Katastrofalna lufa z historii

Prowizorka w Polsce jest najtrwalszym elementem krajobrazu, co widać po stawkach VAT – u Czytaj więcej »

 

Finansowanie sportu z gier hazardowych

Większość z nas, chociaż raz w życiu zapragnęła wzbogacić się poprzez gry organizowane przez bukmacherów. Jednym szczęście sprzyja bardziej, innym mniej, to normalne zjawisko. Czy jednak wypełniając kupon zastanawialiście się Państwo, gdzie wędrują Wasze pieniądze, które przegrywacie? Tak, zdecydowana większość firm o charakterze hazardowym lokuje swoje konta w tzw. rajach podatkowych.



Istnieją jeszcze miejsca na ziemi, gdzie ludzie rozumieją, że kapitał i inwestycje można przyciągać za pomocą podatków, a raczej kompletnym ich brakiem. Grupę tychże krajów stanowią zazwyczaj takie, które nie mogą poszczycić się jakimś ekonomicznym i strategicznie ważnym bogactwem. Przyciągają więc i kuszą niskim opodatkowaniem w zasadzie nie osiągalnym dla państw wysoce uprzemysłowionych. Do rajów tych należą np. Malta (państwo UE), Monako, Liechtenstein. Nie mogąc wspomagać globalnego rozwoju w żaden inny sposób postanowiono chociaż mu nie przeszkadzać i sprowadzać do siebie pieniądze wielkich grup kapitałowych, oferując im legalne zarejestrowanie usług.

Czy jest w tym coś złego, że firmy wolą uciekać ze swoimi zarobkami do tychże państw? Jedni powiedzą że nie ma w tym nic złego, inni że to nie etyczne, bo każdy powinien płacić podatki u siebie. Myślę, że raczej racje mają ludzie, którzy lokują swój kapitał tam, gdzie przynajmniej wiedzą, że nikt im tego nie ukradnie i spokojnie mogą gromadzić swoje środki.

Dokładnie tydzień temu w środę media poinformowały, że jedna z firm bukmacherskich działających na terenie Polski i tutaj zarejestrowana podpisała umowę z czołowym piłkarskim klubem w kraju. Mniejsza o kwotę, jaką klub zarobi na pokazywaniu się w towarzystwie firmy. Głównie chodzi o nagłośnienie sprawy, którą poruszył przedstawiciel tej firmy, że działają na granicy opłacalności ze względu na…podatki i zagraniczną konkurencję. Można przyjąć, że polskiej firmie zależy na zmniejszeniu opodatkowania, bo trudno przyjąć, żeby zależało jej na czymś innym.

Wyobraźmy sobie, że jakimś trafem Ministerstwo Finansów zmieni przepisy odnośnie działalności hazardowej i wprowadzi taki sam procent opodatkowania dla firm rodzimych. Nie trzeba eksperta, żeby wiedzieć iż firmy te zarabiałyby więcej i więcej mogłyby inwestować w sport i wszystkie jego dyscypliny. Większe z kolei nakłady, to większe sukcesy i większe zainteresowanie. Koło się więc kręci i napędza.

Największy klub piłkarski świata posiada na koszulkach sponsora, który zarejestrowany jest w takim właśnie raju i jakoś nie słychać, że brzydzą się ofiarowywanych im środków z tytułu współpracy. Jakoś nikt nie mówił przy podpisywaniu umowy, że to nieetyczne. W Polsce takie coś nie miałoby prawa bytu. U nas jest zakaz finansowania sportu przez firmy bukmacherskie, które zarejestrowane są w innych częściach świata. O kolosalnych stratach dla naszych sportowców również głośno nikt nie mówi.

Dlatego dobrze się stało, że przedstawiciel legalnie zarejestrowanej w kraju firmy wyraził się o całym zdarzeniu i nagłośnił sytuację, która jest kuriozalna. To nic, że chodziło mu zapewne o coś innego jak zdjęcie z siebie podatków, bo to przecież politycznie niepoprawne ale zamysł jest jak najbardziej w dobrym kierunku. Szkoda, że kolejne rządy zamiast pomóc wszelkim organizacjom uzyskiwać, zarabiać i powiększać konta woli przeznaczać premię dla swoich nieudolnych urzędników. Cała etyka rządowa!

Norbert Gałązka


5 Responses to Finansowanie sportu z gier hazardowych

  1. Marko napisał(a):

    Pan znow pokazuje swoja naiwnosc. Wiekszosc tych tzw. bukow na Maltach czy Gibraltarach to wynalazki banksterow i samych dzialaczy sportu. Uklad jest sprytny: firma jest „w raju”, nie placi podatkow albo jakies centy, „sponsoruje” kluby, w ktorych siedza ludzie bukow (Uli H. z FC Bayernow, Barcelony, Reale, ManUsy, Milany) czyli manipuluje sie wynikami (obecna zagrywka z pokonaniem Barcelony i Realu przez bukowe druzynki oszustow typu Bayern czy Dortmund) a poprzez tzw. delegalizacje bukow – przykladowo w w PRL bis udupia sie konkurencje „sportowa”. Jakos dziwnym sposobem od lat „wygrywaja” wszystko tylko 2 druzyny z Hiszpanii, 2 z Anglii czy Wloch a pomiedzy do „zabawy” dopuszcza sie Bayern a teraz Dortmund. Polacy az kwicza z czterech goli Levego. Ciekawe co ustalono jednak w szatni. Dziwnym tez sposobem ten sam „pilkarz” jakos nie trafia do bramki w reprezentacji Polski. W DE potrafi, w PRL bis ni w zab…dziwne, bardzo dziwne. No i te „4” z Realem od razu podbilo jego „cene” – tytuly majstrimowych mediow juz donosza ” Poker o Levego”…Zabawa trwa. Taki pilkarski Wrestling, gdzie wszystko jest udawane ale udajemy, ze prawdziwe… Wazne, ze kasa plynie strumieniem do lewych pilkarzykow, trenerow, dzialaczy, menagow i „slynnych klubow”.

  2. Marko napisał(a):

    Zreszta czemu sie dziwic, skoro swiat ustawiany jest juz od tysiacleci, bitwa pod Cedynia, zaraza Czarnej Smierci i narodziny Chrystusa to sprawka banksterskich ukladow. Dinozaury tez musialy zginac bo banksterzy zeslali na nie meteoryt.

  3. belzebub napisał(a):

    Chodzi o to, żeby dopuścić firmy zagraniczne do inwestowania w sport, bo to przyniesie korzyści wszystkim stronom. Dlaczego na polskim rynku nie może działać legalnie prosperująca firma o charakterze hazardowym, która płaci podatki w miejscu najwygodniejszym dla siebie? Czy osoby decyzyjne boli bardziej to, że firmy płacą skromne 1% podatki w raju, czy boja się korupcji? Przecież kibic raz nabity w butelkę więcej nie wyda pieniędzy na oglądanie żenady i kur…W ten sposób odpływa nam pokazna sumka. Pełne poparcie dla autora tego tekstu!

  4. belzebub napisał(a):

    Ciekawe, czy firma sponsorująca naszego ligowca ujawni za pewien czas dane finansowe? Interesujące jest to, czy współpraca z klubem piłkarskim przekłuje się na zysk?

  5. Norbert G. napisał(a):

    Gdzieś ostatnio oglądałem, że polski sport odpychając zagraniczne firmy bukmacherskie traci rocznie bardzo, bardzo poważne miliony Euro! Warto zmusić jakoś elity do przeanalizowania i weryfikacji tego, czy stać nas na to!?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *