Koniec świata?

Według pewnej przepowiedni, dokładnie dzisiaj tj. 23 września 2017 r. ma nastąpić koniec świata Czytaj więcej »

 

Czy skrytki bankowe są naprawdę bezpieczne?

Nasze inwestycyjne precjoza możemy schować przed wzrokiem i zasięgiem wszelkiej maści - tj. tak prywatnych jak i instytucjonalnych - złodziejaszków i opryszków na szereg różnych sposobów. Może to być zakopanie w ziemi w ogródku lub na działce; schowanie do skarpety, a tej umiejscowienie na strychu lub piwnicy; włożenie do własnego sejfu wbudowanego w ścianę i zasłoniętego oczywiście nic nie zdradzającym obrazem 🙂


Są jeszcze inne metody. Dość niekonwencjonalne, będące owocem przemyśleń indywidualnych inwestorów, ale także standardowe, dla wielu utożsamiane z najwyższą formą zabezpieczenia. Chodzi rzecz jasna o skrytki bankowe.

W wydaniu gazety Rzeczpospolita z 22 października 2014 czytamy:

"W jednym z banków w Warszawie ukradziono złotą biżuterię wartą ponad 200 tys. zł zdeponowaną w sejfie. Zostały ślady wytrychu, nie było monitoringu w tej części banku. Kogo obciążyć stratą - sprawcy bowiem nie ujęto? (...) Irena B. zawarła z bankiem (jednym z największych w Polsce) umowę najmu skrytki bankowej. Pracowała w jednym z krajów arabskich, przywoziła stamtąd biżuterię, którą składała w skrytce.
- Po roku, otwierając w obecności pracownika banku skrytkę, zauważyła porysowania na zamku i to, że jest znacznie lżejsza (...) Okazało się, że z 2 kg biżuterii zostały drobiazgi. Śledztwo nie ustaliło sprawcy".


Pani Irena podjęła zatem kroki, aby odzyskać równowartość biżuterii. Są Okręgowy uznał, że bank nie zapewnił właściwej ochrony skrytki. Sąd apelacyjny dla odmiany oddalił powództwo, stwierdzając, że bank odpowiada za pieczę nad skrytką, ale zawartość to już całkiem inna sprawa. Zdaniem SA Pani Irena nie udowodniła, że zaniedbanie banku skutkowało szkodą. Nie istniało coś takiego jak spis przedmiotów.

Pomijam fakt, że normalnemu człowiekowi czytając takie historie przewraca się w głowie. Nie ma też sensu rozwodzić się nad patologią systemu, dopuszczaniem się przez jego przedstawicieli do karygodnych błędów logicznych* oraz ich całkowitym brakiem zdrowego rozsądku i poszanowania cudzej własności oraz godności. Zwrócić jednak należy uwagę na to, że sam bank nie poczuwa się AUTOMATYCZNIE do wyrównania strat, za które był odpowiedzialny.

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który nakazał SA powtórzenie procesu. Panią Irenę czeka jednak nie lada przeprawa przez gąszcz procedur i czynności prawnych. Będzie musiała ona m.in. udowodnić, że w rzeczywistości zdeponowała swoją biżuterię. W samym jednak pomieszczeniu ze skrytkami, które ma zapewniać dyskrecję nie było kamer. I co teraz?

Prawnicy muszą się wykazać nie lada umiejętnościami, albowiem pełnomocnik:

musi wykazać wysokie prawdopodobieństwo, że powódka miała takie kosztowności i że jest wiarygodna. W tym wypadku prawo oznacza to, co przekona sędziów.

Oby sprawiedliwości stało się zadość**, a czytelników pozostawiam z pytaniem: czy skrytki bankowe NAPRAWDĘ są bezpieczne? I jak się chronić przed takimi sytuacjami?

Łukasz Chojnacki

Foto.: Palazzo Strozzi - "The Money Changer and his Wife" (tim-parks.com)

Autor jest właścicielem Mazowieckiej Mennicy Inwestycyjnej. Prowadzi własnego bloga... 

 * Argumentowanie typu, że bank był odpowiedzialny za skrytkę, a nie za jej zawartość przypomina argumentowanie, że gwałciciela można co najwyżej obciążyć winą za zerwanie majtek, ale nie za dalsze plądrowanie.
** Kto wie? Być może powódka zaplanowała również iście przebiegła intrygę, w której próbuje "wykiwać" bank. W tym jednak przypadku wciąż pozostaje kwestia braku kompetencji banku, który dopuścił do prymitywnego niemalże ograbienia skrytki, jako, że zgodnie z materiałem dowodowym sejf został otwarty >wytrychem<.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *