Grzegorz Braun: Masoneria – cudowne dziecko protestantyzmu

Braun: Reformacja protestancka dokonała spustoszenia, po czym na plac budowy wjechały buldożery innej firmy - jakobini, bolszewicy, masoneria... Czytaj więcej »

 

Domki z kart, czyli jak państwo stworzyło iluzję bogactwa

Ekonomia to skomplikowana materia, ale nie dlatego, że jest wynikiem komplikujących ją praw naturalnych. Problemem są konkurujące punkty widzenia okopane w  bastionach własnych teorii, czyli ludzie. Bez tego większość debat ekonomistów mogłaby zakończyć się już ze 100 lat temu. Cytując niedocenionego, a w Polsce niemal nieznanego,  F. Bastiata: „what is seen and what is not seen” – jest ciągle aktualne. Dwóch ekonomistów z jednej przesłanki może wyciągnąć dwa różne wnioski. I już mamy o czym dyskutować.

What is not seen by Daniel Gross?

Cynglem uruchamiającym sekwencję zdarzeń, które spowodowały, że piszę ten felieton była odpowiedź Sheldona Richmana udzielona na pytanie w wywiadzie dla Parkietu. Pytanie dotyczyło przyczyn kryzysu, a w odpowiedzi pojawiły się między innymi trzy magiczne wyrazy – Community Reinvestment Act (CRA). I stało się, chociaż to nie ja pociągnąłem za cyngiel. Ostatecznie w sprawę został wmieszany artykuł Daniela Grossa z magazynu „Slate”(1). Daniel Gross twierdzi, że republikanie są w błędzie zrzucając winę za kryzys na kredyty wspierane państwowymi regulacjami. Tylko czy dostrzega wszystkie aspekty sprawy? Czy widzi cały rynek?

Kończąc wstęp chciałem jeszcze zaznaczyć – po pierwsze, nie piszę tego felietonu (ani innych) w pracy – to informacja dla szefa. Po drugie, nie udało mi się dotrzymać obietnicy złożonej trzem kolegom siedzącym przy długim stole w piątkowe (deszczowe) popołudnie. Obiecałem, że na ten felieton (wówczas to miała być riposta) przeznaczę jakieś 20 minut. Trudno …

CRA?

Z władzą jest tak, że chce dobrze, ale wychodzi jak zawsze. Amerykańska ustawa Community Reinvestment Act została uchwalona w 1977 roku na fali krytyki banków, które to niby dyskryminowały dostęp do kredytów klientów z przeciętnymi i niskimi dochodami. Przy okazji wmieszane zostały mniejszości, ale mało kto zauważył, że nie chodziło o dyskryminację z powodu konkretnych cech (rasa, niechęć do mieszkańców jakiejś dzielnicy itp.) tylko z powodu niskiej zdolności i wiarygodności kredytowej. Ustawa zmusiła banki i kasy oszczędnościowe do zapewnienia finansowania potrzeb lokalnych społeczności ze wszystkich segmentów dochodowych, nacji reprezentatywnych dla danej społeczności itd. Skoro banki przyjmują depozyty od lokalnej społeczności to niech też udzielają im kredytów, proste. Poprzez „Federal financial supervisory agencies”, czyli agencje nadzorujące takie jak: Federal Reserve System, Office of the Comptroller of the Currency, Federal Deposit Insurance Corporation (FDIC), Office of Thrift Supervision (OTS) “zachęcono” banki do udzielania kredytów, których w normalnej sytuacji nie udzieliłyby. Zachętą była ocena (rating) zgodności banków z nowymi wymaganiami, co miało kluczowe znaczenie przy udzielaniu zezwoleń na otwieranie oddziałów, czy też fuzje i przejęcia.

http://www.institutionaladvisors.com

Rys. http://www.institutionaladvisors.com

Poniżej jeden z początkowych paragrafów regulacji CRA (2), podkreślenia moje:

“SEC. 802. (a) The Congress finds that–

(1) regulated financial institutions are required by law to demonstrate that their deposit facilities serve the convenience and needs of the communities in which they are chartered to do business;

(2) the convenience and needs of communities include the need for credit services as well as deposit services; and

(3) regulated financial institutions have continuing and affirmative obligation to help meet the credit needs of the local communities in which they are chartered.

(b) It is the purpose of this title to require each appropriate Federal financial supervisory agency to use its authority when examining financial institutions, to encourage such institutions to help meet the credit needs of the local communities in which they are chartered consistent with the safe and sound operation of such institutions.”

Regulacje CRA (lub powiązane) były kilka razy modyfikowane. W 1989 roku zwiększono kontrolę nad bankami, wprowadzając zasadę publikowania ratingów. W międzyczasie (1992) zobowiązano ustawowo Fannie Mae oraz Freddie Mac do nabywania i sekurytyzowania pewnego procentu łatwo dostępnych kredytów hipotecznych. W 1994 uchwalono ustawę, która wymieniała rating CRA jako jeden z warunków do przyznania zezwolenia na otworzenie oddziału w innym stanie. W 1999 roku zniesiono ustawę Glass-Steagala, która w 1933 rozdzieliła bankowość inwestycyjną od komercyjnej. Dzięki temu można było w jednej grupie ponownie łączyć te działalności plus ubezpieczenia. Był to moment kiedy republikański senator Phil Gramm (w latach 1995-2000 przewodniczący senackiej komisji ds. bankowości) próbował ograniczyć działanie CRA na banki, ale ostatecznie pod wpływem administracji Clintona (czyli demokratów, których elektorat był głównym beneficjentem CRA) przyjęto poprawkę zakładającą, że jakiekolwiek połączenie w ramach holdingu nie zostanie zaakceptowane, jeżeli bank wchodzący w jego skład otrzyma niesatysfakcjonujący rating. To samo dotyczyło możliwości rozpoczęcia działania w nowym obszarze biznesowym. Ustalono również, że Kongres otrzyma od FEDu raport dotyczący dochodowości oraz stopy niespłaconych kredytów udzielanych w związku z CRA. Powyższe zmiany znalazły się w ustawie Gramm-Leach-Bliley. W 2005 roku OTS obniżyło wymagania CRA w stosunku do kas oszczędnościowych (w zakresie kalkulowania ratingu), co zostało oprotestowane przez demokratów. Podobne zmiany wprowadziły pozostałe agencje nadzorujące. W 2007 roku dokonano dalszego ujednolicenia standardów nakładanych przez agencje.

CRA ma zagorzałych zwolenników jak i przeciwników. Lawrence White ze Stern School of Business dokonał jednego z lepszych podsumowań idei stojących za CRA – dostępne na stronie FED of San Francisco (3): „Good Goals, Flawed Concept”. Lista zarzutów/ pytań jest istotna:

  1. Z jakiegoś powodu banki nie chcą wykorzystać okazji do zarobienia pieniędzy mimo istniejącego potencjału? Wolą drenować lokalne społeczności z depozytów i udzielać kredytów gdzie indziej? – to by oznaczało, że banki notorycznie się mylą w ocenie potencjału swoich klientów.
  2. Jeżeli kredyty nie będą opłacalne, wówczas banki będą ponosiły straty, chyba, że zarobią ekstra marże na innych operacjach/produktach, a jeżeli nie, to i tak działalność kredytowa będzie się kurczyła (możliwość ponoszenia strat  jest ograniczona).
  3. Dlaczego nakładać tylko na banki i kasy oszczędnościowe zobowiązanie do udzielania kredytów lokalnym społecznościom? – można znaleźć tylko takie usprawiedliwienie: banki są ważne ponieważ posiadają ochronę depozytów (poprzez FDIC), co jest istotne dla zwykłych klientów, laików – a dla samego systemu bankowego minimalizuje ryzyko „runu” na bank (co jak wiemy jest sprokurowane wadą obecnego systemu opartego na rezerwie cząstkowej).
  4. Ograniczenia regulacyjne mogą powodować ograniczenie konkurencji, które odbijają się na zwiększonym koszcie i rzeczywistym braku wyboru dla klienta.

Przechodząc do sedna, mimo krytyki przesłanek CRA,  Lawrence White stwierdza, że nie widzi podstaw do obciążenia CRA winą za kryzys subprime, ponieważ większość ekspozycji kredytowych ostatniej dekady powstała w księgach banków hipotecznych a nie kas oszczędnościowych i banków podlegających pod CRA. Ponadto problem ujawnił się głównie poprzez papiery, którymi obracały banki inwestycyjne (Lehman, Morgan Stanley) oraz ubezpieczyciele (AIG). Inny badacz tematu, wspierający CRA – Michael Barr (też dostępny na stronie FED of San Francisco) – uznał nawet, że CRA sprzyja konkurencji, pozwala pokonać niedoskonałości rynku, oraz uwaga: zwiększa płynność rynku poprzez generowanie wielkich portfeli zdywersyfikowanych kredytów. Trudno się z tym nie zgodzić, przecież lepiej mieć 1000 kredytów niż 10. Tylko czy ryzyko było dostatecznie zdywersyfikowane? Nawet zakładając, że banki podlegające CRA posiadały lepszą wiedzę ekspercką niż banki hipoteczne nie podlegające CRA (i poniosły niższe ryzyko), można wskazać, dlaczego ryzyko regulacji CRA mogło zmaterializować się w większości poza portfelami banków podlegających pod CRA, ale z winy CRA.

Pomiędzy 1993 a 1999 rokiem banki podlegające pod CRA udzieliły kredytów na kwotę 800 mld $ (za M.Barr), był to najszybciej rosnący segment. Banki podlegające CRA miały  25-28% udział w całym rynku hipotecznym, tak więc pozostali gracze mieli większy udział.

Nie bez znaczenia dla akcji kredytowej była sytuacja gospodarcza oraz zwiększona dostępność kredytów sponsorowanych przez agencje. Nowe typy kredytów – na zmiennej stopie, o modyfikowanej amortyzacji, lub też okresowo obniżonych odsetkach też oczywiście miały wpływ na szybki wzrost rynku. Z badań FED (4) – tych dla Kongresu – wynikało, że kredyty udzielane w ramach CRA były dochodowe. Tylko z tym badaniem dla Kongresu jest jeden problem. Wysłano ankiety do 500 największych firm (co stanowiło 70% rynku CRA, mierzone wolumenem), ale odpowiedzi nadeszły ze 143 (40-55% rynku) mimo, że ankieta była podobnież poparta kilkoma motywującymi zdaniami od samego Alana G. Zapewne maruderzy nie kwapili się z odpowiedzią. Wynik badania pokazał, że banki generalnie nie analizowały oddzielnie zachowania się portfela i dochodowości kredytów udzielanych w ramach CRA. Co więcej, około połowy banków nie przysłało ilościowych informacji nt. zachowania się portfela, a mniej niż 1/4 respondentów przekazała ilościowe informacje nt. rentowności.

Kredyty udzielane w ramach CRA nie były tanie. Jeden wątek wspomniany przez M. Barra jest zastanawiający. Koszty zgodności (compliance) z CRA ponoszone przez banki były pozornie niskie. Zależy jak się to pokaże. Dla banków o średnim saldzie aktywów 216 mln $, średni koszt roczny na pracownika wynosił (za M. Barr – badanie Independent Community Bankers of America, 2002) 84.000 $ co daje 0,039% aktywów na pracownika (dla banków o średnich aktywach 666 mln $, 115.000 $ na pracownika). I teraz pytanie, czy to mało? Raczej nie. Podliczmy wersję minimalistyczną takiego banku. Zatrudnienie: 2  informatyków, 2 osoby zarządu, 1 asystentka zarządu, 2 osoby w  księgowości, 3 doradców klienta – razem 10 osób, chociaż trudno uwierzyć w tak okrojony skład. Koszt compliance jak nic 0,39% portfela. A koszty trzeba czymś pokryć.

Marża kredytowa nie była wcale niska, chociaż cały koszt kredytu był niski z powodu niskich stóp procentowych. Całkiem niezła marża na subprime, pozytywne ratingi ryzyka oraz możliwość generowania dużych wolumenów przyciągała banki hipoteczne i pozostałych graczy. No i oczywiście tym wszystkim można było jeszcze poobracać…do czasu.

Danel Gross twierdzi: “lending money to poor people and minorities isn’t inherently risky. There’s plenty of evidence that in fact it’s not that risky at all. That’s what we’ve learned from several decades of microlending programs, at home and abroad, with their very high repayment rates”.Czy kredyty hipoteczne można porównać do mikropożyczek?? Generalnie wszystko trzeba robić z głową. A tak na marginesie D. Gross jest żurnalistą. Jeżeli zrobiłby błąd w takiej książce jak wydana w Polsce „Forbes o największych sukcesach w świecie biznesu”, to nikt nie poniesie straty, bo opisuje tylko historię. Książkę oczywiście polecam.

Gdyby nie regulacje państwa, które stworzyło pewien segment do którego biznes nie garnął się dobrowolnie, rynek hipoteczny w USA wyglądałby dzisiaj inaczej. Firmy spoza CRA, działające na rynku kredytów hipotecznych, zaczęły konkurować również o segment kredytów dla średnio i nisko zarabiających. I ostatecznie nie miało znaczenia czy podlegały pod CRA czy nie, bo był biznes do zrobienia (tak jak wcześniej wspomniano wspierany przez Fannie Mae i Freddie Mac). W pędzie za transakcjami pozostawiono w tyle kwestie ryzyka. Innymi słowy CRA przyczyniło się do obniżenia standardów w całej branży.

W 2003 roku zostało opublikowane przez nowojorski FED podsumowanie 25 lat istnienia CRA (5). Jasno stwierdzono, że biznes firm podlegających pod CRA kurczy się na rzecz pozostałych uczestników – z 36,1% w 1993 do 29,5% w 2000. I dalej – CRA zwiększył możliwości pożyczkowe całego sektora: „The changing industry structure, along with the fact that over time the CRA may have expanded the capacity of all industry players to serve lower income borrowers, has eroded CRA regulated entities’ lead in the conventional prime home purchase market”. I to był chyba moment na wyjście z tego program.

kryzys_02

Kredytowanie w ramach CRA sztucznie stworzyło popyt ze strony klientów którzy jako jedyne trwałe zabezpieczenie mogli przedstawić wpis na hipotece. Wydawało się to wystarczającym zabezpieczeniem dopóki popyt („szaleństwo tłumów” – ukłony dla Ch. Mackay’a) windował ceny. W momencie wyczerpania się możliwości popytowych, zatrzymania i spadku cen, piramida zatrzęsła się w posadach. Odtąd hipoteka straciła status pewnego zabezpieczenia, a na możliwość spłaty z dochodów klientów trudno jest liczyć ponieważ: a) z definicji byli i są mniej wiarygodni finansowo, b) ich status materialny się pogarsza (bezrobocie, zwijająca się gospodarka). Istotnym elementem słabości zabezpieczeń w takiej sytuacji są przepisy, pozwalające (racjonalnie działającym) wierzycielom odnieść do banku klucze.

Ponadto,  niezaprzeczalny jest wpływ CRA na wyższe segmenty samego rynku. Nie wolno zapominać –  klient na rynku nieruchomości nie zostaje cały czas w tym samym miejscu. Człowiek chce zawsze poprawiać swój standard życia. Rynek jest stymulowany przez państwo u podstaw (przeciętnie i mało zarabiający) a fale interwencji przenoszą się na inne segmenty (poza stymulowane przez CRA). Ludzie zaczynają wierzyć w to, że stać ich na więcej – państwowe zachęty tylko tę wiarę podtrzymują. Jeżeli zarabiają coraz więcej, a wartość ich portfeli giełdowych i domów idzie w górę, to jest bosko. Szukają większego lub drugiego domu. Obywatel idzie jak po drabinie (a przynajmniej tak by działał – Human Action!), a tu łaskawe państwo proponuje mu windę, czyli drogę na skróty. Iluzję bogactwa jak kto woli. Ciekawe, czy razem z kryzysem odejdzie w zapomnienie mit, że każdej rodzinie należy się dom? Sprawdzałem niedawno na stronie Fannie Mae opis programu ”MyCommunityMortgage” i czytam: „Flexibility on credit histories, nontraditional credit accepted (LTV up to 95%), Interest-only options, 40-year terms…”

Damian Kot

(1) http://www.slate.com/id/2201641/pagenum/all/%23page_start
(2) http://www.fdic.gov/regulations/laws/rules/6500-2515.html#6500hcda1977
(3) http://www.frbsf.org/publications/community/cra/index.html
(4) http://www.federalreserve.gov/boarddocs/surveys/craloansurvey/summary2000.pdf
(5) http://www.newyorkfed.org/research/epr/03v09n2/0306apga.pdf


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *