Edukując chcą zmieniać polskie społeczeństwo obywatelskie – zapisz się już dziś!

W Polsce społeczeństwo obywatelskie jest wciąż słabe, dostrzegają to liderzy partii politycznych, organizacji pozarządowych, a także mediów Czytaj więcej »

 

Farmaceuci na wokandzie

Przed łódzkim sądem toczy się kolejna już sprawa przeciw farmaceutce, która – z powództwa sieci aptek – ma odpowiadać za treść apelu przygotowanego i podpisanego przez kilkudziesięciu aptekarzy, zaniepokojonych sytuacją na rynku, a adresowanego do Wojewody Łódzkiego, resortu zdrowia i nadzoru farmaceutycznego.


Sprawa ma swój początek w 2010 roku, gdy kilkudziesięcioosobowa grupa farmaceutów z Łódzkiego podpisała się pod apelem do wojewody, między innymi w sprawie przekroczenia przez sieci aptek przepisów dotyczących koncentracji. – Nie był to apel upubliczniony, skierowaliśmy go do urzędów państwowych, oprócz wojewody, także do nadzoru farmaceutycznego i resortu zdrowia – mówi Piotr Korzeniowski, farmaceuta z Piotrkowa Trybunalskiego, członek Stowarzyszenia Aptekarzy Tradycyjnych i jeden z sygnatariuszy apelu. – Chcieliśmy zwrócić ich uwagę na problem nieprzestrzegania przez sieci prawa antykoncentracyjnego oraz inne ich praktyki budzące nasze wątpliwości, bo uważamy, że zagrażają one nie tylko bytowi naszych aptek, ale przede wszystkim pacjentom, którzy w dłuższej perspektywie skazani zostaną na sieciowe apteki, narzucane przez nie ceny i brak opieki farmaceutycznej. Użyliśmy w apelu nazwy jednej z sieci oraz słów o patologicznym mechanizmie dystrybucji leków, co stało się podstawą ataku na nas.

Przeciwko jednej z sygnatariuszek apelu, Annie Rybowskiej z Łodzi (rozmowa z p. Anną Rybowską - przyp. red.), została przez firmę, która poczuła się dotknięta apelem, wytoczona sprawa sądowa. W treści apelu firma odnalazła bowiem zapisy, które uznała za nieprawdziwe i zniesławiające. Sąd przyznał powodowi rację i nakazał farmaceutce przeprosiny. – Być może wyrok byłby inny, gdyby skorzystała z pomocy prawnej, ale nie zrobiła tego. Dopiero w drugiej instancji miała obrońcę, ale sprawy o zniesławienie w Łodzi są rzadkością, jedna jest może raz na piętnaście lat, więc tak na dobrą sprawę nikt się na nich nie zna. A na prawnika z Warszawy po prostu nas nie stać. Mamy upadające apteki, a oni biorą sześć tysięcy za samo podjęcie się sprawy – dodaje Piotr Korzeniowski. – Dodam jeszcze, że apel pomagał nam pisać prawnik, mieliśmy więc poczucie, że działamy zgodnie z prawem, z należytą starannością przygotowując pismo. Sąd uznał jednak inaczej, więc nasza koleżanka przeprosiła firmę, która poczuła się urażona. Tyle, że z czasem okazało się, że to nie pojedyncza firma, a grupa, którą stanowi pięć spółek, a pierwszy pozew wniosła tylko jedna z nich, więc następnie cztery pozostałe wniosły do sądu sprawę dotyczącą apelu. Kolejny pozew dotyczy drugiej naszej koleżanki, która również była sygnatariuszką listu. Teraz wszyscy spodziewamy się pozwów i wyroków skazujących, a najważniejsza kwestia, czyli przekroczenie przepisów antykoncentracyjnych i inne budzące wątpliwości działania sieci zostały zmarginalizowane.

Farmaceuci – sygnatariusze listu zaczęli więc szukać pomocy. Po pierwsze postanowili zaktywizować środowisko rozsyłając maile z informacją o ponownym procesie koleżanki. Apel poskutkował; farmaceuci ledwie zmieścili się w sądowej sali, więc od razu ustalono, że następna rozprawa, wyznaczona na luty przyszłego roku, odbędzie się w większej sali. – Okręgowa Izba Aptekarska nie wspomoże koleżanek w pokryciu kosztów pomocy prawnej, natomiast prawnicy Naczelnej Izby Aptekarskiej przygotowali i wystosowali do sądu pismo, które ma na celu wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Wykazanie, że nasz apel nie był przeciwko firmie, ale po to, by nagłośnić problem, który doprowadzi do upadku indywidualnych aptek i pogorszy opiekę farmaceutyczną. Że mieliśmy prawo sformułować i wysłać apel w tak newralgicznej dla nas sprawie. Mamy nadzieję, że to w końcu powstrzyma działania przeciwko nam i skieruje zainteresowanie na ten zasadniczy problem – podkreśla Piotr Korzeniowski

Przedruk za: Portal Farmaceutyczno Medyczny...


3 Responses to Farmaceuci na wokandzie

  1. Piotr Korzeniowski napisał(a):

    Farmaceuci mają problem z wyjaśnieniem ekspertom z Centrum Adama Smitha (CAS) sprawy funkcjonowania aptek i całej służby zdrowia w UE.
    Dziwne, że to farmaceuci muszą tłumaczyć podstawy ekonomii ? Wolny rynek może być tylko wtedy gdy wszystkie segmenty tego rynku są wolne od interwencji państwa. W przeciwnym przypadku to jest tylko „mydlenie oczu” ludziom i negatywne nastawianie opinii publicznej do aptekarzy. CAS powinno przyjąć do wiadomości, że od walki o „Aptekę dla farmaceuty(kogoś kto jest co najmniej mgr farm.)” farmaceuci nie odstąpią. Warto poczytać teksty fachowca z branży aptekarskiej np:
    http://www.rynekaptek.pl/prawo/oddanie-sprzedazy-lekow-lekarzom-to-niebezpieczny-eksperyment,4661.html
    lub inne teksty tego autora.

  2. bez przesady napisał(a):

    A o to jak wykończy ‚dobra zmiana’ z „PiS” polskie apteki ? Jeden monopol zamienia na inny monopol ????
    http://prawy.pl/42638-czekaja-nas-podwyzki-cen-lekow/
    Czy o to chodzi tak aptekarzom, jak i pacjentom i politykom ????
    Czy jak nie wiadomo o co biega, to biega o prawne środki płatnicze ????

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *