Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy Czytaj więcej »

 

Gwiazdowski: A nie mówiłem?

Prezentujemy Państwu autorską przedmowę do książki „A nie mówiłem? Skąd wziął się kryzys i jak najszybciej z niego wyjść?” (Wydawnictwo Prohibita). W grudniu książka do nabycia wyłącznie w księgarni patronackiej Wydawnictwa –Multibook.pl http://multibook.pl/2571,robert-gwiazdowski-a-nie-mowilem-.html


 Przedmowa

 Drogi Czytelniku!

Skoro czytasz te słowa, to albo już kupiłeś tę książkę, albo zastanawiasz się właśnie czy ją kupić. Czysto ekonomiczna analiza jest następująca:

Wszystko, co znajdziesz na tych kartach już kiedyś opublikowałem. Większość artykułów to posty z mojego bloga – możesz je przeczytać w Internecie za darmo. Ale są też artykuły z różnych tygodników i dzienników. Mogłeś je już czytać. Jeśli nie czytałeś – a chciałbyś przeczytać – to proporcje tekstów z bloga i z prasy drukowanej są takie, że bardziej opłaca się kupić tę książkę, niż tygodniki i dzienniki, w których były te artykuły. Oczywiście pod warunkiem, że uznasz, iż w ogóle chcesz je przeczytać. Czy warto? Jeśli jesteś „wrażliwym społecznie” zwolennikiem interwencjonizmu państwowego, stawiającym „sprawiedliwość społeczną” ponad wolność „prywaciarzy” to chyba nie warto, żebyś męczył się dalszą lekturą. Co prawda ja osobiście czytałem kiedyś i Marksa i Lenina, a dziś czytuję wielu postkomunistów nazywających się, dla zmyłki, „alterglobalistami”, ale wiem, że czytanie poglądów, których się nie podziela jest generalnie trudne. Słynny inżynier Mamoń z kultowego filmu „Rejs” lubił słuchać tylko te piosenki, które znał. Podobną, zdaje się, zasadę wyznaje słynna dziennikarka Naomi Klein, która tak gwałtownie skrytykowała Miltona Friedmana i neoliberalizm w książce „Doktryna szoku”, choć z całą pewnością nie czytała większości książek Friedmana. Wiem, bo ja czytając ich oboje mogłem porównać, co pisał Friedman, a co napisała o nim Klein.

Żeby kupić tę książkę musisz mieć odwagę skonfrontować swoją wiarę w sprawiedliwość społeczną osiąganą przy pomocy rządu z poglądami, że najlepszą formą gospodarowania jest prawdziwa gospodarka rynkowa. Jeśli jednak lubisz czytać tylko o ideach, które znasz, lepiej odłóż tę książkę szybciutko na półkę, a jeśli już ją nieopatrznie kupiłeś – odnieś do księgarni i spróbuj oddać.

Jeśli zaś jesteś zwolennikiem gospodarki rynkowej, a zwłaszcza czytelnikiem mojego bloga to ta książka dziś może mieć dla Ciebie jedynie wartość sentymentalną. Wartość ekonomiczną będzie miała wówczas, gdy publikowanie takich książek znowu będzie zakazane. Czy może do tego kiedyś dojść? A czy cztery lata temu ktoś rozsądny mógłby wieścić, że dojdzie do upadku banku Lehman Brothers, a potem Grecji i być może innych państw europejskich?

Dla władzy, której zakres jest coraz większy, która stara się kontrolować Internet, która nie potrafi uporać się z kryzysem, do wywołania którego sama się zresztą mocno przyczyniła, poglądy wolnościowe są bardziej niebezpieczne niż pornografia dziecięca. Więc chętnie ich głoszenia by zakazała.

„Ludzie postępują rozsądnie dopiero wówczas, gdy inne możliwości zawiodą” – powiada jedno ze słynnych Praw Murphy’ego. Niestety w miarę jak różne możliwości zawodzą ludzie mają skłonność powracać do tych, które zawiodły już wcześniej. Trzeba więc ciągle i ciągle od nowa przypominać idee, które już wcześniej zawiodły i te, które odniosły sukces. Zbiór artykułów, które trzymasz w ręku to takie właśnie przypomnienie. I jednocześnie obrona pewnej idei. Idei, którą jej przeciwnicy starają się w jakiś sposób zdeformować, aby łatwiej ją skompromitować. To idea wolności. Ta sama, dzięki której ludzkość wyzwoliła się z feudalizmu, dokonała rewolucji przemysłowej i skolonizowała Amerykę. I bynajmniej nie ta sama, która pozwoliła bankom inwestycyjnym „wypłukiwać złoto z powietrza” – czyli kreować w sposób niekontrolowany pieniądz bankowy w oderwaniu od stanu gospodarki realnej.

Ci, którzy czytują mojego bloga wiedzą już kiedy i dlaczego go założyłem. Dla tych, którzy na nim nie byli wyjaśniam, że zacząłem go prowadzić po powrocie z Forum Ekonomicznego w Krynicy w 2006 roku, a więc w okresie największego boomu gospodarczego, gdy prasa „fachowa” bezkrytycznie donosiła o spadku cen ropy naftowej pod horrendalnymi tytułami: „złe wieści dla sektora naftowego”. Okazało się, że ćwierćwiecze rządów „rynków finansowych” na rynku ropy doprowadziło do tego, że im więcej terrorystów, huraganów i polityków idiotów w krajach produkujących ropę naftową, tym było lepiej dla akcjonariuszy firm paliwowych! Czy to mogło nie doprowadzić do katastrofy? Dziś mogę spytać z gorzką satysfakcją: „a nie mówiłem”? Znajdziecie tu też wiele innych rzeczy, o których mówiłem i – nieskromnie dodam – że miałem rację. Ale skromność nigdy nie była moją silną stroną – między innymi dlatego przystałem na propozycję Wydawnictwa PROHIBITA (www.prohibita), zebrania tego co mówiłem w postaci tej książki.

Robert Gwiazdowski

W grudniu książkę można nabyć wyłącznie w księgarni internetowej www.multibook.pl

http://multibook.pl/2571,robert-gwiazdowski-a-nie-mowilem-.html


4 Responses to Gwiazdowski: A nie mówiłem?

  1. jacinto napisał(a):

    Bardzo cenie pana Gwiazdowskiego. Jeden z wybitniejszych popularyzatorów wolnego rynku w Polsce. Na pewno kupię jego książkę:)

  2. Marko napisał(a):

    Pan Gwiazdowski w zadnym zdaniu tej ksiazki nie odkrywa niczego nowego. Po raz kolejny dowiadujemy sie, ze Chinczyk jest zolty, a murzyn czarny. Nie ma tam za to ani jednego sensownego zdania o panstwie gospodarczym, ale to nie dziwi skoro Pan Gwiazdowski udziela kredytow biorac prowizje z bankow nalezacych do Goldmana i Sachsa a takze zasiadajac w radach nadzorczych podmiotow, ktore nie wiadomo jak i skad mialy kapital na to aby kupowac innych i dazyc do monopolu rynkowego.

  3. Marko napisał(a):

    Proponuje zapoznac sie z ponizszym tekstem – i zobaczyc w jakim ukladzie funkcjonuje Pan Profesor, ktory ma dobre rady dla was, naiwnych.

    ————————————-

    Wielki inwestor giełdowy mózgiem grupy Czempińskiego

    Jedną z osób zatrzymanych wraz z Gromosławem Czempińskim na polecenie katowickiej prokuratury jest Andrzej Piechocki, największy udziałowiec i prezes giełdowej spółki MNI. Ponieważ musiał on wpłacić najwyższą kaucję za wyjście na wolność w wysokości 3 mln zł, to należy domniemywać, że jest głównym podejrzanym w tej sprawie. Prawdopodobnie był mózgiem skorumpowanej grupy, której prokuratura postawiła zarzuty dokonania nadużyć w 2003 r. przy prywatyzacji STOEN-u oraz LOT-u. Aresztowany został także główny doradca prawny Piechockiego i zarazem prezes Rady Nadzorczej MNI Michał Tomczak, który jest znanym adwokatem, zajmującym kilka lat temu stanowisko rzecznika dyscypliny w PZPN.
    Według doniesień prasowych, prokuratura ustaliła, że Piechocki, piastujący ważną funkcję w gabinecie politycznym ministra Wiesława Kaczmarka, wraz z nieżyjącym już wicedyrektorem departamentu w ministerstwie skarbu byli organizatorami procederu polegającego na braniu łapówek od firm uczestniczących w prywatyzacji polskich przedsiębiorstw. Pieniądze wpłacane były na konta osób, którym katowiccy prokuratorzy postawili zarzuty. Pretekstem do ich wpłaty były rzekome usługi doradcze, udzielane przez członków przestępczej grupy firmom zabiegającym o udział w prywatyzacyjnym torcie. W rzeczywistości były to łapówki, którymi podejrzani o korupcję dzielili się z przeprowadzającymi prywatyzacje urzędnikami ministerstwa skarbu.
    Piechocki jest w tej chwili jednym z największych inwestorów na warszawskiej giełdzie. Wehikułem, który zawiózł go na szczyty jest firma MNI. Rozwijała się ona szybko dzięki temu, że bez problemów uzyskiwała koncesje telekomunikacyjne. W 2003 r. (a więc w tym samym czasie gdy odbywał się korupcyjny proceder) trafiła na giełdę po przejęciu zbankrutowanego Szeptela. Piastując stanowisko przewodniczącego Rady Nadzorczej MNI, Piechocki przekształcił tę spółkę w fundusz inwestycyjny kontrolujący bezpośrednio lub pośrednio kilkanaście firm. Wśród nich są też dwie spółki notowane na warszawskim parkiecie – MIT oraz Hyperion. Firmy Piechockiego działają w branży telekomunikacyjnej oraz telewizyjnej. Stabilność finansową zapewnia im BRE Bank, kredytując ich działalność.
    Stanowisko przewodniczącego Rady Nadzorczej na funkcję prezesa zarządu MNI zamienił Piechocki w styczniu tego roku. Zrobił to, bo był niezadowolony z wyceny giełdowej akcji tej spółki. Jerzy Jóźkowiak, którego zastąpił, został później prezesem Poczty Polskiej. Roszady w zarządzie MNI nic nie pomogły i obecnie akcje tej spółki są najtańsze od 3 lat, mimo rekordowych zysków. Prawdopodobnie część dużych inwestorów wiedziała o możliwości postawienia zarzutów korupcyjnych Piechockiemu i trzymała się od MNI z daleka. Dzisiaj kapitalizacja giełdowa spółek kontrolowanych przez Piechockiego wynosi 170 mln zł, co znaczy, że są teoretycznie znacznie niedowartościowane, bo ich wartość księgowa jest ponad pięciokrotnie wyższa. Giełda najlepiej wycenia akcje Hyperiona, którego prezesem jest Robert Kwiatkowski, jeden z „bohaterów” afery Rywina.
    Piechocki nie ma wśród inwestorów giełdowych dobrej opinii. Zarzucają oni MNI, że w niedostateczny sposób informuje o swych działaniach i planach. Skargi na nią trafiły do Komisji Nadzoru Finansowego, która we wrześniu tego roku uznała ich słuszność, wymierzając spółce karę w wysokości 90 tys. zł za niedopełnienie obowiązków informacyjnych.
    Bardzo trudny do ustalenia jest rzeczywisty udział Piechockiego w akcjonariacie MNI. Bezpośrednio posiada tylko część akcji tej spółki. Głównym jej akcjonariuszem jest natomiast tajemniczy fundusz com.Investment, którego największym udziałowcem jest Piechocki. Mniejszościowy pakiet w com.Investment należy do firmy Sixsthocean Holding Ltd, o której nic nie wiadomo, oprócz tego, że jest zarejestrowana na Cyprze.
    To nie jedyna cypryjska firma, z którą Piechocki robi dziwne interesy. Gdy w 2009 r. MNI przejęła Polskie Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych, to natychmiast zmieniono jego nazwę na MIT i ogłoszono, że będzie się zajmować wyłącznie inwestycjami w branży telekomunikacyjnej. Natomiast dotychczasową działalność kartograficzną przejęła cypryjska firma Sunnytop Investment, płacąc za to przejęcie … 1 zł. Piechocki twierdził, że nie wie, kto jest jej właścicielem. Później okazało się, że jej pełnomocnikiem jest Karolina Kocemba, prawniczka, która od wielu lat współpracuje z Piechockim. Prawdopodobnie zatem właścicielem Sunnytop Investment jest on sam. Oznacza to, że był on w tej transakcji jednocześnie i sprzedawcą, i nabywcą.
    Cypryjskie spółki pośredniczą także przy zakupie firm przejmowanych przez MNI. Polega to na tym, że polską firmę, którą interesuje się ten fundusz, kupuje jakiś podmiot gospodarczy zarejestrowany na Cyprze, i wkrótce potem odsprzedaje giełdowej spółce. Prawdopodobnie zatem Piechocki kupuje je od siebie samego.
    Spółki Piechockiego znajdują się w kilku sporach sądowych. MIT sądzi się z byłymi właścicielami firmy Neotel, przejętej w 2008 r. jeszcze przez PPWK. Otrzymali oni wtedy część wynegocjowanej kwoty sprzedaży, zaś do wypłaty reszty miało dojść, jeśli PPWK uzyska dodatni wynik finansowy za 2008 i 2009 r. Zanim MNI przejęło kontrolę nad tym wydawnictwem zostało wykonane zaudytowane sprawozdanie finansowe za 2008 r., które wykazało zysk. Jednak po zmianie nazwy na MIT przeprowadzono jego korektę i zysk zniknął. Jak łatwo się domyślić, również w 2009 r. MIT nie osiągnął dodatniego wyniku finansowego i byli właściciele Neotela nic nie dostali. Uważają oni, że zostali oszukani wskutek księgowych sztuczek i skierowali sprawę do sądu.
    Natomiast zależna spółka MIT EL2 znalazła się w sporze sądowym z firmą InternetQ (IQ), z którą w 2009 r. przeprowadzała loterię esemesową dla sieci Orange. Po jej zakończeniu EL2 nie wypłaciła IQ należnej jej zgodnie z umową części zysku, obwiniając tę firmę za kłopoty techniczne podczas loterii oraz zarzucając jej, że nie uczestniczyła w kosztach wspólnego przedsięwzięcia.
    Niedawno zawieszone zostało postępowanie sądowe wytoczone spółce zależnej MNI Długie Rozmowy przez Telekomunikację Polską, która twierdziła, że nie otrzymała ponad 30 mln zł z tytułu rozliczeń międzyoperatorskich.
    Kurs akcji MNI spadł w ciągu ostatnich 2 dni ok. 15 proc. Wczoraj zebrała się Rada Nadzorcza tej spółki i odwołała ze stanowiska przewodniczącego Tomczaka, powierzając je jednocześnie Robertowi Gwiazdowskiemu, znanemu ekonomiście z Centrum Adama Smitha. Tymczasowym prezesem zarządu został natomiast Marek Południkiewicz, powiązany rodzinnie z Piechockim. W wydanym komunikacie napisano: „Rada Nadzorcza informuje inwestorów, że sprawy osobiste prezesa zarządu nie mają wpływu na prowadzenie spraw bieżących spółki”.
    Nie sądzę, żeby ktoś z giełdowych graczy w tę deklarację uwierzył.

  4. starik napisał(a):

    Książka jest dopiero od dziś na rynku, a już co niektórzy ją przeczytali i wiedzą co w niej jest. Też są w LO.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *