Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy Czytaj więcej »

 

Jak mało trzeba rozumu do rządzenia światem czyli stołek dla każdego!

Jak to dobrze mieszkać w Polsce – pomyślałem wracając dziś z pracy. No bo jak tu narzekać, kiedy wszystko dookoła pięknieje i nawet pogoda dopisuje – głaszcząc nas popołudniowymi promieniami słońca.


Wszędzie, gdzie się tylko rozejrzymy dostrzeżemy ład i porządek: przydrożne rowy wysprzątane na błysk, nie znajdziemy w nich nawet papierka – a krótko przycięta trawa, gdyby tylko potrafiła tą jesienną porą, z pewnością by się zazieleniła. Ulice lśnią do tego stopnia, iż miewam wyrzuty sumienia, że muszę po nich jeździć, brudząc je śladami opon; pasy na jezdniach natomiast bieleją niczym zęby w reklamie pasty.

Ale mało tego! Od pań w okienkach bije niezwykłe ciepło, podkreślające jeszcze bardziej piękno III RP; pracownicy służb komunalnych z uśmiechem na ustach wykonują swoje obowiązki; a listonosze wesoło ścigają się ze studentami w roznoszeniu ulotek i broszur. Skrzynki na listy pękają od ankiet, a na płotach brakuje już miejsc wolnych od pięknych twarzy – pięknych ludzi. Pięknych i dobrych oczywiście, co należy dodać. Bo co oni na tych bilbordach obiecują! - ach, aż się człowiekowi ciepło robi na sercu. I jednej rzeczy można tylko żałować: że wybory samorządowe nie odbywają się raz w miesiącu – wówczas ten stan wyjątkowej mobilizacji nigdy by się nie kończył, i wtedy nawet sam Pan Bóg miałby spore trudności z zapewnieniem nam większego komfortu na tamtym świecie.

Co jednak ciekawe, tegoroczne wybory różnią się nieco od tych z 2010 roku. W zbliżającym się plebiscycie nieba przychylić nam próbują nie tylko etatowi kandydaci z ramienia któregoś z ugrupowań parlamentarnych i pozaparlamentarnych – ale i wielu ubiegających się o to zaszczytne miejsce z tzw. niezależnych komitetów wyborczych. Jest to chyba jakaś nowa moda, bo wspomniane komitety tej jesieni wyrosły niczym przysłowiowe grzyby po deszczu: „Nasza Gmina”; Wspólne Dobro”; „Wspólny Dom”; „Mieszkańcy Razem” itd. - można by pomyśleć, że mieszkańcy są zorganizowani niczym ludność starej, coraz mniej dobrej, Ameryki – gdzie oddolna inicjatywa cały czas jest ważnym narzędziem kształtowania polityki. No, ale gdzie nam do Ameryki – nawet tej za rządów prezydenta Obamy. Tutaj nawet milion podpisów, jak w sprawie sześciolatków, sejm jednym głosowaniem wyrzuca do kosza – tak więc przyczyna popularności owych niezależnych komitetów musi leżeć gdzie indziej. Ale gdzie?

Być może jest to efekt coraz większego obrzydzenia do polityków i polityki, jakie wdziera się w świadomość Polaków. Starannie przygotowany w gabinetach partyjnych podział narodu na „oszołomów” i „lemingi”; na „sektę smoleńską” i „zdrajców narodu” mógł się w znacznym stopniu wyczerpać pod wpływem wydarzeń z ostatnich miesięcy. Bo co z tego, że tak się wszyscy pięknie różnią, skoro w gruncie rzeczy i jedni, i drudzy są tak samo nieudolni - tak samo ordynarni i tak samo skorumpowani. Więc jaka tu różnica? Co z tego, że śp. Lech Kaczyński był „pośmiewiskiem Europy” - skoro światły i elegancki Radosław Sikorski jest dziś pośmiewiskiem nie mniejszym? Śmiało można powiedzieć, że głównym punktem programowym PiS zdaje się być to, że partia ta jest przeciwko PO i vice versa – najważniejszym punktem programowym PO jest obecnie niedopuszczenie do władzy PiS-u. Być może społeczeństwo zaczyna mieć tego wszystkiego dość i wspomniane wyżej niezależne komitety są odpowiedzią na nastroje społeczne – „my nie jesteśmy od tych złodziei, możecie nam ufać” (No bo przecież z pięknej synekurki nie zrezygnujemy i z jakiejś listy, tak czy owak, kandydować musimy… aż chce się dodać.)

Warto również odnotować, że sami kandydaci w tegorocznych wyborach są jakby bardziej bezpośredni. Nie to, że nie wierzą w obiecywane nam gruszki na wierzbach – bo w to akurat nie wierzyli nigdy. Mam natomiast wrażenie, że nawet niespecjalnie zabiegają o to, by wygadywane dyrdymały brzmiały wiarygodnie, by wyborcy w nie uwierzyli. Już chyba nikt nie ma złudzeń, że władze lokalne są czymś innym, niż zapleczem partii politycznych, i dbanie o dobro mieszkańców jest ostatnim, na czym im zależy. Wśród wyborców pojawiła się chyba świadomość, że cała ta szopka i tak niczego nie zmieni, że ktoś tam na tych stołkach i tak zasiądzie - że nie ma w całym przedstawieniu większego sensu. A skoro tak, niech przynajmniej wygra „ktoś swój”. I na to najwyraźniej liczą niektórzy kandydaci, przemawiając do nas z banerów reklamowych a to kształtnymi piersiami, a to hasłami rodem ze sklepów monopolowych i sex-shopów. Jako kandydaci na radnych pojawiają się ludzie nie mający zielonego pojęcia o funkcjonowaniu samorządów – twierdzący, że brak doświadczenia to atut. Pojawiają się też kandydaci młodzi, zaraz po szkołach, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że powiedzenie mówiące, iż jeśli ktoś nie ma planów na przyszłość – idzie na studia, należy szybko zmienić na: kto nie ma planów na przyszłość – idzie do polityki. Jednym słowem: kpina.

Axel Oxenstierna, najbliższy współpracownik Gustawa II Adolfa, miał stwierdzić, że nie trzeba wiele rozumu by rządzić światem („Czyż nie wiesz, mój synu, jak mało trzeba rozumu do rządzenia światem?!”). Ja mało w takim razie potrzeba rozumu by rządzić gminą, czy zostać samorządowcem? A skoro tak się sprawy mają, to może sprawiedliwszym byłoby zrezygnować z wyborów w ogóle i wprowadzić system rotacyjny - niech każdy mieszkaniec “rządzi” po kolei, na zmianę! Czemuż to jedni mogą sobie korzystać a inni nie? Niech każdy korzysta do woli! “Notes mam, burmistrzem mogę być” - jak mawiał pewien radny z Noskowa. Tak więc: stołek dla każdego!

Jakub Bijan


One Response to Jak mało trzeba rozumu do rządzenia światem czyli stołek dla każdego!

  1. Grzegorz Łaski napisał(a):

    Witam. Niestety Panski artykul jest do bani ladnie piszac…. Pokazuje Pan ze Polak to tylko potrafi narzekac ze wszystko zle, ze tam gdzie dwoch Polakow tam trzy opinie, itd,itp. Pisze Pan ze startuja w wyborach mlodzi ktorzy nic o niczym nie wiedza…hmmm no ale jakby nie patrzec ci „starzy” tez kiedys byli mlodzi i ktos im dal szanse-a Pan uznaje ze lepiej trzymac starych ktorzy jeszcze posiadaja komunistyczne myslenie? Moim zdaniem lepiej zastepowac tych ” starych” mlodymi-ktorzy maja pelno energii,roznych pomyslow,nie sa przesiaknieci zlem,itd. Mysle ze sam Pan niewie czego chce. Bo zaraz Pan napisze zeby wywalac starych ale ze mlodzi sie nie nadaja. Pewnie jest Pan jedna z wielu osob ktore tylko potrafia narzekac a na wybory i tak nie pojda-ale pozniej oczywiscie beda rozliczac tego ktory wygral wybory co zrobil-taka juz mentalnosc Polakow. Moze skoro nikt sie nie nadaje to ja mam nadzieje ze Pan-wszystkowiedzacy- jest kandydatem i pokaze jak sie pracuje i jak Pan zmienia caly swiat na lepszy. Od razu zaznaczam ze ja kandydatem nie jestem wiec prosze sie nie bronic tym ze niby jestem kandydatem i celowo pisze swoja opinie-ja jestem jakby to Pan stwierdzil tym-mlodym i nic niewiedzacym, wiec nie pcham sie na zaden stolek w zadnym niezaleznym komitecie 🙂 Moze Pan odpowiedziec normalnym jezykiem,takim jakiego Pan uzywa na codzien-naprawde nie ma potrzeby udawac jakiegos filozofa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *