Rabini z Europy chcą rozwoju żydowskiej edukacji w Polsce

Najważniejszą sprawą - z punktu widzenia rabinów - jest w Polsce inwestowanie w szkolnictwo. Tyle że w szkolnictwo religijne żydowskie - twierdzi Michalkiewicz Czytaj więcej »

 

Euro – obłędne przedsięwzięcie, które rozbije Europę

"Dwadzieścia lat po formalnym wprowadzeniu euro trudno uczciwie powiedzieć, że wspólna waluta odniosła sukces. W pierwszej dekadzie istnienia podsyciła gigantyczną bańkę kredytową w Europie Południowej. W drugiej dekadzie trzeba było dla niej stworzyć szereg wymyślnych rozwiązań na gruncie polityki pieniężnej i transferów, a na progu trzeciej widać już chmury na horyzoncie" - uważa Hans-Werner Sinn, ekonomista z Uniwersytetu Monachijskiego.


W artykule opublikowanym na portalu Obserwatorfinansowy.pl podkreśla, że nadzieja pierwszych dziesięciu lat funkcjonowania euro opierała się głównie na "obfitości tanich kredytów, chętnie udzielanych przez rynki kapitałowe – pod parasolem euro – Europie Południowej". Dzięki temu w krajach tych możliwe było obfite rozdawnictwo - rosły wynagrodzenia w sektorze publicznym i emerytury. To z kolei wpłynęło na wzrost konsumpcji i inwestycji.

Mało kto przejmował się wówczas tym, że czynniki te sprzyjały inflacji. "Gdy do Europy dotarł kryzys finansowy, zapoczątkowany w 2008 r. w Stanach Zjednoczonych, rynki kapitałowe odmówiły udzielania dalszych kredytów. Kraje Południa, kiedyś w miarę konkurencyjne – ale tymczasem dotknięte wzrostem kosztów – wkrótce popadły w poważne tarapaty" - stwierdza Sinn. Dodaje, że remedium na deficyt gotówki z kredytów okazał się dodruk pieniędzy, wsparty przez EBC, który  "złagodził wymogi co do zabezpieczeń przy refinansowaniu kredytów i zwiększył akceptację dla interwencyjnego zasilania płynności w sytuacjach kryzysowych oraz dla kredytów w ramach Agreement on Net Financial Assets – ANFA. W tych uwarunkowaniach wypłacano z systemu finansowego setki mld euro za pomocą tzw. ujemnych sald w systemie Target". Rozpoczęto również serię tzw. fiskalnych pakietów ratunkowych dla krajów z Południa. Ale nadal uważano, że to za mało. EBC rozpoczął więc program "luzowania ilościowego", w wyniku którego baza monetarna strefy euro gwałtownie wzrosła, z 1,2 biliona do ponad 3 bilionów euro.

Sinn pisze: "Zamiast przeznaczyć dodatkowe środki finansowe na pobudzanie krajowych gospodarek, kraje Europy Południowej wykorzystywały je do regulowania zobowiązań wobec niemieckich podmiotów. W ten sposób Bundesbank został zmuszony do kredytowania zakupu towarów, usług, nieruchomości, udziałów w przedsiębiorstwach, a nawet całych przedsiębiorstw. Czasami po prostu lokowano pieniądze na rachunkach bankowych w Niemczech, aby w razie ryzyka rozpadu strefy euro były łatwo dostępne na zakup aktywów". Zdaniem monachijskiego ekonomisty "to zakupy towarów i usług stanowią jedną z przyczyn ogromnych nadwyżek eksportowych Niemiec".

Pomysły na ratowanie finansów krajów południowych, a tym samym całej strefy euro nie przynoszą - jak dotąd - oczekiwanych rezultatów. Sinn sugeruje, że to, co miało być lekarstwem dla Grecji, Włoch, Hiszpanii i Portugalii, staje się tak naprawdę generatorem kolejnych problemów. Sektory wytwórcze tych krajów "wciąż nie mogą osiągnąć dawnej konkurencyjności. W Portugalii, na przykład, wartość produkcji przemysłu pozostaje o 14 proc. niższa niż w trzecim kw. 2007 r., po pierwszym załamaniu europejskiego rynku międzybankowego. Natomiast w przypadku Włoch, Grecji i Hiszpanii różnica ta wynosi odpowiednio 17 proc., 19 proc. i 21 proc. Tymczasem bezrobocie wśród młodzieży wynosi ponad 20 proc. w Portugalii, ponad 30 proc. w Hiszpanii i we Włoszech oraz prawie 45 proc. w Grecji".

Czynnikiem, który pogarsza sytuację jest fakt, iż w większości z tych krajów (Portugalia, Hiszpania, Grecja) rządzą radykalni socjaliści, słynący raczej z rozrzutności. Nie lepiej - zdaniem Sinna - wygląda sytuacja we Włoszech, gdzie nowy rząd również zapowiada wzrost wydatków budżetowych. Niemiecki ekonomista uważa, że losy euro rozstrzygną się w najbliższym dziesięcioleciu. "W świetle zaistniałych faktów" - pisze - "nawet najbardziej zagorzali entuzjaści euro nie mogą uczciwie powiedzieć, że wspólna waluta odniosła sukces. Europa ewidentnie porwała się z motyką na słońce. Niestety, wielki socjolog Ralf Dahrendorf miał rację twierdząc, że >>unia walutowa jest poważnym błędem, lekkomyślnym i obłędnym przedsięwzięciem godnym Don Kiszota, które nie tyle zjednoczy, ile rozbije Europę<<".

K

Foto.: pixabay.com


One Response to Euro – obłędne przedsięwzięcie, które rozbije Europę

  1. AmerginMacEccit napisał(a):

    Po wprowadzeniu Euro rosły ceny i spadała siła nabywcza pensji. To nonsens polityczny, a nie ekonomia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *