Sexed – przepis na deprawację

Ta kampania, wbrew niegroźnym pozorom, jest bardzo dobrze przemyślana, nastawiona na całkowite zdeprawowanie młodych ludzi Czytaj więcej »

 

Czy powstanie silny blok konserwatywno-wolnościowy?

Już po wyborach samorządowych. Partie i ruchy prawicowe, niezależnie czy reprezentujące stanowisko wolnościowe (Ruch Wyborców Janusza Korwin-Mikke, Unia Polityki Realnej), konserwatywne (Prawica Rzeczypospolitej) czy narodowe i narodowo-radykalne (Narodowe Odrodzenie Polski, Liga Polskich Rodzin) poniosły klęskę. I pomimo tego, że ogłosiły one sukces, to wynik w skali 1-2 procent sukcesem raczej nie jest i w najbliższym czasie zwycięstwa nie wróży. Aczkolwiek niektórzy lokalni liderzy i komitety wyborcze wyborców osiągnęli bardzo dobre wyniki.

Chciałbym podzielić się pewną wizją, wizją silnego bloku konserwatywnego, patriotycznego i wolnorynkowego. Projekt tego bloku powstał wskutek połączenia różnych przemyśleń dotyczących obecnej sceny politycznej, wyborów i możliwych koalicji. Po pierwsze zastanawiałem się nad utworzeniem w skali województwa bloku różnych organizacji prawicowych z myślą o wyborach samorządowych w 2014. Po drugie doszły przemyślenia dotyczące wyborów parlamentarnych i wspólnego startu prawicy wolnorynkowej i konserwatywnej. Po trzecie: fakt łączenia się partii Wolność i Praworządność oraz Unii Polityki Realnej w jeden organizm i wypracowania jak najlepszej formy organizacyjnej dla nich. Po czwarte: została już podjęta próba przeszczepienia idei Tea Party na grunt polski.

Spójrzmy najpierw jak wygląda obecna scena polityczna:

Trzy główne partie zdominowały scenę polityczną. Jak widać w interesującym nas obszarze konserwatywno-wolnościowym (fioletowy kontur) nie ma żadnej silnej organizacji, lecz co najwyżej kilka partyjek i politycznych stowarzyszeń. Nie muszę chyba nikogo przekonywać do stworzenia właśnie silnego konserwatywno-wolnościowego ruchu. Prawo i Sprawiedliwość tylko odwołuje się do konserwatywnego i patriotycznego elektoratu, samemu nie będąc partią konserwatywną, podobnie jak Platforma Obywatelska odwołuje się do elektoratu wolnościowego. Skupmy się jednak na prawicy liberalnej (czarny, przerywany kontur) i konserwatywnej (kontur pomarańczowy).

Wolność i Praworządność łączy się z Unią Polityki Realnej w jeden organizm polityczny. Ale czy partia jest rzeczywiście potrzebna? W moim odczuciu ruch wolnościowy winien opierać się na szesnastu wojewódzkich stowarzyszeniach wolnościowych rejestrowanych w KRS. To one (w przypadku samodzielnego startu ruchu wolnościowego) zajmowałyby się wyborami – zbiórką podpisów i rejestracją list. Lokalnie współpracowałyby z innymi organizacjami, a w przypadku wyborów samorządowych miałyby pełną niezależność. W skali kraju szesnaście stowarzyszeń razem z innymi stowarzyszeniami ogólnopolskimi (Stowarzyszenie KoLiber) i fundacjami (Centrum im. Adama Smitha, Instytut Misesa, Instytut Globalizacji) tworzyłoby związek stowarzyszeń o nazwie Partia Wolności. Stowarzyszenia mogą prowadzić działalność gospodarczą czego partie polityczne robić nie mogą. Dodatkowo część osób nie chce lub nie może należeć do partii politycznych, natomiast w stowarzyszeniu z chęcią działałaby. Jedynym mankamentem jest niemożliwość uzyskania subwencji z budżetu po przekroczeniu 3 proc., ale chyba nie to jest dla nas celem? W każdym bądź razie można powołać partię-wydmuszkę tylko do celów wyborczych.

Trochę bardziej skomplikowana jest sytuacja na prawicy konserwatywnej. Oprócz istnienia partii Prawicy Rzeczypospolitej istnieje tutaj szereg dość aktywnie działających silnych organizacji konserwatywnych i katolickich. Możliwe, że forma związku stowarzyszeń winna już wystąpić na poziomie województwa. Niezależnie od tego tworzy się już Polska Tea Party, która ma mieć oblicze mocno konserwatywne i wolnościowe. Osobiście wolałbym widzieć tutaj taką samą strukturę jak dla ruchu wolnościowego. Stowarzyszenie czy też federacja może nosić nazwę Liga Konserwatywna.

Oba obozy prawicowe „ogólnopolskie”: konserwatywny i liberalny winny lokalnie być połączone jednak w stowarzyszenia o zasięgu wojewódzkim, które nie tylko łączyłyby środowiska Prawicy Rzeczypospolitej, Unii Polityki Realnej, Wolności i Praworządności, ale i szereg różnych prawicowych organizacji i komitetów lokalnych, wliczając to stowarzyszenia XXI czy nawet część Stronnictwa Demokratycznego. Silny lokalny blok centroprawicowy może z powodzeniem startować w wyborach samorządowych. Cały powyższy projekt powstał właśnie głównie z myślą o kolejnych wyborach samorządowych w 2014. Obóz taki winien opierać się przede wszystkim na lokalnych liderach: uznanych i byłych samorządowcach, a nie nikomu nieznanych studentach i działaczach kanapowych partyjek, o których to ludziach nikt nigdy nie słyszał. Nawet dobry szyld nie zda egzaminu jeśli nie będzie lokalnych, rozpoznowalnych liderów. Owszem, w ostatnich wyborach szyld PO nie raz pomagał, ale też radnymi zostawali np. dziennikarze, czy rodziny posłów, a więc osoby już rozpoznawalne (a przynajmniej rozpoznawalne mieli nazwisko). Także sporo przedstawicieli zawodów do których ludzie mają zaufanie: nauczyciele i lekarze. To właśnie takich osób trzeba szukać.

Następnie mamy wybory parlamentarne 2015. W skali kraju więc lokalne bloki centroprawicowy łączą się w jeden organizm – ale zbierać podpisy i wystawiać kandydatów nadal będą właśnie lokalne stowarzyszenia. Jaki to ma być organizm to kwestia dyskusyjna. Może to być proponowany wcześniej związek stowarzyszeń i fundacji. Może to być również partia polityczna. O ile w przypadku UPR/WiP czy prawicy konserwatywnej partia może nie być wskazana o tyle na tym poziomie – szerokiej koalicji ugrupowań prawicowych – mogłaby już występować. Teoretycznie można być tylko w jednej partii, więc nie będzie problemu, jeśli na prawicy wolnościowej i konserwatywnej powstaną proponowane wcześniej stowarzyszenia. Dodatkowo przedstawiciele tych środowisk będą uczestniczyć w nowym ugrupowaniu już zorganizowani i zdolni przeforsowywać własne pomysły, zarówno na szczeblu centralnym jak i lokalnym. Z kolei stowarzyszenie polityczne lub ich związek zamiast partii, może bez hipokryzji głosić hasła odpartyjnienia i odpolitycznienia kraju i samorządów, dodatkowo głosząc hasła decentralizacji samemu prezentuje decentralizację w formie swojej organizacji. W takim to bloku odnaleźć się mogą Janusz Korwin-Mikke, Marek Jurek, Rafał Ziemkiewicz, Wojciech Cejrowski i inni, jednakże jak wspomniałem struktura winna być oparta głównie na samorządowcach. Ruch ten nie może mieć jednego zdecydowanego lidera, lecz być ruchem zdecentralizowanym i posiadać wielu liderów, którzy będą lokalnie zdolni przekonywać ludzi i ciągnąć listy wyborcze. Blok ten nazwałem Liga Wolności. Przypadek Ruchu Społecznego AWS pokazuje, że konglomerat różnych drobnych organizacji (bo takim w 1997 był RS AWS, a nie partią) może w wyborach odnieść sukces. Musi to być jednak związek, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, oprócz oczywiście rozpoznawalnych twarzy.

Wspomniałem o wyborach 2015, gdyż wątpię, nawet zakładając, że wszyscy taki projekt zaakceptują i wyrażą chęci, aby udało się zorganizować taką strukturę w mniej niż rok. Bardziej prawdopodobne, że istniejące partie wyżej wspomniane wraz z jak największą ilością chętnych stowarzyszeń krajowych i lokalnych winny się porozumieć i stworzyć wspólny komitet prawicy, może mieć nawet nazwę Unia czy Przymierze Prawicy (Rzeczypospolitej). A bardzo dobrze jakby taki komitet tworzyć z PJN, która ma rozpoznawalnych posłów…

A właśnie, PJN. Bardzo jednak możliwe, że taka silna, duża organizacja prawicowa, o której wyżej pisałem właśnie powstaje na naszych oczach. Na razie to tylko stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza, które, wydaje się, w najbliższym czasie ma stać się partią polityczną. Partią właśnie o profilu konserwatywnym i wolnościowym, co wynika  z deklaracji, a dodatkowo o zmienionej nazwie, która będzie bardziej marketingowa. I zapewne bardziej chwytliwa od nazwy „Unia Polityki Realnej – Wolność i Praworządność”. Partią, w której miejsce dla siebie mogą znaleźć zarówno członkowie Wolności i Praworządności, Prawicy Rzeczypospolitej czy Stronnictwa Demokratycznego.

Dlatego też proponuję: twórzmy lokalne stowarzyszenia i zapisujmy się do nowych inicjatyw, aby móc tworzyć nową, silną prawicę. A jeśli już mają powstawać małe partie, zostawmy furtkę: niech będzie w statucie zapis o możliwości bycia członkiem innej partii. Od władz WiP, UPR i PR zależy czy jeśli nowe ugrupowanie odniesie sukces to oni odniosą go wraz z nimi, czy dalej będą ich zadowalać wyniki w wysokości paru procent.

Zbigniew P. Majzner

Foto. PSz/Prokapitalizm.pl

Autor jest prezesem oddziału szczecińskiego partii Wolność i Praworządność


9 Responses to Czy powstanie silny blok konserwatywno-wolnościowy?

  1. Marko napisał(a):

    Ten material jest jednym wielkim przyznaniem sie do porazki pewnej ekstremalnej opcji. Po razy n-ty wypada powtorzyc, ze zadne opcje ekstremalne nie znajda szerszego poklasu w spoleczenstwie. Moze warto wyciagnac wnioski z upadkow jakie mialy miejsce w historii ludzkosci i poszukac rozwiazania przyjaznego dla panstwa i obywatela? No i ten wasz smieszny wodz. On wam robi superkrecia robote, za sowita oplata swoich mocodawcow.

  2. piowel napisał(a):

    Marko:
    A cóż ty sie tak o nas martwisz? Pokrzycz o darmowej flaszce z zagrychą i bedziesz miał szeroki POklask.
    Wyobraqź sobie, że Ludzie w przeciwieństwie do niewolników maja inne priorytety niż Poklask i przyjaźń dla państwa!

  3. Marko napisał(a):

    To dlaczego macie takie mizerne efekty? I to od lat? Dlaczego tutaj na forum w wielu miejscach sami to przyznajecie i bezradnie szukacie sposobow na swoj byt polityczny?

  4. Wacek napisał(a):

    Podział sceny politycznej, który Pan przedstawił jest totalnie oderwany od rzeczywistości. Platforma to bezideowa banda różnych Rychów,Zbychów, którzy w polityce są tylko po to aby zarobić.Z resztą popatrzmy na fakty-rząd PO jest najbardziej socjalistyczny w ostatnim XX leciu-żaden dotychczasowy nie zdecydował się na taką kontrolę różnych sfer życia publicznego i podwyżkę obciążeń fiskalnych-powiedzenie,że oni coś mają wspólnego z prawicą,to obraza dla ludzi o prawicowych poglądach. PJN -sądząc po jej założycielach też nie ma wiele wspólnego z wolnością- oczywiście w deklaracjach może to brzmieć różnie,ale ich działalność pokazuje autentyczne poglądy (Kluzik-Rostkowska głosowała za faszystowską ustawą, która upaństwawia dzieci),poza tym znając tych ludzi mam wrażenie,że to idealny koalicjant dla PO. Zestawianie PIS-u z SLD jeśli chodzi o podejście do wolnego rynku to chyba kompletna pomyłka- mimo wyraźnego pociągu części działaczy do socjalizmu, PIS to jedyna chyba partia, która w III RP cokolwiek obniżyła jeśli chodzi o podatki. Jednym słowem-nie ma co patrzeć na jakieś deklaracje ideowe,tylko na fakty dotyczące poszczególnych partii.

  5. Maciej napisał(a):

    „A właśnie, PJN. Bardzo jednak możliwe, że taka silna, duża organizacja prawicowa, o której wyżej pisałem właśnie powstaje na naszych oczach. Na razie to tylko stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza, które, wydaje się, w najbliższym czasie ma stać się partią polityczną. Partią właśnie o profilu konserwatywnym i wolnościowym, co wynika z deklaracji, a dodatkowo o zmienionej nazwie, która będzie bardziej marketingowa. I zapewne bardziej chwytliwa od nazwy „Unia Polityki Realnej – Wolność i Praworządność”.”

    To jest jakiś żart? Autorem powyższych słów jest „prezes oddziału szczecińskiego partii Wolność i Praworządność”? PJN jest tworem marketingowym, mającym pomóc danym osobom w wypromowaniu się jeszcze bardziej. Wszystko dla celów politycznych i zarobkowych. Tu nie ma miejsca na ideologię. Niestety autor tekstu wykazuje smucącą mnie myśl. Smucącą gdyż sądziłem, że WiP skupia osoby myślące innymi kategoriami. Pan mówi wprost, że nie ma zamiaru propagować partii, głosić danych doktryn, nie ma zamiaru własnymi siłami osiągać zamierzone celu wbrew siłom wyższym. Pan chce się jedynie podłączyć do gotowca bo jest łatwiej nie zważając na otoczkę. Ja się pytam w tym miejscu kim jest taka p.Kluzik-Rostkowska? Kolejny element bandy nierobów, którzy nie zrobili NIC dla polepszenia sytuacji Rzeczypospolitej Polskiej. Jako sympatyk WiP/UPR sugeruję Panu rezygnację z członkostwa w WiP i zapisanie się do PJN. Tam jest Pańskie miejsce.
    Serdecznie pozdrawiam

  6. Grzegorz Lepianka napisał(a):

    Dziwne. Nic na stronie UPR nie piszą jakoby ta partia miała łączyć się z WiPem.

  7. Sundance K napisał(a):

    Wycentrowanie PR to jakieś nieporozumienie. Ci ludzie to czystej maści narodowi socjaliści.

    A swoją drogą patrząc na ostatnie pomysły Korwina powiedziałbym, że ten pan z liberała przekształca się w coraz większego schizofrenika. WiP jest zdecydowanie bliżej środka, niż bieguna „wolny rynek”.

    Natomiast stawianie socjalisty Palikota bliżej wolnego rynku niż PO, to też jakiś chory pomysł. Chyba ktoś tu zapomniał, kto wymyślał kretynizmy w „przyjaznym państwie”.

    I zastanawia mnie jedna rzecz: dlaczego ktoś tu zaznaczył, że interesuje nas tylko tradycja konserwatywno-wolnościowa? Po pierwsze konserwatyzm jest sprzeczny z wolnością (choćby piętnowanie gejów), po drugie prawdziwy liberalizm jest tylko libertyńsko-wolnorynkowy.

  8. vvv napisał(a):

    UPR wiele straciła przez związki z narodowcami. Zatraciła dyskretny urok wynikający z propagowania wolności. Nacjonalizm to mentalny komunizm. Ideologia ta polega na tym, że jakiś golec z pretensjami intelektualisty i nadmiarem wolnego czasu, zaczyna narzucać innym na czym polega polskość. Tzn. jak inni (w jego przekonaniu głupsi, mniej oświeceni) mają żyć, co myśleć, gdzie dostrzegać wrogów. Ponadto nacjonalizm, to podporządkowanie jednostki interesom wspólnoty, a więc prymat kolektywizmu nad indywidualizmem. W odczuciu bardziej wrażliwych osób, narodowcy odbierani są jako agresorzy. Ja na przykład sam umiem przeżywać swoją polskość i nie potrzebuję w tym względzie żadnych instruktorów ani obrońców mojej polskości. Polskość jest moją prywatną sprawą i mogę sobie z nią zrobić co będę chciał i nikt nie ma prawa nawet mnie z tego powodu OSĄDZAĆ.

  9. kamil napisał(a):

    @ Sundance-K

    Kapitalizm działa tylko i zawsze osadzony w jakimś kontekście. Zatem kapitalizm jest ideologią konsturktywną i potrzebuje bazy konstrukcyjnej. Taką bazę przedstawia tradycja, kultura, religia, etyka, wysokie poczucie moralności i altruizm w danej wspólnocie. To są wartości starsze niż kapitalizm i dla tego to one go determinują, a nie on ich. Libertynizm to z definicji rekonstruktywizm, w niektórych wersjach rewizjonizm i mechanizm redefiniujący, co przecież też zawiera w sobie uprzednią dekonstrukcję. Ten dekonstruktywizm odbiera także kapitalizmowi jego bazę konstrukcyjną, czyniąc podatnym go na skutki dekonstrukcji czynnika ludzkiego, inaczej mówiąc, to to, co przeżywamy dzisiaj: konsumpcjonizm, sztuczny hierarchizm, trendy masowe, egalitaryzm, ultima ratio w postaci ultima zysków. W ramach kapitalizmu ujawniają się bez bazy konstrukcyjnej tylko zwierzęce tendencje. W komunizmie jest i było zresztą to samo, z tą różnicą, że komunizm i tak nie mógłby zadziałać, nawet, gdyby przestrzegał kontekst w którym byłby osadzony (tzw. chrześcijańskie komunizmy w Ameryce Łacińskiej). Tylko kapitalizm, i tylko konserwatyzm razem, nie osobno. Oba degenerują się zastraszająco szybko gdy jedno jest pozbawione drugiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *