Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy Czytaj więcej »

 

Dla Poroszenki interesy z Rosją są ważniejsze niż Ukraina

Portal "Obserwator Finansowy" publikuje interesujący artykuł poświęcony sytuacji na Ukrainie. Król czekolady, a zarazem prezydent Ukrainy Petro Poroszenko przedstawiony jest w nim co najmniej jako hipokryta, prowadzący podwójną grę.

Ten tekst to wyjątek jeśli chodzi o temat Ukrainy w mediach mainstreamowych. Artykuł ukazał się 23 stycznia br. i jak dotąd nie wzbudził większego zainteresowania innych mediów. Jest to zrozumiałe, zważywszy na to, że media głównego nurtu mają zakaz (formalny bądź nie) pisania krytycznie o Ukrainie i ludziach sprawujących w niej obecnie władzę. Czytając opracowanie Michała Kozaka "MFW nieświadomie wspiera oligarchów", można odnieść wrażenie, że na Ukrainie rządzi obecnie gorsza mafia niż ta, która sprawowała władzę przez tzw. Majdanem.

Poniżej przytaczamy obszerne fragmenty tego artykułu:

"Z punktu widzenia rządzących oligarchów żądanie przez MFW podniesienia taryf na gaz jest bardzo korzystne. Zamiast likwidować korupcyjne dziury, przez które według wyliczeń Andersa Aslunda z Instytutu Petersena za czasów Wiktora Janukowycza co rok wyciekało 10 mld dol., można nadal czerpać z nich nielegalne dochody, a ciężar walki z kryzysem przerzucić na coraz bardziej wynędzniałe społeczeństwo, jako winnego wskazując fundusz. A apetyty rządząca ekipa ma niepohamowane. Już w 2014 roku cena gazu dla odbiorców indywidualnych wzrosła dwukrotnie, po tegorocznych podwyżkach gaz miałby kosztować pięć razy więcej niż teraz".

"(...) Rządzący oligarchowie postanowili wykorzystać Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie tylko do napełniania budżetu. Ekipa prezydenta Petra Poroszenki używa MFW, jako pretekstu do nieogłaszania stanu wojny, w jakim napadnięta przez Rosje Ukraina się od wielu miesięcy faktycznie znajduje. Oficjalnie powodem ma być to, że w razie jego ogłoszenia – jak przekonuje otoczenie prezydenta – fundusz wstrzyma pomoc finansową dla Ukrainy. Dlaczego miałby to zrobić i czym z punktu widzenia MFW miałby się różnić stan wojny faktycznej od stanu wojny oficjalnej, ani Poroszenko, ani jego ekipa nawet nie próbują wyjaśniać. Zapewne byłoby to niezwykle trudne, tym bardziej że w statucie MFW o wojnie mowa jest tylko raz i to nie wprost, tylko pośrednio (we fragmencie poświęconym immunitetowi funkcjonariuszy funduszu w zakresie obowiązków wojskowych).

Tymczasem wydaje się, że odpowiedź jest bardzo prosta. Wprowadzenie stanu wojny przecięłoby możliwość prowadzenia przez ludzi rządzącej ekipy (w tym przez firmy należące do Poroszenki) biznesów z Rosją. Wprowadzenie na objętych stanem wojny terenach tymczasowej administracji wojskowej zrujnowałoby wypracowane przez lata systemy korupcyjnych powiązań, które pozwalają wyprowadzać z budżetu miliardy dolarów. Z punktu widzenia interesów gospodarczych rządzących oligarchów byłoby to o wiele gorsze niż niewpływająca na ich portfele i ograniczona terytorialnie wojna. I nie zmienia tego to, że w razie ogłoszenia stanu wojny po niemal roku od rozpoczęcia agresji powstałoby wreszcie jednolite centrum dowodzenia działaniami wojennymi, a w efekcie najprawdopodobniej spadłyby też ponoszone w walkach straty w ludziach. Życie żołnierzy, a w szczególności ochotników postrzeganych przez oligarchów na Ukrainie jako najpoważniejsze zagrożenie dla starego systemu, nadal jest mniej warte niż pieniądze, jakie może zarobić na chaosie rządząca ekipa. MFW zaś – nawet tego nie podejrzewając – stał się gwarantem zachowania w Ukrainie korupcyjnego systemu".

"(...) Działania władz coraz bardziej irytują Ukraińców. I trudno się dziwić, skoro w czasie, gdy prezydent Petro Poroszenko apeluje na forum międzynarodowym o ostrą reakcję na rosyjską agresję i aneksję Krymu, oligarcha Petro Poroszenko, właściciel koncernu cukierniczego Roshen, zarabia kolejne miliony dolarów na kolaboracji z okupantem. Jak się ostatnio okazało, sklepy w stolicy Krymu Symferopolu pełne są słodyczy produkowanych przez fabryki Roshenu działające w rosyjskim Lipiecku.

Z punktu widzenia ukraińskiego prawa wprowadzenie ich przez należący do prezydenta koncern z Rosji na terytorium okupowanego Krymu z pominięciem ukraińskiego urzędu celnego jest zwyczajną kontrabandą uszczuplającą wpływy budżetowe. A wszystko to w momencie, gdy władze wymagają by obywatele „w obliczu wojny” tenże budżet ze swoich pustych kieszeni napełniali. Zamiast dbać o zwiększanie liczby miejsc pracy na ogarniętej katastrofą gospodarczą Ukrainie, Roshen zapowiedział rozbudowę mocy produkcyjnych na terenie Rosji, uruchomienie tam produkcji waflowych rurek w polewie czekoladowej i związane z tym zwiększenie zatrudnienia. Podatki ze zwiększonej produkcji trafią więc do rosyjskiego budżetu, który będzie mógł dzięki nim finansować agresję przeciwko Ukrainie".

"(...) – Można odnieść wrażenie, że premier Arsenij Jaceniuk i szefowa banku centralnego Natalia Gontariewa uważają, że u nas istnieje tylko sektor finansowy, że cała nasz gospodarka, to jeden system bankowy. Ukrainie przy takim podejściu grozi nowy wybuch socjalny. Ludzie po prostu nie mają z czego płacić – uważa Ołeksandr Honczarow, dyrektor Instytutu Rozwoju Gospodarki Ukrainy".

"(...) Według sondażu przeprowadzonego równolegle przez Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii aż 43 proc. Ukraińców, o 1 proc. więcej niż w apogeum protestu Euromajdanu, jest gotowych uczestniczyć w proteście. Widać już zresztą pierwsze oznaki zbliżającej się burzy. Pod hasłami „Dość robienia biznesów na krwi żołnierzy” aktywiści Automajdanu rozpoczęli akcję nawoływania do bojkotu wyrobów należącego do Petra Poroszenki koncernu Roshen, mnożą się też ataki na sklepy firmowe prezydenckiego koncernu.

Jeśli na Ukrainie dojdzie do nowej rewolucji, niewątpliwie bedzie ona na rękę Kremlowi, jednak wina za nią obciążać będzie w pierwszym rzędzie nie mitycznych „agentów Putina”, tylko nadal przedkładających interes prywatny nad państwowy oligarchów i nierozumiejących ukraińskiej specyfiki funkcjonariuszy MFW, którzy im pomagają".

W


One Response to Dla Poroszenki interesy z Rosją są ważniejsze niż Ukraina

  1. mirek napisał(a):

    „…MFW zaś – nawet tego nie podejrzewając – stał się gwarantem zachowania w Ukrainie korupcyjnego systemu”…” – tutaj autor ,albo zgrzeszył dziecięcą naiwnością , albo klayscznie rżenie głupa . Panowie z MFW są o wiele większego kalibru bandytami od jakichś tam Poroszenków i doskonale wiedzą , co robią .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *