Światowy Dzień Ubóstwa

W świecie na co dzień zmagamy się z rzadkością zasobów w stosunku do nieograniczonych potrzeb Czytaj więcej »

 

Jak z tą wolnością w Chinach

Wolność to słowo, które trudno jednoznacznie zdefiniować ale każdy ma jakieś swoje tego słowa definiowanie. Mimo, że znakomita większość ludzi uważa ją za coś bardzo ważnego to zdajemy sobie sprawę, że mimo wszystko musimy tą wolność w jakimś punkcie zatrzymać. Wolność nieposkromiona będzie zmierzała do anarchii a tego również znakomita większość ludzi na świecie nie chce. Nie wszystkie inne wartości, które są dla nas też w życiu bardzo ważne hołdują szeroko rozumianej idei wolności.


W Polsce wolno mi wejść na internet i opluwać wszelkie autorytety ze św. pamięci papieżem Polakiem Janem Pawłem II włącznie. Mogę nawrzucać „rudemu” czy „kaczce” i nikogo to już nawet nie zainteresuje. W Chinach jeżeli napisałbym na tym blogu lub gdziekolwiek publicznie coś obraźliwego względem osób, które są na świeczniku musiałbym się liczyć z konsekwencjami. Tzw. brak wolności słowa. W Chinach za to mogę zaraz zejść na parter, gdzie sąsiad w swoim prywatnym mieszkaniu otworzył w jednym z pokoi małą restaurację. Nie musi dojeżdżać do pracy, płacić wynajmu, ZUS-u i innych złodziejskich praktyk więc ceny ma, że tak powiem przystępne. Jak policzyłem to sprzedaje za tyle ile mnie wyniosłoby kupienie produktów (on kupuje hurtowo więc ma taniej). Do tego dochodzi to, że nie muszę nic robić a w szczególności zmywać. Jego knajpa to oczywiście całkowity nielegal ale reklamę przed klatką postawił a świecący neon zawiesił w oknie. My, sąsiedzi jesteśmy zadowoleni bo mamy miejsce gdzie możemy tanio zjeść a facet nie marnuje czasu tylko zarabia na siebie i swoją rodzinę.

Restauracja w mieszkaniu na jedym z osiedli w Tianjin. Foto.: Adam Machaj

Ta knajpa to tylko jeden z wielu przykładów wolności gospodarczej na naszym nowym chińskim osiedlu. Każdy parter jest wykorzystywany jako jakiś mały biznes i tak na przeciw knajpy jest mały sklepik. W następnej klatce fryzjer i sklep z AGD (nowe osiedle więc biznes się kręci od rana do wieczora). Inny znajomy Chińczyk ulicę dalej zrobił u siebie w domu sklep meblowy, jak już wspomniałem osiedle jest nowe i dopiero co zasiedlane więc też mu się dobrze wiedzie, na tyle dobrze, że wynajął kolejne mieszkanie obok jako magazyn. Oczywiście nic nie jest zarejestrowane i nikt się też z tym nie kryje.

„Bogaćcie się” , tak mówi chiński rząd do swoich obywateli. Nas też namawiano „aby brać sprawy w soje ręce” ale jak już wyżej wspomniałem w Polsce można mówić wszystko i nie patrzyć na konsekwencję. W realnym życiu liczy się jednak co możemy zrobić a nie co możemy powiedzieć, być „mocny w gębie” to każdy potrafi, ale zrobić coś to już nieco trudniejsza sztuka. Tym bardziej jeżeli instytucje, które powinny pomagać de facto przeszkadzają.

Oczywiście jak i wolność słowa w Polsce ma swoje granice tak i chińska wolność gospodarcza też je ma, ale póki co jest i ludziom żyje się coraz lepiej (finansowo). Niech każdy sobie sam odpowie co woli: dużo gadać czy dużo zarabiać?

Adam Machaj

Adam Machaj, Polak na stałe mieszkający w Chinach, autor bloga Raport z Państwa Środka. Na więcej informacji z Chin z pierwszej ręki zapraszamy tutaj

 


5 Responses to Jak z tą wolnością w Chinach

  1. Matlib napisał(a):

    O tej „wolności słowa” najbardziej przekonali się ci, którym ABW aresztowała komputery o 5 rano 🙂

    O ś.p. Darku Ratajczaku nie wspominając…

  2. Marko napisał(a):

    No ale to przeciez jest komuszy kraj Chinska Republika Ludowa. To jak wy wielbiciele kruwinowskich odjazdow wolnorynkowych w dziadolizmie pardon kapitalizmie to wytlumaczycie? Agentura do dziela wasz wodz czeka!

  3. grather napisał(a):

    Marko
    niezly belkot, lepiej nie odstawiaj lekow 🙂

  4. Marko napisał(a):

    Oto odpowiedz kurwinowskiego idioty. Zazywaj dalej pelna garscia ideologie swojego wodza. Na zdarowie!

  5. Panie Machaj napisał(a):

    Panie Machaj – a nie można połączyć wolności dużego zarabiania z wolnością dużego gadania? Przecież ten kapitalizm w komuszych Chinach jest tylko dla wybranych towarzyszy, a reszta to niewolnicy, podobnie jak u nas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *