Media, czyli o oddzielaniu ziarna od plew

Oddziaływanie ideologiczne i propagandowe przynosi znacznie lepsze i trwalsze rezultaty, bez konieczności utrzymywania licznych sił policyjnych Czytaj więcej »

 

Estonia a Centesimus Annus: uniwersalne przesłanie nadziei

Wykład wygłoszony 04.05.2006r. w Rzymie podczas sesji zatytułowanej „Centesimus Annus a przyszłość Europy”  

 Jak prawdopodobnie wiecie pochodzę z Estonii, która jest krajem luterańskim. Mimo to, kiedy Karol Wojtyła został wybrany papieżem, my w Estonii czuliśmy, że jest także naszym papieżem. Przesłanie Jana Pawła II „Nie lękajcie się” zachwiało filarami sowieckiego imperium i stanowiło zaczątek do jego pokonania.

Sowiecki totalitaryzm był zbudowany na terrorze i strachu. Aby stworzyć poczucie strachu absolutnego zabijano wielu, często bez przyczyny. Terror taki stworzył atmosferę strachu i pozwolił komunistom kontrolować społeczeństwo nawet wtedy, gdy masowa kampania terroru zakończyła się. By obalić komunizm, strach ten musiał zniknąć. Było to powodem, dla którego przesłanie Jana Pawła II „Nie lękajcie się” stworzyło podwaliny dla Solidarności, Śpiewającej Rewolucji w państwach nadbałtyckich, Aksamitnej Rewolucji w Czechach i zapoczątkowało upadek muru berlińskiego w 1989. Kiedy ludzie pokonali strach, stali się wolni.

Tak więc w 1991, jak wiele innych narodów Europy Centralnej i Wschodniej, my Estończycy byliśmy na nowo wolni. Jednak czym była ta wolność? Estonia była zrujnowana, w naszej gospodarce panował bałagan, duch w narodzie został stłamszony pod wpływem dziedzictwa socjalistycznego. Sklepy były całkowicie puste ponieważ towary i pieniądze nie miały już żadnej wartości. Czteroletnia walka o niepodległość nie pozostawiła dość czasu na efektywną reformę gospodarczą. Nawet w czasach Wielkiego Kryzysu w Stanach w latach 30-tych, produkcja nie spadła o 30% na przestrzeni 2 lat, zarobki o 45%, ceny paliw nie wzrosły o ponad 10 000%, a inflacja nie rosła o ponad 1000% rocznie. Przewidywano, że bezrobocie osiągnie 30%. Ludzie stali godzinami w kolejkach by kupić jedzenie. Pieczywo i mleko były reglamentowane.

Co gorsze 50 lat komunistycznej dominacji w poważny sposób zniszczyło ludzkiego ducha. Najcięższe dziedzictwo komunizmu uzależniło ludzi od rządu. Pozbawiono ich czegoś co mogli nazwać swoim. Nauczono ich nie dokonywać wyborów. Z ludzi kreatywnych zmieniono ich w służących państwu.

Zmiana wszystkiego, wyzwolenie ludzi, zmiana ich umysłów oraz serc okazały się być największym wyzwaniem przemiany. Nie było to łatwe. Ludzie przywykli do innych nawyków. Obudzić ich było trudnym zadaniem.

Encyklika Centesimus Annus była skierowana do narodów przechodzących taką przemianę. Niektóre z nich zastosowały się do zasad zapisanych w Centesimus Annus, inne nie. Patrząc teraz wstecz na 15 lat przemian i analizując co osiągnięto trzeba powiedzieć, że ta encyklika dużo zmieniła. Nie każdy kraj przeszedł udaną transformację. Istnieje wiele przyczyn takiego stanu rzeczy, jedną z nich jest to, że obrały drogę inną niż ta prezentowana w Centesimus Annus.

Niektóre kraje usiłowały zbudować współczesne opiekuńcze państwo zachodnie – bądź jak mówił Jan Paweł II „państwo opieki społecznej”. Unikały radykalnych nastawionych na rynek reform a preferowały „stopniowe podejście”, które wyglądało na łagodniejsze i nie społecznie niszczące. Prywatyzację odłożono w czasie bądź spowolniono, a rola państwa utrzymywała się na wysokim poziomie, rynki nie zostały otwarte lecz były chronione wysokimi cłami. Ceny nie zostały uwolnione, ale utrzymywane pod kontrolą rządową.

Inni zadecydowali, że najlepszym sposobem wydostania się z tego żałosnego stanu było skierowanie się na „dziki kapitalizm”, gdzie ani zasady ani morale nie są czynnikiem ograniczającym, tylko rynek. Rządy prawa, prawo własności, budowa instytucji demokratycznych takich jak niezależny system sądowy, nie były tak ważne. Wolny rynek musiał regulować wszystko. Reformatorzy w tych krajach uważali, że nawet jeśli pierwsze miliony zostały zarobione w nielegalny sposób, z czasem, ci biznesmeni, którzy je zarobili, zaczną zachowywać się jak praworządni obywatele.

Obie drogi zakończyły się fiaskiem. W niektórych krajach nie dokonano prawie żadnych reform. Stare struktury ekonomiczne i polityczne pozostały nienaruszone. Głównymi sloganami pozostały „troska o lud pracujący” i „ochrona wartości społecznych”. W niektórych krajach, takich jak Mołdawia, doprowadziło to do katastrofy gospodarczej a w innych takich, jak Białoruś, do paskudnej dyktatury.

W krajach „dzikiego kapitalizmu” reformy polityczne nie dokonały się. W gospodarce miała miejsce szybka prywatyzacja wraz z niektórymi liberalnymi reformami gospodarczymi. Nie poświęcono uwagi rządom prawa i rozbudowie instytucji demokratycznych.

Doprowadziło to do narodzin swego rodzaju wysoce skorumpowanego kapitalizmu kolesiowskiego, który uczynił niewielu bardzo bogatymi i pozostawił większość w ubóstwie.

Jan Paweł II krytykował obie drogi. To co zaproponował to nie „trzecią drogę”, ale raczej właściwą drogę. Zaproponował powrót do podstaw, czyli gospodarkę rynkową opartą na mocnych zasadach moralnych, mocno zasadzoną na myśli chrześcijańskiej. W tym kontekście było zupełnie zrozumiałe, że skoro jednocześnie Centesimus Annus krytykowała lewicowy socjalistyczny model „pomocy społecznej” a preferowała gospodarkę rynkową, Jan Paweł II nie był zwolennikiem „dzikiego kapitalizmu”.

Centesimus Annus podkreślała, że gospodarka rynkowa nie może działać bez klasycznych rządów prawa oraz stałych i jasnych praw własności. Przemawiała za stabilną walutą oraz otwartym modelem gospodarczym. Były to bardzo nowatorskie idee w 1991 roku. Większość ekspertów zagranicznych nie mówiła o tym wiele w owym czasie. Większość uwagi skoncentrowana była na sprawach czysto gospodarczych.

Jednak największą różnicą Centesimus Annus w porównaniu z państwowymi i rządowymi teoriami było to, że pokładała nadzieje w ludziach. Domagała się jasnego zerwania z komunistyczną przeszłością i przyzwyczajeniami oraz popierała swego rodzaju moralną rewolucję. Zadaniem rządu w tej trudnej sytuacji było obudzić naród, zachęcić go do podejmowania decyzji by był aktywny i twórczy. Aby dać ludziom prawo i pozwolić im decydować jak żyć, wspierano reformę podatkową mającą na celu usunięcie ręki rządu z kieszeni podatnika.

Estonia jest jedynym krajem, który spróbował tego sposobu. Reformy estońskie zaczęły się w 1992 roku wraz z reformą systemu monetarnego opartą na systemie currency board. Zrównoważyliśmy budżet i otworzyliśmy się na konkurencję rynkową. W 1992 Estonia zniosła wszystkie cła importowe i stała się jedną „strefą wolnego handlu”. Konkurencja zagraniczna naciskała lokalne przedsięwzięcia do zmiany i restrukturyzacji swojej produkcji. W tym samym czasie Estonia zaprzestała wszelkiego subsydiowania, wspierania i udzielania tanich pożyczek dla przedsięwzięć gospodarczych pozostawiając im 2 opcje: umrzeć lub zacząć działać efektywnie. Ku zaskoczeniu wiele z nich wybrało drugą możliwość.

Od pierwszych dni reformy, podkreślaliśmy wagę rządów prawa, jasnego zerwania z komunistyczną przeszłością oraz rozpoczęcia reformy sądownictwa. Zwalczono korupcję oraz wprowadzono niezbędne ustawodawstwo dotyczące uczciwego biznesu.

Aby zaktywizować nasz naród wprowadziliśmy radykalną reformę podatkową opartą na zrozumieniu, że jeśli ktoś więcej pracuje i więcej zarabia nie spotka go za to kara. Ostro zmniejszyliśmy próg podatkowy i wprowadziliśmy podatek liniowy – proporcjonalny podatek dochodowy. Podatek liniowy jest częścią estońskiego sukcesu. Łatwo go naliczyć i kontrolować. Jedynymi przegranymi tej reformy podatkowej byli doradcy podatkowi.

W rezultacie Estonia stała się krajem najszybszego wzrostu gospodarczego w Europie. Przyciągnęliśmy więcej zagranicznych inwestycji przypadających na głowę obywatela niż inne kraje Europy środkowej i wschodniej. Standard życia w Estonii szybko poprawił się. Estoński wzrost gospodarczy sięga 10% rocznie. Mamy nadzieję osiągnąć standardy UE w ciągu 15 lat. Ubóstwo w Estonii w sposób radykalny zmalało.

Estonia jako pierwszy kraj postkomunistyczny zyskała status „wolnej gospodarki” według oceny Heritage Foundation i znalazła się w ukazującym się co roku „Index of Economic Freedom”. Co bardziej znaczące – nie jest to zaledwie „wolna gospodarka”, ale jedna z najbardziej wolnorynkowych gospodarek. Podobna polityka dała dobre rezultaty także w innych krajach, wyciągając je z nędzy i pozwalając na powrót do Europy.

Czy oznacza to, że Centesimus Annus straciła na wartości, że nie ma potrzeby jej studiować? Absolutnie nie. Encykliki nie są pisane na miesiące, lata czy dekady, ale na znacznie dłuższy okres czasu. Ich przesłanie jest uniwersalne. Kraje, które podjęły pierwsze wyzwania i wydostały się z gospodarczej i społecznej katastrofy, stworzonej przez komunizm, stoją obecnie przed nowymi wyzwaniami. I muszę powiedzieć, że te nowe są nawet trudniejsze od tych pierwszych.

Centesimus Annus opisała precyzyjnie problemy współczesnego kapitalizmu oraz niebezpieczeństwa stojące przed nami we współczesnym zglobalizowanym świecie. Jednym z nich jest konsumpcjonizm, który czyni z pieniędzy i sukcesu nowego boga. Taki sam obraz opisany jest w Biblii zatem nie jest to niczym nowym. Jednocześnie wartości konsumpcjonizmu podważają wiarę i wieczne wartości w taki sam sposób, w jaki robił to komunizm.

Właściwie to łatwiej było walczyć ze złem komunizmu. Wówczas linia frontu była bardziej oczywista, teraz wszystko jest pomieszane i nieklarowne. Konsumpcjonizm jest łączony z próbą rozwoju „demokracji bez prawdy”. Przez opis ten, Jan Paweł II ma na myśli system, który stał się tak tolerancyjny na zło, że jest w stanie walczyć z każdym kto podniesie rękę przeciw niemu. Idea „demokracji bez prawdy” musi być pojmowana jako powód, dla którego najmniejsza wzmianka na temat chrześcijaństwa została usunięta z projektu nowej Konstytucji Unii Europejskiej.

Zainteresowanie jedynie wartościami materialnymi promuje stworzenie państwa opiekuńczego, które poprzez permanentną interwencję państwa oraz zakłócanie hamuje ludzką naturalną kreatywność i działanie. Ludzie nie są gotowi by podjąć ryzyko czy zatroszczyć się o siebie samych i swoje życie. Są nauczeni polegać na rządzie we wszystkich sferach życia. Polityka taka skutkuje wyższym, a w niektórych krajach permanentnym bezrobociem, które jest, po pierwsze, źródłem ubóstwa, po drugie działa przeciw ludzkiej godności.

Spoglądając na współczesne problemy Europy można znów powiedzieć, jak wiele racji ma Jan Paweł II. Centesimus Annus sprzeciwiała się próbom tworzenia nowych barier między narodami. Podkreślała fakt, że jednym z najbardziej efektywnych sposobów zwalczania ubóstwa jest wolny rynek. Bogate narody nie tylko mają wspierać pomocą biedne narody, ale również otworzyć swoje rynki na handel. Niestety „Europa – Forteca” nie zrobiła tego. Europa kontynuuje ochronę swoich rynków i mocno subsydiuje swoją produkcję rolną, niwecząc wysiłki krajów rozwijających się by dostać się na światowe rynki. Dziś każda krowa w Europie „zarabia” 2 dolary w formie dotacji, podczas gdy prawie 20% światowej populacji żyje poniżej poziomu tego dochodu. Sytuacja ta jest nie tylko niemoralna, ale również gospodarczo niszczycielska.

Centisimus Annus nakłania rządy do tego by nie inwestowały w krowy lecz w ludzi. Kreatywność jest pojmowana przez Jana Pawła II jako jeden z największych darów Bożych i należy ją wspierać. W Centesimus Annus podkreśla się wagę jakości, umiejętności i innowacji. Słowa te widoczne są dziś w programie nazwanym „Strategia lizbońska”. Jej celem jest uczynić gospodarkę europejską najbardziej konkurencyjną w świecie, poprzez położenie nacisku na innowację, edukację i reformy rynkowe. Niestety „Strategia lizbońska” nie odniosła sukcesu. Rządy narodowe „starej Europy” nie wdrożyły koniecznych reform. Po 5 latach jedynym skutkiem „Strategii lizbońskiej” jest to, że różnice gospodarcze między Stanami Zjednoczonymi a Europą wzrosły.

Przesłanie Centesimus Annus nie jest przesłaniem lewicowym czy prawicowym. To uniwersalne przesłanie nadziei. Widać je u większości grup pracujących nad przyszłością Europy. Jedynym problemem jest znalezienie przywódców politycznych gotowych je wdrożyć.

Jak mówi Jan Paweł II, polityka w Europie jest niestety prowadzona nie w zgodzie ze sprawiedliwością i moralnością lecz raczej na podstawie władzy finansowej i wyborczej grup panujących. Politycy dziś są bardziej zainteresowani tym jak wyglądają w sondażach niż tym czy robią coś właściwego. Konieczne reformy przyszłościowe nie dokonują się z obawy przed utratą głosów wyborców teraz. Zapewniając opinii publicznej chleba i igrzysk przywódcy europejscy zachowują się jak liderzy Cesarstwa Rzymskiego przez jego upadkiem.

W chwili obecnej przesłanie Jana Pawła II jest szczególnie ważne. Obecni przywódcy muszą pamiętać by „nie lękać się”. Muszą mieć odwagę podejmować konieczne decyzje nawet wtedy kiedy nie są one popularne w danej chwili. Nie wolno im się bać podnosić głosu kiedy idzie o ochronę ludzkiej godności i wolności w krajach, gdzie wartości te są wciąż lekceważone. Jedynie stojąc po stronie prawdy można stworzyć lepszy świat i zachować go dla naszych dzieci i wnuków.

Mart Laar
tłum. Agnieszka Łaska

(25 września 2006)

(Artykuł pochodzi z serwisu internetowego Instytutu Actona. Przedruk za zgodą Instytutu)

Mart Laar (ur. 1960), doktor nauk humanistycznych. W latach 1992-1994 pierwszy premier niepodległej Estonii wybrany przez parlament pochodzący z wolnych wyborów. W ciągu dwóch lat dokonał wielu odważnych, ale przede wszystkim skutecznych reform gospodarczych. W 1999 roku ponownie został premierem sprawując urząd kolejne trzy lata. Obecnie deputowany Riigikogu. Autor kilku książek o estońskim ruchu oporu z okresu II wojny światowej. W 2006 roku w Polsce ukazała się jego książka „Estoński cud” – Wydawnictwo Arwil


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *