Prof. Wolniewicz: Jak parszywieje Unia Europejska

Zachęcamy do obejrzenia jednego z ostatnich wystąpienia prof. Wolniewicza. Warto się nad nim zastanowić i starać się wyciągnąć wnioski Czytaj więcej »

 

Czy prof. Rybiński stracił wiarę w wolny rynek?

Można by przyklasnąć artykułowi prof. Krzysztofa Rybińskiego opublikowanemu na łamach dziennika „Rzeczpospolita” z 29 lipca 2013 roku, gdyby nie pewne ale… Ale … może zacznijmy od początku…



Już sam tytuł tekstu „Edukacja może uratować Europę” daje nadzieję na to, że znany profesor porusza bardzo ważny problem współczesnej, nie tylko Polski, ale całej Europy. Chodzi mianowicie między innymi o edukację młodzieży. „Młode pokolenie powinno być siłą napędową, bo to przecież młodzi ludzie, o otwartych umysłach (…) wymyślają nowe produkty i usługi, tworzą nowe innowacyjne rozwiązania”. Dalej prof. Rybiński zauważa: „Niestety szkolnictwo na poziomie średnim i wyższym w Europie funkcjonuje od lat w fałszywym paradygmacie. Według tego paradygmatu celem szkoły lub uczelni jest takie wykształcenie młodego człowieka żeby mógł dostać dobrą pracę. A ponieważ w recesji miejsca pracy są likwidowane, młody człowiek, świetnie wykształcony, na koszt podatnika lub rodziny, nie może dostać pracy, której nie ma i staje się przegranym, sfrustrowanym, poturbowanym przez życie bezrobotnym już w bardzo młodym wieku. A pieniądze wydane na jego wykształcenie są utopioną inwestycją”.

Jaką propozycję ma prof. Rybiński? „Nadrzędnym celem edukacji powinno być takie ukształtowanie młodego człowieka żeby sam mógł stworzyć sobie miejsce pracy, czyli żeby został przedsiębiorcą” – stwierdza rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula. Prof. Rybiński dodaje, że jeśli młodzi ludzie, zamiast na przedsiębiorców kształceni będą na pracowników najemnych, stracą swoją szansę na normalne wejście w dorosłe życie.

Do tego momentu można profesorowi oddać całkowitą sprawiedliwość. Do tego momentu, ponieważ za chwilę znany ekonomista zauważa: „(…) prawdopodobnie obserwujemy potężną porażkę rynku na styku edukacji i biznesu (podkreślenie PSz), która doprowadziła do takiej patologii jak 23-procentowe bezrobocie wśród młodych ludzi. A jeżeli rynek nie jest w stanie poradzić sobie z tą sytuacją, to potrzebna jest interwencja państwa”.

Skąd nagle u profesora ekonomii, uchodzącego w pewnych kręgach za guru idei wolnorynkowej takie przeświadczenie o tym, że rynek nie sprawdza się w sferze edukacji? Nie wątpię, że prof. Rybiński ma bogate doświadczenie edukacyjne, sam wszak jest rektorem ekonomicznej uczelni, ale czy jednak to wystarczający powód do tego, by, bez mała, ex cathedra, wygłaszać poglądy, że „rynek się nie sprawdził”?

Przede wszystkim należy zacząć od sprawy podstawowej. Edukacja w Polsce i w innych krajach unijnych, w przeważającej większości zmonopolizowana jest przez państwo. To ono narzuca programy nauczania, to ono tak naprawdę decyduje o tym, czego nauczana jest w szkołach młodzież. Nawet prywatne szkoły realizować muszą program ustanowiony przez totalniacką, zbiurokratyzowaną instytucję jaką jest Ministerstwo Edukacji Narodowej. Poza tym, nie dość, że państwo posiada monopol na kreowanie edukacyjnego przekazu, to na dodatek zmusza do uczęszczania do szkoły. Pan profesor powinien wiedzieć, że przymus edukacji nie jest wcale  jakimś starym wynalazkiem, a w Stanach Zjednoczonych zaczął być wprowadzany od połowy XIX wieku. Mało prawdopodobne, by dynamiczny rozwój tego kraju w XIX wieku związany był właśnie z przymusem edukacji, zwłaszcza, że w różnych Stanach różnie to wyglądało. Niejednokrotnie zresztą okazywało się, że największymi przedsiębiorcami, wynalazcami czy innowatorami byli ludzie, którzy byli ze szkołą na bakier. Dziś „wykształcenie” stało się niemalże fetyszem. Każdy chce mieć papierek magistra (właściwiej będzie napisać, że wmówiono mu, że powinien taki papierek mieć), co przy masowym wzroście bezrobocia zwiększa tylko – co słusznie zauważa prof. Rybiński – „poczucie frustracji” i „bycia przegranym”.

Poza tym twierdzenie, że rynek nie sprawdza się w sferze edukacji i zawodzi na styku z biznesem, w sytuacji, gdy klimat dla gospodarki w Polsce czy w całej Unii Europejskiej jest przesycony interwencjonizmem, regulacjami, koncesjami itp. wynalazkami przeróżnych socjaldemokratów, uważam za zbyt ryzykowne. No bo jak można wiarygodnie ocenić skuteczność socjalistycznego systemu edukacji w zderzeniu z socjalistyczną rzeczywistością gospodarczą? Państwo zawsze kształcić będzie młodzież tak, by nie podskakiwała, by się nie buntowała, nie wychylała się zbytnio ponad przeciętną. Przedsiębiorca to człowiek niezależny, nie tylko mentalnie, ale jak szczęście mu dopisze, również finansowo. Taki ktoś staje się dla państwa niebezpieczny. Stanowi potencjalne zagrożenie. Ciągłe podwyższanie podatków to nic innego, jak pozbawianie ludzi coraz większych obszarów niezależności, zmuszanie ich do bycia klientami państwa, nie zaś podmiotami życia społecznego.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć, co prof. Rybiński proponuje. Otóż zachęca do wprowadzenia programu, który będzie premiował uczelnie czy szkoły, które będą się wykazywały pomysłami na biznes, będą pozwalały zakładać studentom oraz absolwentom firmy, które rozpoczną kooperację z innymi podmiotami na rynku. Uczelnie te mają znajdować się w specjalnym wykazie, co ma je uczynić atrakcyjnymi dla młodych ludzi poszukujących dobrej szkoły i mają być odpowiednio premiowane. Finansowo oczywiście. I pytanie najważniejsze: kogo pan profesor widzi jako tego, kto ma to wszystko finansować? Niestety nie prywatne fundacje czy stowarzyszenia, lecz Komisję Europejską, czyli – inaczej mówiąc – podatników. Prof. Rybiński ocenia, że cały program kosztowałby w Polsce około 2,3 mld euro. „W skali całej Unii koszt byłby większy, ale to i tak niewiele w porównaniu z wielkością przyszłej perspektywy finansowej, która wynosi około 1 biliona euro” – uspokaja profesor.

Można oczywiście potraktować pomysł profesora Krzysztofa Rybińskiego jako próbę znalezienia w tej beznadziejnej sytuacji jakiegoś światełka w tunelu, jakiegoś rozwiązania, które pozwoli uratować to co da się jeszcze uratować. Że skoro i tak Unia zamierza wydać te swoje miliardy euro, to niech je przynajmniej wyda na to, w czym będzie się tliła choć odrobina sensu. Można by tak do propozycji profesora Rybińskiego podejść, gdyby nie ta nieszczęsna diagnoza, że „rynek się nie sprawdził”… A może to po prostu biurokraci, wszelkiej maści socjaliści i interwencjoniści robią wszystko, by możliwie najbardziej zminimalizować szanse na to, by również w sferze edukacji rynek mógł wreszcie zafunkcjonować? Dopiero wówczas można by ocenić czy sprawdził się on, czy tez nie…

Paweł Sztąberek

Artykuł ukazał się w dzienniku „Rzeczpospolita”. Tytuł pochodzi od redakcji PROKAPA

Foto.: forbes.pl


8 Responses to Czy prof. Rybiński stracił wiarę w wolny rynek?

  1. Wojtek.S. napisał(a):

    Przypomina mi się stwierdzenie Bastiata: „Wszelki monopol jest obrzydliwym, lecz najgorszym ze wszystkich jest monopol nauczania”. I pod tym stwierdzeniem sam się podpisuję. Ale niepokoi mnie również stwierdzenie, że potrzebny jest w tej kwestii interwencjonizm. Nie czytałem artykułu, ale może Rybiński chciał po raz kolejny pokazać problem przez wyolbrzymienie pewnych rozwiązań. Jak miało to miejsce przy pomyśle dofinansowywania przez państwo do 18 roku życia każdego urodzonego dziecka. Jeśli coś przestawiłem to z góry przepraszam.

  2. Proszę napisał(a):

    Proszę jak różnej maści agenci Ligii Oszustów kluczą aby ludzkie myślenie doprowadzić do uległości wobec LO.

  3. przekonuję się napisał(a):

    Sprawa nie do końca związana z tym artykułem. Dawałem papieżowi Franciszkowi rok czasu pontyfikatu na wzmocnienie i naprawę Kościoła Rzymskiego. Jednak już teraz mogę napisać, że bardzo mało robi w tym kierunku, a w kierunku złym dla Kościoła, powodującym zamieszanie i zbędny hałas bardzo wiele i oto przykład: http://www.pch24.pl/sprawa-franciszkanow-niepokalanej,16774,i.html
    Czy tak robi myślący i rozważny pasterz? Oj chyba kardynałów na konklawe skusił diabeł, że dokonali tego wyboru. Mam nadzieję, że się mylę.

  4. historia napisał(a):

    Właśnie przeczytałem ciekawą książkę. Nowa pozycja autorstwa p.Mariana Miszalskiego „Najnowsza spiskowa historia Polski”. Bardzo dobra, chcącym być otwartym daje dużo wiedzy i rozjaśnia umysł, chcący tkwić w błogostanie odrzucą ją ponieważ wytrąci z uśpienia.

  5. Marko napisał(a):

    Rybinski nie jest glupi, to Pan Redaktorze buja w oblokach. Rybinski wie, ze w dobie korporacji i banksterstwa zaden ochotnik nie stworzy sobie sam miejsca pracy i nie zostanie przedsiebiorca bez pomocy tzw. panstwa. Skad wezmie kapital startowy? Jak dostanie zlecenia od duzych graczy rynkowych? Za co zatrudni ludzi jesli bedzie mial swietny pomysl? Stwierdzenie, ze gdyby byl wolny rynek…nie prowadzi do niczego. Nie ma juz zadnego wolnego rynku, byl w XIX w. przez chwile, potem przekszatalcal sie w kapitalizm korporacyjny bo taki jest mechanizm kapitalizmu i juz nidy nie wroci do innej postaci chyba ze pewnego dnia pieprzenie bomba i na planecie zostanie paru gosci i znow znaczna jak w Ameryce przed 250 laty. Rybinski to od dawna wie, Pan Redaktorze za to nie chce tego faktu przyjac do wiadomnosci. Strasznie Pan skostnial przez ostatnie miesiace, strasznie…

  6. foxmann napisał(a):

    @Marko: Rybiński wygadując takie rzeczy jak wygaduje – JEST po prostu głupi. Chcącemu nie dzieje się krzywda. Wykształcenie jest taką samą usługą jak wykonanie krzesła, stołu, dostarczenie rozrywki, leczenie, ubezpieczenie itd. Wolny rynek weryfikuje co jest dobre, a co jest niedobre. Jeśli chcemy kupić jakiś towar lub usługę pytamy znajomych co warto wybrać, bo sami chcemy efekty naszej pracy (pieniądze) dobrze spożytkować. Nie inaczej jest i z edukacją. Pańskie pitolenie i lidze oszustów, banksterach i korporacjach nie ma tu nic do rzeczy. Jak panu nie pasuje praca w korporacji można robić coś innego w myśl zasady chcącemu nie dzieje się krzywda.

  7. Marko napisał(a):

    Pisanie glupot masz we krwi widac. W sumie to chyba nawet nie wiesz o co chodzi ani co chciales przekazac. Ale ok, sa upaly, mogles miec lekkie zacmienie jazni. Uzywaj wiecej cenia i mniej sie podniecaj w tematach jakich nie kumasz.

  8. S napisał(a):

    Marko, korporacje powstały w większości i utrzymują się dzięki pomocy rządu. Rząd daje im chociażby zlecenia. Na rynku wolnym od ingerencji rządu korporacje zapewne by się nie utrzymały, bo są za duże i są kłopoty z ich zarządzaniem.
    Co do zdobycia pieniędzy itp. Polecam poczytać o Aniołach Biznesu. Albo o kredytach (która nota bene są takie tanie i powodują kryzysy z winy rządu) czy pożyczkach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *