Jak hartowała się wazelina

Sowieccy okupanci zmuszali podbitych do czytania i oglądania w kinach straszliwych wypocin swoich propagandystów Czytaj więcej »

 

Irracjonalizacja czyli gospodarka według PiS

Główną troską polityków są finanse publiczne co nie dziwi zważywszy, że sami się z nich utrzymują. A jak w kasie zabraknie, to może się okazać, że „przedstawiciele społeczeństwa” zamienią nam swoje diety poselskie na diety bezmięsne.



Problem w tym, że walcząc o naprawę finansów publicznych (a kto je popsuł?) zapominają, że owe finanse są pochodną zamożności społeczeństwa, nie odwrotnie. Choć rzecz jasna są tacy, którzy zbyt długo oderwani od rzeczywistości uważają, że to akurat urzędnicy tworzą miejsca pracy i pozwalają ludziom pracować.

Jak rząd Tuska walczy o naprawę finansów publicznych – wiadomo. Kolejne pomysły to: zwiększenie uprawnień skarbówki, lustracja kont bankowych, ułatwienia fiskusowi zajmowania majątku podatników, osłabienia interpretacji podatkowych i rzecz jasna wpisanie w ordynacji podatkowej klauzuli obejścia prawa. Uzasadnienie dla tej ostatniej jest co najmniej kuriozalne: „ma uniemożliwić obniżenie sobie podatku lub jego uniknięcie legalnymi sposobami”. To po cholerę ustanawiać takie prawo, z którego korzystanie jest przestępstwem zagrożonym karami?

A co proponuje w takim razie największa partia opozycyjna, czyli PiS? Pełnego programu nie ma, ale z kolejnych wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego wynika, że nie ma co liczyć na uwolnienie polskiej gospodarki. Zresztą sam Kaczyński mówi wprost, że „mechanizm wierzący w niewidzialną rękę rynku i skrajny indywidualizm jest zabójczy dla Polski”, choć jeszcze kilka dni wcześniej deklarował mówiąc o lustracji biznesu „Porządne państwo i dobrze działający rynek — gdzie nie trzeba łapówek i znajomości — same to uregulują”. Rzecz jasna państwo będzie czuwać nad „procesem racjonalizacji przedsiębiorstw działających na rynku”. Oto garść racjonalizatorskich pomysłów PiS: 39 procentowy PIT dla najlepiej zarabiających z ulgami inwestycyjnymi, podatek obrotowy od transakcji finansowych, hipermarketów, dużych sieci handlowych i telekomunikacyjnych, uszczelnienie systemu VAT, ulgi na dzieci i mieszkaniowe, karne podatki dla przedsiębiorców za mało płacących i wreszcie – przywrócenie prawa pracy.

Problem w tym, że ta paskudna „niewidzialna ręka rynku” działa zawsze, niezależnie od systemu. Drobny przykład – gdy w PRL wprowadzono kartki na wódkę rozkwitły tzw. „meliny”. Nie inaczej będzie, gdy PiS zacznie realizować swój program gospodarczy, którego głównym skutkiem może być masowy exodus przedsiębiorców z Polski. Wszak nikt, ani lud pracujący miast i wsi tak przez wszystkich kochany, ani znienawidzeni przez wszystkich przedsiębiorcy nie pracują by płacić podatki, tylko żeby mieć z czego żyć na początek. Zamiast więc przywracać trzeci próg podatkowy onegdaj zlikwidowany przez rządy PiS (warto tutaj przypomnieć, że RPO z nadania PiS – Janusz Kochanowski – zaskarżył podatek progresywny do Trybunału Konstytucyjnego) i wprowadzać różne ulgi lepiej zwyczajnie wprowadzić podatek liniowy likwidując tym samym główną przyczynę unikania opodatkowania. Zamiast wprowadzać podatek obrotowy dla niektórych podmiotów – wprowadzić jeden dla wszystkich – podobnie nie będzie przesłanek do kombinowania jak to obejść. Wreszcie przestać się wygłupiać z karnymi podatkami za zbyt niskie płace, bo podatki po pierwsze nigdy nie są nagrodą, a po drugie przedsiębiorcy sami wiedzą lepiej od urzędników (bo kto to będzie ustalać czy płaca jest za niska?) ile mogą zapłacić pracownikowi i jeśli zatrudniają ludzi na umowach cywilno – prawnych, to w dużej mierze właśnie przez koszty pracy, w tym płacę minimalną.

Tylko pozostawienie pieniędzy w rękach obywateli zwiększy konsumpcję, popyt a tym samym również podaż i przełoży się na racjonalny rozwój gospodarki, o który tak się martwi Jarosław Kaczyński.

Jako podsumowanie tekstu przypomnę pewne zdarzenie – debata Donalda Tuska i Aleksandra Kwaśniewskiego. Tusk zapytał interlokutora „Czy wie pan, jak zakłada się w Polsce firmę? Tak krok po kroku” Kwaśniewski uczciwie odpowiedział „Nie jestem przedsiębiorcą. Ale mogę Panu powiedzieć jak się zakłada partię. Mogę też Panu powiedzieć jak się wygrywa wybory prezydenckie, krok po kroku”. Dlatego niech każdy się zajmie swoim – politycy polityką, pracownicy pracą a przedsiębiorcy – biznesem. Wszyscy na tym skorzystają.

Michał Nawrocki


9 Responses to Irracjonalizacja czyli gospodarka według PiS

  1. pawel napisał(a):

    Jest tylko jedna nadzieja… W demokracji politycy, gdy już dojdą do władzy, mają w d… wcześniej składane obietnice. Może i tym razem byłoby podobnie… Może…

  2. Marko napisał(a):

    Anii PO ani PIS-ki nie uratuja polskiej gospodarki, chociaz za PIS-kow byloby jej duzo lepiej niz za pozostalych. Uratowac moze was tylko i wylacznie panstwo gospodarcze, uwolnione od politykow. Niewidzialnej reki rynku nie ma. To kosmiczna bzdura wymyslona przez neoliberalow, zeby ogolic was z kasy i majatku. Jest tylko sensowne planowanie, budzetowanie i pilnowanie, zeby stado baranow nie szlo w zyto a gora nie kombinowala jak oszukac. Wtedy auto pt gospodarka jedzie droga prosto do celu.

  3. ??????? napisał(a):

    Za komentarz do polskich realiów niech będzie wiadomość z Nowego Świata: http://biznes.onet.pl/chile-znacznie-wyroznia-sie-na-tle-ameryki-lacinsk,18491,5580848,1,prasa-detal
    Ciekawe czy są to jeszcze konsekwencje kontrrewolucji antykomuszej przeprowadzonej przez gen.Pinocheta czy może rozsądek czilijskich władz? A może i jedno i drugie w jednym? To jest dowód jak Jaruzelski stracił czas, energię i pracę na umacnianie lewackich mrzonek.

  4. Marko napisał(a):

    W Chile nie bylo zadnej kontrrewolucji komuszej. Chile przed i po generale Pinokio trzymalo sie dzieki firmom stworzonym przez panstwo i blokade taniego importu. Pinokio jedynie pilnowal, zeby amerykanskie koncerny mogly krasc miejscowe surowce i zarabiac na nich miliardy.

  5. Michał Nawrocki napisał(a):

    @Paweł – liczyć, że ktoś nie dotrzyma słowa i wciska kit… Ciekawych dożyliśmy czasów :/

    Pozdrawiam

  6. Michał Nawrocki napisał(a):

    Panie Marko – jeżeli w postulowanym przez Pana państwie będą obowiązywać proste i jednakowe dla wszystkich zasady z naczelną – swobodą wyboru menadżera (bądź zostania nim samemu) – to ja się na to piszę.

    Pozdrawiam

  7. pawel napisał(a):

    A Marko mógłby oczywiście stawać do przetargu jako kandydat na menadżera. Czemu nie…

  8. Paweł Budrewicz napisał(a):

    Kaczyński to cwana polityczna bestia. Gdyby zdobył władzę, to wprowadzi takie zmiany, które pozwolą mu przy tej władzy się utrzymać – w równym stopniu może to być kierunek socjalistyczny, jak i liberalny.

    Bawi mnie tworzenie w całym kraju rozwiązań, które będą się stosowały tylko do jednej grupy podmiotów (np. hipermarkety). Jeśli to rozwiązanie będzie opłacalne, za chwilę 95% firm będzie hipermarketami. Jeśli będzie nieopłacalne – hipermarkety znikną. Oczywiście – „znikną” i „będą” tylko na papierze, w rzeczywistości nic się nie zmieni.

    Rynek nie zna próżni i zawsze się dostosuje. Chyba że zdecydujemy się na model obowiązujący w Korei Płn., ale na ten temat pełniej może się wypowiedzieć tow. Marko.

  9. Marko napisał(a):

    Nigdzie bym nie stawal do przetargu. Dalbym Wam obydwu wladze w gospodarce bo macie zaciecie do dzialania, a sam bym jedynie patrzyl Wam na raczki czy nie kombinujecie. Wyglada chyba na to, ze oferta jest fair? Czy moze sie jednak Panowie nie czujecie na silach budowac firmy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *