Sery, de Gaulle i Anne

Najmłodsza córka de Gaulle’a, Anne, cierpiała na zespół Downa. W wyniku obrażeń porodowych nigdy nie mogła poprawnie chodzić Czytaj więcej »

 

Jak wprowadzić w błąd naszego przeciwnika?

„Wojna to sztuka wprowadzania w błąd.” Sun Zi „Sztuka Wojny”.
Środowiska lewicowe za pogłębiającą się biedę winią ludzi zamożnych. Problem polega na tym, że biorąc pod uwagę wąską grupę globalnych bogaczy jako punkt odniesienia, większość naszych lokalnych bogaczy mogłaby być co najwyżej ich lokajami. Są niczym w porównaniu z właścicielami banków i korporacji.



Majątki naszych lokajów powstały na ogół przy okazji rozmontowywania starego systemu. Na jednych i drugich rzecz jasna lewicowa krytyka nie śmie podnieść ręki. Poszukuje tradycyjnie rozwiązań w „wyrównywaniu”, które w praktyce poprzez system publicznych danin oznaczają likwidację ledwo powstałej klasy średniej. To ona stanowiła zawsze oazę niezależnego myślenia więc stanowi idealny realny cel wszystkich totalitarnych reżimów, będąc jednocześnie „kapitalistą zastępczym”. Znaczna część majątku wielkich tego świata ma charakter wirtualny. Są to elektroniczne impulsy, zadrukowane papierki lub zapisy księgowe. Można zaobserwować proces urealnienia wirtualnych dóbr, poprzez wykup za wirtualne pieniądze realnego majątku należącego do niedawna do klasy średniej. Lewicowy strzał w płot jest więc wojenną dezinformacją, wskazaniem masom nieprawdziwego wroga. Wszyscy są szczęśliwi: wielki kapitał, bo może realizować swój sen o totalnej władzy i socjaliści, którzy zniwelują wszelkie społeczne różnice czyniąc wszystkich tak samo biednymi. W tym bitewnym zgiełku nadal pożyczone na socjalistyczne dyrdymały pieniądze wymagają ciągłego płacenia odsetek, a więc stanowią formę trwałego zniewolenia. Do tego dochodzi wewnętrzny system okupacji przejadający owce naszej pracy.

Aby wygrać wojnę, należy przeciwnika wprowadzać w błąd. Ostateczne zwycięstwo osiągnięte zostanie wtedy, gdy uwierzy on w naszą dezinformację. Pokonanie wroga jest zatem prostsze niż się nam wydaje. Należy zanegować podstawy potęgi przeciwnika i odrzucić wirtualny pieniądz oraz tradycyjne sposoby „przechowywania” kapitału. Jest to możliwe. Oto w zrujnowanej kryzysem Hiszpanii furorę podobno robią tzw. banki czasu. Proste systemy portalowe pozwalające na wymianę dóbr i usług, gdzie walutą staje się czas pracy. Rozwiązanie być może nie idealne, ale z barku pieniądza na rynku i możliwości jego zdobycia, ludzie przynajmniej nie chodzą głodni. Czy zatem w nadchodzących dekadach konserwatyści zrozumieją potrzebę pogodzenia się z marksistowskimi ideałami? Wydaje się być to wręcz niewyobrażalne, ale jednak wizjonerstwo Marksa może porażać. Wszystko dokonuje się jednak bez rewolucji, tzw. „kapitaliści” stają się tzw. „komunistami”, choć jedno i drugie słowo nie oddaje istoty problemu. Musi zatem pojawić się nowy język i nowe terminy opisujące rzeczywistość, gdyż tkwienie w obecnym zamkniętym kręgu zaklęć nie posuwa nas poznawczo ani o milimetr.

Jedno jest pewne. Zbankrutowawszy realny socjalizm pociągnął za sobą także realnego kapitalistycznego bankruta. Stare nazwy i etykietki nie przystają już do rzeczywistości. Od prawie stu lat na zachodzie obowiązuje parodia kapitalizmu, gdyż ów pierwotny kapitalizm zakładał antytrustowość jako fundament swojego funkcjonowania. Żadna firma nie mogła opanować znaczących połaci danego rynku. Zachodnie elity zachwycone systemem chińskim być może za chwilę wpadną na pomysł restauracji krypto – monarchii, jako ustroju idealnego. A my pozostaniemy obszarem skolonizowanym znajdującym się na peryferiach nowego imperium. Tak więc na świecie nic poza etykietkami się nie zmienia. Jak zatem w owym świecie wyciosać sobie choćby minimalną przestrzeń wolności? Gdy zadamy sobie to pytanie, to być może dojdziemy do refleksji jak wielkim wybawieniem było i jest chrześcijaństwo likwidując skurwysyństwo tego świata i usiłując uczynić człowieka wewnętrznie lepszym. Bez systemu, bez przemocy i grabieży. Być może i w tym zakresie powrót do korzeni jest lekiem na nasze problemy?

„Twoją jedyną bronią jest mózg. Nie mięśnie, nie miecz, ale mózg. To nie będzie tak jak w filmach. Wiele razy zostaniesz osaczony albo zaskoczony. Stracisz broń albo nie zdążysz jej dobyć. Poznasz smak porażki, paniki, zmęczenia walką. Pamiętaj, giną przeważnie ci, którzy przestali myśleć. Poddali się. Opuścili ręce. Nigdy nie przestawaj planować. Nawet na sekundę. Wszystko jest bronią. Krzyk, omdlenie, wezwanie pomocy, łyżka albo kawałek szmaty. Każde przetrwanie to zwycięstwo improwizacji.” Jarosław Grzędowicz „Pan Lodowego Ogrodu”.

Adam Kalicki


2 Responses to Jak wprowadzić w błąd naszego przeciwnika?

  1. Marko napisał(a):

    Chyba zamoZnych a nie zamorznych, czyli tych za morzem? Musi pan po za tym byc konsekwentny: nie bylo realnego kapitalizmu za to byl realny socjalizm? Oba nie byly systemami gospodarki, tylko narzedziem politycznym. Z tego nigdy nie moze sie wykluc nic normalnego, stabilnego, jedno i drugie jest narzedziem manipulacji w rekach waskiej elity Ligi Oszustow. Pierwszy krok to odpolitycznienie: likwidacja kapitalizmu, socjalizmu, monarchi(zmu) itd. Przyklad Pcimia Dolnego jest niezwykle pouczajacy: tylko gospodarka! Krowa, ktora daje mleko nie jest ani kapitalistyczna a ani socjalistyczna. Tak samo jak komputer czy siewnik.

  2. StG44 napisał(a):

    @Marko: facet, leków dziś zapomniałeś. Weź je, popij wódka i nie bredź już tych swoich komunistycznych pierdółek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *