A co, jeśli >>macica palestyńskiej kobiety<< pokona Izrael?

Prezydent Donald Trump uznał kilka dni temu Jerozolimę za stolicę państwa Izrael. Wiadomo było, że wywoła to w tym kraju wzrost napięcia i niezadowolenie Czytaj więcej »

 

Eksperyment zwany Polską

Czasem wydaje nam się, że jesteśmy jedynie małymi marionetkami w wielkim teatrze, którym ktoś misternie, choć z ukrycia, steruje. A czy nie wydaje się wam jednocześnie, iż Polska jest jednym wielkim eksperymentem? Że Polacy są poddawani rozmaitym próbom, badającym ich siłę, cierpliwość, błyskotliwość, czujność itd.? Bo mi się coś wydaje, że tak właśnie jest.



EKSPERYMENT NUMER 1

Przed laty Polacy twardo stawiali opór wszelkiej germanizacji i rusyfikacji narodu, wykazali się więc nie lada wytrwałością i odpornością na urzędnicze zarządzenia i państwowy przymus. Cechę tę skutecznie testują dzisiaj rządy rzekomo polskie. Coraz większy ucisk, tym razem podatkowy, a nie narodowy, doskonale sprawdza jak bardzo wytrwali są Polacy, ile są w stanie wytrzymać, ile wezmą na swoje barki. I udowadniają, że potrafią wziąć dużo, bardzo dużo. Inne narody już dawno by pękły, a swoją złość i frustrację najpewniej by wylały na ulice poprzez protesty obalające rząd (jak to się stało w Bułgarii czy na Islandii). A Polak? Napina pierś i z dumą krzyczy: „dawaj więcej! Jeszcze więcej! Co, że niby ja nie dam rady?”. I tak oto Minister Finansów dokłada kolejne podatki, zaciska pętle fiskalną na szyi Polaka, opracowuje coraz to nowsze pomysły mające skutecznie wyciągać z kieszeni obywateli ciężko zarobione pieniądze.

Eksperyment „Odporny Polak”: efekty więcej niż zadowalające.

EKSPERYMENT NUMER 2

Wracając do kwestii germanizacji, czy rusyfikacji – ostatecznie nie udało się dawnym zaborcom narzucić swojej kultury Polakom. Okazuje się, że Polacy nie lubią, jeśli wchodzi się do ich domów na siłę i mówi co mają robić, czy jak mają myśleć. Więc jeśli nie na siłę to może sprawić jakoś, aby Polacy dobrowolnie przyjęli inną kulturę, niż ta, w której trwają? W końcu ideę sarmatyzmu narzucili sobie sami i przyjęli ją chętnie. W końcu zamiłowanie do francuszczyzny w dawnych wiekach również nastąpiło dobrowolnie. Pojawił się więc pomysł, aby nieustannie bombardować Polaków informacjami o tym, że ich kultura jest zła, staroświecka, wręcz ciemnogrodzka, należy więc ją zmienić („a my – eksperymentatorzy – wiemy jaka kultura jest najlepsza i wam ją pokażemy!”). I tak oto Polak uczony jest tego, iż tolerancja mówi jednoznacznie: kochaj homoseksualistów, nienawidź Kościoła. Myślałeś Polaczku, że tolerancja tyczy się wszystkich? Nie! Tolerancja tyczy się elementów Nowej Kultury Polski, a nie jej starych tradycyjnych elementów, które należy bezwzględnie zniszczyć!

Eksperyment ten nie jest nowy, drogi czytelniku, gdyż jak pamiętamy Mao Zedong tradycyjną kulturę w Chinach niszczył, a wprowadzał nową – komunistyczną. A wszystko to i tak skończyło się tym, że Chiny musiały wpuścić w granice swojego kraju wielkie korporacje i uwolnić nieco rynek (choć wciąż kontrolowany przez komunistyczny rząd w Pekinie), żeby nie stać się światowym zaściankiem klepiącym biedę.

Eksperyment „Nowa Kultura Polski”: widoczne postępy.

EKSPERYMENT NUMER 3:

Niemcy od zarania dziejów próbowali całkowicie wymazać Polskę i Polaków z mapy świata. Zresztą nie tylko oni, choć właśnie Panie i Panowie zarządzani z Berlina mają w tym największe zasługi. Cóż, dziesiątki, a może i setki wojen nie przyniosły zamierzonego efektu, II wojna światowa i masowa eksterminacja w obozach zagłady sprawiła, że naród polski został uszczuplony o „jedyne, marne 25%”. Eksperymentatorzy wyciągnęli jednak wnioski z tej lekcji, rozumiejąc, że otwarta, brutalna walka z Polakami zbytnio przyciąga uwagę świata, należy więc zmienić taktykę. Po pierwsze, wmówmy, że to nie niemieckie obozy zagłady a polskie. Po drugie, uczyńmy dla Polaków tę uprzejmość i zaoferujmy im takie warunki życia, by wyeksterminowali się sami. Nie damy im broni, bo wojna domowa tylko przyciągnie uwagę światowych mediów (choć nie ma tu ropy, więc nikt specjalnie szybko się w to nie zaangażuje…). Damy im inne narzędzia śmierci. Doprowadźmy do tego, aby w Polsce nie dało się żyć (duże podatki, niskie zarobki, wysokie koszty życia), utrzymujmy przestępców w więzieniach, aby po wyjściu z celi byli silni i zdrowi (by mogli działać dalej), ustalmy niskie kary za morderstwa, kradzieże i defraudacje, aby nie zniechęcać bandytów, prowadźmy politykę antyrodzinną, która będzie zniechęcać Polaków do posiadania dzieci, a tym, którzy już dzieci posiadają, niech urzędnicy z błahych powodów je zabierają. I tak dalej, i tak dalej…

Eksperyment „Samozagłada Polaków”: nabiera rozpędu.

EKSPERYMENT NUMER 4

Kiedy za PRL-u w mediach mówiono o Polsce w superlatywach, a nie wspominano o negatywach socrealizmu, szary człowieczek przez skórę czuł, że w tych przekazach jest coś nie tak. Nawet nie tyle czuł, co wiedział, że to wszystko to mydlenie oczu i kłamstwo! W PRL`bis postanowiono zmienić taktykę. Eksperymentatorzy stwierdzili, że trzeba mówić też o rzeczach złych, lecz tylko o takich, które odwrócą uwagę ludzi od polityki i innych ważniejszych wydarzeń (np. zrobienie spektaklu medialnego ze słynną Katarzyną W. w roli głównej) lub przeinaczać fakty w ten sposób, aby ludzie myśleli o wydarzeniach, których byli świadkami, inaczej niż było w rzeczywistości. Stąd też naginanie faktów, pomijanie innych bardzo istotnych dla sprawy szczegółów… Dlaczego media wycinały fragment przemowy londyńskiego „obcinacza głów”, gdy mówił o inspiracji Koranem i islamem? Dlaczego media puszczając (nieświadomie chyba) obrazy z aresztowania pijanych meksykańskich marynarzy komentowały zachowanie… pijanych, brutalnych kiboli? Dlaczego nagłaśniając sprawę słynnego antylitewskiego transparentu, media jednocześnie wyciszyły sprawę antypolskich okrzyków na Litwie (i zniszczenie polskiego mienia) czy też pobicia (z ranami ciętymi) polskich kibiców w Hiszpanii?

Mówmy tak, aby Polaków zgnębić, aby sprawić by mieli kompleksy, by uwierzyli tylko w to co mówimy MY – eksperymentatorzy! Bo tylko my mamy prawo kształtować masy… na szare masy. Chcemy kontrolować umysły, bo MY – eksperymentatorzy – najlepiej wiemy, jak powinien wyglądać świat!

Eksperyment „Lemingi”: liczne sukcesy.

*  *  *

Tych eksperymentów można wyliczać więcej, znacznie więcej. Ja tylko cieszę się, że nie jestem uczestnikiem ich wszystkich (niestety coraz to większych i nowszych podatków nie uniknę). A wspomnianym uczestnikiem nie jestem dlatego, iż myślę samodzielnie, nie oglądam telewizji, dużo czytam, dużo dyskutuję, dużo rozmawiam z ludźmi, poznaję świat, weryfikuję rzeczywistość, do wszystkiego podchodzę ze sceptycyzmem i wątpliwościami. Wolę sam zasmakować danej sprawy nim wydam osąd, niż ferować wyroki na podstawie nierzetelnych mediów. To czy jesteśmy uczestnikami eksperymentu zwanego Polską w dużej mierze zależy od nas samych. Od tego czy potrafimy powiedzieć NIE, gdy ktoś podaje nam strzykawkę z medialną papką i mówi: „Weź to, to dla Twojego dobra”.

Oleg Siewierny

Foto.: PSz/Prokapitalizm.pl


3 Responses to Eksperyment zwany Polską

  1. Marko napisał(a):

    W jednym panie Siewierny masz pan racje – „eksperyment trwa”. To nie jest jednak eksperyment tylko droga Ligi Oszustow do wyplenienia ludzie w PRL i pozostawienia tam szarej masy w ilosci potrzebnej do zwyklej pracy w kapitalistycznych korporacjach. Poza tym musi sie pan jeszcze bardzo duzo uczyc zeby przestac pisac historie o Niemcach chcacych wymazac Polske i Polakow. Niech pan troche w ramach samoksztalcenia wyjdzie poza ruskie podreczniki szkolne i poszuka skad sie wzial taki Putin czy Miedzwiedz i polaczy to z Romanowami i Hohenzollernami. A przekona sie pan, ze to nie Niemcy dybia na Polakow tylko wlasnie panscy pobratymcy w Moskwie, ustalajacy taniec niemieckich „politykow”. Stad wzial sie pajac „Hitler”, teraz „rzadzi” jego corka Ferkel (trzeba byc slepym zeby nie widzec tego samego ryjka taty w jej spojrzeniu), wczesniej byl Gasprom-Gerd Schroeder od Wladymira, ktoremu teraz nosi teczke jak „doradca”. Jak pan widzi, ma pan mimo checi gigantyczne jeszcze luki w wiedzy a czego oczekuja pan od reszty, ktora nic nie mysli, nic nie wie, nic nie rozumie i jedynie chce napchac zoladek zarciem z Biedronki i Aldiego. Swiat musi pojsc na dnjo w takiej konstelacji baraniej. I idzie – calkiem ladnie i grzecznie.

  2. Who cares napisał(a):

    Marko, pogrzebalem troche po stronach mocno odbiegajacych od obiegowych. Poszperalem i to co podejrzewalem od ladnych paru lat okazuje sie byc bardzo mocno prawdopodobnym. Szczerze dziekuje za trop i informacje. Tak trzymaj. Tak swoja droga, jak moglem byc tak slepy, zeby nie widziec takiego podobienstwa? No coz cale zycie czlowiek sie uczy, a glupi umiera. Te cwane lisy kontynuuja to, co zaczeli jeszcze przed II wojna swiatowa. To wiedzialem juz wczesniej tylko nie widzialem jak bo brakl bylo mi koligacji. Teraz do ukladanki dochodzi dosc wazny klocek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *