Nadzieja i krytycyzm

Z wielką nadzieją sięgnąłem po książkę Grzegorza Malinowskiego >>Nierówności i wzrost gospodarczy<<, jako że tytuł wielce obiecujący, a tematyka bliska moim zainteresowaniom Czytaj więcej »

 

Dlaczego nie warto oszczędzać w żadnej walucie

Złotówka, dolar amerykański, euro, funt brytyjski, japoński jen, chiński juan – żadne z tych walut ani jakiekolwiek inne nie są bezpieczne i nie warto w nich oszczędzać.



Poprzez oszczędzanie rozumiem długoterminowe zabezpieczenie finansowe na przyszłość. Jeśli jakiś inwestor, a raczej trader zarabia na zmianach kursu par walutowych to co innego. My tu mówimy o oszczędzaniu, czyli trzymaniu oszczędności na koncie bankowym lub pod materacem naszego wygodnego łóżka w cyferkach czy papierkach zwanych walutami. Wyżej wymieniony trader też powinien zwrócić uwagę na zabezpieczenie swoich zarobków na przyszłość, jak każdy inny człowiek, który za swoją pracę otrzymuje owe cyferki i papierki.

Te cyferki i papierki to waluta, a nie pieniądz…

W Twoim obecnym rozumieniu między walutą i pieniądzem stawiasz zapewne znak równości, ale muszę cię rozczarować, ponieważ to dwie odrębne sprawy.

Spójrz na poniższą tabelę, która podsumowuje wszystkie cechy waluty i pieniądza:

Jak widzisz różnica jest niewielka. Pieniądz może być walutą, ale odwrotnie już nie. Waluta to prawie pieniądz, ale jak wiemy ze starej reklamy pewnego piwa prawie robi wielką różnicę. Rzeczywiście tak jest. Już w starożytności słynny filozof Arystoteles zwracał uwagę na to, iż prawdziwy pieniądz musi przechowywać wartość.

Różne waluty w naszej historii próbowały zostać pieniądzem, muszle, ozdoby, papier itd., ale tylko dwa metale szlachetne złoto i srebro w pełni spełniają  powyższe cechy pieniądza. Przede wszystkim tą najważniejszą – przechowywanie wartości. Dlatego w czasie wszystkich kryzysów finansowych w historii chroniły siłę nabywczą ludzi, którzy je posiadali. Prawo Kopernika-Greshama, gorszy pieniądz wypiera ten lepszy, który jest przechowywany na przyszłość.

Najpierw Grecy potem Rzymianie i średniowieczne królestwa zaczęły niszczyć wartość pieniądza, zamieniając go w zwykłą walutę poprzez obniżanie zawartości kruszcu oraz mieszanie złotych i srebrnych monet z miedzią. Później pojawiły się banknoty, które były odzwierciedleniem stojącego za nimi złota. W końcu w 1971 r. ówczesny prezydent USA Richard Nixon zerwał ze standardem złota, odcinając wartość od dolara i reszty walut, które zostały z nim powiązane kursami.

Wszystkie oficjalne waluty na świecie działają w obecnym systemie finansowym i są prawnymi środkami płatniczymi emitowanymi przez banki centralne z nakazu rządowego. Ich produkcja opiera się na wytwarzaniu ogromnego długu. Cały system utrzymuje się tylko na naszym zaufaniu do cyferek na koncie i papierków w portfelu.

Właśnie w tym tkwi problem, że obecne waluty nie mają nic wspólnego z pieniądzem i przysparzają nam więcej kłopotów niż korzyści. Bezpieczna waluta to mit!

Bezpieczną walutą określa się taką, która zachowuje mniej więcej stałą siłę nabywczą i stabilny kurs. Przez lata różne waluty pełniły taką rolę, w czasach PRLu w Polsce ludzie wybierali dolara, kiedy złotówka była pod wpływem hiperinflacji. Później nastał czas marki niemieckiej i euro na samym początku istnienia. Ostatnio prym wiodły frank szwajcarski i japoński jen wśród najbezpieczniejszych walut świata, po które chętnie sięgali Polacy i inne nacje.

Dziś dolar znacząco słabnie, marka niemiecka nie istnieje, euro okazało się zamkiem z piasku, a frank szwajcarski i jen japoński za sprawą interwencji banków centralnych straciły swoją pozycję bezpiecznych walut.

Dlaczego tak jest? Z powodu wojny, ale nie interwencji militarnej tylko monetarnej.

Dzisiejszy system finansowy oparty na pustych walutach bez pokrycia i ogromnym długu zmusza wszystkich jego uczestników do tzw. Wojen Walutowych. Dziś mocarstwa nie walczą ze sobą na froncie. Zaniżają kursy swoich walut, aby to ich towary zalewały światowe rynki.

Robią to prowadząc luźną politykę monetarną, czyli drukując walutę i obniżając stopy procentowe, stymulując w ten sposób sztuczny wzrost gospodarczy na podupadającej gospodarce.

Początek kryzysu w 2008 r. pokazał wszystkim, że obecny system finansowy jest poważnie zagrożony. Zamiast realnie rozwiązywać problemy to bankierzy i politycy zamietli je pod dywan wzmagając sztuczny wzrost. Cały system finansowy jest oparty głównie na naszym zaufaniu i rosnącym długu, który wkrótce doprowadzi do jego ruiny.

Zaufanie jest tu kluczowym elementem, bo już teraz powoli się wyczerpuje. Spójrzmy choćby na sytuację z bankami cypryjskimi, gdzie obywatele byli zmuszeni zapłacić własnymi oszczędnościami za błędy popełnione przez bankierów i polityków.

Podsumujmy to wszystko. Nasz obecny system finansowy nie ma żadnej solidnej podstawy. Mamy puste waluty produkowane w oparciu o dług, które funkcjonują pod nakazem prawnym. Kiedyś zabezpieczenie stanowiło złoto czy srebro zapewniając bezpieczeństwo i wartość systemowi. Po płynnym wyeliminowaniu tego czynnika włodarze monetarni i polityczni liczą na to, że wszystko się jakoś utrzyma działając jedynie na naszym zaufaniu.

Niestety to jest ekonomicznie nie możliwe, jak i nasze zaufanie już więcej tego nie wytrzyma. Zwykli ludzi tracą na tym całym kryzysie najwięcej i mają już tego po prostu dość. Do tego ciągłe dodrukowywanie obniża wartość poszczególnych walut, które są już coraz bliżej nominalnej wartości równej zeru.

Właśnie dlatego nie warto oszczędzać w walutach i coraz więcej ludzi stawia na realizm względem iluzji pieniądza z jaką mamy dziś do czynienia. Oni wybierają złoto, srebro, ziemię, nieruchomości, wino i inne realne aktywa, na których realnie zaoszczędzą i mogą się wzbogacić.

Czasy się zmieniają, pogoń za iluzorycznym pieniądzem zwalnia. Teraz liczą się prawdziwe aktywa w ręku. Oczywiście zarabiać trzeba i póki co posługiwać się środkami płatniczymi, ale tylko jeśli chodzi o bieżące potrzeby. Oszczędzanie w walutach mija się z celem.

W takim przypadku warto brać przykład z takich ludzi jak mój znajomy Vernon Adkison. Znany na Alasce inwestor i przedsiębiorca. Właściciel kilku pogłębiarek, które wydobywają złoto z morza Beringa. Mogłeś go zobaczyć w serialu dokumentalnym „Morze Złota” na Discovery, który pokazuje jego zmagania.

Zainwestował całą swoją emeryturę w wysokości ponad 500 tys. dolarów, aby wydobywać złoto i trzymać w nim swoje oszczędności. Nie w dolarach, nie w euro, frankach, juanach, ale w złocie. On dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że aby zapewnić dobrą przyszłość sobie, swojej żonie i małej córce Chloe musi oszczędzać z głową.

Michał Wróblewski

Michał Wróblewski jest inwestorem, autorem książki „Zadbaj o Swoją Finansową Przyszłość Inwestując w Złoto i Srebro”, przedsiębiorcą. Pisuje m.in. do serwisów „Transfer Bogactwa”, „Golden Times”, „OnetBiznes”, „Puls Biznesu” „wGospodarce” i innych.

Foto.: ceoworld.biz


2 Responses to Dlaczego nie warto oszczędzać w żadnej walucie

  1. Marko napisał(a):

    Fakty sa jednak inne Panie Wroblewski. Przede wszystkim bankstrzey nie popelnili zadnych bledow tylko przyjeli takie rozwiazania celowo. Maja w tym swoj wielki interes. Miedzy nimi nie ma wojny, bo o wszystkim decyduje kilku oszustow na szczycie piramidy a reszta to ich pionki. Taki np. Tuskomatol, Janusz z penisem czy Kaczor w PRL bis. Albo Putin Romanov Hohenzllern, ktory gra Frau Ferkel a ona tanczy wg jego spiewki. Np. zaimportowala na jego prykaz 100 tys. ruskich do stolicy DE. Ch.. wie po co. Nieprawda jest ze dzisiejszy system finansowy jest oparty na walutach bez pokrycia. Gdyby tak bylo mielibysmy gigantyczna inflacje w skali kosmosu Panie Wroblewski. A nie mamy. Waluta ma jak najbardziej pokrycie w towarze i uslugach, ale jej miliardowy dodruk czy generowanie w PC dotyczy wylacznie tzw. rynku inwestycyjnego i sluzy banksterom do wykupywania majatku trwalego roznych krajow. Np. kupia sobie KGHM w Lubinie z „powietrza”. Wystarczym, ze powiedza, ze chca i zaplaca za niego iles tam (co i tak nie stanie sie faktem). Poza tym po co oszczedzac? Ilu idiotow przez cale zycie chowalo cos do skarpety, nic nie uzylo, nigdzie nie bylo, umarlo i potem ktos to w try miga roztrwonil? Oszczedzanie w panskim pojeciu to nieporozumienie i bzdura. Jesli juz mamy oszczedzac to poprzez sensowne rozwiazania gospodarcze i wlasciwy podzial dobr & uslug miedzy obywateli-udzialowcow panstwa-firmy. Mozna – jak ktos chce – bunkrowac konserwy z mielonka i papier WC, bo w razie zadymy mozna z tego skorzystac. A co da panu np 10 ha laki jako oszczednosc? Albo 3 km zlotego lancuszka? No chyba, zeby sie pan na nim w razie czego powiesic. Sorry, ale panskie teorie sa psu na bude warte. Jak wszystko co ma kapitalistyczny zapaszek…Jak dla mnie dorabia pan fakty pod wlasne teorie.

  2. rifox napisał(a):

    „Waluta ma jak najbardziej pokrycie w towarze i uslugach” … oj ktoś tu ma straszne luki w edukacji.. :/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *