Ubezpieczenia emerytalne – oto, za co jeszcze można podziwiać Szwajcarię

Szwajcarię można podziwiać za wiele rzeczy, szczególnie w porównaniu z jej rozrzutnymi sąsiadami Czytaj więcej »

 

Kogo chroni konstytucja?

To pytanie przyszło mi na myśl gdy czytałem  uzasadnienie dla ogłoszonej, przez Trybunału Konstytucyjnego, zgodności z konstytucją nakazu zapinania pasów bezpieczeństwa w samochodzie. Sprawa sama w sobie jest błaha, jednak TK argumentując wykazał, że państwo socjalne (w tym przypadku nieodpłatne leczenie) nie da się pogodzić z wolnością jednostki. Skoro kierując się troską o obywatela państwo nakazuje mu zapinać pasy, to czemu nie mogłoby mu nakazać ciepło się ubierać, zdrowo jeść, nie pić, nie palić, nie chorować?

TK nie zauważył, że złudne poczucie bezpieczeństwa, które dają pasy powoduje wzrost ryzykownych i nieodpowiedzialnych zachowań kierowców (tzw. ryzyko moralne) co przeczy intencji przepisu. Wniosek: odpowiednio dobrana argumentacja tak naprawdę, pozwala państwu dowolnie ograniczać zakres wolności obywateli.

Zaniepokojony, rozpocząłem głębszą analizę innych orzeczeń TK w poszukiwaniu „ducha” Konstytucji.
Z rozdziału pierwszego dowiedziałem się , że Polska  (art1) jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli oraz że jest  (art2.) demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Dalej art4. zapewnia, iż władza należy do Narodu, który ją sprawuje przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

W konstytucji  z 1952r. mieliśmy podobnie brzmiące zapewnienia:

art.1- Polska  jest państwem demokracji ludowej, a władza należy do ludu pracującego
miast i wsi.
art2- Lud pracujący sprawuje władzę państwową przez swych przedstawicieli, wybieranych do
Sejmu ,
art3- Polska Rzeczpospolita Ludowa:

1) stoi na straży zdobyczy polskiego ludu pracującego miast i wsi, zabezpiecza jego władzę i  wolność przed siłami wrogimi ludowi,

2) zapewnia rozwój i nieustanny wzrost sił wytwórczych kraju przez jego uprzemysłowienie,     przez likwidację zacofania gospodarczego, technicznego i     kulturalnego,

3) organizuje gospodarkę planową, opierając się na przedsiębiorstwach stanowiących własność   społeczną,

4) ogranicza, wypiera i likwiduje klasy społeczne, żyjące z wyzysku robotników i chłopów,

5) zabezpiecza stały wzrost dobrobytu, zdrowotności i poziomu kulturalnego mas ludowych, zapewnia wszechstronny rozwój kultury narodowej.

Wrażenie podobieństwa i ciągłości pogłębia aktualność części orzeczeń TK wydanych przed rokiem 1997. Konstytucja z 1952 roku, mieściła się w formalnych ramach państwa prawa. Jeśli mimo to, posiłkując się konstytucją z 1952r., władza „ludowa” skutecznie zniewoliła społeczeństwo, to trudno się dziwić podobnym efektom dedukowanym z obowiązującej konstytucji.

Wolność człowieka (art31) jest chroniona warunkowo i może być ograniczana w drodze ustawy ze względu na bezpieczeństwo państwa, porządek publiczny, ochronę środowiska, zdrowie i moralność publiczną. Zastrzeżenie, iż ograniczenie wolności nie może naruszać jej istoty, niczego nie gwarantuje, bo nie określono co należy do tej istoty. Zapewne dlatego w dalszych artykułach wymienia się gwarantowane wolności np.: sumienia, twórczości artystycznej i naukowej, wyboru zawodu i miejsca pracy, które są egzemplifikacjami wolności jednostki.

Klasyczna logika mówi, iż z dwóch zdań sprzecznych da się wyprowadzić dowolne zdanie. Teraz rola jaką pełni TK staje się jasna. Salomonowe orzeczenia dotyczące ustaw mają tę sprzeczność łagodzić ograniczając zakres stosowania raz jednego artykułu raz innego, po uważaniu. Ponieważ gwarancje praw istotnych dla obywateli są warunkowe, władza poprzez nowe ustawy i reinterpretację zapisów konstytucji, dowolnie może zmieniać odpowiednio do potrzeb ich zakres materialny. A przecież z równości wobec prawa (art32) i ochrony wolności jednostki wynika niedopuszczalność korzystania z wolności ze szkodą dla innych i to wystarczy by wyznaczyć ograniczenia, nakładane na potencjalnie niebezpieczne dla innych zachowania (w tym dot. zdrowia, bezpieczeństwa), na drodze sądowej rozpatrując konkretną rzeczywistą sytuację. Posiłkowanie się pojęciem interesu społecznego i sprawiedliwości społecznej rodzi niebezpieczeństwo marginalizacji interesu jednostki, czego mieliśmy dobitne dowody pod rządami konstytucji z 1952 r. Dynamikę tego procesu opisał Hayek w „Drodze do zniewolenia” i najwyższy czas by usunąć z konstytucji artykuły do nich nawiązujące.

Niezgodne z realiami jest brzmienie art4., bowiem Naród nie sprawuje władzy przez swoich przedstawicieli; wybiera nie swoich lecz partyjnych przedstawicieli, pilnujących interesów tych partii – wybór przypomina ten z kołchozowej stołówki: można jeść lub nie jeść. Również bezpośrednie sprawowanie władzy jest wykluczone, bowiem zarówno inicjatywa ustawodawcza (art.118) jaki i referendum (art125) uzależnione są od akceptacji większości sejmowej tj. wybranych przedstawicieli partii. Tym, którzy sądzą inaczej proponuję wskazanie sposobu na pozbawienie partii finansowania z budżetu (większość społeczeństwa jest przeciwna finansowaniu).

Szczególną finezję w argumentacji wykazał się TK przy uzasadnieniu zgodności z konstytucją  Traktatu Akcesyjnego. Nie dopatrzył się ograniczenia suwerenności Narodu mimo zaakceptowanej nadrzędności prawa UE nad prawem stanowionym w Polsce. To, że Unia nie może teraz dokonać zmiany zakresu swych kompetencji bez zgody wszystkich państw członkowskich, nie jest argumentem wystarczającym, co wziął pod uwagę Niemiecki Trybunał w Karlsruhe zalecając wzmocnienie uprawnień niemieckiego parlamentu w dziedzinie tworzenia prawa europejskiego. Nasz Trybunał Konstytucyjny nawet jednym słowem nie napomknął o potencjalnej groźbie całkowitej utraty suwerenności i przyjął gumową interpretację „przekazania niektórych spraw” art.90. Jeśli pozostawimy sejmowi tylko podejmowanie suwerennych decyzja o terminach zwoływania posiedzeń, to czy jeszcze wtedy powiemy, że odebrano sejmowi jedynie niektóre sprawy?.

Są prawnicy, którzy twierdzą że na podstawie art1. władze publiczne są zobowiązane do przeciwdziałania jednostkowym czy grupowym zakusom zmierzającym do zawłaszczenia dla siebie dobra wspólnego, ale TK szerokim łukiem go omija zdając sobie sprawę z jego ewidentną sprzecznością z mnogością praw grupowych nadanych przez konstytucję (każde wyróżnienie dowolnej grupy musi dokonywać się kosztem pozostałych, łamie więc zasadę równości każdego obywatela wobec prawa). Dlaczego władza tak hojnie obdziela „papierowymi” uprawnieniami?. Po pierwsze nie ona poniesie ciężary z tym związane, po drugie jest to dyskretny sposób na umacnianie władzy państwa nad obywatelem. Nawet za swoje błędy władza każe płacić podatnikom (art.77) a nie bezpośrednim sprawcom szkody (nic nie stoi na przeszkodzie by urzędnicy łącznie z prawnikami sejmowymi ubezpieczali się od odpowiedzialności za wydawane gnioty).

Lektura orzeczeń TK  sprawia  przygnębiające wrażenie. Duch starej konstytucji ciągle straszy. Twórcom nowej konstytucji bliżej było do marksistowskiej dialektyki, w której walka przeciwieństw znajdowała swoje ukoronowanie w uczonym bełkocie podręczników prof. Wiatra, niż do klasycznych reguł wnioskowania. Za interesem społecznym skutecznie skrywa się interes „elit” pogardzających „motłochem”, którego udział we władzy zaczyna się i kończy na tworzeniu pozorów wolnych nieskrępowanych wyborów.

Wojciech Czarniecki


2 Responses to Kogo chroni konstytucja?

  1. Wiktor Aregirs napisał(a):

    Konstytucja z definicji jest aktem legitymizacji władzy państwowej, państwo z definicji narusza wolność poddanych i samo sobie ustala, w jakim stopniu i naturalne jest, że „się rozrasta”, czyli ogranicza wolność poddanych w stopniu coraz większym. Dlatego celem nie powinna być zmiana konstytucji na „dobrą” i władzy „na dobrą” – to (ewentualne) środki, ostatecznym celem musi być likwidacja tej instytucji.

  2. Ricardo napisał(a):

    Kilka uwag,
    1/ warto przyjrzeć się przepisowi określajacemu podstawę ustroju gospodarczego RP. Ma nią być, przejęta z doktryny niemieckiej, społeczna gospodarka rynkowa. W art. 20 konstytucji RP wskazano, że jest nią społeczna gospodarka rynkowa oparta na: wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz … solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych. To swego rodzaju contradictio in adiecto. Współpraca partnerów społecznych może być realizowana np. poprzez zawieranie układów zbiorowych pracy (art. 59), szczegółowe postawnienia co do prowadzenia rokowań znajdują się w kodeksie pracy;
    2/ co do prawa własności to dopuszcza ustawa zasadnicza wywłaszczenie byleby było ono dokonywane na cele publiczne (art.21), a poza tym ograniczenie własności dopuszczalne jest „w zakresie, w jakim nie narusza ona (czyli ustawa ograniczająca własność) istotę prawa własności. No, jeśli ograniczenie własności nie narusza istoty tego prawa to pojawia się pytanie, od kiedy będziemy mieli do czynienia z naruszeniem istoty prawa własności?;
    3/ korporacje zawodowe mogą być tworzone -jak czytamy w art. 17 – dla ochrony interesu publicznego. W RP przypada stosunkowo niewielka liczba adwokatów w porównaniu np. z państwami Zachodniej Europy. Polskie sądy dyscyplinarne raczej niechętnie zajmują się sprawami swoich kolegów po fachu. I na tym ma polegać ochrona interesu publicznego wg konstytucji?;
    4/ Zakazane jest koncesjonowanie prasy, ale już na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej może być przyznana koncesja (art. 54). Ustawodawca skwapliwie wykorzystał ten zapis i w ustawie o swobodzie działalności wskazano, że na rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych (art. 46) wymagane jest uzyskanie, a de facto wykupienie pozwolenia koncesyjnego.
    Wniosek: gospodarka rynkowa wcale nie jest gospodarką rynkową par excellence; własność nie jest nienaruszalna; samorządy zawodowe bronią się przed dostępem „ludzi z zewnątrz”, a uwłaszczona nomenklatura kontroluje eter. Nie ma co zajmować się wykładnią dokonywaną przez Trybunał Konstytucyjny. W końcu zasiadają w nim byli sędziowie, którzy po upływie 9 lat (kadencji TK) powrócą do pracy w zawodzie, a interwencjonistyczni politycy znowóż wybiorą kolejnych sędziów. Gdy ma się świadomość, jak wielką pozycję zapewniła określonym środowiskom konstytucja RP to zazwyczaj ich człownkowie nie ma się ochoty zmianiać status quo. Jak mówi ironicznie St. Michalkiewicz, wolny rynek? Jak najbardziej. Tylko że ktoś musi nim kierować. I ta zasada przekłada się na większość sfer życia społecznego. Nie należy także zapominać, kto pisał naszą ustawę zasadniczą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *