Prof. Wolniewicz: Jak parszywieje Unia Europejska

Zachęcamy do obejrzenia jednego z ostatnich wystąpienia prof. Wolniewicza. Warto się nad nim zastanowić i starać się wyciągnąć wnioski Czytaj więcej »

 

Epidemia optymizmu! Tylko dlaczego młodzi chcą wiać?

Widać wyraźnie, że wesołe nastroje nie opuszczają naszych polityków, nie można się im zresztą zbytnio dziwić - niedawno rozpoczęły się przecież przygotowania do kabaretonu związanego z wyborami do Parlamentu Europejskiego, który to kabareton jest z kolei wstępem do głównej potyczki czołowych komików rodzimej sceny politycznej, a ta w naszym kraju przewidziana jest na rok następny.


Objawy wszechobecnej wesołości najwyraźniej muszą spływać po naszych dobrodziejach od góry do dołu - toteż dobre nastroje parlamentarzystów udzieliły się niedawno marszałkom województw, a nawet prezydentom miast, czego jaskrawym przykładem jest województwo małopolskie. Właśnie w byłej stolicy kraju całkiem poważnie planowane jest bowiem zorganizowanie Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku, na które nie ma ani infrastruktury, ani - co ważniejsze - pieniędzy. Widzimy zatem, że humor zarówno panu Sowie, jak i panu Majchrowskiemu dopisuje pierwszorzędny, ale i tu trudno się dziwić - za cudze pieniądze każdy by sobie przecież żarty postroił, przypuszczam, iż nie jeden nawet z miłą chęcią!

Wróćmy jednak do samego pomysłu zorganizowania Zimowych Igrzysk Olimpijskich pod Wawelem - ale zaraz, zaraz, pod jakim Wawelem... gdzie tam!? Wedle pierwszych przymiarek zawody miałyby być organizowane w różnych miejscowościach, m.in w Myślenicach, z których bliżej do ruin zamku w Dobczycach niż na Wawel; a nawet w Zakopanem - które z Krakowem wspólnego ma tyle, co pomysł naszych samorządowców ze zdrowym rozsądkiem. Do niedawna mogliśmy jeszcze myśleć, że cała sprawa to tylko takie przekomarzania ministry Muchy - kiedy jeszcze zasiadała na odpowiednim stołku - ale gdy prezydent Krakowa zadeklarował chęć przeprowadzenia w tej sprawie referendum, mogliśmy nabrać pewności, że panowie z tymi żartami ani myślą żartować! W sytuacji, w której koszty takiej imprezy (kilkadziesiąt miliardów złotych, biorąc pod uwagę całość inwestycji) zdążyły już wystraszyć Monachium i Sztokholm - te miasta wycofały się z walki o Igrzyska - trwanie w niepoprawnym optymizmie władz Krakowa byłoby może i dla podatników zabawne, gdyby nie to, że na końcu będą oni musieli za tę zabawę z własnej kieszeni zapłacić. Równie niedorzeczna jest propaganda - zgodna z narracją, jaką molestowane było społeczeństwo przed Euro 2012 - każąca wierzyć, że zorganizowanie tego drogiego spektaklu rozsławi Małopolskę na cały świat, co przysporzy jej turystów, a za nimi bogactwa. Jest to oczywiste nadużycie, bowiem bogactwo nie bierze się z zaciągania wielomiliardowych pożyczek, tylko z pracy. Z pracy i z oszczędzania. Jedyne co pozostanie po ewentualnych zmaganiach najlepszych zawodników sportów zimowych to dług, który będzie później trzeba systematycznie i przez wiele lat spłacać.

Gdyby bowiem władze Małopolski naprawdę chciały przyciągnąć do regionu zagranicznych turystów, powinny owe pieniądze, jakie zamierzają wydać na IO, przeznaczyć na dopłaty do biletów dla „mieszkańców zagranicy” - tak, by sobie do miasta Smoka Wawelskiego mogli przylecieć za przysłowiową złotówkę; powinny jednocześnie dopłacać do hoteli, żeby turyści mogli przenocować za ową złotówkę, oraz do restauracji, aby mogli zjeść schabowego za… no wiadomo, za złotówkę. Absurd!? No pewnie, że absurd! Ale skoro twierdzimy, że to właśnie turyści są kluczem do sukcesu Krakowa, a Zimowe Igrzyska Olimpijskie przyniosą jego mieszkańcom dobrobyt... Oczywiście jest to ułuda, bardzo politykom odpowiadająca. Mogą się dzięki niej chwalić przed wyborami: chwalić sukcesami na skalę międzynarodową, chwalić stadionami, do których ciągle trzeba dopłacać - chwalić wzrostem konsumpcji, na podstawie którego dyplomowani ekonomiści zapowiedzą zbliżające się siedem lat tłustych; i Bóg jeden wie czym jeszcze. Dla gospodarki z owych cudów pozostanie wspomniany już dług oraz zła alokacja kapitału, zmuszająca władze do pompowania kolejnych partii pieniędzy w nieprzynoszące zysku inwestycje.

Same Igrzyska - jak to igrzyska: kilka tygodni zamieszania i powrót do szarej rzeczywistości oraz dwunastoprocentowego bezrobocia w regionie. Trudno zatem oczekiwać, że ta epidemia optymizmu, jaka dosięgła polityków, nie działa już na samych mieszkańców, ponieważ tym pozostaje wyłącznie mieć nadzieję, że zatrzyma się ona na szczeblu wojewódzkim. Bo co by to było, gdyby spłynęła jeszcze niżej: na burmistrzów, wójtów i pracowników lokalnych? Ach, trudno to sobie nawet wyobrazić! Być może dlatego 70% tegorocznych maturzystów deklaruje chęć opuszczenia naszego ociekającego szczęściem kraju w celach zarobkowych - patrząc na naszych polityków, trudno im się dziwić!

Jakub Bijan


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *