Ubezpieczenia emerytalne – oto, za co jeszcze można podziwiać Szwajcarię

Szwajcarię można podziwiać za wiele rzeczy, szczególnie w porównaniu z jej rozrzutnymi sąsiadami Czytaj więcej »

 

Czy wkłady własne dobiją polską gospodarkę?

Minister Elżbieta Bieńkowska, specjalistka od wydawania unijnych pieniędzy, w dniu ogłaszania rekonstrukcji rządu Donalda Tuska powiedziała, że najwyższy czas aby dotacje zacząć wykorzystywać mądrze. Zabrzmiało to nieco jak herezja, bo oznacza, że dotychczas wydawano głupio.



Tymczasem portal Money.pl alarmował niedawno: Polski nie stać na wykorzystanie wszystkich unijnych dotacji! Zdaniem ekspertów, Donald Tusk dużo mówi o nowej perspektywie budżetowej na lata 2014-2020, jednak do tej pory nie przedstawił żądnego programu współfinansowania tych dotacji. „To, co zapewniła nam Unia w budżecie na lata 2014-20, państwo, samorządy i inwestorzy prywatni musieliby wyłożyć blisko 300 mld złotych” – czytamy na portalu. 126 mld zł z tej kwoty przypadać będzie na składkę Polski do unijnego budżetu.

Polska w nowej perspektywie budżetowej otrzymać ma około 106 mld euro, co w przeliczeniu na złotówki po obecnym kursie daje kwotę ponad 444 mld zł. Suma, którą Polska sama musiałaby dołożyć stanowić ma około 36 procent wartości unijnych dotacji. Skąd mamy wziąć taką kwotę w sytuacji rosnącego długu oraz spadających wpływów do budżetu? Wszystko wskazuje na to, że unijne dotacje zaplanowane na lata 2014-2020 staną się dla Polski kulą u nogi, która, wbrew zapowiedziom rządzących, pogrąży Polskę w stagnacji na długie lata.

Jak podał niedawno Money.pl, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego przyznaje, że rząd na razie nie posiada żadnego planu, skąd można wziąć pieniądze na wkład własny. Jak oceniają eksperci, przejęte przez rząd pieniądze z OFE wystarczą tylko na 2 lata. Portal przytacza wypowiedź profesora Gomułki: „Komisję Europejską zawiadamia się o planowanym ograniczeniu wydatków inwestycyjnych z około 5 proc. wartości PKB w minionych dwóch latach do około 2,5 proc. po 2014 roku, a przed Polakami snuje się wizje wielkiego skoku inwestycyjnego. Nie stać nas na to”. Prof. Gomułka dodaje, że Donald Tusk przemawiając niedawno na konwencji swojej partii wymachiwał jakimiś kartkami z rzekomym programem na zagospodarowanie unijnych pieniędzy, jednak prawda jest brutalna: „Premier Tusk pomachał plikiem kartek z Komisji Europejskiej chwaląc się, że ma plan, ale żadnego planu nie pokazał, bo go po prostu nie ma”.

Jak przyznają niektórzy eksperci, np. p. Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Lewiatana, ratunkiem mogłoby być większe zaangażowanie przy współfinansowaniu projektów prywatnych firm, w ramach tzw. partnerstwa prywatno-publicznego. Wymaga to jednak uproszczenia przepisów. Prof. Gomułka jest jednak w tej kwestii sceptyczny twierdząc, że zbyt duże powiązanie tego co publiczne z tym, co prywatne często kończy się wizytą prokuratora.

Niedawne akcje CBA i zatrzymania skorumpowanych urzędników z kilku ministerstw dowodzą, że prof. Gomułka w tej akurat kwestii na pewno ma rację.

PS


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *