Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Jak nie przegrać sukcesu KNP

W powyborczym numerze „Najwyższego Czasu!” redaktor naczelny Tomasz Sommer odtrąbił 7,15% dla KNP słowami „Cieszmy się! Teraz tylko do przodu!” dodając z pełnym przekonaniem „(...) nie miejmy wątpliwości, że przy okazji najbliższych wyborów parlamentarnych wynik znacznie poprawimy i być może przyjdzie nam pełnić rolę co najmniej języczka u wagi podczas tworzenia nowego rządu”.

Trudno nie pogratulować opcji konserwatywno-wolnościowej powrotu, po ponad 20 latach, do pierwszej ligi krajowej polityki, jednak nie podzielam triumfalistycznego optymizmu pana Tomasza.


Moja powściągliwość bierze się stąd, iż sukces wyborczy KNP był możliwy głównie  dzięki niskiej frekwencji (23,82%) w wyborach do PE. Niski  odsetek głosujących jest pewną tradycją unijnych wyborów, gdyż w 2004 r. poszło na głosowanie tylko 20,87% a w 2009 r. 24,53%. Jeśli uznamy, iż elektorat wolnościowców z Kongresu Nowej Prawicy, dodatkowo zmobilizowany korzystnymi sondażami przedwyborczymi, odliczył się w lokalach wyborczych, co dało 505 586 głosów i 4 mandaty, ta sztuka wcale nie musi powtórzyć się w wyborach do parlamentu krajowego, gdzie frekwencja po 1989 r. nigdy nie spadła poniżej 40%. Przypominam, że w wyborach do Sejmu w 2011 r., przy frekwencji 48,92%, oddano 14 369 503 ważnych głosów. Gdyby ta frekwencja miała się powtórzyć za rok, to do przekroczenia 5% progu wyborczego będzie potrzeba ponad 718 475 głosów. Kongres Nowej Prawicy, jeśli marzy o wprowadzeniu reprezentacji do polskiego parlamentu. musi więc powiększyć obecną ponad półmilionową rzeszę wyborców o połowę.

Jak dotrzeć do nowych wyborców? Do osiągnięcia tego celu niezbędne jest poszerzenie społecznej bazy poparcia o sporą grupę nowych wyborców. Aby to osiągnąć, należy określić segmenty i nisze nowego elektoratu (ich liczebność, zdyscyplinowanie itd.) i zbadać ,czy trafią do nich postulaty zawarte w programie konserwatywnych wolnościowców. Należy budować koalicję różnych grup mniejszościowych i SWYMI DZIAŁANIAMI zjednywać środowiska, które dotąd popierały lewicę (tę pobożną i bezbożną). Jedną z takich grup mogą być rolnicy, którym w Polsce nie wolno czerpać zysków ze sprzedaży domowych wyrobów spożywczych. Jak donosi Polskie Radio: „W świetle polskich przepisów, rolnik sprzedający na przykład konfitury z wiśni z własnego sadu, musi zarejestrować pozarolniczą działalność gospodarczą, stając się płatnikiem podatków VAT i PIT”. Tak więc nasz rolnik, który nie prowadzi działalności gospodarczej i nie spełnia restrykcyjnych wymagań sanitarnych, nie może sprzedać turyście kompotu z owoców czy nawet obranej marchewki, mimo że w większości krajów UE farmerzy mają prawo sprzedawać nawet wino lub samogon domowego wyrobu! Jest to więc czysta dyskryminacja drobnych producentów żywności, na rzecz  wielkich koncernów spożywczych, które monopolizują rynek i przy współudziale urzędowych biurwasów odbierają źródło dochodu mieszkańcom polskich wsi. Takich, gnębionych przez restrykcyjne i głupie przepisy grup społecznych i zawodowych jest więcej, trzeba tylko do nich dotrzeć i nawiązać współpracę polityczną.

Jeśli KNP chce być trwałym elementem polskiej sceny politycznej, to z wielką uwagą powinien postawić na profesjonalizację swoich działań, sprecyzować przekaz, określić docelowe grupy wyborców, do których chce trafić. Należy opracować fachową strategię działań i bezwzględnie ją realizować. Tutaj potrzeba profesjonalizmu i kompetencji. Odpowiedniego doboru tematów i ustawienia „artylerii medialnej”. Same happeningi i błyskotliwe filipiki przywódcy nie wystarczą, bo to, co dziś jest powiewem świeżości, jutro stanie się „odgrzewanym kotletem”, o czym sromotnie przekonał się biłgorajski winiarz. Wolnościowcy muszą politycznie dojrzeć i z żelazną konsekwencją realizować strategię „zakorzenienia się” w społeczeństwie i budowy poważnych struktur (formalnych i nieformalnych). Powinni budować szeroką koalicję społeczną wokół postulatów programowych, docierać do stowarzyszeń, fundacji, środowisk ideowych i zawodowych, do autorów stron internetowych i wydawców prasy lokalnej. Tymi sprawami mogą się zająć asystenci posłów i działacze zatrudnieni w biurach parlamentarnych.

Najwyższy czas SKOŃCZYĆ Z GAWĘDZIARSTWEM I NARZEKANIEM, teraz konserwatywni wolnościowcy mają swoich parlamentarzystów, którzy mogą REALNIE walczyć o zmianę warunków życia Polaków. Posłów KNP stać już na zamawianie fachowych ekspertyz, na solidne szkolenie kadr terenowych, na przygotowywanie projektów ustaw, które ułatwią Polakom życie. Tę, pierwszą po 20 latach szansę, należy maksymalnie wyzyskać. KNP może pokazać zwykłym ludziom, że jest poważną siłą, która potrafi realnie walczyć z chorym systemem i sprawdzić się w realnej polityce. KNP może zająć się wieloma poważnymi sprawami, które od lat opisuje „Najwyższy Czas!”. Pora zażądać wpisania do ksiąg wieczystych mienia, za które w czasach PRL wypłacono odszkodowania w ramach tzw. umów indemnizacyjnych. (Ich spis znajduje się w resorcie finansów, ale w wielu przypadkach do dziś nie wniesiono odpowiednich zapisów w polskich księgach wieczystych, co daje możliwość nadużyć i wyłudzania nienależnych odszkodowań.) Kolejnym poważnym tematem jest brak  traktatu pokojowego między Polską a Niemcami i nieuregulowanie praw do majątków poniemieckich w Polsce. Ta sprawa nie dotyczy tylko „ziem odzyskanych”, ale również wielu nieruchomości w okolicach Łodzi czy Warszawy. A przecież podobnych spraw jest więcej, Wystarczy przejrzeć roczniki „NCz!”, przekazać sprawę do opracowania dobrym prawnikom, na których usługi KNP już teraz ma fundusze, a następnie uderzyć z ofensywą polityczną.

Przyszłoroczne wybory parlamentarne będą szybkim sprawdzianem, który pokaże, czy środowisko konserwatywno-wolnościowe dojrzało do bycia trwałym elementem polskiej sceny politycznej, czy też stanie się osobliwością jednego sezonu.

Marcin Janowski


5 Responses to Jak nie przegrać sukcesu KNP

  1. Robert napisał(a):

    Ciekawe

  2. belzebub napisał(a):

    tego sukcesu nie uda się „przegrać”, gdyż nasi polityczni rywale z PO, PiS, SLD i reszty grają dla nas! Afery, działają na naszą korzyść, gdyż społeczeństwo ma już po dziurki w nosie tego całego tatałajstwa! Wynik będzie się powiększać. Mam tylko nadzieję, że JKM nie zechce sobie ściągnąć do KNP jakiegoś szczura z platformy czy innego gada…

  3. paweł napisał(a):

    Też mam taką nadzieję

  4. Piotr Korzeniowski napisał(a):

    Stowarzyszenie Aptekarzy Tradycyjnych
    chętnie skorzysta z porad i fachowych ekspertyz prawników zatrudnionych w biurach Europosłów
    i Posła KNP Przemysława Wiplera.

  5. Paweł napisał(a):

    Logika że KNP zdobyło 7% przez frekwencję jest gówno warta, to nie prawda, nie było żadnej wielkiej mobilizacji. W grupie wiekowej 18-25 frekwencja była NAJNIŻSZA. Zresztą nie było jakiegoś wielkiego skoku w porównaniu z sondażami, mieli przecież sondaże 6-7% więc nie wiem skąd teoria o mobilizacji BEZ DOWODÓW.
    W 2009 roku sondaże dawały UPR 1% i w wyborach UPR osiągnęła… 1,1% dostając 81 tysięcy głosów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *