojej cegiełki. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Jednak faktycznie coś w tej wolności jest, że płacąc minimum do wspólnego portfela, jesteśmy w stanie bardziej optymalnie się rozwijać! Z drugiej strony owa wolność powoduje wyzysk człowieka, przez człowieka…Co lepsze?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *