Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Kogo by tu eutanazować?

Wezwanie pana premiera, by rozpocząć dyskusję o eutanazji, to wreszcie jakaś odmiana w naszej polityce. Dotąd bowiem regułą było, że jak już władza całkiem nie wiedziała, czym odwrócić uwagę „ciemnego ludu”, to rozpoczynała dyskusję o aborcji. Czy to postęp, czy regres, trudno powiedzieć, ale w każdym razie wreszcie coś innego.

Osobiście swoje zdanie o eutanazji uzależniam od tego, o kim konkretnie rozmawiamy – ale nie chcę tu eksponować swego prywatnego sądu, tylko rozważyć sprawę z punktu widzenia dobra publicznego. Jak bowiem pisał przed laty profesor Bernard Isroel, dyskusja o „prawie do godnej śmierci” rozpoczęła się w zachodniej Europie nie z powodów etycznych, ale ekonomicznych. Postęp techniczny niezwykle wydłużył ludzkie konanie, postęp zaś społeczny obciążył jego kosztami, w ten czy inny sposób, budżety publiczne, które tym się różnią od prywatnych, że wiecznie są dziurawe i dopięte wyłącznie na deficyt.

Tymczasem, jak podaje cytowany profesor, statystyczny chory na raka przez ostatnie trzy miesiące konania kosztuje swoją ubezpieczalnię więcej niż przez całe wcześniejsze życie. On się tylko męczy i nie ma szansy wyzdrowieć, a ubezpieczalnia traci na próżno pieniądze? Jest więc poważny powód, by popracować nad zmianą konserwatywnej, mieszczańskiej moralności i odczarowaniem tego tabu, jakie postchrześcijańska kultura zrobiła z dobijania chorych.

A przecież prawie każdy lekarz podejmuje podobne decyzje, jak ten z „Szeregowca Ryana” – tego na stół, ten może poczekać, a temu dać morfinę. U nas zresztą nie ma nawet na morfinę, po prostu wystawia się pacjenta na korytarz (stąd określenie „eutanazja korytarzowa”). Skoro zaś coś i tak ma miejsce, to nowoczesność nakazuje się z tym pogodzić, zalegalizować i uregulować przepisami. Niech decyduje bank i spadkobiercy, czy chcą jeszcze dziadka/babcię męczyć, czy zgodzą się na jego prośbę o dobrą śmierć (a jeszcze nie było wypadku, by ktoś potem protestował, że wcale nie prosił).

Tak, jak w Holandii – zalegalizowano prostytucję jak każdy inny zawód, żeby ukrócić towarzyszące jej patologie, zalegalizowano miękkie narkotyki, żeby ludzie nie sięgali po twarde? Wprawdzie holenderskie bajzle nadal są siedliskiem przestępczości, przemocy i stacją docelową mafii handlarzy żywym towarem z całego świata, a wokół legalnych sklepów z miękkimi narkotykami kwitnie nielegalna dilerka twardymi, tak, że spożycie tych ostatnich znacznie wzrosło, zamiast spadać – ale to wcale nie dowodzi, że idea nie jest słuszna.

Zostawmy zresztą Holandię, gdzie za parę lat wyznaniem dominującym stanie się islam, a za parę kolejnych wejdzie w życie i postawi cały ten zamtuz do pionu prawo koraniczne – wróćmy na nasze podwórko. Iluż to publicystom i komentatorom sen z oczu spędza owe 16 miliardów złotych rocznej dotacji z budżetu do KRUS! Gdyby się do tych pieniędzy dobrać, nic by już nie trzeba było ciąć ani reformować, bo wystarczyłoby na wszystko. Ale problem w tym, że, wbrew stereotypowi, te pieniądze nie idą na KRUS (ten dystrybuuje między kolesiów z partii i związków rolniczych pieniądze z bieżących składek), tylko za jego pośrednictwem wypłacane są w formie emerytur, więc nawet likwidacja Kasy nie przywróci ich budżetowi.

Ale gdyby się udało zlikwidować wiejskich emerytów? Zresztą dlaczego ograniczać się do wiejskich? Analogiczna dotacja do ZUS to 54 miliardy. Gdyby więc uśpić emerytów w ogóle, mamy rocznie 70 miliardów do przodu. Razem z zaoszczędzonymi pieniędzmi za leczenie można by za taką kasę zbudować wymarzoną przez Gierka Drugą Polskę, gdzie: czy się stoi, czy się leży (chociaż leżeć to lepiej nie, jeszcze uznają za chorego) i na dodatek ciepła woda w każdym kranie?

I ktoś śmie twierdzić, że w dobie światowego załamania finansowego, które – obym fałszywym prorokiem był – tak naprawdę dopiero się zbliża, eutanazja to temat zastępczy? Ja rozumiem, że politycy boją się tak mówić otwarcie, ale, po prawdzie, nie ma powodu. Przecież emeryci to i tak wrogi elektorat, a eutanazja wyeliminuje babcię z wyborów jeszcze skuteczniej, niż schowanie jej dowodu.

Rafał A. Ziemkiewicz

źródło informacji: FELIETONY INTERIA.PL


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *