Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Czarnobyl – awaria czy makabryczny eksperyment?

Nikt nie zadał sobie trudu, aby poszperać w tajnych moskiewskich archiwach w celu wyjaśnienia co właściwie testowano w elektrowni atomowej obok Czarnobyla? Za czasów ZSRR , mimo gigantycznej osłony propagandowej i dezinformacji nie dało się ukryć faktu wybuchu wewnątrz  jednego z reaktorów, ale prawdziwych przyczyn wybuchów nikt dotychczas nie ujawnił.

Przecież nie mogło wyjść na jaw, że Rosjanie wykorzystywali pokojowe siłownie jądrowe do celów eksperymentów tajnych służb i badań nad nowymi broniami. Scenariusz zdarzeń był typowo komunistyczny, czyli jak tylko nastąpił wybuch w jednym z reaktorów, to wkrótce wyłączono telefony mieszkańcom okolicznych miejscowości i najważniejszym dla władz stało się utajnienie nieudanego eksperymentu.

Bardzo długo zwlekano z ogłoszeniem, że  cokolwiek złego się wydarzyło, bo szukano racjonalnych, pozawojskowych przyczyn tragedii. Nieliczne grono osób wiedziało, że obok produkcji energii elektrycznej Czarnobyl był  terenem ściśle tajnych badań naukowców wojskowych, a także specsłużb, które testowały możliwości sabotażu za granicą w obcych centrach nuklearnych.

Rosja radziecka doskonale rozwinęła swój wywiad w krajach NATO, gdzie istnieje wiele elektrowni atomowych i szkoliła swoich szpiegów w tematyce „wrażliwych punktów każdego centrum nuklearnego.”

Gdy ZSRR się rozpadł, a ludzie zaangażowani w ten czy inny sposób w „eksperymenty”  zaczęli chorować, to najpierw wyszło na jaw, że na dzień 25 kwietnia 1986 roku przygotowywany był „eksperyment”, który jednak nieco się opóźnił i rozpoczął się już 26.04.1986r. Oczywiście cywilnym pracownikom wytłumaczono, że chodzi o test dla usprawnienia pewnych niedoskonałości zbudowanej elektrowni atomowej i jest to ściśle tajne.

25 lat po emisji promieniowania silniejszego od bomby atomowej nad Hiroszimą świadkowie tamtych zdarzeń, chorzy na raka, już przestali się bać rosyjskich służb specjalnych i zaczęli mówić znacznie więcej. Można znaleźć w internecie relacje o bezsensownym wyłączeniu  systemów zabezpieczeń, jakby ktoś w dalekiej Moskwie chciał  koniecznie sprawdzić czy można zamienić elektrownię atomową w tykającą bombę. Test taki miał wykazać jak długo w sytuacji awaryjnej, po ustaniu napędzania turbin generatorów parą z reaktora, energia kinetyczna  ich ruchu obrotowego wyprodukuje wystarczającą ilość energii elektrycznej dla potrzeb awaryjnego sterowania reaktorem. Eksperyment miał polegać na znacznym zmniejszeniu mocy reaktora, następnie na zablokowaniu dopływu pary do turbin generatorów i mierzeniu czasu ich pracy po odcięciu w taki sposób zasilania.

Nie wiem czy  gdziekolwiek, w celach pokojowych ryzykuje się uruchomieniem reakcji łańcuchowej dla wykonania jakiegokolwiek eksperymentu, ale wiem, że w ZSRR dla ”czołowej pozycji nauki radzieckiej” poświęcono niejedno istnienie ludzkie. Eksperyment nie powiódł się i nastąpiły dwa wybuchy, których skutki odczuwa świat aż do dziś, a  część ofiar  zmarła na raka lub choroby popromienne.

Może mi ktoś zarzucać, że znowu napisałem kontrowersyjny tekst, ale nikt już nie jest w stanie utrzymać propagandowej tezy KPZR, że to była niemożliwa do uniknięcia awaria elektrowni. Prawda jest zupełnie inna, bo najpierw był „naukowy” eksperyment i ktoś kazał wyłączyć ważne systemy zabezpieczenia reaktora, a dopiero potem nastąpiły wybuchy. Zatem przyczyną tragedii w Czarnobylu nie była awaria,  lecz makabryczny w skutkach eksperyment.

Warto byłoby poznać wszystkie kulisy tamtych „testów naukowych”.

Rajmund Pollak


3 Responses to Czarnobyl – awaria czy makabryczny eksperyment?

  1. kamil napisał(a):

    Czarnobyl to robota ruskich, aby ich europejska agentura – tzw. „zieloni” – mieli argument w ręku w walce z zachodnimi elektrowniami atomowymi.

  2. kamil napisał(a):

    tak samo Fukushima jest dla mnie raczej dziełem sabotażu, bo nikt mi nie wmówi, że akcji schładzania reaktorów wodą morską nie można było zacząć tydzień wcześniej, zwłaszcza że elektrownie są siłą rzeczy lokowane blisko wody. Ponadto jeszcze za czasów średniej komuny każdy szpital w Polsce miał agregaty prądotwócze na ropę w razie awarii zasilania. W Japonii nie było żadnego w całym kraju?! Moim zdaniem w Czarnobylu, jak i w Fukushimie doszło do szwindlu na wielką skalę.

  3. sliwa napisał(a):

    co prawda to prawda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *