Interesuje mnie człowiek, bez względu na narodowość i wyznanie

Rozmowa z Sebastianem Reńcą, autorem powieści \"Miasto umarłych\", która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Prohibita Czytaj więcej »

 

Gwiazdowski: Przejęcie reszty środków z OFE to tylko kwestia czasu

"Demografia będzie miała wpływ na wszystko (...) Bogactwo narodów bierze się z pracy – z tego, ile osób pracuje i z jaką wydajnością." - mówi Robert Gwiazdowski w rozmowie z portalem Bankier.pl.

Zdaniem szefa Rady Centrum Adama Smitha problemy demograficzne biorą się ze złych podatków. Zbyt wysokie opodatkowanie skutkuje wzrostem bezrobocia, to powoduje niepewność i niechęć do posiadania dzieci. Gwiazdowski odniósł się też do pomysłu uproszczenia systemu fiskalnego poprzez wprowadzenie jednej opłaty. "Jeżeli tylko i wyłącznie scalimy te podatki w jeden podatek, to niczego nie osiągniemy. Jeżeli ten nowy podatek będzie w takiej wysokości jak łączna suma podatków, które płacimy teraz. Trzeba zmienić system podatkowy jako taki, potrzebna jest zmiana całości." - ocenia rządowy pomysł. - "Wszystkie podatki należy traktować zbiorczo. Każdy podatek wywołuje jakiś efekt, który oddziałuje na inne podatki.".

Zdaniem Roberta Gwiazdowskiego należy ustalić podatek VAT na poziomie 16%. Z punktu widzenia polskiej gospodarki problemem jest narzucona przez Unię Europejską zerowa stawka VAT w obrocie międzynarodowym, która jest źródłem licznych nadużyć.

Zaskakiwać może stosunek Gwiazdowskiego do idei podatku katastralnego. "To by było dobre rozwiązanie, ale pod kilkoma warunkami. Pierwszy jest taki, że nie byłby to dodatkowy podatek, obok tych głupich podatków dziś istniejących, tylko pojawiłby się jako podatek wyrównujący ubytki budżetu z tytułu np. opodatkowania pracy. Po drugie to powinien być podatek, który jest podatkiem gminnym. Gmina powinna decydować, czy ten podatek ma być czy nie. Jego stawki też powinny zależeć od gminy. Po trzecie, moim zdaniem, powinien być to podatek od wartości nieruchomości, a nie od powierzchni nieruchomości. (...) Powinna natomiast być dosyć wysoka kwota wolna od opodatkowania, żeby nie trzeba było płacić nic od niewiele wartych nieruchomości."

Zdaniem Gwiazdowskiego wzrost szarej strefy jest niczym wzrost ilości białych krwinek w chorym organizmie. Im bardziej restrykcyjny system fiskalny, tym bardziej zwiększa się szara strefa. "W związku z tym uważam, że kontrolować należy obszary newralgiczne. (...) VAT i akcyza. Tu powinniśmy mieć kontrolę 24 godziny na dobę."

Szef CAS uważa, że kwoty, jakie rząd planuje pozyskać przez uszczelnienie systemu podatkowego są przesadzone, i tak naprawdę PiS nie wie, w jaki sposób skutecznie to zrobić. Jego zdaniem na wszelkich rządowych pomysłach fiskalnych korzystają przede wszystkim doradcy podatkowi, do których trafia coraz więcej zdezorientowanych podatników.

Gwiazdowski chwali starania ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka na rzecz przywrócenia żeglowności Odry. " Znani mi przedsiębiorcy, którzy mają biznesy nad Odrą mówią: Niech tylko rząd sprawi, by Odra była żeglowna, to my natychmiast zainwestujemy pieniądze, bo nam się to bardziej opłaca niż transport gabarytów drogami lądowymi. Mało tego, mamy potencjalnych wspólników – Czechów czy Chorwatów, którzy są skłonni zainwestować środki unijne na rzecz uczynienia z Odry kanału żeglownego, bo są zainteresowani dostępem do Bałtyku. W drugą stronę – z naszej perspektywy o dostęp do Chorwacji via Odra też aż się prosi." - mówi szef CAS. Na pochwałę, jego zdaniem zasługują również pomysły minister ds. cyfryzacji Anny Streżyńskiej.

Gwiazdowski sceptycznie odnosi się do prawdopodobieństwa prywatyzacji wielkich spółek państwowych. "PO nie sprywatyzowała, SLD nie sprywatyzował, AWS z Unią Wolności też nie sprywatyzowali. W związku z tym raczej nie należy spodziewać się prywatyzacji, więc skoro już mamy mieć przedsiębiorstwa państwowe, to lepiej, żeby były zarządzane lepiej niż gorzej."

Odnosi się także do kwestii reformy emerytalnej. "Trzeba było zrobić coś wiele lat temu. Gdybyśmy w 1999 r., jak już wszyscy zorientowali się, że system emerytalny nie wytrzyma, zdecydowali się na podważenie wieku emerytalnego dla osób, które nie mają wieku emerytalnego w zasięgu pola widzenia…(...)Powiedzielibyśmy nawet, że podwyższamy dla czterdziestolatków, którzy nie będą pracowali do 65. tylko do 67. roku życia. I gdybyśmy wydłużali ten wiek emerytalny o pół roku co pół roku, to nikt by nie zwrócił na to uwagi. Dla kogoś, kto w 2000 r. miał 40 lat to, czy pójdzie na emeryturę w 2025 r. czy 2027 r. było perspektywą odległą. Powinniśmy wtedy podwyższyć wiek emerytalny, zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn i zmienić algorytm obliczania emerytur. No, ale my zrobiliśmy OFE.". Zresztą - jak przewiduje szef Centrum Adama Smitha - pieniądze z OFE i tak zostaną przejęte przez rząd. Nastąpi to w 2022 roku. "Inaczej nie da rady" - podsumowuje Gwiazdowski.

ISz


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *