Koniec ery mas

Wszyscy mamy świadomość, że przeżywamy rewolucję technologiczną, której symbolami są mikroinformatyka i mikrobiologia, to znaczy połączenie tego, co nieskończenie małe z tym, co nieskończenie potężne Czytaj więcej »

 

Jak robić biznes w Chinach – tak zwane różnice kulturowe

Właśnie wróciłem z Shenzhen gdzie w sumie przebywałem tylko kilka godzin. Z Changsha do Shenzhen mamy 809 km a dystans ten pokonujemy szybką koleją w 2 godziny i 58 minut, cena biletu w jedną stronę to 388 rmb czyli 230 zł. Jednak nie o tym będzie dzisiejszy wpis.


Poniżej zamieszczam kilka zdjęć jakie zrobiłem przedwczoraj w Changsha, naprzeciw wejścia/wyjścia z Carrefour’a w centrum Changsha. W Europie taki widok jest nie do wyobrażenia. Jednak u ludzi z innych kręgów cywilizacyjnych to rzecz całkiem normalna. Ci na zdjęciu, właściciele baraniny wcale nie są rdzennymi Chińczykami. Co prawda są posiadaczami chińskich paszportów ale są w Chinach mniejszością narodową, która etnicznie jest najbardziej spokrewniona z Turkami, z Chińczykami Han etnicznie mają mało wspólnego. Posługują się swoim językiem (kolega Turek mówi, że nawet coś tam rozumie z ich mowy) zapisywanym w alfabecie arabskim. Są muzułmanami. Tacy są właśnie Ujgurzy. Krąg cywilizacyjny to mieszanka wpływów  tureckich, chińskich; religijnie islam.

chiny_biznes_01

Ani Ujgura, ani murzyna, ani Chińczyka, ani innego Azjaty, ani nawet przybysza z Ameryki Południowej widok ulicznych handlarzy, którzy oprawiają mięso na ulicy w centrum miasta, nie dziwi. Nie ma w tym żadnej atrakcji. Jednak dla mnie jako Europejczyka to wciąż egzotyka. Dla mnie oczywiście mniejsza niż dla tych co w Azji nie mieszkali, bądź nawet nie byli.

chiny_biznes_02

Jeżeli spojrzymy na sprawę szerzej do na podstawie tego opisanego przypadku wywnioskujemy, że tzw. „dziwne” zachowanie ludzi z innych kręgów kulturowych musi mieć miejsce w innych aspektach życia, w tym również w biznesie.

Ja w Chinach na stałe mieszkam już ponad 5 lat. Pierwszy raz zawitałem na chińskiej ziemi w styczniu 2007 roku. W Chinach działam na różnych płaszczyznach, wiem to i owo. To co wiem i potrafię w Chinach załatwić okupione było własnymi błędami, tak się uczyłem Chin, praktycznie i sam. Czytelnicy często w mailach pytają mnie o różne sprawy, jak w Chinach załatwić to i owo. Trudno odpowiedzieć. Po pierwsze już same pytania są tak zadawane jakby dotyczyły sytuacji w Unii Europejskiej a odpowiadać za darmo też mi się nie chce. Zresztą i tak aby odpowiedzieć na poważne pytania to trzeba zrobić osobne rozpoznanie tematu a to już samo w sobie generuje koszta. A na pytania typu: co sprowadzać z Chin (?) (w podtekście jeszcze: „abym się szybko dorobił”) odpowiedzi nie ma.

Zobaczcie na tego barana pokrojonego „nielegalnie” na ulicy. Czy Polak zatopiony w przepisy Unii Europejskiej uważa to za normalne i przyjmie do wiadomości, że to nic dziwnego? Czy wymiana waluty na ulicy u dziada, który jeździ skuterem jest normalna? Nikogo nie namawiam, bo można dostać fałszywki, ale co zrobicie jak się wam skończy limit legalnych transakcji w systemie bankowym (w Chinach jest to 50 tys. usd rocznie). Przecież na pytanie co zrobić po wyczerpaniu limitu ja i tak wam nie odpowiem, że można sobie wymienić u ciecia w banku, z ręki do ręki bo będzie to dla was tak samo dziwne jak ten baran przed Carrefour’em. To co w Chinach normalne, dla was może być nie do przyjęcia. A nawet jak już się przełamiecie mentalnościowo i zrobicie to „po chińsku”, to bez znajomości detali odnośnie realiów i zwyczajów możecie to zrobić po prostu źle, błędnie.

Teoretyków od biznesu odnośnie Chin jest wielu, robią mądre szkolenia, mają fajne nazwy po angielsku, a potem się okazuje, że oni w życiu nawet jednej paczki nie wysłali, nigdy nie wymieniali walut poza oficjalnym obiegiem, zero biznesu w życiu, zawsze na etacie u kogoś. Ten kto w życiu miał chociaż uliczny stragan ten wie, że te mniej oficjalne strony biznesu są de facto decydujące, a szczególnie jest tak w takim kraju jak Chiny (chyba wszędzie prócz USA i UE tak jest). A o jakie konkretnie rzeczy mi chodzi? Oczywiście, że o tym pisać nie będę, ale nie jest to na pewno dobry biznesplan napisany piękną angielszczyzną czy teoretyczne opracowania marketingowo..ujowe, hahaha.

Chcecie poznać Chiny to musicie często tu bywać, pomieszkiwać, znać język, pogadać tu i tam, pojeździć, zjeść i wypić z kim trzeba. I nie tyczy się to tylko Chin, ale każdego innego odrębnego kręgu cywilizacyjnego na świecie.

Adam Machaj

Adam Machaj, Polak na stałe mieszkający w Chinach, autor bloga Raport z Państwa Środka. Na więcej informacji z Chin z pierwszej ręki zapraszamy tutaj


2 Responses to Jak robić biznes w Chinach – tak zwane różnice kulturowe

  1. entuzjasta chińskiego komunizmu napisał(a):

    Hura!! Chura!! Hchóura!!! Hóra!!! Niech żyją Chiny Ludowe, jej władze i Chińska Partia Komunistyczna!!!! Niech żyją! Niech żyjąąą! Niech im gwiazdka, sierp i młot wiecznie świecą!!!! A, że paru katoli będzie gnić w obozach reedukacji i kilkaset dzieci dziennie zgodnie z prawem, ustanowionym przez ChPK, będzie wyrżniętych z matek to NIC! Najwaszrznejższe, ższe rzęę pieeenniondz krenczy! I to jest dla mocarzy i maluczkich, z tego i w tym świecie najważniejsze i podstawowe. Grunt to forsa, bez względu, jak zdobyta i na czyjej krzywdzie. Niehch sziyiom IDeA Kommuóniztdycznej Kitajzkiej Partii! Niehch ższyiom!

  2. Zbig Grun napisał(a):

    ,-…po co piszesz głupoty? Sytuacji w Polsce i swojej własnej „Kapitalistycznej”nie potrafisz zdefiniować zanalizować a wydajesz oceny na temat rzeczywistości chińskiej? Zaśmiecasz internet i Forum!Te zdjęcia nie dotyczą Chin lecz dzielnicy tureckiej na terytorium Chin?Zamieszczenie tego artykułu przez Redakcję jest szkodliwe dla Czytelników i stąd winien zostać wykasowany jako bzdet zaśmiecający Forum proKapitalizmu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *