Sery, de Gaulle i Anne

Najmłodsza córka de Gaulle’a, Anne, cierpiała na zespół Downa. W wyniku obrażeń porodowych nigdy nie mogła poprawnie chodzić Czytaj więcej »

 

Debata PROKAPA: Kto się boi deregulacji?

Deregulacja części zawodów, którą zamierza przeprowadzić rząd to pierwszy jawny i otwarty projekt zmierzający do liberalizacji polskiego prawa w zakresie grup zawodowych. Wreszcie mamy szansę pracować w systemie, w którym urzędnicy nie kontrolują grup zawodowych poprzez nadawanie im stosownych koncesji czy licencji.



Głośno zapowiadana reforma jednak wywołała falę oburzenia i niezadowolenia lobby zawodowych, które nie potrafią pogodzić się z myślą, że ktoś może im odebrać kontrolę nad rynkiem usług. Głośnym przeciwnikiem deregulacji zawodów stał się m.in. red. Jacek Żakowski, który na łamach Gazety Wyborczej nawołuje wprost do tego aby państwo nie rezygnowało z udziału w rynku. Według Żakowskiego i przeciwników deregulacji, taki system spowoduje, że np. trenerem drużyny piłkarskiej zostanie ktoś kto nie potrafi kopać piłki nożnej albo też, że przewodnikiem turystycznym zostanie ktoś kto kompletnie nie zna się na zabytkach. Żakowski nawołuje do bojkotu projektu ustawy i zapowiada ostry sprzeciw wobec takich posunięć rządowych. Czy rzeczywiście będziemy mieli do czynienia z upadkiem tych zacnych zawodów ? Oczywiście, że nie.


źródło: Platforma.org

Powyższy rysunek doskonale obrazuje sytuację Polski na rynku. Zarówno u nas jak i w Czechach mamy do czynienia z ponad 300 regulowanymi zawodami. Daleko nam do państw, które nawet trudno uznać za liberalne gospodarczo - Hiszpania czy Szwecja.

Przeciwnicy deregulacji jak i sam redaktor Żakowski zdają się nie rozumieć, że to właśnie teraz byle krętacz otrzymywał stosowny papier i pracował w zawodzie do którego w ogóle nie jest przekonany. Poza tym ktoś kto posiada licencję czy też uprawnienia do wykonywania danego zawodu zazwyczaj nie podlega korekcie rynkowej, tzn. nawet jeśli nie sprawdza się w danym zawodzie to i tak będzie w nim pracował ponieważ ma ku temu stosowne uprawnienia, zgodnie z którymi nie musi dbać o jakość świadczonych usług a przed ewentualną konkurencją chroni go papier potwierdzający jego wiarygodność. Żakowskiego przeraża wizja deregulacji, bądźmy jednak szczerzy - ktoś taki jak Pan Żakowski, który popiera interwencjonizm państwowy [czemu wyraz dał w swojej książce Anty TINA] najzwyczajniej w świecie boi się wolnego rynku, obawia się sprawiedliwości. Warto też dodać, że przeciwnicy deregulacji nie dostrzegają przeregulowania zawodowego w Polsce i tego, że w większości przypadków lobby zawodowe doskonale kontroluje rynek na którym działa, robiąc to w taki sposób, że nikt spoza danej sitwy nie jest w stanie uczciwie konkurować z licencjonowanymi zawodowcami. Przeregulowanie zawodowe przejawia się z kolei tym, że aby otrzymać uprawnienia do danego zawodu trzeba uzyskać kilka "szanowanych" licencji, które nie dla wszystkich są dostępne. Miejmy nadzieję, że to się zmieni, że minister Gowin nie ugnie się przed żądaniami ludzi, którzy po prostu nie rozumieją czego tak naprawdę dotyczy ta ustawa.

Lobby zawodowe obawia się konkurencji, to strach przed tym, że trzeba będzie w końcu wykazać się jakością świadczonych usług no i rzecz jasna uczciwością, którą dotychczas gwarantował "renomowany" papierek. Na koniec warto dodać, że projekt deregulacji to bodaj jedyna [na chwilę obecną] liberalna reforma PO, która otwiera drogę do wolnego rynku świadczonych usług zawodowych. Przeciwnicy deregulacji często podkreślają, że licencje i wymagane kwalifikacje tzw. papierki to potwierdzenie profesjonalizmu, który już przyjął się na rynku usług. Skoro zatem się przyjął to czego po deregulacji obawiają się licencjonowani zawodowcy ? Chyba tylko tego, że wreszcie będą musieli świadczyć nieco lepiej swoje usługi.

Karol Gajewy


6 Responses to Debata PROKAPA: Kto się boi deregulacji?

  1. Detri napisał(a):

    Panie Marko.

    Rozumie w pełni Pana problem. Nie każdy rzeczywiście jest wstanie w sposób racjonalny i inteligentny zarządzać własnym życiem. Pan stawia siebie nawet na tak niskim poziomie, że nie jest Pan wstanie ocenić kwalifikacji usługodawcy, który usługę dla Pana wykonuje. Jeżeli myśli Pan, że aby racjonalnie ocenić wykształcenie i kwalifikacje lekarza potrzebujemy państwowego potwierdzenia w postaci białych szat i zatrudnienia w państwowym szpitalu to chyba naprawdę bardzo nisko ocenia Pan inteligencję Polaków. Nie bierze pan pod uwagę zaufania jakie kierują pacjenci do lekarzy właśnie przez państwowe gwarancje wysokiej jakości usług. W rzeczywistości jakość usług jest na żenującym poziomie, a klienci nie są wstanie w sposób rynkowy eliminować źle wykonujących usługi lekarzy. Największy rozwój prywatnych usług medycznych rozwinął się wśród dentystów. Czy nie potrafi Pan sprawdzić kwalifikacji dentystów świadczących usługi medyczne? Dlaczego inaczej miałoby być z chirurgiem czy kardiologiem.
    Pan Marko twierdzi, że ot na rynku pojawią się przebrani za lekarze znachorzy nie mający pojęcia o medycynie krzywdzący tysiące ludzi. Tylko w jaki sposób są wstanie wygrać konkurencję z dobrymi medykami ratującymi zdrowie i życie??

  2. Marko napisał(a):

    Panie Detri, pana tez zoperuje. Potem, jak pan z tego wstanie, oceni pan usluge. A jak nie to ocenia to ci, jakich pan zostawil i uczynil spadkobiercami.

  3. Detri napisał(a):

    Sprawdzać kwalifikacje można przed operacją bądź przed zaistnieniem nawet konieczności operacji. Ale dyskusja na tym poziomie nie ma sensu. Jeżeli Pan woli zostać okradany przez Państwo w zamian za wątpliwej jakości usługi medyczne to Pana sprawa.

  4. Marko napisał(a):

    Panie Detri pan jest bardzo naiwnym czlowiekiem i mija sie totalnie z realiami zycia. Chyba ma pan jakies 15 lat sadzac po sposobie myslenia i argumentowania. I ma pan racje – dyskusji na takim pozimie nie ma sensu prowadzic. Duzo zdrowia panu zycze. I zeby pan nie trafi do mnie nigdy na operacje.

  5. Wallenrod napisał(a):

    List otwarty
    Łódzkiego Porozumienia
    Samorządów Zawodów Zaufania Publicznego

    Środowiska zawodów zaufania publicznego zorganizowane w samorządy zawodowe wyrażają stanowczy protest przeciwko polityce rządu Premiera Donalda Tuska, której wykonawcą stał się minister sprawiedliwości Jarosław Gowin, zmierzającej do zmiany ustroju Konstytucyjnego w Rzeczpospolitej Polskiej poprzez niebezpieczeństwo skreślenia art. 17 Konstytucji RP.

    Istota w pełni demokratycznego nowoczesnego państwa polega na decentralizacji władzy i przekazaniu części władzy publicznej obywatelom zorganizowanym m.in. w samorządy zawodowe.

    Wyeliminowanie z porządku konstytucyjnego Państwa, roli samorządów zawodowych realizujących zasadę pomocniczości i samorządności jest wprost odejściem od koncepcji państwa obywatelskiego i w pełni demokratycznego. Należy przypomnieć, iż formacja polityczna, która obecnie sprawuje władzę uzyskała ją głosząc program „państwa obywatelskiego”. Postulowane zmiany porządku konstytucyjnego są wyrazem tendencji centralistycznej, która przez społeczeństwo została odrzucona w wyborach parlamentarnych 2007r. Ubiegając się ponownie o władzę, w roku 2011, partia mieniąca się „obywatelską” nie poinformowała społeczeństwa o zamiarze odejścia od programu decentralizacji władzy publicznej, czego wyrazem ma być ograniczenie pozycji samorządów zawodów zaufania publicznego, a następnie ich likwidacja.

    W tym kontekście i wobec udzielonego poparcia społecznego przez środowiska samorządów zawodów zaufania publicznego skupiających przedstawicieli dobrze wykształconej inteligencji polskiej wykonujących w większości wolne zawody – zachowanie władzy wykonawczej, odbieramy jako ewidentne „oszustwo” polityczne.

    W ramach tzw. deregulacji, rząd postanowił w sposób wybitnie nieprofesjonalny i populistyczny – właściwy największej formacji opozycyjnej tj. PiS – ograniczyć wymogi formalne dostępu do zawodów zaufania publicznego.
    Ze względu na szczególną doniosłość wynikającą z istoty ról społecznych tychże zawodów, wymagają one spełnienia najwyższych standardów wykształcenia, nabycia odpowiedniej praktyki – doświadczenia zawodowego, zdania egzaminu państwowego oraz zachowania nienagannej etyki, w tym etyki zawodowej.

    Projekt rządu, który obecnie skupił się na prawniczych zawodach zaufania publicznego świadczy o całkowitym niezrozumieniu istoty ról społecznych tych zawodów w aspekcie ustrojowym państwa , ich specyfiki a także braku rzetelnej wiedzy o wymiarze sprawiedliwości i obrocie prawnym.

    Projekt rządu jest w pełnej zgodzie z programem politycznym PiS, który realizując ideę centralizmu władzy wykonawczej zmierzał do zniszczenia wolności zawodów prawniczych i odebrania im prawnych gwarancji niezależności, których nie można utożsamiać z przywilejami.

    Należy stwierdzić, iż wątpliwym jest próba rozwiązania problemu bezrobocia wśród ludzi młodych poprzez tzw. deregulację zawodów zaufania publicznego, w której kluczową rolę miałoby odegrać obniżenie standardów przejawiające się w skróceniu okresu aplikacji (nauki zawodu pod okiem patronów), poszerzenia poza aplikacyjnych dróg dojścia do zawodu ze skróconym okresem ogólnej praktyki prawniczej, czy też odstąpienie od obligatoryjnej formy weryfikacji wiedzy prawniczej, tj. egzaminu na aplikację oraz egzaminu zawodowego po aplikacji.

    Obowiązkiem konstytucyjnym rządu jest zapewnienie obywatelom bezpieczeństwa nie tylko zdrowotnego ale i prawnego, tzn. pewności
    i profesjonalizmu obrotu prawnego poprzez dbałość o kwalifikacje osób wykonujących zawody prawnicze i występujących w obrocie prawnym, w szczególności w wymiarze sprawiedliwości. Obecne działania rządu w ramach tzw. deregulacji stanowią zaprzeczenie tych standardów konstytucyjnych.

    Zapatrzony w rozwiązania Unii Europejskiej rząd premiera Donalda Tuska powinien uwzględnić raport organizacji europejskich o stanie przestrzegania praworządności, dotyczący rządu jego poprzedników w 2007 r., który prowadził wrogą politykę wobec prawniczych zawodów zaufania publicznego i ich samorządów.

    Wzywamy rząd do odstąpienia od nieprofesjonalnego i populistycznego projektu deregulacji zawodów zaufania publicznego, zmierzającego do likwidacji samorządności zawodowej.

    Łódzkie Porozumienie Samorządów Zawodów Zaufania Publicznego.

    Łódzka Okręgowa Izba Architektów
    Okręgowa Izba Aptekarska w Łodzi
    Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi
    Okręgowa Izba Lekarsko Weteryjnaryjna w Łodzi
    Okręgowa Izba Radców Prawnych w Łodzi
    Okręgowa Izba Położnych i Pielęgniarek w Łodzi
    Przedstawicielstwo w Łodzi Izb Diagnostycznych
    Rada Izby Komorniczej w Łodzi
    Rada Izby Notarialnej w Łodzi
    Rada Łódzkiej Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa
    Regionalna Rada w Łodzi Krajowej Izby Biegłych Rewidentów
    Zarząd Łódzkiego Oddziału Krajowego Izby Biegłych
    Zarząd Łódzkiego Oddziału Krajowej Izby Doradców Podatkowych
    Zarząd Łódzkiego Stowarzyszenia Rzeczoznawców Majątkowych
    Polska Izba Rzeczników Patentowych Okręg Łódzki
    Okręgowa Izba Urbanistów z siedzibą w Warszawie
    Okręgowa Rada Adwokacka w Łodzi

  6. Andrzej napisał(a):

    Odpowiedź na pytanie zawarte w tytule artykułu jest prosta: deregulacji zawodów boją się przede wszystkim ci, którzy z obecnego stanu prawnego czerpią nieuzasadnione zyski i przywileje. Moim zdaniem w dyskusji o deregulacji miesza się dwa aspekty zasadniczo od siebie różne. Czym innym jest wykonywanie zawodu bez jakichkolwiek kwalifikacji a czym innym chęć zawładnięcia środowiskiem osób, które te kwalifikacje uzyskały na podstawie innych przepisów. Konkretny przykład: 10 lat temu uchwalono i wprowadzono w życie, pomimo licznych protestów ustawę o samorządach zawodowych inżynierów, architektów itd. Ustawa ta pod rygorem utraty możliwości wykonywania zawodu i pełnienia samodzielnych funkcji w budownictwie nakazywała inżynierom wstąpienie w szeregi członków Izb samorządowych. Ustawodawca absolutnie nie wziął pod uwagę, że takie postępowanie to jaskrawe naruszenie zasady ochrony praw nabytych. Nowe przepisy obowiązywały bowiem zarówno inżynierów, którzy dopiero mieli uzyskać uprawnienia budowlane jak i tych, którzy takowe uprawnienia uzyskali wcześniej na podstawie obowiązujących przepisów. Mała dygresja: jak się to ma do wprowadzenia zmian w ustawie emerytalnej służb mundurowych dopiero w odniesieniu do osób, które do służby przystąpią w 2013r.? Nawet nie tych, którzy wstąpiliby do służby po wejściu w życie ustawy. Tu jakoś przejęto się zasadą ochrony praw nabytych nawet dla osób, które takich praw nie nabyły. Ale przecież inżynierowie nie wyjdą na ulicę z transparentami, oponami, śrubami, nie odejdą od łóżek pacjentów. Krótko mówiąc nie maja czym straszyć. Wracając do meritum; po 10 latach istnienia izb samorządowych widać, że nie przyniosły one nikomu oprócz oczywiście osób zaangażowanych w ich działalność, żadnych ale to żadnych korzyści. Ba, nie można stwierdzić aby nastąpiła nawet spodziewana poprawa jakości sprawowania funkcji przez członków samorządu. Ustanowienie obowiązkowej przynależności do izb samorządowych było ewidentnym „skokiem na kasę”. Trzeba bowiem otwarcie mówić jakimi finansami dysponują izby. W skali roku jest to ok.45mln zł z czego część idzie na obowiązkowe ubezpieczenie. I tu kolejna dziwna regulacja. Inżynierowie muszą ubezpieczać się od skutków swoich potencjalnych błędów. A przecież każdy zawód wiąże się z możliwością popełnienia błędu skutkującego pokrzywdzeniem klienta lub petenta. Błąd urzędnika kosztuje nieraz o wiele więcej a przecież nie chce się wprowadzić odpowiedzialności materialnej urzędników w obawie przed ich kompletną indolencją w wydawaniu decyzji. Reasumując, uważam że do wykonywania zawodu każdy powinien zdobyć odpowiednie kwalifikacje i mieć poświadczenie tego faktu. Nie można jednak nakazywać przedstawicielom poszczególnych zawodów przynależności do różnych organizacji i tym samym obciążać ich haraczem. Na koniec przytoczę kuriozalną odpowiedź Rzecznika Praw Obywatelskich na wniosek o skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Brzmiała ona tak: „”Ponadto Rzecznik Praw Obywatelskich nie podziela przedstawionych w wielu listach wątpliwości, że przepisy ustawy działają wstecz i „odbierają słusznie nabyte prawa do wykonywania od wielu lat zawodu”, gdyż uzyskanych uprawnień nikt nie kwestionuje, ani też nie podlegają one żadnej weryfikacji, jednakże aby dalej wykonywać zawód, zgodnie z ustawą należy uzyskać wpis na listę właściwej izby samorządu” k.cyt. Ten cytat chyba nie wymaga komentarza i potwierdza jak wielką siłą dysponują lobbyści z różnego rodzaju organizacji rzekomo dbających o należyte sprawowanie zawodów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *