Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy Czytaj więcej »

 

Droga do zniewolenia jest krótka i prosta

Polska z całą pewnością znajduje się na drodze do gospodarczego zniewolenia. Jednak moim zdaniem ostatnie słowo nie pasuje do wypowiedzi. Zastąpiłbym je frazą „gospodarczy dyktat”. Zniewolenie jest całkowitym odcięciem możliwości swobodnego działania w gospodarce (a właściwie pozostawieniem go pod „kontrolą” wolnego rynku), ale w obecnej sytuacji instytucje dyktujące nam nasze działania będą chciały zachować złudzenie utrzymywania kontroli nad gospodarką przez Polskę.



Dlaczego? Bo wiedzą, że sytuacja kompletnego przejęcia sterowania gospodarką Polski wywoła ogólnoświatową reakcję, oczywiście potępiającą ją. Proces wchłaniania polskiej gospodarki przez instytucje trzecie jest rozłożony w czasie i w taki sposób, by nie wzbudzał podejrzeń i związanych z tym nieścisłości. Jednego możemy być pewni – proces ten ruszył i z pewnością będzie się pogłębiał. Jedynym czynnikiem pozwalającym wrócić do normalnego stanu rzeczy będzie powrotne przejęcie władzy nad naszą gospodarką.

By odpowiedzieć na pytanie, jak to zrobić, należy przede wszystkim postawić pytanie, co to są za instytucje? Odpowiedź jest bardzo prosta: Unia Europejska (a właściwie Komisja Europejska, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny – tzw. Trojka) oraz wszelkie organizacje ogólnoświatowe. Największe zagrożenie grozi nam od strony UE z prostych powodów. Po pierwsze, jako kraj członkowski tej organizacji, Polska przekazuje wszelkie informacje Brukseli i tym samym wiedzą oni doskonale, co u nas w trawie piszczy. Ponadto jesteśmy zobligowani do podporządkowania się decyzjom Komisji Europejskiej we wszelkich sprawach, nie tyko gospodarczych, ponieważ prawo europejskie jest ponad prawem narodowym. Po trzecie, ogólnie panujący kryzys spowodował napiętą sytuację w samej UE, ponieważ wyszło na jaw, że Trojka nie potrafi zapanować nad szalejącym kryzysem. Eurokraci z Brukseli są przekonani (co oczywiście jest ich błędem), że tylko poprzez skupienie wszystkich podmiotów gospodarczych w jednym ręku spowoduje się tak bardzo oczekiwany wzrost koniunktury. A ostatnim, moim zdaniem mniej ważnym argumentem, są osobiste zażyłości premiera Tuska, który chce stanąć na czele zjednoczonej Europy i w tym celu podporządkowuje się wszystkim decyzjom i nie próbuje przeciwko nim nawet protestować, choć wydaje mi się, że doskonale wie, czym to się skończy.

Wrócę jeszcze do trzeciego mojego argumentu. Unia Europejska prowadzi jak najbardziej politykę socjalizmu gospodarczego, mimo iż uchodzi w oczach przeciętnego Kowalskiego za ostoję kapitalizmu. Nie wierzę, żeby przywódcy Trojki byli aż takimi ignorantami i sami wierzyli w to, co próbują sobą reprezentować. Trudno nie dostrzegać w UE chęci stworzenia Europy federacyjnej (takiej, o której marzył Adenauer), na co inne kraje, zwłaszcza te spoza Eurolandu, reagują sceptycznie. Hayek w „Konstytucji wolności” napisał, że „całkowity monopol zatrudnienia (…) w państwie w pełni socjalistycznym (…) wiązałby się z nieograniczoną władzą przymusu.” I to właśnie ten przymus jest przyczyną zaostrzającego się kryzysu w Europie! Nie mam tu na myśli akurat monopolu zatrudnienia, ale monopol zarządzania gospodarką. Czegoś takiego jak „zarządzanie gospodarką” nie powinno być w ogóle! Cytując Smitha, „niewidzialna ręka rynku” sama potrafi sobą zarządzać. Co więcej, umiejętnie i samodzielnie ureguluje popyt i podaż, bez robienia tego na siłę przez państwo. Dlaczego ceny niektórych produktów maleją, a innym razem rosną? Ponieważ to zależy od obecnej sytuacji tego dobra na rynku. Im jest go więcej, tym cena spada, im jest go mniej, tym rośnie. Ingerencja w wolny rynek jest zbrodnią przeciwko wolności, która de facto zabija także państwo! Takie działanie powoduje napięcia społeczne i wzrost niezadowolenia wśród ludzi, co negatywnie odbija się na stanie kraju, co zresztą obserwujemy w dzisiejszych czasach.

Skoro mamy wyjaśnione przyczyny, to w takim razie wróćmy do drogi ku zniewoleniu. Jak ona wygląda i jak przebiegała? Podstawowym krokiem było w ogóle przystąpienie do Unii Europejskiej. Wszelkie traktaty akcesyjny były podpisywane przez socjalistów z SLD na czele z Leszkiem Millerem (który czasami bywał liberałem – obniżał przecież podatki), więc takie postępowanie nie powinno dziwić. Dlaczego zatem inne rządy nie obrały strategii wycofującej nas z tej organizacji? Ponieważ same stały się euroentuzjastami i uwierzyły, że naprawdę można zrobić coś dobrego. Część osób, które polemizują z moimi słowami dot. UE i jej polityki twierdzi, że przecież w 2004 r. nie można było przewidzieć, że Unia będzie podążała w takim kierunku. Owszem, było można. I to z daleka śmierdziało! UE od początku wydaje się być postadenauerowskim (federacyjnym) tworem, który dąży do utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy. Takie postępowanie jak najbardziej spowodowałoby sprzeciw innych krajów (co zresztą teraz robi) i doprowadza do pęknięć w UE.

Nie będę tutaj rozpisywał się nad pojedynczymi szczegółami, ponieważ są one konsekwencją ciągłego poszerzania swoich wpływów ludzi z Brukseli. Jednak nie mogę nie napisać o najważniejszej dla nas rzeczy, która wciągnęła nas w tę ogromną spiralę, z której trudno nam będzie kiedykolwiek wyjść. Mam na myśli Traktat lizboński. Wystarczy spojrzeć już na same jego postanowienia, by przekonać się, z czym mamy do czynienia. Wspólna polityka handlowa, wspólny rynek, funkcjonowanie rynku wewnętrznego czy też współpraca administracyjna pokazują nam, że wszystkie działania UE zmierzają w stronę komunizmu (nie socjalizmu, komunizm – łac. communis – wspólny – ustrój, w którym wszystko jest wspólne), natomiast elementami socjalistycznymi jest zapewnienie równego dostępu do wszystkich usług dla wszystkich ludzi. Socjalizm jest piękną ideą, ale niepraktyczną, niemożliwą do wykonania. Paradoksalnie, ten stan można osiągnąć, nie używając specjalnych środków mających na celu zaprowadzenie go przymusem.

Co ciekawe, traktat lizboński jako pierwszy dokument europejski spotkał się z taką krytyką, z jaką wcześniej nie spotykały się inne dokumenty. Nie dziwi takie zachowanie, jeżeli dokładnie przestudiujemy jego postanowienia. Odbiera on resztki swobody działania państwom członkowskim. Zostaje złamana zasada suwerenności narodu, gdyż większość decyzji zostaje podjęta w Brukseli, a parlament w Polsce nierzadko ma tylko owe decyzje zatwierdzać. I po raz kolejny widać, jak krótka i prosta jest droga do zniewolenia…

To, że Unia Europejska jest organizacją szkodliwą, nie ulega wątpliwości. Pytanie: Jak to zmienić? Najprościej, wystąpić z UE. Jeżeli choć jeden kraj opuści ten dziwaczny „twór lewicowych intelektualistów”, jak mawiała Żelazna Dama, to zrobimy przysługę nie tylko sobie, ale także innym krajom, ponieważ ta organizacja po prostu zacznie upadać. Dlatego wszelkie antyunijne zapędy w Wielkiej Brytanii są tak torpedowane. Wyjście jednego z krajów powoduje wzrost tendencji antyunijnych nie tylko w krajach dotkniętych kryzysem, ale także społeczeństwo krajów dobrze prosperujących zda sobie sprawę, że coś jest nie tak. Moim zdaniem, i tak Unia stacza się po równi pochyłej i tylko kwestią czasu jest, kiedy ona upadnie.

Ale co dalej? Przecież, bądź co bądź, swobodna wymiana towarów czy choćby strefa Schengen są bardzo dobrymi pomysłami. Świat zmierza ku globalizacji i trzeba jakoś w tym świecie działać. Otóż jestem gorącym zwolennikiem Unii Europejskiej. Ale nie w kształcie i strukturze, w jakiej jest teraz! Obszar swobodnej wymiany gospodarczej, owszem. Ale nie własny parlament i tworzenie jednego państwa! To zawsze doprowadzi do hegemonii jednego z państw.

Polska z całą pewnością znajduje się na drodze do gospodarczego zniewolenia. Jednak jedynym, co możemy zrobić, to czekać na rozwój wypadków. I modlić się o rozum dla naszych rządzących. By w końcu przejrzeli na oczy i zobaczyli, że UE jest tworem pokracznym, nie mającym prawa bytu. Amen.

Mateusz Ambrożek

Foto.: nettg.pl

Artykuł nadesłany na Konkurs PROKAPA „Czy Polska znajduje się dziś na drodze do gospodarczego zniewolenia?”. W konkursie wygrać można książkę Fryderyka Augusta von Hayek’a „Nadużycie rozumu”. Artykuły konkursowe prosimy przesyłać na adres kapitalizm@poczta.onet.pl do 9 czerwca 2013 roku (w temacie wiadomości prosimy wpisać: „Konkurs Prokapa – Hayek”. Wyniki ogłoszone zostaną do 15 czerwca 2013 roku.


20 Responses to Droga do zniewolenia jest krótka i prosta

  1. Analfabeta napisał(a):

    Zamiast Stanów Zjednoczonych Europy powstał Związek Socjalistycznych Republik Europejskich.

  2. Andrzej Stypuła napisał(a):

    Pamiętam jak po obaleniu „komunizmu” przez Solidarność i wejściu Polski do NATO odbyły się cwiczenia międzynarodowych sił wojskowych w Drawsku – zatrudniono miejscową ludność, bo ćwiczono się w kontroli tłumów, maniifestacji, czyli zamieszek – z tym liczono się już 20 lat temu. Liczą się nadal i po krakowskim rynku jeżdżą policyjne pojazdy, które w każdej chwili mogą opuścić kraty i być kamienioodporne. Komunizm upadł po to, by komunizm mógł być nadal. Czy może ustami Sienkiewiczowkiego Zagłoby: „ubrał się diabeł w ornat i ogonem na mszę dzwoni”…

  3. bobola napisał(a):

    Polska jest krajem zniewolonym nie tylko gospodarczo ale i politycznie. Rzadza nia agenci wplywu Niemiec (UE) i wszystkie decyzje jakie podejmuja maja na wzgledzie interesy kraju-metroplii oraz wlasne interesy finansowe „polskiej” elity politycznej. Liczenie na to, ze agenci obcego mocarstwa porzuca wlasny interes po to aby udac sie na trudna i niebezpieczna dla nich droge przywracania niepodleglosci Polsce jest iluzja. Podobnie mozna bylo liczyc na to, ze kolejne przepychanki w PZPR wysuna do wladzy ludzi, ktorzy zechca uniezaleznic sie od Moskwy.
    Na drodze do wolnosci Polska potrzebuje nowej nocy sw. Bartlomieja aby dokonac ostatecznego rozliczenia i z przeszloscia komunistyczna i z socjalistyczna terazniejszoscia.

  4. Marko napisał(a):

    Co to za brednie typu niewidzialna reka rynku? Nie ma czegos takiego. Kolejny ignorant i teoretyk pouczajacy po przeczytaniu 2 ksiazek napisanych 300 lat temu. Chlopie pomysl: dlaczego stado baranow nigdy nie porusza sie samo? Dlaczego zawsze jest kontrolujacy je pastuch i pilnujacy porzadku pies? Bo nie ma zadnej niewidzialnej reki pozwalajacej temu stadu isc wlasciwa droga. To sam dotyczy ludzkich baranow. Jedyne sensowne rozwiazanie to kierownie ta masa, ale nie prze politykow spod znaku Ligi Oszustow tylko przez menedzerow. Innej drogi nie ma, nie bylo i nigdy nie bedzie.

  5. AntyUE, antyKorwin napisał(a):

    „Świat zmierza ku globalizacji i trzeba jakoś w tym świecie działać. Otóż jestem gorącym zwolennikiem Unii Europejskiej. Ale nie w kształcie i strukturze, w jakiej jest teraz! ”

    Trzeba działać DLA SIEBIE!!!! Jestem przeciwnikiem UE w jakimkolwiek ksztłcie!
    ELJEN A ORBAN!

  6. Mateusz Ambrożek - autor tekstu napisał(a):

    @Marko
    To, że niewidzialna ręka rynku istnieje jest prawdą. Proszę, spójrz na moją argumentację „na chłopski rozum”, napisałem o tym w tekście.
    A odnośnie Twojej argumentacji, również uważam, że jak ktoś ma w jakikolwiek sposób kierować gospodarką, to musi być to osoba znająca się na rzeczy. Ale Twój przykład jest nie na miejscu. Nie można porównywać mechanizmu człowieka, tudzież zwierzęcia, do mechanizmu gospodarki.

  7. bobola napisał(a):

    Przekonanie, ze „wolna reka” rynku zapewni stabilizacje gospodarcza nie jest poparte doswiadczeniem. Obecny kryzys finansowy zostal wlasnie wywolany rozluznieniem przepisow prawnych, ktore powstrzymywaly system finansowy USA (a zapewne podobnie bylo w innych krajach) przed „wariackimi” decyzjami inwestycyjnymi.
    Rynek jest ukladem dynamicznym ale nie jest ukladem dazacym do homeostazy. Pozostawiony bez nadzoru czyli interwencji panstwa ma tendencje do wzrastajacych fluktuacji typu boom and bust. Szanownemu Autorowi polecam lekture ksiazki Charles R Morris „The Two Trillion Dollar Meltdown – Easy Money, High Rollers and the Great Credit Crash” NY 2008.

  8. Mateusz Ambrożek - autor tekstu napisał(a):

    To wiem. Nie popadajmy z jednej skrajności w skrajność. Dlatego uważam, że jedną i jedyną ingerencją państwa w wolny rynek będzie odpowiedzialne ustawodawstwo, które zablokuje takie możliwości, czyli takie, które pomoże zareagować, gdy pojawią się już choć sygnały, że może być gorzej. Natomiast reszta normalnych procesów nie powinna podlegać kontroli, bo jest to po prostu szkodliwe.

  9. Marko napisał(a):

    Kolego Mateuszu – bobola ma racje. Nie ma zadnych historycznych dowodow na niewidzialne rece w gospodarce. Lata 1990 – 2013 w Polsce sa tego najlepszym przykladem. System jest dynamiczny. Wolny rynek ma sam w sobie sprzecznosc – o tym slepi wierzyciele w kapitalizm chca bardzo zapomniec. Mowa o maksymalizacji zysku kazdego kto dziala na rynku, predzej czy pozniej dochodzi na nim do starcia rywalizujacych stron. Zaniza sie ceny, niszczy wszelkim sposobami konkurentow. Powstaja monopole az to wielkich korporacji wlacznie. Historia 1990 – 2013 w PRL bis jest tego jeszcze jednym dowodem. Od firmy w kazdej piwnicy na poczatku tzw. transformacji do globalnych koncernow obecnie. Te droge przechodzi kazdy kraj, tylko w roznym czasie i tempie, a zalezy to od interesow jakim podlega. PRL 2 w kolchozie UE szybciej sie dynamizowalo niz takie Chile, gdzie na razie banksterzy jeszcze maja swoje duze interesy i ida powoli do celu.

  10. Mateusz Ambrożek - autor tekstu napisał(a):

    Mówiąc o „niewidzialnej ręce rynku” miałem na myśli działania krótkoterminowe, które odpowiada obecnej sytuacji. Mówienie o tym w kontekście lat jest nie na miejscu ze względu na ciągle zmieniającą się koniunkturę. Myślę, że tu się zgodzimy. Pisałem wcześniej także o odpowiedzialnym ustawodawstwie. Co to znaczy? To, że to państwo, paradoksalnie, powinno nie dopuścić do monopoli i zapewniać wolną konkurencję. Jednym z takich sposobów byłaby chociaż odpowiednia ustawa, która w momencie osiągnięcia monopolu przez daną firmę pozwalałaby utworzenie spółki państwowej lub państwowo-prywatnej konkurującej z tą firmą. Oczywiście z czasem przeszłaby ona całkowicie w ręce prywatne.

  11. Marko napisał(a):

    No to juz jest propozycja pachnaca komunizmem…to sie kloci z wolnym rynkiem. Zreszta kolego Mateuszu kapitalista to bardzo przebiegly skur… Jak mu zamachnie sie ustawa znajdzie inny sposob. Sa zmowy cenowe, wszyscy sprzedaja mniej wiecej po tej samej cenie, albo jeden jest drogi a drugi tani a potem sobie w knajpie wyrownuja pod stolem. Tego sie nie da kontrolowac. Jak sam widzisz propagujesz utopie. Chcesz wolny rynek w konstrukcji komunistycznej, do tego ustawy, kontrole, upanstwowienie…Gdybys teraz pomyslal powaznie to bys sie juz wycofal ze swoich pomyslow. One nie maja zadnych szans a praktyka potwierdza, ze wolnorynkowe konstrukcje prowadza do katastrofy. Obecna sytuacja USA czy UE jest bolesnym doswiadczeniem. Sa inne rozwiazania, ale one wymagaja zuplenie niekonwencjonalnego myslenia i podejscia do gospodarki.

  12. marko napisał(a):

    to wymaga Kosmicznego komunizmu i projektu Venus … TZM Polska tam jest marko i inne TROLLe – dzieci kosmicznego komunizmu i RBE 🙂

  13. Mateusz Ambrożek - autor tekstu napisał(a):

    Nie ma czegoś takiego jak całkowity wolny rynek. Zawsze będzie choć niewielka kontrola państwa. Chcę, by tak kontrola była jak najmniejsza. Czy podpada to pod komunizm? Nie, bo tam wszystko było państwowe. Poza tym, stany, o których piszę, miałyby być tylko przejściowe. Ale z przebiegłością się niestety zgodzę…

  14. Marko napisał(a):

    Jesli proponujesz ustawy, kary, kontrole to nie jest wolny rynek. Oznacza to, ze pod to trzeba zbudowac i utrzymac aparat biurokratyczny. Praktyka dowodzi, ze nie ma tu nic na chwile i ze z czasem to sie powieksza. Kiedys jakas ustawa miala strone, teraz z tego czesto zrobily sie grubie knigi. Tym samym znika tez piekny argument o „niewidzialnej rece” kierujacej i prowadzacej do rownowagi. Pusc stado psow a zobaczysz co z niego bedzie po miesiacu. Pusc grupe kapitalistow na wolny rynek a po roku bedziesz u nich harowal za darmoche…

  15. Mateusz Ambrożek - autor tekstu napisał(a):

    Powtórzę po raz kolejny, że nie ma całkowitego wolnego rynku! Zawsze są ustawy, kary, kontrole itp. Chodzi tylko o to, by były one w jak najmniejszej ilości i ściśle określały ramy karalności.
    Z tym aparatem biurokratycznym też się nie zgodzę. Co więcej, można nawet zmniejszyć liczbę ludzi należących do niego. W zamian ci, którzy w nim zostaną, dostają więcej obowiązków.
    Z wyglądem ustawy się zgodzę. I właśnie takie modele ustaw są według mnie najlepsze. Ścisłe, rzeczowe i konkretne.

  16. Marko napisał(a):

    Problemy panstwa 21 wieku sa juz inne niz teorie o wolnym rynku sprzed 200 lat. Akurat nowy czas wymaga innego rodzaju gospodarki i jej prowadzenia. Tu wolny rynek w klasycznym ujeciu romantykow tego rozwiazania nie zda zupelnie egzaminu.

  17. krzyś napisał(a):

    @Mateusz:proszę Cię nie zniżaj się do poziomu swoich rozmówców… każdy kto ma choć trochę rozumu nie da za dużo ingerencji państwu,bo co taki urzędnik już mądrzejszy niż konsument?może doznał jakiejś cudownej iluminacji i już nie jest podatny na żadne korupcyjne ciągoty? Wolny rynek to nasze potrzeby i jeżeli one nie są ważne to właśnie wracamy do cudownego socjalizmu,jak z Orwellowskiego Folwarku…a te wszystkie monopole to zasługa wolnego rynku…? ciekawa analiza… i ten finansowy kryzys też wina wolnego rynku? Na pewno tam nikt nie zmuszał (państwo) do udzielania kredytów dla biedoty która nie miała szans na ich spłacanie? To wszystko wina wolnego rynku? A czy wy wiecie w ogóle co to jest wolny rynek? Bo wolny rynek jest w interesie wszystkich konsumentów a nie przedsiębiorców.Przedsiębiorca zawsze będzie miał ciągotę do zmonopolizowania rynku i na ten „wolny rynek” będzie narzekał,że trzeba go poddać kontroli,że przecież tak nie może być,żeby konsument sam sobie wybierał co jest dobre a co nie.Przecież konsument to debil któremu trzeba pod nos dać tylko „dobre towary” wcześniej umocowane najlepiej jakąś koncesją którą przeznaczymy ( z „drobną” opłatą urzędniczą) na kolejne monopolizowane dziedziny życia.A wszystko dla naszego dobra.Tylko najpierw tego debila trzeba było sobie wychować.Także pod włos poszła edukacja.A jakże przymusowa bo co taki debil do szkoły sam by nie poszedł.A jakby poszedł to jeszcze by sobie wybrał taką w której myśleć uczą.Czyli trzeba wprowadzić MEN i jedynie słuszny program nauczania.Później szczepienia ( może nawet wcześniej),obowiązkowe badania okresowe (normalnie jak bydło) i już pomalutku zaczynamy wierzyć ,że to wszystko wina… no tak przecież to takie proste… to wina WOLNEGO RYNKU … trzeba więcej regulacji jak nie wyjdzie to jeszcze więcej regulacji i jak znowu się zawali to kto będzie winny? Jak myślicie? No przecież do dobrych szkół chodziliście.No WOLNY RYNEK jest winny… i tak w kółko aż zabraknie kasy a wtedy… strach się bać.

  18. Mateusz Ambrożek - autor tekstu napisał(a):

    @Marko, oczywiście, że sytuacja jest teraz zupełnie inna.
    @krzyś, dzięki za głos poparcia. Ale jednocześnie uważam, że jakieś granice (niewielkie, ale zawsze) muszą być.

  19. krzyś napisał(a):

    @Mateusz:niewielkie,czyli stać przede wszystkim na straży prawa,żeby nie mogło być monopolizowania i stosowania nieuczciwych praktyk które przeczą zasadą wolnego rynku i żeby ten wolny rynek był naprawdę wolny… może w końcu tego doczekamy i to do nas będą zjeżdżać się ludzie z całego świata… bo u nas będzie ten oddech wolności,przedsiębiorczości,kreatywności… bo w końcu chcącemu nie dzieje się krzywda czyż nie?

  20. Małolat napisał(a):

    Jesteś głupi i nienormalny. Palikot jeden

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *