Sexed – przepis na deprawację

Ta kampania, wbrew niegroźnym pozorom, jest bardzo dobrze przemyślana, nastawiona na całkowite zdeprawowanie młodych ludzi Czytaj więcej »

 

Demokracja, kiełbasa i chleb

Dlaczego liberalne postulaty wolności od zawsze przegrywają ze społecznymi marzeniami o bezpieczeństwie socjalnym…

W genialnym i obrazoburczym filmie Piotra Szulkina pod tytułem „Mięso”, autor sprowadził nasze narodowe zrywy wolnościowe okresu PRL do walki o lepsze zaopatrzenie sklepów mięsnych. Wydaje się to kpiną z tych, którzy byli katowani przez SB i ZOMO za „naszą i waszą wolność”. Ale czy nie ma w tym spojrzeniu reżysera pewnej prawdy? Czy dziesięć milionów ludzi tworzących wielki ruch Solidarności faktycznie walczyło o wolność i prawa człowieka? Jak to jest faktycznie z tą naszą wolnością?



Jeśli przestaniemy wsłuchiwać się w propagandę, jeśli przyjrzymy się sprawie bliżej, okazuje się, że obrazoburcza wizja Szulkina nie tak znowu odległa jest od prawdy. Ilu z tych dziesięciu milionów solidarnościowców było tak naprawdę świadomych zmiany ustroju i takich haseł jak demokracja czy wolny rynek? A ilu faktycznie walczyło z reżimem komunistycznym bo chcieli aby wreszcie znikły kolejki przed sklepami a na sklepowych półkach – oprócz octu i musztardy – była także golonka? Moim zdaniem tych drugich była przytłaczająca większość.

Prawda jest taka, że ogromna większość naszego społeczeństwa nie posiada żadnej świadomości obywatelskiej. Zwłaszcza starsze pokolenie Polaków, których wychowała socjalistyczna indoktrynacja, podlewana mirażem gospodarczych „sukcesów” Edwarda Gierka. Wśród młodego pokolenia – zwłaszcza o wyższym wykształceniu – jest o wiele lepiej. Niska świadomość obywatelska jest polem, na którym zasiewa się populizm i demagogię polityków. Ci wmawiają nieświadomej gawiedzi, że to, tamto i siamto jej się należy. Jest tylko jeden warunek: To oni, nikt inny, to wszystko ludowi zapewnią, muszą tylko zostać wybrani do władzy. W taki sposób funkcjonuje polska demokracja: fasada, za którą kryją się rządy oportunizmu, który kwitnie dzięki roszczeniowym oczekiwaniom znacznej części społeczeństwa. I tutaj dochodzimy do nieśmiertelnego socjalizmu. W sumie dziś obydwa te terminy – demokracja i socjalizm – oznaczają w praktyce to samo. Arystoteles mawiał, że „demokracja to rządy hien nad osłami”. Należałoby dodać jeszcze, że większość z nas czyli osłów nie zdaje sobie sprawy ze swego osłowatego stanu. Taka demokracja, podlana sosem socjalnej demagogii funkcjonuje od zarania dziejów III Rzeczpospolitej.

Większość ludzi ma serdecznie gdzieś szczytne hasła, teorie i doktryny. Co może o tym wiedzieć człowiek, który w ciągu całego swego żywota nie wziął jednej książki do ręki? Ale ten prosty człowiek – o którego tak „dbają” polityczni kłamcy – domaga się zawsze jednego: bezpieczeństwa socjalnego. Prosty człowiek może żyć w zamkniętej klatce, byle państwo zapewniło mu to, co „mu się należy”. A uważa, że należy mu się bardzo dużo, bo pół wieku panowania ustroju „najlepszego z możliwych” nauczyło ludzi, że państwo za wszystko jest odpowiedzialne i wszystko im zapewni. Prostemu człowiekowi w głowie się nie mieści, że przede wszystkim sam winien zadbać o swój los. Państwo jedynie winno mu stworzyć ku temu warunki i nic więcej. Jednak tenże prosty człowiek i tak wie swoje. I raczej nic nie jest w stanie go przekonać.

Dlatego w społeczeństwie wychowanym na mirażach i iluzjach postulaty wolnościowe muszą przegrać ze „szczytnymi” hasłami sprawiedliwości społecznej, solidarności i równości. Wolność oznacza wzięcie odpowiedzialności za swoje życie, za swoje decyzje. A odpowiedzialność oznacza zdolność ponoszenia konsekwencji swoich czynów. A na to roszczeniowe masy nie mają najmniejszej ochoty.

Za całe zło III RP, za bezrobocie, za biedę, za wszelkie plagi oskarżany jest mityczny „liberalizm” i jeszcze bardziej mityczny „wolny rynek”. To totalne poplątanie jest głównie zasługą cynicznych polityków, żerujących na chciejstwie prostego ludu. Ci oszuści wmówili ludziom – przynajmniej sporej ich części – że kapitalizm to zło, nędza i wyzysk. I wielu w to uwierzyło. Skądże ten szary obywatel ma wiedzieć, że w Polsce po 1989 roku nigdy nie było ani klasycznego liberalizmu, ani tradycyjnego wolnego rynku? Więc wierzy ów obywatel różnej maści kłamcom i zwyczajnym idiotom, którzy bombardują go całą paletą bzdur, zbijając na tym własny, polityczny kapitał. Prosty obywatel chce mieć pracę albo zasiłek. Chce mieć co włożyć do garnka i mieć za co wykształcić dzieci. Chce mieć za co zrobić zakupy w sklepie i tak dalej. Jego nie interesują meandry ekonomii i gospodarki. Dla niego jest to chiński alfabet. I ci, którzy na nim żerują, doskonale o tym wiedzą. Jak to rzekł kiedyś Jacek Kurski: „Ciemny lud to kupi”. I oczywiście cynik Kurski ma rację.

Całą tę degrengoladę społeczno-polityczno-gospodarczą dobrze obrazuje trwający od 2008 roku globalny kryzys finansowy. Stanowi on wygodny pretekst dla wszelkiej maści socjalistów i etatystów do wysuwania idiotycznych oskarżeń neoliberalizmu o wpychanie w nędzę całych społeczeństw. Pewnie większość z głoszących te bzdury aktywistów w nie rzeczywiście wierzy. Nie wiedzą oni, że to co dzieje się na Wall Street i w międzynarodowych holdingach finansowych nie ma nic wspólnego z kapitalizmem. Nie wiedzą zapewne głosiciele „prawdy jedynie słusznej”, że w tradycyjnym modelu rynkowym pieniądz był miernikiem relacji w gospodarce a więc popytu i podaży, zaś w systemie kapitalizmu hazardowego – jaki stworzyły korporacje -pieniądz stał się celem samym w sobie. Dodajmy, że oczywiście chodzi o pieniądz wirtualny, kreowany w oparciu o najbardziej ryzykowne operacje finansowe. Taki pieniądz, przez znawców zwany rynkiem derywatów, zaczął wpływać na ekonomię. A powinno być na odwrót. To gospodarka kiedyś kształtowała cenę pieniądza. Nie przypadkowo Warren Buffett, znany inwestor i jeden z najbogatszych na świecie ludzi powiedział, że derywaty kiedyś zniszczą świat. Być może ten proces już trwa. Ale to na marginesie.

Najgorsze jest to, że rozmaici „obrońcy człowieka prostego” wmawiają wszystkie te w/w brednie ludziom a ci potem – jak słynni „Oburzeni” – domagają się powrotu gospodarki wręcz marksistowskiej i „społecznie sprawiedliwej”, gdzie każdy będzie miał po równo. Narody wciąż żyją marzeniami, wszak marzenia są piękne, tyle że rzadko się spełniają.

Piotr Szulkin ma sporo racji. Postulaty mięsne za PRL potrafiły nawet przyczyniać się do przetasowań na szczytach władzy w KC PZPR! Dziś postulaty roszczeniowe szarego człowieka, który tęskni za socjalistyczną iluzją, przyczyniają się do rządów oszustów, na tym prostym człowieku żerujących, a za plecami śmiejących mu się prosto w twarz.

Socjalizm zawsze miał piękne hasła. Co z tego, skoro jest to system sprzeczny z wszelką logiką. Dowiodła tego historia: socjalizm udusił się w wyniku własnych sprzeczności, głównie ekonomicznych. Jest to iluzja i miraż, których próby realizacji przynoszą/przyniosły opłakane efekty. Jednak prostego człowieka to nie obchodzi. On domaga się mięsa a reszta może się palić i walić.

To nie kapitalizm odpowiada za polskie problemy: biedę, bezrobocie czy społeczne wykluczenie. System – jakikolwiek system – jest tak dobry albo tak zły jak ludzie, którzy go tworzą. Żaden system nie stanowi wartości samej w sobie. A kapitalizm, odkąd powstał, zawsze psuty był przez politykę. I to jest właściwa przyczyna większości naszych problemów. Zresztą, nie tylko naszych. Zaś obserwując to co stało się w USA można śmiało powiedzieć, że tradycyjny model kapitalizmu został zniszczony przez bankierów i służących im polityków. Jednak daremnie tłumaczyć to prostemu człowiekowi. On i tak wie swoje. W tym również kontekście gromy rzucane przez rozmaitych ekonomicznych analfabetów, którzy obecną recesję określają mianem „kryzysu kapitalizmu” bądź „końcem liberalizmu” mogą wywołać jedynie pusty śmiech. Jak może kończyć się coś co obecnie występuje jedynie w akademickich dyskusjach i podręcznikach?

Łukasz Grysiak


3 Responses to Demokracja, kiełbasa i chleb

  1. bobola napisał(a):

    Jak bym slyszal tych entuzjastow komunizmu, ktorzy zapewniali mnie w czasie trwania Obozu Socjalistycznego, ze to na co sie uskarzam to nie jest prawdziwy socjalizm tylko wypaczenia.
    Teraz znowu wedlug p. Grysiaka nie ma prawdziwego kapitalizmu i prawdziwego wolnego rynku tylko wypaczenia wprowadzone przez politykow. A ja tymczasem uwazam, ze o tym jaki jest w praktyce system decyduje elita wladzy i ze wszystko biegnie tak by zycie owej elity bylo przyjemne i dochodowe. Jesli masom nie uda sie zmusic politykow do wprowadzenia prawnych ograniczen owej swobody to oczywiscie z biegiem czasu elita bedzie coraz bogatsza i zadowolona z siebie a masy coraz ubozsze.

  2. Marko napisał(a):

    Panie Grysiak jest tylko jeden system – nazywa sie gospodarczy. Liga Oszustow w zaleznosci od swoich celow psuje go pod roznymi haslami socjalizmu czy kapitalizmu. Socjalizm w wykonaniu oszustow juz padl, teraz ich tzw. kapitalizm wszedl w koncowa faze samodestrukcji. Pytanie co zaoferuja jako kolejna formule na swoje bogacenie sie i trzymanie w ryzach i biedzie globalnej populacji.

  3. pedzio_kamilek napisał(a):

    Bardzo dobry artykuł. Ze wszystkim się zgadzam. Dodam tylko, że obecne kłopoty Unii wynikają własnie z socjalizmu.
    Oczywiście czerwone , europejskie pająki tak łatwo władzy nie oddadzą. Dlatego może dojść do konfliktu w stylu Hitlera, który gdyby nie wywołał wojny to pewnie w 1940-41 byłby wywieziny na taczkach za bankructwo Niemiec (bezsensowne autostrady, zbrojenia, pomniki faszyzmu)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *